Mentionsy Mentionsy
MOC HISTORII
MOC HISTORII

Prandocin w gminie Słomniki

13.11.2022 ·43 min 37 s

Wizytówką miejscowości jest kościół romański z pierwszej połowy XII wieku. Z tym okresem wiążą się również początki wsi. Jej pierwszymi właścicielami byli Odrowążowie. Od Prandoty Starego, założyciela rodu pochodzi też nazwa miejscowości. Do Prandocina wybierzemy się w kolejnym programie, który prowadzą Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.

MOC HISTORII Dzień dobry, witamy Państwa jak zwykle tuż po południu. Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Robert Szumierewicz. Dziś z MOCĄ HISTORII zawędrujemy nieco poza granice administracyjne województwa świętokrzyskiego, ale często w naszym programie tak bywa, że te miejscowości, które administracyjnie już do naszego województwa nie należą, Ale kiedyś należały albo należą na przykład do diecezji kieleckiej, która sięga poza granice administracyjne województwa świętokrzyskiego. No i tak będzie też w tym przypadku, bo Prandocin należy właśnie do diecezji kieleckiej.

Prandocin w gminie Słomniki. A jeżeli zaczynamy rozmowę o tej miejscowości, no to przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na jeden podstawowy zabytek, czyli kościół romański z XII wieku. Żałując jednocześnie, że rzeczywiście jest ta miejscowość poza naszym administracyjnym zasięgiem, ale przynajmniej diecezja nas ratuje. No i żałować też należy, że w ubiegłym roku wybudowano obwodnicę, jak mówimy, gmina Słomniki, czyli województwo małopolskie. To oddano do użytku obwodnicę na tej drodze S7, czyli ekspresowej, ale jednocześnie fragmenty to jest droga krajowa, słynna nasza siódemka. No i teraz nie wjeżdża się do Słomników, pomijamy tę miejscowość.

Cieszymy się, bo tam było zawsze wąskie gardło. Natomiast ja, ile razy tylko można było, To w drodze właśnie przed Słomnikami, w Wężerowie, skręcałem niedaleko w lewo i zaraz było się w Prandocinie. Wielokrotnie podziwiałem ten właśnie wspaniały przykład sztuki romańskiej, czyli kościół, który w Prandocinie się zachował. No i teraz się tak martwię, co będzie następnym razem, gdy będę jechał w stronę Krakowa i człowiek się spieszy bardzo. No i niestety czasami jest tak, że wybieramy szybszą drogę. Ale warto o tym pamiętać, żeby jednak czasami tej drogi nadłożyć i zawitać do Prandocina, bo kościół rzeczywiście jest obiektem, historycznie rzecz biorąc, od niedawna, bo od nieco ponad stu lat dopiero szczegółowo opisywany i wymieniany w różnych materiałach dotyczących literatury krajowej i zagranicznej.

Ale później właśnie dobudowano zakrystię skarbczyk i taką kruchtę od strony zachodniej. I przynajmniej wydaje się, że ta kruchta powinna chyba ulec destrukcji. Najlepiej by było, gdyby ją po prostu rozebrano. Ona nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia Natomiast rzeczywiście zasłania to, co jest najistotniejsze, a więc te wątki romańskie i nie daje takiego dobrego wyobrażenia o tym, jak pierwotnie ten kościół wyglądał. A on był rzeczywiście z różnych punktów widzenia wyjątkowy i te niektóre pozostałości po tej wyjątkowości możemy do dzisiaj podziwiać. Czyli obiekt, tak jak wspominaliśmy, na który warto zwrócić uwagę, no i warto z tej ekspresówki zjechać do Słomnik później, tak jak wspominałeś już, dojechać sobie do Prandocina, aby tę świątynię obejrzeć.

