Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Starochęciny w gminie Chęciny cz.1

18.02.2024 ·43 min 23 s

Historia miejscowości ściśle wiąże się z Chęcinami i Podzamczem. Pierwsze zapiski poświadczające jej istnienie pochodzą z 1275 roku, kiedy to wymieniona jest w dokumencie, w którym książę Bolesław Wstydliwy nadaje wioskę Łagiewniki podkomorzemu sandomierskiemu Mikulonowi. Pisał o niej również m.in. nasz wybitny kronikarz Jan Długosz. Znajduje się też tutaj okazały, barokowy kościół św. Stanisława. Do Starochęcin zapraszają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.

MOC HISTORII Dzień dobry, witamy Państwa we wczesne niedzielne popołudnie. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumielewicz. Dziś niezbyt daleka podróż, jeżeli chodzi o MOC HISTORII, bo wybierzemy się kilkanaście kilometrów od Kielc do Starochęcin. No a mówiąc o Starochęcinach, nie możemy też nie wspomnieć o Chęcinach, no bo to jedno z drugim jest związane. A właściwie na dobrą sprawę to jeszcze o Podzamczu trzeba byłoby mówić, więc mamy właściwie trzy w jednym, bo Starochęciny rzeczywiście dzisiaj kojarzone przede wszystkim z bardzo interesującym kościołem, o którym mam nadzieję jeszcze sporo powiemy.

Jednak w dziejach wiążą się bardzo mocno zarówno z chęcinami, no bo ta nazwa Starochęciny wskazuje, że jednak tu były początki chęcin, No i w pewnym momencie rzeczywiście było tak, że to Podzamcze dzisiaj funkcjonujące osobno stanowiło integralną część Starochęcin. Zresztą no tak to wyglądało, że pod nazwą Chęciny kiedyś rozumiano Mimo, że już Jan Długosz pisał o starych Chęcinach, no to jednak rozumiano zarówno wieś, jak i folwark, czyli właśnie to Podzamcze oraz zamek. Mamy więc taką sytuację, że w źródłach pisanych trzeba to jednak rozdzielać, no i nawet jeśli popatrzy się na niezbyt przecież odległe dokumenty.

Bo pochodzące z XVIII wieku. Mam tutaj na myśli Regestr Diecezjów, tak jak to wtedy zapisano, z lat 1783-1784, w którym to Regestrze wymieniono wszystkie parafie znajdujące się na polskich ziemiach, z takim podziałem na diecezje, a potem alfabetycznie poszczególne parafie w dekanatach są usytuowane. No to w parafii Chęciny, przypomnijmy, no ona wtedy była, i to jest istotne też, gdy mówimy o Starochęcinach, wtedy należała do diecezji gnieźnieńskiej. W parafii Chęciny wymienione są Chęciny, miasto, starostwo, którego właścicielem był Załuski, starosta chęciński. I jest tuż obok, należąca też do Załuskiego, miejscowość określana jako Chęciny Starostwo.

A więc chodzi tutaj rzeczywiście o Starochęciny, bo oprócz tego jeszcze jest wymieniony zamek i folwark. Więc jeśli rzeczywiście mówimy o Starochęcinach, to o tych trzech komponentach nieustannie należy pamiętać, bo inaczej no to możemy się pogubić w tych wszystkich dywagacjach, które teoretycznie dotyczą niewielkiej dzisiaj wioski, ale wiążą się z bardzo skomplikowanymi informacjami z przeszłości. Tutaj wspomnieliśmy o dokumentach i o tych registrach z XVIII wieku, no ale historia Starochęcin sięga znacznie, znacznie wcześniej, bo to są czasy przecież Bolesława Wstydliwego. Chociaż no nie można wykluczyć, że osada już istniała wcześniej. Te początki giną w pomroce dziejów, podobnie zresztą przecież jak i kwestia zamku.

