Janusz Waluś. Jak polski emigrant stał się zabójcą politycznym w RPA
Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera
Materiał dowodowy. Podcast kryminalny Mateusza Kapery. 10 kwietnia 1993 roku republiką południowej Afryki wstrząsnęła polityczna zbrodnia. Również polską, bo zabójcą lidera partii komunistycznej i przeciwnika Wartheidu, Chrisa Haniego, okazał się polski emigrant Janusz Waluś. Jak to się stało, że wówczas 40-letni kierowca ciężarówek w RPA stał się zabójcą politycznym? Dlaczego zastrzelił Chrisa Hanniego? Ja się nazywam Mateusz Kapera, a to jest kolejny odcinek podcastu kryminalnego Radia ZET Materiał Dowodowy.
Chris Honey, 50-letni czarnoskóry polityk, czeka przed domem na swoją córkę, 14-letnią Kwesi. Nagle słyszy, jak ktoś zza jego pleców woła. Mr. Honey odwraca się i wyciąga dłoń do wysokiego, szczupłego blondyna o niebieskich oczach. Ten wcale nie chce się przywitać. Sięga za pasek spodni i wyciąga pistolet. Chris w ułamku sekundy zdaje sobie sprawę ze swojego fatalnego położenia. Odruchowo odwraca się, ale jest już za późno. Silny i postawny mężczyzna z jękiem upada na ziemię. Wątły napastnik z bronią w ręku nachyla się nad nim i oddaje dwa kolejne strzały.
Podjeżdża pod dom, przy którym zaparkowana jest srebrna Toyota Corolla. Gdy zapisuje na kartce jej numery rejestracyjne, przed domem pojawia się gospodarz. Ubrany w granatowy dres i białe sportowe buty mężczyzna to Chris Honey. Popularny lider południowoafrykańskiej partii komunistycznej. Nie zwraca uwagi na obcy samochód. Jego ubiór wskazuje raczej, że wyszedł z domu pobiegać. Wsiada jednak do srebrnej Toyoty. Odjeżdża spod domu, a za nim rusza czerwony Ford. Hani parkuje pod centrum handlowym położonym około kilometra od jego domu. Opuszcza samochód i wchodzi do budynku. Waluś zostaje na parkingu. Obserwuje teren. Dookoła kręci się sporo ludzi.
Zbyt duże ryzyko. Woli poczekać na rozwój wydarzeń. Hani wraca do samochodu z gazetą pod pachą. Wyjeżdża z parkingu, ale już bez czerwonego Forda na ogonie. Waluś zakłada, że mężczyzna wróci prosto do domu, dlatego woli pojechać inną drogą, aby nie zwracać na siebie uwagi. Nie myli się. Gdy wraca na miejsce, Hani parkuje swoją Toyotę na podjeździe. Waluś czuje, że to ten moment. Lepszego nie będzie. Podjeżdża pod zaparkowany samochód Haniego. Z torby wyciąga pistolet i chowa go za paskiem z tyłu spodni. Wysiada. Mister Hani...
Moment zabójstwa Chrisa Haniego widzi przejeżdżająca obok samochodem kobieta z rodziną. Dostrzega ją zabójca. Waluś z bronią w ręku patrzy na młodą kobietę. W jego głowie kłębią się myśli. Co robić? Zabić ich? Nie. Nie chce pozbawić życia trojga niewinnych ludzi. W myślach tłumaczy sobie, że nie jest terrorystą, tylko żołnierzem. Po chwili samochód świadków morderstwa odjeżdża. Waluś kończy swoje makabryczne dzieło, dobijając ofiarę. Bez pośpiechu wraca do samochodu. Spokojnie odjeżdża z miejsca morderstwa. Tak, jak gdyby nic się nie stało. Stara się, aby nie wyglądać jak uciekinier. Dopiero po odjeździe odczuwa ulgę.
Schodzi z niego napięcie. Pozostaje zmartwienie. Co zrobi kobieta, która wszystko widziała? Tak z perspektywy Janusza Walusia wyglądał poranek 10 kwietnia 1993 roku. Kulisy dramatycznych wydarzeń zdradził Cezarem Łazarewiczowi, autorowi książki, nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia. Dziennikarz spotkał się z Walusiem w więzieniu w 2018 roku. Ma 66 lat. Piały, szczupły, wysportowany, przypróżony siwizną. Tak opisywał Walusia po spotkaniu. Kobietą, która widziała, jak Waluś zabija Hanniego, była 36-letnia Retta Harmsa. W samochodzie, który prowadziła, byli jeszcze jej rodzice.