No i na zewnątrz jeszcze, i to zobaczymy również w przypadku Prandocina, Widać wyraźnie tzw. lizeny, czyli to jest nie element konstrukcyjny, tylko jest to element głównie o charakterze estetycznym, a więc element, po którym możemy rozpoznać, jak te poszczególne pomieszczenia w środku wyglądają. I czasami jest tak, że widzimy obiekt romański z zewnątrz, nie możemy do niego wejść, ale dzięki lizenom dokładnie wiemy np. jakie są podziały nawy, że są dwa przęsła nawy, dlatego że lizeny To są płaskie wypustki, czyli na zewnątrz murów, poza lico budowli wychodzące, przypominające nieco filary, ale w odróżnieniu od filarów i od kolumn lizeny nie mają ani baz, tego co jest na dole, ani głowic, czyli tego co jest u góry.

Czyli to są takie listwy. Nazywamy je właśnie w architekturze lizenami. No i dzięki tym lizenom, a one się też zachowały właśnie w Prandocinie, możemy wyobrazić sobie właśnie te wewnętrzne podziały, ten separatyzm wnętrz jeszcze dodatkowo zaobserwować. To jest więc od razu taki podręcznikowy przykład, moglibyśmy powiedzieć, w Prandocinie tego, co wiąże się z epoką romańską. No i dodatkowo tutaj wielkim walorem Prandocina jest to, że rozplanowano tę budowlę w taki nietypowy sposób. Czyli pierwotnie, tego niestety nie możemy przez tę rozbudowę gotycką z XV wieku obecnie zobaczyć, ale fragmenty się zachowały. Pierwotnie to była taka budowla, w której znajdowały się dwie apsydy.

Tych detali zachowało się rzeczywiście sporo. Jeszcze tak się zastanawiam, czy nie warto by zwrócić uwagi na jeden z aspektów naszego kościoła w Prandocinie, ale to nie jedyny kościół, który spełniał taką rolę. Mówię o roli obronnej, że te małe okienka, kościół wykonany z ciosów kamiennych, a podobnie zresztą to wyglądało na przykład czy w kościele w Skalmierzu, czy w klasztorze w Jędrzejowie, że też były wykorzystywane te świątynie do celu obronnych. Jest to bardzo ważny motyw, który wiąże się z dziejami tego kościoła. Nie tyle to porównanie dotyczące Skalbmierza, Jędrzejowa oraz w dodatku jeszcze jednego kościoła pod wezwaniem św. Andrzeja w Krakowie. Bo to dotyczy właśnie tych czterech świątyń.

Czyli właśnie spowodować, żeby one były obiektami obronnymi. Dlatego też na trzy lata do kościołów tych właśnie wszystkich, czyli właśnie w klasztorze w Jędrzejowie, w Skalbmierzu, w Prandocinie oraz w kościele św. Andrzeja w Krakowie, Weszły załogi wojskowe, no i one tam po prostu urzędowały przez trzy lata, do 1237 roku, kiedy to książę zdecydował o opuszczeniu tych fortec. Po to były właśnie urządzone, żeby mógł Konrad Mazowiecki realizować swoje dynastyczne plany i te projekty, które wiązały się z przejęciem ziemi krakowskiej, księstwa krakowskiego jako tego senioralnego, No i to jest ten właśnie motyw, którego my do końca też nie potrafimy rozpoznać.

To były po prostu okna bez żadnej błony, bez żadnego przeźrocza. W związku z tym wykonano właśnie te gotyckie, duże, wielkie, potężne, no bo wtedy już można było w epoce gotyckiej takie właśnie okna tworzyć, nie obawiając się o katastrofę budowlaną, że mury ulegną zniszczeniu, kiedy nie będą A więc mamy tutaj rzeczywiście takie motywy, ale jak już o tym mówimy, to może skończmy te kwestie, które dotyczą walorów obronnych, dlatego że tu jest jeszcze jeden niezwykle intrygujący motyw związany z Prandocinem. Wrócimy jeszcze do tego motywu, o którym wspominaliśmy wcześniej, bo poza tymi detalami do nich jeszcze dojdziemy.