Nie do końca wyjaśniona, kiedy to zamek został wybudowany. Oczywiście kilkanaście lat temu odkryto tę pierwszą wieżę, a więc wiemy, że no nie te trzy, które dzisiaj mamy przed oczami, tylko nieistniejąca wieża, której tylko fundamenty Zostały uwidocznione. Ona była pierwszą wieżą. No i cała historia zamku w związku z tym, zwróćmy na to uwagę, Waldemar Gliński, nasz archeolog, odkrył tę wieżę i trzeba było zmienić całą historię nie tylko zamku, ale całą historię Chęcin. Bo ta wieża, wszystko na to wskazuje, była fundacji Wacława II Czeskiego, a nie Władysława Łokietka, jak wcześniej sądzono. I dlatego też, jeśli patrzymy na tamte kwestie dotyczące początków, to możemy się opierać tylko na tym, co zostało zawarte w dokumentach pisanych.

Zobaczmy, jeszcze nie ruszyliśmy z miejsca, właściwie nie mówimy o innych kwestiach, tylko ciągle o tych początkach Starochęcin i tyle różnych motywów się tutaj pojawia. No bo kwestia dotyczy takiej karczmy, która znajdowała się właśnie nad rzeką, a była to karczma należąca do miasta, czyli do Chęcin dzisiejszych. No i to jest ciekawe, że tak bardzo daleko od Chęcin, to jest około 2 km, ta karczma się znajdowała, a do miasta należała. Czyli jest to dowód właśnie na te powiązania dotyczące Łagiewnik, Starochęcin i tej skomplikowanej sytuacji, jak to wszystko wyglądało właśnie przed wiekami, gdy w 1275 roku po raz pierwszy o Starochęcinach przeczytaliśmy.

O tych początkach już wspomnieliśmy, czyli tym pierwszym dokumencie, gdzie pojawiają się starochęciny z 1275 roku. No, ale mamy jeszcze samą nazwę starochęciny. Przecież wspominaliśmy Hancin, pisane przez samo H i w liczbie pojedynczej. Natomiast w 1306 roku pojawia się już nazwa pisana przez CH, ale nadal w liczbie pojedynczej. Dopiero później nastąpiła ta zamiana. Z czym ona się wiązała? No trudno powiedzieć, bo nawet trudno powiedzieć, czy ta nazwa Chęciny pochodzi rzeczywiście, tak jak niektórzy językoznawcy uważają, od nazwy osobowej Chęta. W związku z tym są chęciny. Mamy tutaj więc problemy, no ale nie ulega wątpliwości, że nastąpiła ta zmiana na liczbę mnogą i ten zapis przez CH już cały czas funkcjonujący.

No i rzecz jasna oczywiście starochęciny, które już u Jana Długosza pojawiają się właśnie w takim zapisie, że stare chęciny, no a potem połączono tak jak współcześnie. Starochęciny. Używa się tego jednego wyrażenia, a nie dwuczłonowego. Ale kiedy patrzymy też na ten dokument z 1275 roku, no to już mamy, zresztą to jest akurat w przypadku Starochęcin bardzo dobra sytuacja, ponieważ jest mnóstwo dokumentów. To są lustracje królewskie, ponieważ no to była własność królewska, więc co jakiś czas pojawiali się lustratorzy, którzy spisywali majątek. No i przy okazji mamy bardzo dużo imion i nazwisk osób, które mieszkały w Starochęcinach. Także akurat tutaj wspaniale jest wioska pod tym względem reprezentowana.

Dlatego bardzo dużo różnych problemów i jeszcze do tego oczywiście musimy nałożyć to, co wiązało się z tym charakterem Chęcin, a więc z budową zamku, który miał pełnić rolę takiej strażnicy i ośrodka nadzorującego, wydobycie ród metalinie żelaznych, które tutaj odkryto. Na tych jedenastu górach wokół Chęcin i w związku z tym ta rola Chęcin zaczęła wzrastać z powodu zamku, a Starochęciny powolutku, powolutku odgrywały coraz mniejszą rolę, aż w końcu całkowicie przez Chęciny zostały zdegradowane do roli niewielkiej wsi, ale w dokumentach jednak ciągle podkreślanej Właśnie, że to jest osobna wieś, a nawet, że te Chęciny to jest właśnie wieś, zamek i folwark, tak jak na samym początku wspominaliśmy.