Gdy przejeżdżała obok domu Chrisa Hanniego, usłyszała strzał. Zwolniła i dostrzegła stojącego z bronią białego mężczyznę. Przed nim, pod bramą garażu, leżał czarnoskóry człowiek. Po chwili padły kolejne strzały. Uzbrojony mężczyzna dwukrotnie strzelił z bliskiej odległości do ofiary. Retta zapamiętała numery rejestracyjne Forda, do którego po chwili wsiadł strzelec. Gdy tylko wróciła do domu zadzwoniła na policję. Zgłosiła, że była świadkiem tragedii. Podała numery rejestracyjne samochodu, który odjechał z miejsca zdarzenia. Niedługo potem, około 10 km od domu Chrisa Hanniego, policjanci zatrzymali czerwonego Forda na prawie identycznych numerach.
Nie zgadzała się tylko jedna cyfra. Za kierownicą siedział Janusz Waluś. Nie stawiał oporu. Miał nadzieję, że to tylko rutynowa kontrola. Skłamał, że wraca z zakupów. Nic mu to nie dało, bo policjanci znaleźli w Fordzie dwa pistolety, tłumik, naboje i nóż. Śledczy szybko ustalili, że Waluś planował zabójstwo Haniego, a nawet kilka innych zbrodni. W jego mieszkaniu ujawniono listę, na której znajdowali się uporządkowani w kolejności od pierwszego do ostatniego Nelson Mandela, Joe Slova i Chris Honey. Wszyscy związani z południowoafrykańską partią komunistyczną. Obok ich nazwisk widniały adresy zamieszkania. Ofiara Walusia, czarnoskóry komunista Chris Honey, otrzymał trzy śmiertelne strzały.
Nie miał szans na przeżycie. Dwa z nich niszczycielsko trafiły w mózg i rdzeń kręgowy. Nazwisko i wizerunek Polaka błyskawicznie trafiły na okładki południowoafrykańskich gazet. Dziennikarze szybko ustalili, że Waluś należał do neonazistowskiej organizacji Afrykanerski Ruch Oporu. W mediach nie mówiło się już o zabójstwie, a politycznym zamachu. W różnych miastach RPA zaczęło dochodzić do zamieszek. Po trzech dniach od śmierci Haniego było już 10 ofiar śmiertelnych. Mak Maharaj, jeden z liderów Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Noc zabójstwa Chrisa Haniego była najmroczniejszą w życiu tego kraju. Ale zwykle najmroczniejsze momenty okazują się tymi najjaśniejszymi.
Kupił nawet pistolet i ćwiczył strzelanie. Powiedział, że chce zastrzelić Haniego. Dla niego był największym złem. Twardogłowym komunistą, który chce tu zbudować komunizm i zniszczyć państwo. Widział w nim dobrze wyszkolonego człowieka Moskwy, który chciał poświęcić życie rewolucji. Opowiadał reporterowi Cezarem Łazarewiczowi Andrzej C., przyjaciel Janusza. Chris Hani był liderem południowoafrykańskiej partii komunistycznej i zbrojnego skrzydła Afrykańskiego Kongresu Narodowego, zwanego Włócznią Narodu. Był zagorzałym przeciwnikiem Apartheidu. Jednym z głównych negocjatorów zniesienia rasistowskiego systemu. Popularnością ustępował jedynie Nelsonowi Mandeli, przywódcy ruchu przeciwko Apartheidowi i późniejszemu prezydentowi RPA.
W Wielką Sobotę 1993 roku Janusz Waluś pod domem Chrisa Haniego w brutalny sposób zrealizował swoje zapowiedzi. W śledztwie wielokrotnie przesłuchiwany Waluś odmawiał składania wyjaśnień. Zamknięty w areszcie wierzył, że z opresji wydostanie go Clive Derby Lewis. Po kilku dniach przesłuchań, wzięty podstępem, wyjawił śledczym nazwisko lidera partii konserwatywnej. To on przekazał Walusiowi pistolet z tłumikiem. Z tej broni Polak zastrzelił Haniego. Pełniący również rolę doradcy prezydenta prawicowy polityk odmówił składania wyjaśnień.
Po osadzeniu w areszcie Derby Luis napisał gryps do zaprzyjaźnionej dziennikarki, w którym tłumaczył, dlaczego Chris Honey musiał zginąć. Chciał, żeby opublikowała go w swojej gazecie, ale zamiast tego przekazała go policji. Śledztwo w sprawie zabójstwa nabrało rozpędu. Zatrzymani zostali kolejni podejrzani o współudział w zamachu. Wszyscy, choć w różnym stopniu, byli powiązani z partią konserwatywną. Ostatecznie o zamach na Haniego oskarżone zostały trzy osoby. Janusz Waluś, Clive Derby-Lewis oraz jego żona Gaje. Akt oskarżenia obejmował również spisek w celu pozbawienia życia ośmiu osób. 17 października 1993 roku sąd w Johannesburgu skazał Janusza Walusia i Klajwa Derby Luisa na karę śmierci.
