Świdno w gminie Krasocin
Znajdziemy tu ślady wpływów rzymskich. Jednak pierwsze wzmianki o tej miejscowości pochodzą z końca XIV wieku. Pisał o niej Jan Łaski w Liber Beneficiorum archidiecezji gnieźnieńskiej. Przez lata władał nią ród Szafrańców. Do malowniczo położonego Świdna zapraszaja Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz
Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle tuż po południu. Cezary Jastrzębski. Z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś wybierzemy się do gminy Krasocin. Gmina Krasocin jest nam doskonale znana, bo już tam bywaliśmy z mocą historii całkiem zupełnie niedawno, bo byliśmy Woli Świdzińskiej, a dzisiaj zajrzymy do Świdna, a zaglądając do Świdna warto na początku wspomnieć o samym położeniu i tych malowniczych krajobrazach, które możemy obserwować na terenie gminy Krasocin. Tak, no bo jednak musimy powoli, przed końcem roku realizować te wszystkie obietnice, które składaliśmy, albo groźby, że jeszcze o tym i o tamtym powiemy.
On jeszcze rośnie na podwórku, więc no i też zresztą warto na to zwrócić uwagę, że w okolicy tych lasów nie brakuje i tych urokliwych właśnie takich terenów górzystych, ale ten dąb pozostawiony w środku osady jest taki bardzo symptomatyczny. No bo już rzadko można spotkać miejscowości, gdzie ostały się takie osobliwości przyrodnicze. No i potem oglądając sobie domostwa, bo to nikogo nie powinno dziwić, że spacerujemy, więc patrzymy jak mieszkają sobie ludzie w Świdnie. Zawsze tam wszyscy chętnie rozmawiają, nigdy się nie spotkałem z jakimś obcesowym potraktowaniem, żeby ktoś powiedział, A uciekaj ty człowieku stąd, co tutaj robisz, co nas tu wypytujesz, albo co tu oglądasz. Oczywiście no jak robi się fotografię, trzeba zawsze zapytać, no bo to jest czyjś prywatny dom.
Ale zdarzają się właśnie, choćby przy tym przystanku jeszcze jest takie stare, drewniane domostwo, takie jak kiedyś dominowało w naszych świętokrzyskich wioskach. I najlepiej dojść do takiego skrzyżowania, jak już jesteśmy na dole wsi, przy którym znajduje się krucyfiks, taki odnowiony, żeliwny, ale na Kolejny odcinek Ręczną strażacką, zresztą no sama Ochotnicza Straż może zbyt długo nie istnieje, bo od 1955 roku, ale elektryfikację też późno wprowadzono w Świdnie, no bo w latach 60.
XX wieku, czyli ta ręczna pompa jednak tutaj była przydatna. No i na końcu właściwie po lewej stronie jest też taki plac zabaw dla dzieci, takich jak wiele teraz mamy w różnych naszych miejscowościach, bo to społeczności zawsze właśnie dbają i gminy dbają o to, żeby takie miejsca urządzić w każdym sołectwie. No i właściwie od tej strony mamy koniec. I teraz trzeba by wrócić, to będzie mniej więcej, gdybyśmy tak policzyli sobie w kilometrach, no to do tego placu zabaw to będzie kilometr. Tak jak wspomnieliśmy te place zabaw, czy taka inna infrastruktura sprzyjająca mieszkańcom, no to wiadomo, że powstawały tego typu inwestycje w wielu miejscowościach, w wielu gminach, a to ze względu na fundusze unijne, ale wracając stricte już do
Naszej wycieczki to, patrząc na Wolę Świdzińską, o której kiedyś tam mówiliśmy i dzisiaj też jeszcze ją przywoływaliśmy w naszym programie, no to tam aż takich ciekawych widoków, albo może inaczej. Jakiegoś punktu widokowego nie było, tak jak to jest w Świdnie. To jest ta różnica, że tutaj możemy rzeczywiście całą okolicę obejrzeć z jednego miejsca i gdy wrócimy do przystanku, o którym wspominaliśmy, no to przy kaplicy widać drogę w górę przez już taki teren mocno zadrzewiony, I tą drogą trzeba się udać, ale oczywiście najpierw trzeba by tę kapliczkę obejrzeć. Różnie się podaje informacje na temat jej powstania, bo ja jej spotkałem się z taką datą 1920.