Zostało wykonanych w języku polskim i dlatego bez trudu znajdziemy taki cały zestaw potężnych informacji o charakterze zarówno społecznym, jak gospodarczym, czy też takim urbanizacyjnym, a więc opisane są poszczególne budowle, no bo taka była rola tych lustratorów. Oni musieli stwierdzić stan zabudowań w momentach na przykład przekazywania innym starostom, albo też w momentach, kiedy zarządzano taką lustrację. I dlatego nie dziwmy się, że opisywane są poszczególne zamki w drzwiach na przykład, jaki jest ich stan, no bo to było niezwykle istotne. Zresztą dzisiaj też, kiedy robimy takie inwentaryzacje, każdy z nas pracujący gdzieś w zakładzie pracy większym przeżywał niejedną taką inwentaryzację albo był członkiem komisji inwentaryzacyjnej, no to było ciężkie zadanie, no bo te numery wszystkie trzeba było pospisywać, sprawdzić stan i tak dalej, i tak dalej, ale

Dzięki właśnie takim lustracjom my mamy obecnie szczegółowe informacje, w tym między innymi na temat Starochęcin. Oczywiście, że one czasami nie były wymieniane na przykład w dokumencie dotyczącym zamku. Jak mówiliśmy, z 1306 roku my mamy pierwszą wzmiankę o zamku. Wtedy w ogóle o Starochęcinach nie było mowy. No ale to między innymi właśnie wynikało z tego, że traktowano ten teren jako właśnie folwark zamkowy, a później Podzamcze, albo też określano to jako wieś Chęciny. No i w związku z tym niektórzy sądzą, że to chodzi o dzisiejsze Chęciny. Nie, to zawsze chodzi przy tym określeniu wieś o Starochęcinę. No i na przykład w 1565 roku jest kilka dokumentów właśnie z XVI wieku. Wiadomo, że Starochęciny miały swojego włodarza, a więc ta osoba zarządzała wioską i wtedy było 13 kmieci osadzonych na ćwierćłanach.

I to tak tu było właściwie przez cały czas, jak popatrzymy na te lustracje, że nawet na półłankach oni nie siedzieli, nie mówiąc już o całych łanach, tylko siedzieli właśnie na ćwierćłankach. W związku z tym ćwierć, czyli jedna czwarta łanu, łanów niewiele, mimo że tych kmieci sporo, bo kilkunastu. Było również dziewięciu zagrodników, no i ci kmiecie płacili od tych ćwierćłanów swoich czynsz, ale były też dwie puste role i stwierdzono, że jest dziewięciu zagrodników. Wieś miała cały czas dostęp do rzeki Bobrzy, a więc to było niezwykle istotne i to w dokumencie też wtedy w połowie XVI wieku podkreślono. Po czterech latach sytuacja była podobna.

Uwcześni starostowie, najpierw starosta Stanisław Branicki, później też z rodziny Branickich starosta Jan Klemens Branicki, później też kolejny starosta Stefan Bidziński, oni podejmowali decyzję o tym, że na początku Stanisław Branicki, że trzeba przenieść siedzibę starostów z zamku, który był zniszczony. Właśnie do tych zabudowań dawnego folwarku, które przygotowano już jako rezydencję dla starostów, a więc przebudowano. No i dzięki temu te zabudowania, które dzisiaj oglądamy, one później oczywiście też były rozbudowywane, przekształcane, ale dają nam pewne wyobrażenie, jak ta rezydencja wyglądała. I tak było właśnie przez ten cały XVII wiek, kiedy Zdążono wybudować rezydencję, a potem znowu ona uległa zniszczeniu i kolejny starosta znowu ją musiał odbudowywać.

Aż w końcu, kiedy sytuacja się uspokoiła, no to w XVIII wieku już starostowie wynieśli się z Podzamcza jako ze swojej rezydencji. Z powrotem na zamek. Chociaż do końca nie wiemy, jak ta sytuacja wyglądała z rezydencją, ponieważ czytając opis wizyty w XVIII wieku króla Stanisława Augusta Paniastowskiego w Chęcinach, nie mamy takiej jasności, czy on rzeczywiście był na zamku, czy też gdzieś na przykład w dolnej części, tam gdzie miasto było, czy tam nie było rezydencji dla starostów. No ale to już powiedzmy, że inna historia dotycząca dziejów Chęcin. A tutaj mamy do czynienia z tym, że Starochęciny z powodu przemieszczenia tej rezydencji starostów do dzisiejszego Podzamcza, z powrotem zaczęły nabierać znaczenia. I z tym między innymi wiąże się fakt budowy kościoła.

