Mentionsy Mentionsy
NEW
NEW

Polacy w Kenii leczą z misją

16.12.2024 ·21 min · 8 rozdziałów · 1 sponsor

Lekarze kenijskich oddziałów położniczych doceniają pomoc ze strony lekarzy z Polskich. Nawet pozornie proste rozwiązania powodują ogromny spadek liczby śmierci noworodków. Marcin Kiszka, lekarz radiolog i prezes  Stowarzyszenia "Leczymy z misją" opowiada o jeszcze ambitniejszych  planach Polaków. W jednym z najbardziej zaniedbanych zakątków kraju powstał budzący zazdrość system ratownictwa. Nadal wymaga dużo pracy, ale rozwiązanie wdrożone ze wsparciem "Polskiej pomocy" już zaczyna żyć własnym życiem, a po pełnym wdrożeniu może być przełomem, z którego korzystać będą też Polacy.  Podcast został zrealizowany we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w ramach programu "Polska pomoc".

0:09 · Wprowadzenie i historia projektu 1

Śmiertelność noworodków często jest wstrząsającą daną, która zwraca uwagę na jakość opieki medycznej w kraju. W Kenii obecnie jest to wskaźnik ponad dziesięciokrotnie wyższy niż w Polsce. Poprawa opieki nad matkami i noworodkami wymaga kompetencji i sprzętu, który w Polsce wydaje się być czymś oczywistym. Stowarzyszenie, Leczymy z Misją niesie takie wsparcie. Są to projekty w ramach programu Polska Pomoc, czyli programu współpracy rozwojowej realizowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Oto skąd zainteresowanie polskich lekarzy pomocą medyczną w Kenii, zapytałem Marcina Kiszkę, prezesa Stowarzyszenia, Leczymy z Misją i lekarza radiologa.

0:56 · Wybór Kenii 1

To wyniknęło jeszcze z czasów studenckich. Kiedy wyjechaliśmy na pierwszy wyjazd z tego typu, na taki wolontariat medyczny, no i tak już skracając tą historię, potem jak rozszerzaliśmy swoją pomoc i ulegała ona profesjonalizacji, to ze względu na to, że mieliśmy już pewne znajomości oraz rozeznanie systemu ochrony zdrowia w Kenii, to już przy tej Kenii zostaliśmy. Pierwotnie był to troszkę przypadkowy wybór, Ale aktualnie jest to całkowicie świadome, bo organizacja tego typu projektów wymaga bardzo dobrego rozeznania lokalnego. Skoro mówi Pan o poznaniu warunków na miejscu, co zwróciło Państwa szczególną uwagę? Dla nas jako lekarzy w Kenii zawsze uderzało to jak w niektórych

1:32 · Problem z diagnostyką 4

W wielu aspektach nasze projekty tak naprawdę starają się te ogniwa wypełnić. Ogniwa, które uważamy, że nie są drogie, a bardzo znacznie usprawniłyby pracę tych oddziałów, a jednocześnie zmniejszyłyby koszty i zwiększyłyby przeżywalność i jakość życia tych pacjentów. I to jest taki wspólny mianownik, który łączy wiele naszych projektów, czyli wypełnianie tych ogniw diagnostycznych, które w naszej ocenie znacznie usprawnią tę opiekę nad pacjentem. Oczywiście dzięki polskiej pomocy i przy pomocy Ministerstwa Spraw Zagranicznych mogliśmy w wielu aspektach podnieść to na nowy poziom, czyli oprócz darowania sprzętu i szkoleń, które są dla nas ważne przy darowaniu jakiegokolwiek sprzętu, przy polskiej pomocy i środków