Sądzę, że to może być odnowienie, dlatego że wszystko wskazuje na to, że jednak ona jest wcześniejsza, XIX-wieczna. Widać to bardzo dobrze po takich grubych murach. W latach dwudziestych XX wieku już by takich nie budowano, a jak zajrzymy do niej, ona jest otwarta, więc nie ma żadnego problemu, to widać wyraźnie dwa okienka po lewej i po prawej stronie. Są naprawdę w murze bardzo solidnym, bardzo grubym. I to najlepiej wskazuje na to, że ta solidna budowla musiała być zapewne wcześniej wykonywana. Zresztą w takim właśnie XIX-wiecznym ona jest stylu. Oczywiście ludowym, takim prowincjonalnym, ale jednak ma sporo uroku, choć nie jest może tak wypełniona jakimiś obrazami świętymi, czy rzeźbami, jakimiś religijnymi pamiątkami, jak wiele innych tego typu budowli, w których czasami chyba, tak mi się wydaje, jest przesyt.
Widzimy też pewien rodzaj takiego przepychu, takiego bogactwa, dynamiki, kolumienki bardzo ładne. No i obraz, który nawiązuje do obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, czyli kopia tego obrazu. A po lewej i po prawej stronie dwie figury, czyli po lewej stronie niepokalane poczęcie Najświętszej Marii Panny, a po prawej stronie gorejące serce Jezusa. No i oczywiście kwiaty, ławeczki, dwie takie spore nawet, dywanik pośrodku, więc jak ktoś potrzebuje takiej chwili refleksji religijnej, to tutaj akurat rzeczywiście można chwilkę się odizolować od świata, nawet jeśli ta droga, no bo kapliczka się znajduje przy drodze, nawet jeśli ta droga czasami spokój nam zakłóca, bo coś tutaj przejeżdża, no to można zamknąć drzwi i rzeczywiście w spokoju chwilkę tutaj sobie posiedzieć.
I pasmo przedborsko-małogowskie należy do innego makroregionu niż Góry Świętokrzyskie. Góry Świętokrzyskie są mezoregionem makroregionu Wyżyna-Kielecka. Czyli mamy dwa różne makroregiony i mezoregiony, czyli te średnie jednostki, jak Góry Świętokrzyskie i pasmo przedborsko-małogowskie. Ale to tak wygląda z punktu widzenia fizyczno-geograficznego, bo z punktu widzenia geomorfologii, czyli budowy geologicznej oraz ukształtowania terenu, no to dla nas wszystko jest jasne. Tu nie ma żadnego innego makroregionu, tylko to jest przedłużenie Gór Świętokrzyskich. Tutaj nadal mamy Góry Świętokrzyskie, Tym bardziej, że budowa geologiczna jest charakterystyczna. Tu jest taki duży kamieniołom. Możemy go zobaczyć z tego punktu widokowego, czyli kamieniołom, który się znajduje w Rogalowie.
Najwyższe wzniesienie to jest fajna ryba, czyli 347 metrów nad poziom morza. Jak ktoś zdobywa koronę Gór Świętokrzyskich, no to również musi na fajną rybę wejść. Wspominaliśmy, tak. Troszeczkę dalej, w stronę Przedborza ona się znajduje. Natomiast tutaj też jest Góra Świdzińska, którą sobie zobaczymy. Ona już tam, gdy byliśmy na dole, to nieco tak majaczyła. Jest taki charakterystyczny maszt wystający ponad drzewostan, więc widać wyraźnie, w którym miejscu ta Góra Świdzińska jest. Ona jest między Świdnem a Wolą Świdzińską. No i ma 311 metrów wysokości, także niewiele fajnej rybie ustępuje. I tutaj też, gdy wejdziemy właśnie sobie do tego punktu widokowego, o którym mówimy, no to przekonamy się, że tutaj są bardzo głębokie odległości.
No i myślę, że akurat w przypadku tej miejscowości to niezbędna jest taka wędrówka. Tak jak często mówimy, że a to stańmy sobie tutaj, porozmawiajmy, to tutaj chyba tej urody okolicy byśmy tak nie poczuli i nie przekonali się, że jest wyjątkowa. Gdybyśmy tej marszruty krótkiej nie wykonali, no a teraz się możemy zabrać za porządkowanie różnych informacji dotyczących Świdna, bo już mamy przed oczami tę miejscowość, no i zastanawiamy się, kiedy tu następnym razem przyjedziemy, bo przecież właśnie, a tu kamieniołom, a tutaj te widoki, a tutaj wiatrach w Krasocinie. To jest po prostu naprawdę wspaniały punkt widokowy, tak jak ciekawe są dzieje samej miejscowości. No to po tych siedmiu kilometrach naszego spaceru, może przysiądziemy na chwilę i przejdziemy do historii samej miejscowości, samego Świdna, bo ona też jest dość bogata.
