Mongolia. Tam, gdzie kończą się drogi
Mongolia to jedno z ostatnich miejsc na Ziemi, gdzie można doświadczyć wolności i prawdziwej harmonii z naturą. Sprawdziliśmy, jak wygląda życie koczowników i jak smakuje śmietana z jaka w środku bezkresnej tajgi. Spotkaliśmy się z plemieniem Tsaatan, które hoduje renifery. W Parku Narodowym Chustajn Nuruu podglądaliśmy konie Przewalskiego, uznawane za jedyny, dziko żyjący gatunek konia. Byliśmy w prawdziwym domu szamana i przy kopcach szamańskich (ovoo), a także w najstarszym w kraju klasztorze buddyjskim Erdene Zuu w Karakorum, dawnej stolicy mongolskiego imperium. Oglądaliśmy Płonące Klify na pustyni Gobi, gdzie po raz pierwszy w historii odkryto jaja dinozaurów. Nie zabrakło noclegu w jurtach (gerach). Gościem Jerzego Jopa była Agnieszka Wasztyl, autorka nowej książki „Z plecakiem przez 5 kontynentów”, podróżniczka i dziennikarka, od ponad 15 lat związana z Telewizją Polską (TVP Polonia, TVP 2 i TVP Info), autorka programów podróżniczych w Polskim Radiu i artykułów na łamach m.in. „National Geographic Traveler”, „Poznaj świat”, „All Inclusive”, „Traveler Polska” i „Świat Podróże Kultura”.
No ale to jest dla nich naturalny elektrolit i też już taki symbol tradycji, część kultury. Dieta oparta na mięsie i duże spożycie soli sprzyjają chorobom serca. Do tego ten klimat, o którym pani wspomniała, dla twardych ludzi. Jaka jest średnia długość życia w Mongolii, wie pani? To też zależy od tego, jakie się weźmie źródło. Ponieważ część statystyk mówi o tym, że to jest około 70 lat. Część mówi już 72, inne, że 68. To zależy. Natomiast żyją krócej. To jest też ciekawe, bo nasz kierowca miał 23 lata i mówi, że ma dziadków, którzy teraz mieszkają w Ułan Bator, dawni właśnie nomadzi, chorują i on mówi, że oni są już bardzo, bardzo starzy. No to mnie to zaintrygowało. Pytam to, ile oni mają lat? No dla mnie ktoś bardzo, bardzo stary, to naprawdę wiek zaawansowany.
Oczywiście młodzi myślą inaczej, przenoszą się do miast, tak jak nasz kierowca. Jego rodzice to też byli koczownicy. On mi opowiadał, że jak spędzał wakacje u babci, to przez trzy miesiące w ogóle się nie mył, bo nie było wody. Nie mył zębów, a jak pojawiła się woda, to babcia wtedy była jedyną osobą w rodzinie, która myła zęby. I myła zęby wodą z solą. To były takie historie. Teraz oni mieszkają w Ułan Bator, więc dla nich to tak jest duży skok. Oni tak to mówią, że taki skok cywilizacyjny. Młodzi coraz częściej myślą o tym, żeby mieszkać w miastach. Natomiast duża część społeczeństwa żyje właśnie poza miastami, żyją tak jak przed wiekami. I rozmawiałam z niektórymi koczownikami, to twierdzili, że oni by nie zamienili tego życia. Że bywa ciężko, bywa trudno, ale mają świeże powietrze, żyją bez stresu, niewiele dostają od państwa, ale też właściwie nic do państwa nie wnoszą, bo nie płacą tam składek zdrowotnych na przykład.
To jest obowiązek szkolny, z tego co mówił mi kierowca. I dzieci na przykład mieszkają w internatach. I zazwyczaj odwiedzają rodziców albo w weekendy, jeśli mają blisko, albo dopiero na wakacje. No bo w każdej prowincji jest szkoła. Tylko mówię, 20 kilometrów w Tajdze, to to nie jest 20 kilometrów na przykład u nas, prawda? Czasami te 20 kilometrów się cały dzień jedzie, więc takie dziecko nie miałoby jak dojechać. Także mieszka po prostu w internacie. I też właściwie centrum kraju to jest Ułan Bator. Pozostałe miasta, tak mówiąc szczerze, wyglądają jak duże, drewniane wioski. Bez, na przykład, łazienek, bez toalety. Bywają też takie domki. To też takie zabawne, że właśnie w Tajdze, w jednym z miast, jak byliśmy, to lokalna restauracja, powiedzmy tam, serwująca tradycyjne dania. Oczywiście wszystko z mięsem.
No i szukałam toalety. Toaleta w restauracji, to po prostu był skromny wychodek drewniany. Tak jak było u nas na wsiach, może jeszcze jest. Tylko nie tak to wyglądało. To był taki dla mnie też trochę powrót do przeszłości. W Ułan Bator rzeczywiście mieszka bardzo dużo ludzi. Nawet się szacuje, że prawie połowa społeczeństwa mieszka w Ułan Bator. Ale nawet Ułan Bator, poza tym ścisłym centrum, gdzie oczywiście są nowoczesne budowle, wyrastają drapacze chmur powoli. Tam jest kilka takich interesujących wieżowców. To poza centrum są po prostu domy z drewna albo jurty. W środku miasta można zobaczyć jurty. Ja spałam w takiej jurcie w Ułan Bator. Też między innymi. Co było dla mnie zaskakujące. I jakie wrażenia? Nie było zimno? Ja w ogóle lubię spać. No właśnie, było w środku nocy zimno, bo jak się nagrzeje tym piecykiem, znaczy nawrzuca się tam drewna do tego piecyka w środku, do tego paleniska, to jest ciepło.