Czymś, co muszę wspomnieć, jest też to, że rozpoczęliśmy projekt tworzenia Centrum Powiadamia Ratunkowego. No i to nie mogę powiedzieć, że jest to małe ogniwo diagnostyczne, gdyż to jest rzeczywiście już duże przedsięwzięcie, ale jest to idea tworzenia takiego centrum, jakie istnieje na całym świecie, również w Polsce. Centrum numeru 112, czyli miejsca, do którego można zadzwonić o pomoc medyczną, gdyż to jest nasz skarb. My oczywiście nie zdajemy sobie z tego sprawy, Często jak skomplikowany jest ten system oraz ile dobra ten system nam daje, ale w Kenii on niestety nie istnieje. W wielu innych krajach również on niestety nie istnieje. I w ogóle sama medycyna ratunkowa, którą my się teraz mocno też zajmujemy w Kenii, to jest rzecz stosunkowo młoda, bo tak naprawdę kilkanaście lat temu w Kenii praktycznie nie istniały szpitalne oddziały ratunkowe, istniały tylko izby przyjęć i działka medycyny ratunkowej nie byłaby

My współpracujemy z taką organizacją, która się nazywa Emergency Medicine Kenya Foundation. Ona jest założona przez profesora Benjamina Łacirę. On jest profesorem na Uniwersytecie Aga Khan w Nairobi i jest jednym z pierwszych specjalistów medycyny ratunkowej w Kenii. On tę specjalizację kończył w RPA i jest jednym z pionierów tworzenia medycyny ratunkowej w Kenii. Tworzymy nowy rozdział tej medycyny ratunkowej, w którym ta polska obecność będzie naprawdę ważna. Oba projekty realizujemy w Wysparciu Polskiej Pomocy. Jeden i drugi jest pełną kontynuacją, gdyż działalność jest taka ginekologiczna, położnicza i neonatologiczna. Nasze stowarzyszenie jest od samego początku, od roku 2017. Medycyna ratunkowa i szkolenia z tej medycyny ratunkowej również były od praktycznie samego początku naszej organizacji.

Ale no szczerze można powiedzieć, że na pewno nie mam taką skalę jak dzięki tym dwóm projektom, projektowi ACUTE oraz projektowi PAMODZE, które realizujemy z Polską Pomocą. W jaki sposób oceniacie potrzeby i zakres wsparcia, którego trzeba, a Wy możecie udzielić? My wyznajemy taką zasadę, że najlepiej o potrzebach lokalnych, Wiedzą osoby, które w tym lokalnym systemie pracują. My oczywiście mamy własne priorytety i mamy własne przemyślenia wynikające z wielu lat doświadczenia pracy również z Kenijczykami. No ale my tam na co dzień nie pracujemy, taka jest prawda. Więc mocno polegamy tutaj na naszych partnerach lokalnych.

6:12 · Ocena potrzeb 1

Ale to rzeczywiście ta współpraca z partnerem lokalnym jest dla nas absolutnie najważniejsza. Z tymi, z którymi dobrze się współpracuje, często nawiązujemy wieloletnią współpracę, wieloletnie relacje. Kto w praktyce realizuje te projekty i jak wygląda sam proces szkolenia? W przypadku projektu naszego ginekologiczno-społożniczego to tam szkolenia robią Polacy, nasi lekarze, nasi wolontariusze, którzy lecą tam i szkolą zarówno rozpoznawania stanów zagrożenia życia dla matki, zarówno z rezultacji noworodka i z używania tego sprzętu, który kupujemy. Nasz partner lokalny pomaga w takich rzeczach technicznych odnośnie tego zakupu sprzętu i dostarczania jego, ale rzeczywiście tutaj polscy medycy mają główną rolę, jeśli chodzi o naukę szkoleń.

7:51 · Szkolenia i realizacja 2

Są to praktycy, są to ludzie, którzy na tym sprzęcie pracują codziennie, tylko w innym kraju starają się przekazać tam swoją wiedzę. Pacjenci jak to pacjenci? Oni widzą tylko szpitali, widzą tylko sprzęt, widząc też naklejki polskiej pomocy, widzą polskich lekarzy, którzy wyróżniają się na tle kienijczyków. Widzą, że coś się dzieje, ale jakby mówił, że oni doskonale rozumieją, co my tam robimy, co tam zmieniamy, no to wiadomo, że to tak ciężko przełożyć. Na pewno zawsze spotkamy się z dużą wdzięcznością, ale głównie ze strony personelu, Dzięki sprzętowi, który kupujemy do wentylacji oddechowej, byli w stanie zaopiekować się noworodkami, które wcześniej zawsze musieli wysyłać do placówek o wyższej referencji.