O pierwszych wzmiankach to zaraz wspomnimy, ale tak jak gmina Krasocin jest bogata Ślady kultur pradziejowych, także i tutaj w Świdnie mamy ślady wpływów rzymskich. To jest ciągle efekt takiej mozolnej pracy, która od wielu, wielu lat jest wykonywana, czyli efekt archeologicznego zdjęcia Polski, polegającego na tym, że archeolodzy tylko chodzą Nie kopią, bo nie ma takich możliwości, żeby wszędzie kopać, nawet jeśli coś interesującego się znajdzie, tylko na powierzchni znajdują artefakty archeologiczne, które próbują oszacować, ocenić, stwierdzić, o czym one mogą świadczyć, no i na tej podstawie
Więc nie tylko Dolina Pilicy, ale i te Meandry Czarnej, ona tutaj w pobliżu dziwny ma swój przebieg, dlatego że jest tak zwana Nowa Czarna. To wyjaśnialiśmy szczególnie przy Woli Świdzińskiej. Czyli jest dawne koryto, a oprócz tego jest nowe. No jak to rzeka Kapryśna często robi po swojemu te przebiegi swoje. No więc zawsze Doliny Rzek były tym ciągiem komunikacyjnym i ciągiem rozwoju cywilizacyjnego. Dlatego nie dziwi nas, że w takich właśnie miejscach znajduje się mnóstwo pradziejowych artefaktów. Dlatego też, że nieraz o tym mówimy, gdy akurat mamy więcej znalezisk i coś więcej już można powiedzieć, to wspominamy o tym, że w pradziejach właśnie bardzo często ludzie się osiedlali,
Tym bardziej jest to cenne, gdy na powierzchni okazuje się, że coś się znajduje. Oczywiście czasami kret coś wykopie po zimie w tym swoim kopczyku, No, ale to mogą być rzeczywiście jakieś wyjątkowe sytuacje, bo zwykle właśnie archeolog wprawnym okiem na wszystko popatrzy i wtedy jest to bardzo ważne. I tutaj tak właśnie też jest, że oczywiście to nie są nasi przodkowie, bo tak by trzeba powiedzieć. Czyli genetycznie my nie jesteśmy z nimi związani. W nas nie płynie ich krew, ale oni jednak mieszkali na naszym terenie, który my dzisiaj zajmujemy, a nie wiadomo kto po nas go będzie kiedyś tam zajmował. Dlatego to jest niezwykle ważne, żeby tę ciągłość taką sobie prześledzić i mieć świadomość tego, że tak jak my ten punkt widokowy oglądaliśmy, weszliśmy sobie i okolicę przeglądaliśmy, przed nami nawet ci, którzy nie są naszymi przodkami,
Zapewne nieraz robili dokładnie to samo. Zapewne nieraz ktoś tutaj stanął i powiedział sobie, ach, jak wspaniale to wszystko wygląda, poczekam do zachodu słońca, bo może jeszcze będzie coś tutaj pięknego, jakieś przeżycia będą moim udziałem. I to wszystko, to jest właśnie też taki wymiar człowieczeństwa, moim zdaniem, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Niezależnie od rasy, niezależnie od okresu, w którym żyjemy, no to okazuje się, że pomijając jakieś takie Cechy barbarzyństwa sprzed wielu, wielu setek lat, czyli cywilizujemy się coraz bardziej, na wiele rzeczy zwracamy uwagę baczniejszą niż nasi poprzednicy, no to jednak w takiej swojej istocie to dokładnie możemy przeżywać to samo, co ci, którzy tutaj w okresie wpływów rzymskich coś wyprawiali w Świdnie.
A nawet jak już potem wybudowano kościół w Olesznie, ten istniejący do dzisiaj, to on był długo traktowany jako kościół filialny kościoła w Chotowie. I dopiero na stałe proboszcz do Oleszna przybył w XVIII wieku. A wcześniej rezydował cały czas w Chotowie, mimo że tam już nieustannie mówiono o tym, że kościół jest już tak zniszczony, do niczego się nie nadaje. No ale jednak ta parafia istniała. No i dopiero pod koniec XVIII wieku kościół w Chotowie uległ takiej destrukcji, Nie wiemy, jak on nawet dokładnie wyglądał i w związku z tym właśnie jest ten problem dotyczący takiego szerszego tła, jeśli chodzi o źródła choćby dotyczące życia religijnego i tej przynależności parafialnej.