One mogły tworzyć, tak jak to było właśnie w baroku, pewną oś kompozycyjną. Wtedy właśnie, no już wcześniej to robiono, ale w baroku to było charakterystyczne, ten monumentalizm. Wymagał właśnie takich bardzo szerokich planów i szerokich założeń, jeśli chodzi o realizacje architektoniczne. No i bardzo pasowało więc połączenie w postaci takiej osi kompozycyjnej siedziby starostów i nowo wzniesionego wtedy kościoła na miejscu tego pierwotnego, istniejącego prawdopodobnie już od 1200 roku. Znaczenia. No i w XVIII wieku mamy też sporo informacji

Z tych zapisów dotyczących tego, jak sytuacja wsi wyglądała, ale może dla przykładu odwołajmy się też do takiej lustracji z 1615 roku, czyli właśnie z tego czasu, kiedy starochęciny stały się ważnym elementem w całym starostwie chęcińskim. To zajrzyjmy w takim razie do tej lustracji z 1615 roku, abyśmy mieli uzupełnioną tę wiedzę, jeżeli chodzi o sytuację starochęcin. No i zapisano na szczęście w języku polskim różne informacje pod hasłem Villa Stare Chęciny, czyli wieś Stare Chęciny. Wtedy opisywano całe starostwo, więc poszczególne miejscowości też zostały uwiecznione w postaci takich szczegółowych informacji.

Zapisano tak. W tej wsi kmieci rolnych jest dwunastu, na ćwierciznach płacą czynszu po groszy dwanaście. A więc podobnie, tak jak mówiliśmy o tym XVI wieku. No i zawsze jest obok podawana ogólna suma, ile w takim razie dochodu można się spodziewać, jeśli jest dwunastu kmieci i każdy płaci po dwanaście groszy. Powinni robić po trzy dni w tydzień bydłem, a więc pańszczyzna została w ten sposób określona. Składają na wybrańca po groszy 20. O tym wielokrotnie mówiliśmy, o tej sytuacji piechoty wybranieckiej, czyli obowiązku płacenia właśnie na ten rodzaj wojska, które wprowadził Stefan Batory w naszym kraju.

No i trzeba było dwór utrzymywać. W związku z tym te poszczególne wioski należące do królewszczyzn były zobowiązane właśnie do takich świadczeń. No i dawali wtedy po półtora korca, czyli duże zobowiązanie miary targowej. Dają też po jednym kapłonie, po jednym kogucie, po jednej owcy i po piętnaście jaj. Każdy więc zobowiązany był do takiej daniny w naturze. Zapisano też informację na początku XVII wieku, podobną jak w XVI wieku, o tych pustych rolach. Dwie puste role były, w których dano kmieciom część, a potem do folwarku obrócono.

Czyli to, co należało pierwotnie do kmieci w Starochęcinach, a było puste, niezagospodarowane, częściowo otrzymali kmiecie w Starochęcinach, a następnie przekazano do folwarku, czyli do dzisiejszego Podzamcza. No i dalej jest informacja, która dotyczy zagrodników. Zagrodników jest dziesięciu. Płaci z nich jeden. Który na części roli pustej osiadł, a potem do folwarku obrócono. Czynszu groszy 12, czyli podobnie jak chmieć, wysoka więc to była opłata. Płacił też na wybrańca 2 grosze, a 9, czyli 9, chodzi tutaj o tych zagrodników, a 9 płacą czynszu po grosze 6.

Powinni robić trzy dni w tydzień pieszo. Widzimy, że kmiecie pracowali bydłem, a więc swoim sprzętem. Ten swój sprzęt musieli angażować, a tutaj była tylko pańszczyzna piesza. No i na wybrańca płacą po sześć groszy. Zagrodnicy dawali po jednym kapłonie, po jednym kogucie, no i dawali 15 jaj. No i też było oprawne. Kolejna danina związana z dworem królewskim dają rolnicy i zagrodnicy oprawnego po denarów 9. Również zagrodnicy składali się na jednego woła razem z gałęzicami. To było też ich obowiązkiem. Wspominano też o Rzecznym.