Wcześniej dzieci, które zawsze wysyłali gdzieś na zewnątrz, co też ten transport, trzeba powiedzieć, jest związany zawsze z większym ryzykiem dla pacjenta oraz z oczywiście kosztami dla szpitala. Teraz się zajmowali nimi sami przy pomocy tego sprzętu, który kupowaliśmy i przy pomocy tych szkoleń. I słuchanie tej historii już po projekcie, rozmawiając z profesjonalistami w Kenii, Jest zawsze dla nas bardzo uskrzydlające, bo to pokazuje, że placówki, które wcześniej nie mogły czegoś robić, zaczynają nagle to robić i to jest też super. Widzą dużą satysfakcję z tego, że zwiększyli swoje kwalifikacje i mogą robić teraz bardziej zaawansowane procedury, coś, co wcześniej było niemożliwe. No a wiadomo, że jak widzimy, że coś, co było niemożliwe, staje się możliwe, zawsze przywołuje to uśmiech na nasze twarze.

10:16 · System powiadamiania ratunkowego 4

Budowa systemu powiadamiania ratunkowego brzmi nieprawdopodobnie ambitnie. No to jest rzeczywiście duże wyzwanie. Najfajniej byłoby zrobić projekt, który stworzyłby ten Centrum Powiadamiania Ratunkowego w każdym hrabstwie, ustanowić ten jeden numer alarmowy i połączyć te wszystkie systemy. No tylko, że jest to projekt, który nie tylko przekracza budżet naszego projektu, ale przekraczałby myślę budżet polskiej pomocy na Kenię na dany rok. Zresztą też tego typu programy potrzebują pracy w Polsce. To też nie było stworzone z roku na rok. Nie bylibyśmy w stanie zrobić tego po prostu tak na raz. Zaczęliśmy od jednego z najtrudniejszych hrabstw, w którym można byłoby to zrobić, hrabstwie Turkana.

I co jest też wspaniałe, W Turkanie opłaciliśmy stworzenie takiego oprogramowania, które zarządza zgłoszeniami. I ono jest bardzo takie holistyczne. Ono jednocześnie ma klienta jakby w karetkach i tam ratownicy mają dostęp do zgłoszeń i mogą te zgłoszenia monitorować. Jest to klient, którym zarządzają operatorzy tych numerów alarmowych i widzą kto gdzie co zgłasza, w jakim miejscu. Jest mapowanie GPS. Tak jak na przykład widziałem, jak to działa w Polsce podczas wizytacji w Małopolskim Centrum Pojazdami Ratunkowego, no to jeśli chodzi o ilość funkcji, to te systemy są bardzo podobne. System, który my opracowaliśmy, ma ogromną przewagę nad wszelkimi innymi, taką, że był opracowany przy pomocy polskiej pomocy.

I to jest też coś, co się dzieje tak naprawdę bez naszej ingerencji. System z naklejką polskiej pomocy, opracowany przy pomocy środków z polskiej pomocy, zaczyna być używany przez hrabstwa, które nawet nie są bezpośrednimi beneficjentami projektów, w których działaliśmy. Bo oni chcą używać tego software'u, oni chcą używać tego oprogramowania, bo na tle innego oprogramowania, które jest dostępne na rynku, które wymaga drogich subskrypcji, Jest ona w ogóle po prostu konkurencyjna. I już to oprogramowanie nazywa się Ambulancy i jest już używane w innych krapsach, w których Ja, ani nasza organizacja, ani żadna inna polska organizacja nie robiła jeszcze żadnego projektu. Polska Pomoc sama się gdzieś tam zaczyna rozszerzać, co też pokazuje duży sukces, że byliśmy w stanie stworzyć coś, co tak naprawdę jest bardzo chętnie podłapywane przez inne hrabstwa, które z własnych środków budują Centrum Powiadamiany Ratunkowego i z własnych środków sobie je wyposażają i instalują ten nasz system ambulancji.