No i ciekawy jest ten Długorać. Las zwany Długorać. Tu rzeczywiście tak jest, no jak popatrzymy choćby z tego punktu widokowego, albo nawet tutaj, jak teraz jesteśmy już niżej, jak popatrzymy na Górę Świdzińską, no to rzeczywiście ona jest pięknie obrośnięta lasem. Tego lasu tutaj nie brakuje. Ciągną się takie duże połacie starych drzew, no ale ten Długorać, trudno powiedzieć, co to w ogóle znaczy. Kiedyś tak jakoś Uwziąłem się, żeby sprawdzić to słowo. Przejrzałem mnóstwo różnych materiałów dawnych dotyczących nazewnictwa. Jakoś trudno było jakikolwiek punkt zaczepienia znaleźć. Więc być może, że to znaczenie tego słowa w jakiś sposób przepadło już, może nie będziemy wiedzieć o co chodzi. Choć z drugiej strony to Świdno to oczywiście też Dereń Świdwa, czyli tu jest sporo w tej okolicy takich nazw topograficznych, odwołujących się właśnie do tego, że coś rośnie, albo coś płynie tutaj, albo wygląda jakaś górka i mnóstwo właśnie takich nazw tutaj jest, więc być może to w jakiś sposób też się ten Długorać odnosił do topografii.
Wcale mamy liber beneficiorum, czyli księgę uposażeń, ale nie Jana Długosza, czyli nie diecezji krakowskiej, tylko archidiecezji gnieźnieńskiej. Więc jak księga uposażeń archidiecezji gnieźnieńskiej, to oznacza, że autorem był Jan Łaski, czyli rok około 1521, o tym czasie mówimy. Troszkę więc to są młodsze dane niż te Długoszowe. Jan Długosz zmarł w 1480 roku. Czyli sprzed jego śmierci, z drugiej połowy XV wieku pochodzą te wzmianki u Długosza. My mamy młodsze, ale tym niemniej też dokładne, podobne właśnie jak u Jana Długosza i też można żałować, że co 100 lat nie było Jana Łaskiego, który by okolice opisał, no bo jak zerkniemy, tylko no właśnie to jest też ten problem, że to jest dzieło ciągle nieprzetłumaczone na język polski.
Ale potem okazało się, że trochę do odrodzenia rodziny przystąpił Piotr VI, który właśnie bardzo mocno też ze Świdnem jest związany, bo tu występuje jako właściciel, później jego żona też jako właścicielka. I z tego okresu, kiedy oni tutaj gospodarowali, właśnie mamy też informacje dotyczące tego, jak tutaj sytuacja wyglądała. W samym Świdnie, czyli między innymi właśnie mamy zapiski dotyczące Regestru Poborowego Powiatu Chęcińskiego z 1508 roku. No i gdy wtedy zmarł Piotr VI, a większą część majątku, jeśli chodzi o Świdno i okolice, w tym Oleszno, Wolę Świdzińską, Chotów przejęła po jego śmierci jego żona.
No to dobrze, to wracamy do wątku Piotra VI i kolejnych jego braci, no bo tak jak wspomnieliśmy, to są informacje istotne dla naszej miejscowości. Istotne dlatego, że właśnie ta kariera szafrańców w ciągu tych 14 lat przez tego utracjusza uległa załamaniu przez Piotra IV, a Piotr VI, który był właścicielem Świdna, on był synem tego Piotra IV. Czasami jest nazywany młodszy, bo jeszcze po drodze był Piotr V, zwany starszym. I właśnie jego bratem był, starszym bratem był Krzysztof, który był osobą zainteresowaną alchemią, ale głównie rozbójnictwem. Podobnie jak na zachodzie Europy nazywa się takich rycerzy rozbójników Raubriterem.
A więc takiego Raubrittera mieliśmy też, on rezydował w Pieskowej Skale, no ale tutaj też szafańcowie przecież władali, więc myślę, że nieraz tutaj bywał w tej okolicy i napadał po prostu kupców, a tam w Pieskowej Skale było tak, że najpierw ich zapraszał na ucztę, po czym okazywało się, że w sali jadalnej jest zapadnia i w pewnym momencie po prostu ta zapadnia się otwierała, no i wszyscy wpadali na skały, no wiadomo jak się to kończyło i przejmował ich majątek. W końcu okazało się, że wszyscy mają go dosyć i król nakazał wykonanie wyroku śmierci. Ścięto go w 1484 roku przy Bramie Sandomierskiej na Wawelu. No i tak się jego kariera skończyła. Potem właśnie młodsi bracia, czyli Piotr VI, ten nas interesujący, oraz jego brat Stanisław, usiłowali wydźwignąć trochę ród z powrotem do tego dawnego znaczenia.