Jurta się szybko nagrzewa. No ale wiadomo, do tego trzeba dokładać też w nocy, żeby to nie zgasło. Jak zgaśnie, to jest zimno, więc wtedy nam było zimno. Ale to dla mnie było niesamowite, takie osobliwe, bo jak spaliśmy właśnie w namiotach koczowników na pustyni, czy w tajdze na przykład, czy w różnych miejscach, no to to było takie naturalne. W Ułan Bator spać w jurcie, to dla mnie to było niezwykłe, bo to nie były jakieś nie wiadomo jak dalekie obrzeża. I tak sporo osób mieszka, więc część ludzi mieszka w blokach, oczywiście ma kanalizację, ma prąd, ma wszystko, a część mieszka po prostu w jurtach. Te przedmieścia wyglądają właściwie jak wioski. Ja miałam wrażenie, że jadę przez kilka wiosek, a to było ciągle u anbator. Powiedzmy o jurtach. Łóżka dookoła jurty, pod ścianami. Tak, chociaż dawniej było tak, są takie w ogóle ciekawe przesady, jeśli chodzi o jurty, że na przykład nie można nadepnąć na próg, bo wtedy to wróży nieszczęście.
Ale już myśmy jechały z Ułan Bator przez właśnie Park Hustajnuru na północ do Tajgi, do miasta Muryn. I Hadgal i potem w dół do Karakorum i Nagobi już. Także takie kółko zrobiłyśmy, co już też były to ogromne odległości, więc jeszcze gdybym miała to połączyć z Ałtajem, to by to było po prostu logistycznie niemożliwe. W tych górach można poznać nie tylko ludy mongolskie, ale i kazachskie, które kultywują tradycję sokolnictwa, polowań przy użyciu ptaków drapieżnych. Bardzo ładnie to wygląda. I tam na pewno dziko, nie turystycznie. A Karakorum, dawna stolica imperium mongolskiego. Tak, właśnie tam spałyśmy na takim powiedzmy, że kampie w domkach turystycznych.
Jego dziedzictwo jest tam wciąż żywe. Są pomniki, które pani z pewnością widziała. Genghis Khan to rzeczywiście bohater. W każdym domu właściwie, który widziałam, chociaż nie wiem, czy w każdym domu jest, ale w tych, co ja widziałam, wisi jego portrety, więc to też było dla mnie niesamowite, bo nawet na końcu świata, właśnie w tych jurtach koczowników, wisiał jakaś podobizna Genghis Khana. Co też dla mnie było takie niezwykłe, że tak bardzo go szanują. No i też przypomina im właściwie o dawnej świetności Mongołów. Sami mówią, że przekazuje się im też taką właśnie nostalgię za dawnym królestwem, że kiedyś to je znaczyli, teraz już nie są tak znaczącym krajem, a jednak Genghis Khan coś znaczył na świecie i do tej pory jest bohaterem narodowym. Tak jak pan wspomniał, są pomniki, a niedaleko u An Bator jest ogromny pomnik konny samego właśnie Genghis Khana.
Natomiast dla atmosfery, czy żeby poznać właśnie unikalny klimat, spróbować lokalnego jedzenia, Poznać prawdziwych mieszkańców. To myślę, że Ułan Bator nie będzie rozczarowany. I jeszcze jest Muzeum Dinozaurów na przykład, dla dzieci. W Muzeum Dinozaurów nie byłam. Natomiast byłam w Muzeum Narodowym Genghis Khana. I to jest muzeum bardzo nowoczesne. To jest muzeum, w którym można spędzić spokojnie 2-3 godziny. Oni są bardzo dumni z tego muzeum. Rzeczywiście znajduje się bardzo blisko Głównego Placu. Wjeżdża się windą. Jeśli dobrze pamiętam z przewodników, to muzeum samo w sobie zgromadziło ponad 10 tysięcy różnych eksponatów. Nie tylko związanych z Genghis Khanem, ale też ogólnie właśnie z dawnym imperium mongolskim, wcześniejszymi też właśnie dynastiami, późniejszymi.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Agnieszka Wasztyl opowiada o swojej nowej książce opisującej podróże po pięciu kontynentach.
Kontynuacja opowieści o podróży po Mongolia, z podkreśleniem gościnności mieszkańców i ich kultury.
Opis trudności podróży w Mongolia, w tym logistycznych i opowieść o doświadczeniach z koczownikami.
Opis wierzeń szamanistycznych i religijnych w Mongolia, w tym relacja z kobietą opowiadającą o kopcach szamańskich.
Opis podróży w Tajdze i Gobi, w tym opowieść o koczownikach i ich trybie życia.
Opis tradycyjnych jut i infrastruktury turystycznej w Mongolia, w tym opowieść o odkryciu dinozaurów.
Opis Gobi, historyczne i współczesne odkrycia dinozaurów, a także opowieść o podróży przez pustynię.
Opis stepów Mongolii, z uwzględnieniem koni przewalskich i Parku Narodowego Hustain Nuru.
Opowieść o koniach dzikich w Parku Narodowym Hustaj Noru, ich chronieniu i unikalnej budowie.
Porównanie roślinności w pustyni i tajdzie, opis eksplozji kolorów w lipcu i sierpniu.
Opis stepów i gór, w tym Ałtaju, oraz kultury sokolnictwa.
Opis miasta Karakorum, jego historii, znaczenia dla Mongołów i budowy.
Opowieść o Genghis Khanie, jego dziedzictwie i pomniku w Ulaanbaatarze.
Opis religii w Mongolii, w tym szamanizmu i buddyzmu, oraz odrodzenia religijnego.
Opis Ulaanbaatar, muzeów, w tym Muzeum Dinozaurów i Muzeum Genghis Khana.
Podsumowanie podróży po Mongolii, w tym opis pustyni i tajdzy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.