Więc istnieje szansa, oczywiście to nie jest tak, że obiecam to, ale istnieje szansa, że w przyszłości system stworzony przy pomocy polskich środków będzie systemem z wyboru, zarządzający właśnie numerem alarmowym w Kenii. I jeśli polski turysta na safari będzie miał potrzebę zadzwonienia pod taki numer, to będzie korzystał z polskiego rozwiązania, które zostało sfinansowane ze środków MSZ. Zauważam za bardzo duży sukces i mam nadzieję, że będzie dalej to szło w tym kierunku. Powiadamianie ratunkowe, żeby działać, wymaga nie tylko decyzji i zasobów ze strony rozmaitych władz, ale także świadomości potencjalnych użytkowników. To niezwykle skomplikowane przedsięwzięcie.

15:44 · Efekty i perspektywy 3

Trzeba wiedzieć, że Kenijscy są bardzo takim społeczną narodowością i oni mają bardzo wielu takich wolontariuszy, którzy świadczą usługi na rzecz jakiejś idei. I właśnie jednymi z takich wolontariuszy są wolontariusze do spraw Zdrowia. Oni nie są opłacani przez Ministerstwa Zdrowia w Kenii. Czasami dostają jakieś tam szkolenia, mogą pojechać na jakieś spotkania, ale ogólnie są to osoby, które z własnej woli stwierdzają, że będą ambasadorami zdrowia w swoich małych społecznościach. To są osoby, które mają pod sobą kilka rodzin tak naprawdę. Ale tych wolą Wolontariuszy jest naprawdę sporo i tak jak w Polsce sensownie byłoby robić pewnie kampanię social mediową czy społeczną w telewizji, tak w Kenii zdecydowanie efektywniej jest dotrzeć do rodzin i do ludzi właśnie przez tych wolontariuszy i projekt, który mieliśmy przy Końcu Polskiej Pomocy, zakłada szkolenia również dla tych

Wolontariusze Zdrowia z pierwszej pomocy i z czynności ratunkowych oraz z tego, jak korzystać z tego numeru alarmowego, do czego on jest, po co on jest i takie tam. Czyli łączymy aspekt edukacyjny taki merytoryczny razem z aspektem edukacyjnym takim społecznym odnośnie korzystania z tego numeru. Więc to jest taka nasza odpowiedź na to, jak doinformować społeczeństwo, czym będzie ten numer, jak z niego korzystać. No ale trzeba powiedzieć, że uruchomienie tego systemu, aktualnie w takiej pełnej wersji, będzie wymagało też wsparcia ze strony rządu, tak naprawdę, kenickiego. Bo my, jako organizacja podrządowa, nie jesteśmy w stanie wymusić na przykład uruchomienia tego numeru alarmowego. Oczywiście dostaliśmy zapewnienie, że ten krótki numer trzycyfrowy, na przykład 112,

Coś, co też wcześniej nie istniało, gdzie placówka najmniejsza Wie, gdzie zadzwonić i wie, w jaki sposób przekazać pacjenta, który go osiada, oraz wie, gdzie go przekazać, żeby on uzyskał dobrą opiekę. Coś, co też wcześniej nie istniało, to programowanie, które pozwala tworzyć mapę potrzeb zdrowotnych, gdzie widać tak naprawdę po ilości zgłoszeń, w których miejscach są duże potrzeby, żeby coś wprowadzić, żeby coś poprawić albo żeby zakupić tam karetkę, ponieważ zgłoszeń jest dużo. Więc to nasze oprogramowanie tworzy też świetną podwalinę, Polska Pomoc, Ministerstwo Spraw Zagranicznych

19:27 · Polska pomoc 1

Marcin Kiszka mówi o działaniach długofalowych. To myśl wpisana w charakter pomocy rozwojowej, która, niezależnie od skali i charakteru projektów, zmienia rzeczywistość i oddziałuje w czasie. Jej skutki się kumulują i narastają, a w sytuacjach idealnych różne projekty wspierane przez Polską Pomoc tworzą wartość łączną, przynoszącą korzyść dla ich beneficjentów, ale także wspierające wizerunek, a co za tym idzie pozycję Polski w świecie. Podcast został zrealizowany przez Free Range Productions.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.