Linia męska skończyła się na nim i szafrańcowie już nie mieli takiego znaczenia. Między innymi właśnie też utracili Świdno w tym czasie. Ono przeszło w inne ręce i długi czas panowania tutaj szafrańców się zakończył. Ale Zofia też jest ciekawa, czyli ta żona Piotra VI. Wiemy, że była córką wojewody podolskiego Jana Zesprowy, herbu Odrowąż. No właśnie, Odrowążę tutaj wcześniej panowali. Wszystko więc było tak mocno ze sobą Wiemy też, że przed 16 marca 1498 roku wyszła za mąż właśnie za Piotra VI, bo właśnie w tym dniu biskup Włocławski i kanclerz wielki Królestwa Polskiego Krzesław z Kurozwęg, z tych naszych Kurozwęg, zapłacił Piotrowi,
Z racji posagu Zofii 400 grzywien i darował 35 grzywien na królewskiej wsi w okolicy Proszowa. Uczynił to za swoich siostrzeńców Jana i Stanisława Zesprowy, którzy byli dzierżawcami Opoczna, a byli szwagrami właśnie Piotra, czyli braćmi Zofii. No i w związku z tym te powiązania tutaj tak widzimy. To małżeństwo. Doczekało się czwórki dzieci, które dożyły późniejszego wieku, a nie zmarły w dzieciństwie. Był Piotr, kolejny właśnie. Była Barbara, Urszula i Zofia. Zofia często też się to imię powtarza u szafrańców, więc czasami trzeba uważać, jak to jest. Po śmierci Piotra w 1508 roku, jak mówiliśmy, Zofia właśnie przejęła Świdno między innymi, bo też Chotów, Oleszno, Wolę Świdzińską.
No i ona decydowała tutaj o losie tych miejscowości, a potem tak jak mówiliśmy, no już inne rodziny tutaj władały. Czyli myśmy o tym już szczegółowo mówili w przypadku Woli Świdzińskiej, że pojawiła się tutaj rodzina Szypowskich, konkretnie ksiądz Adam Szypowski, który był kanonikiem krakowskim, właśnie od szafrańców kupił między innymi Świdno. A potem włączyła się rodzina Szyszkowskich, czyli dwaj bracia, którzy byli biskupami. Jeden w Włocławskim, a drugi w Krakowskim, słynny Marcin Szyszkowski. I ten problem, który dotyczył fundacji klasztoru, który początkowo miał być właśnie na Górze Świdzińskiej, klasztor Bernardynów, a w końcu potem nie wiadomo, mówiliśmy o tym nie wiadomo czemu, podjęto decyzję, że nie będzie tam, tylko będzie na Karczówce w Kielcach.
No i potem oczywiście rodzina Niemojewskich. Wspominaliśmy o księżnej Golicyn i tych powiązaniach bardzo takich interesujących i ciekawych. No i przedstawiciele tej rodziny Niemojewskich żyją do dzisiaj. A więc taki przegląd w niewielkiej miejscowości przecież, Gdzie właściwie na dobrą sprawę to dzisiaj Świdno chyba z tartaku jest najbardziej znane, bo to jest potężny tartak, ale okazuje się, że mamy tyle różnych wątków będąc w jednej miejscowości, gdzie jak w soczewce skupia się bardzo dużo spraw, które dotyczą całego naszego regionu, a nie tylko tej niewielkiej miejscowości. A przy okazji tych wątków historycznych jeszcze walory krajobrazowe, o których wspominaliśmy. Dziś już musimy kończyć program. Dziękujemy za uwagę. Cezary Jastrzębski, Robert Szumielewicz i Tomasz Tamborski, który program zrealizował.
Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz opisują położenie gminy Krasocin, relację między Świdnem a Wolią Świdzińską oraz historyczne osadnictwo.
Badanie historii Świdna, wzmianki o wpływach rzymskich i archeologicznych znalezisk.
Archeologiczne badania w Świdnie, ślady wpływów rzymskich i znaleziska pradziejowe.
Przegląd źródeł pisanych na temat Świdna, w tym daty i kontekst historyczny.
Podkreślenie znaczenia dokumentów historycznych, takich jak Liber Beneficiorum, oraz ich porównanie z dziełami Jana Długosza.
Opis roli rodziny Szafranów w Chotowie, w tym problem zniszczenia kościoła i przeniesienia ośrodka ciężkości do Oleszna.
Opis kariery rodiny Szafranów, w tym ich utrata znaczenia i powrót do majątku Świdno, a także ich wpływ na lokalne wątki historyczne.
Podziękowania za uwagę i informacje o producencach programu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.