To był zawsze taki teren pograniczny i stąd czasami są kłopoty z różnego rodzaju ustaleniami. Teren pograniczny nie tylko między organizacją kościelną, czyli archidiecezją gnieźnieńską i archidiecezją krakowską, ale też teren pograniczny między ziemiami. Czyli między tymi ziemiami, które należały np. czasami do województwa sandomierskiego albo do krakowskiego, ale też ziemiami, które poprzez przynależność do archidiecezji gnieźnieńskiej należały do tzw. kasztelani nadpilicznych, czyli w średniowieczu Do tych, które tak jak Małogoszcz właśnie z tamtymi ziemiami były związane z tymi ciążącymi w stronę Wielkopolski, a nie w stronę Małopolski.

Więc to skomplikowane położenie rzeczywiście powodowało, że mamy czasami konieczność taką przy rozproszonych informacjach sięgania Do źródeł, które znajdują się w całkiem innych regionach naszego kraju, a niekoniecznie tylko i wyłącznie w Krakowie czy w Sandomierzu. No i na przykład taki opis z 1746 roku zawiera szczegółowy wykaz mieszkańców wsi. Dlatego też jeśli zarówno w Starochęcinach, w Chęcinach czy w najbliższej okolicy są dzisiaj ludzie, którzy noszą takie nazwiska, no to niewykluczone właśnie, że to są ich bezpośredni przodkowie. Dlatego też czasami właśnie pozwalamy sobie na to, żeby wydobyć z mroku w przeszłości postacie, których nawet sobie nie wyobrażamy, jak oni wyglądali, ale przynajmniej przez te zapiski dotyczące ich imion, nazwisk lub funkcji, które sprawowali.

Możemy troszeczkę ten świat przeszłości przybliżyć. No i wtedy, w połowie XVIII wieku, było 12 ról w Starochęcinach, które należały, przy czym najczęściej było tak, że należały do dwóch osób. Dlatego w przypadku każdej roli wymienionych jest dwóch ludzi. Najczęściej jednego nazwiska, ale czasami dwóch różnych nazwisk. Czyli byli to Jan Niedźwiecki i Michał Gruszka, Wawrzyniec Jarosz i Szczepan Jarosz. Wawrzyniec Mazur i Szczepan Mazur, Marcin Banasik i Krzysztof Banasik. Wdowa Wosiowa, która pracowała u Żyda arendarza. Był też Stanisław Brandys i Marcin Wolski, który też pracował w rodzinie żydowskiej.

Kolejna rola była zajmowana przez Marcina Madaja i Matiasza Madaja. Kolejna przez Piotra Ziółkowskiego i Macieja Legiena. Kolejną zajmował Kazimierz Wilk. Jakub Job, siedzący na połowie, bo druga połowa należała do tego młyna Baranek, a więc ciągle ta nazwa Baranek, zresztą taka wdzięczna i miła, ciągle ona funkcjonowała. Następna rola do Wojciecha Madaja i Jakuba Banaszka. I ostatnia do Szymona Majchrzaka i Józefa Kozana. Kozana był Gajowym, tak przy jego nazwisku zapisano. Oprócz tego byli Zagrodnicy, czyli to byli Kmiecie, a teraz Zagrodnicy. Stanisław Glejt z bratem, Jan Stawiasz z Kazimierzem Kadysiem, Jędrzej Mazur z synem Walenty Zapała.

No i ci mieszkańcy, których nazywano pieszymi, a więc oni byli do tej pańszczyzny pieszej zobowiązani. Wojciech Fryc, Paweł Zając, Jan, który był ogrodnikiem, Marcin, który był myśliwcem, Mikołaj Madaj, Jan, który był karbowym, no i w końcu był Szymon Goraj, rybak. A więc ciągle się nam to, co już było wprawdzie napisane w XVII wieku na początku, że no nie łowią, ale że rybacy w Starochęcinach mieszkali. Był też Balcer Madaj, Franciszek Skrzypeczek, Piotr Kozak, Stanisław Malarz, Antoni Bednarz i Jakub Kowal. Oczywiście Antoni Bednarz, Bednarz to nie nazwisko, tylko Bednarz funkcja. Antoni bez nazwiska i Jakub oczywiście nie Kowal nazwisko, tylko Kowal, bo on na służbie dworskiej był po prostu Kowalem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.