W tym czasie obowiązywało już moratorium, czyli tymczasowe zawieszenie wykonywania kary ostatecznej. Żona Derby Luisa, Gaje, została uniewinniona z braku dowodów. Ostatecznie wyrok śmierci dla Janusza i Clive'a został zamieniony na dożywocie. Wierzyłem, że po śmierci Chris'a Haniego coś się zacznie tu dziać, że murzyni wyjdą na ulicę, będą zamieszki i wojsko, które wtedy nie było zniszczone, przejmie władzę, zaprowadzi porządek i skończą się te ustępstwa. Nam nie chodziło o zakonserwowanie apartheidu, ale stworzenie czegoś nowego. Chodziło o to, żeby biali głosowali na białych, a czarni na czarnych. Żeby oddzielić jednych i drugich. By czarni mieszkali w swoich homelandach i sami o sobie decydowali, a my o sobie.
Przede wszystkim o niedopuszczenie do integracji szkół i osiedli mieszkaniowych. Wyjaśniał po latach Waluś w rozmowie z reporterem Cezarym Łazarewiczem. Kilka miesięcy po ogłoszeniu wyroku z osadzonym w więzieniu Walusiem rozmawiał korespondent Gazety Wyborczej Wojciech Jagielski. Wówczas zabójca Krisa Haniego nie miał sobie nic do zarzucenia. Jego zdaniem, zabójstwo człowieka uznanego przez kogoś za zagrożenie dla bezpieczeństwa czy porządku może być nie tylko usprawiedliwione, ale wskazane, relacjonował Jagielski. Niedługo później Walusia za kratami odwiedził kolejny polski dziennikarz, Rafał Malik z Rzeczpospolitej. Zapytał go, czy czuje się niewinny.
Powiem tak, w moim sumieniu oceniam, że jestem niewinny, odpowiedział zabójca Haniego. Opinia publiczna, zarówno ta w RPA, jak i w Polsce szybko straciła zainteresowanie Januszem Walusiem. Wróciło ono na krótko, gdy obaj skazani starali się o amnestię. Przed komisją opowiedzieli o kulisach zabójstwa. 7 kwietnia 1999 roku ich wnioski zostały jednak odrzucone. W maju 2015 roku Clive Derby Lewis wyszedł na wolność warunkowo z powodu złego stanu zdrowia. Miał wtedy 79 lat i zaawansowanego raka płuc. Zmarł ponad rok później w szpitalu.
Niedługo przed śmiercią udzielił ostatniego wywiadu przed kamerami. Prowadzący Ernst Reetz, tuż po tym jak podziękował Derby Lewisowi, że zgodził się na rozmowę, zapytał odważnie, dlaczego zabiłeś Chrisa Haniego? Chris Haney był zagorzałym komunistą. Był gotowy poświęcić dobro kraju, by osiągnąć własne cele polityczne. Był radykałem, którego nie były w stanie kontrolować nawet wysokiej rangi autorytety Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Chętniej atakował cywili niż jednostki militarne. Był naszym wrogiem publicznym numer jeden. Odpowiedział Clive Derby Lewis.
Janusz Waluś mury więzienne opuścił pierwszy raz w 2004 roku. Na krótko. Żegnał na cmentarzu swoją zmarłą matkę. Już od 2000 roku starał się o skrócenie wyroku. Sąd jednak odmawiał. Wyznaczył rok 2013 jako najwcześniejszy możliwy termin ubiegania się przez Walusia o przedterminowe zwolnienie. W 2016 roku sędzia zgodził się warunkowo wypuścić Walusia na wolność, ale minister sprawiedliwości złożył apelację, domagając się pozostawienia skazanego za kratkami. Odwołanie było skuteczne, bo wyrok został uchylony, a zabójca Haniego pozostał w więzieniu. Waluś nie zaprzestał walki o warunkowe zwolnienie z więzienia.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o zabójstwie Chrisa Haniego i jego konsekwencjach.
Opis zbrodni i jej konsekwencji w RPA.
Historia Janusza Walusia, jego przeszłość i powiązania z polityką.
Podsumowanie i informacje o wyjazdzie Walusia do Polski.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.