No to na ten jeden motyw warto zwrócić uwagę. A ten motyw wiąże się z tym, że zdaniem wielu badaczy tego typu kościoły, właśnie takie, które miały wieże albo dwie wieże, bo przecież w Skalbmierzu były dwie wieże i które miały emporę. Tego typu kościoły wiązały się z miejscowościami, które miały już pewną rolę, odgrywały już pewną rolę. Niewykluczone, że pierwotnie znajdowały się na tym terenie drewniane kościoły, Dopiero później zostały wymurowane właśnie takie jak tutaj w Prandocinie, ale dodatkowo jeszcze takie kościoły kasztelowe, bo tak moglibyśmy powiedzieć, wiązały się z wyjątkową rolą miejscowości, takich właśnie jak Prandocin.

Ta wyjątkowa rola polegała na tym, że kiedy sięgamy do dziejów dotyczących Prandocina, to wiadomo, że pierwszymi właścicielami tej miejscowości, zresztą nazwa Prandocin wiąże się właśnie z tym rodem, Pierwszymi właścicielami byli Odrowążowie. I właśnie Prandota Stary, założyciel tego rodu i stąd jest nazwa też Prandocin, był komesem. On w źródłach tak występuje. Czyli jak się pojawia nazwa komes, to od razu wiadomo, że mamy do czynienia z grodem kasztelańskim. Więc takim ośrodkiem administracyjnym. I z tego możemy wobec tego wyciągnąć wniosek, że Prandocin był właśnie takim kasztelańskim ośrodkiem. Czyli musiał tutaj być gród. No i gdzie ten gród się znajdował? Zdaniem wielu badaczy przy takich właśnie murowanych kościołach w niezwykle bliskiej odległości znajdowały się właśnie drewniane, bo to były drewniane kasztele, drewniane siedziby kasztelanów.

Więc możemy sobie wyobrazić, że tuż przed tą wieżą musiał taki gród drewniany się znajdować. To jest o tyle też intrygujące, że właśnie mamy te analogie w przypadku tych pozostałych i nie tylko tych, bo jeszcze na przykład Żarnów możemy wziąć pod uwagę na północ od naszego województwa, kiedyś z nami przecież tak mocno związane. Tak to właśnie wyglądało w tych wszystkich miejscowościach. Prof. Łuszczkiewicz, jeszcze piszący pod koniec XIX wieku właśnie o architekturze Prandocina, wspominał, że on widział jeszcze tutaj wały, które miejscowy ksiądz wówczas zniwelował, dlatego że zakładano cmentarz. Cmentarz miał się znajdować w innym miejscu, ale zdaniem ludzi był za daleko. Zresztą Prandocin jest taki rozproszony.

I w związku z tym podjęto decyzję, że nie, niech on będzie bliżej. I wtedy właśnie zniwelowano te wały. A w ogóle jak się zbliżamy do Prandocina, to widać, że on jest wyniesiony. Jest na niewielkim wzniesieniu, czyli rzeczywiście górował Prandocin nad okolicą. I mógł tutaj ten gród się znajdować, chyba że to były wały, które właśnie w czasach Konrada Mazowieckiego wykonano po to, żeby jeszcze wzmocnić ten charakter obronny inkastelizowanego kościoła. No ale tego być może nie rozstrzygniemy. Natomiast przez analogię do tego, że grody kasztelańskie musiały się znajdować, mamy tutaj naprawdę bardzo mocne podejrzenie, że wały związane były właśnie z siedzibą kasztelana.

W dodatku jeszcze w przypadku Prandocina jest taka wzmianka dotycząca tego, że Zaniebyłą traktuje się tak zwaną stróże. Stróże, czyli właśnie pilnowanie grodu, strzeżenie grodu. Zaniebyłą się traktuje, czyli jednak skoro wystąpiono o tym, żeby jej nie było, to znaczy, że była, a nie, że jej w ogóle nie było. No więc rzeczywiście bardzo dużo różnych argumentów mamy na ten temat. No i jeszcze Marian Wawrzeniecki, związany bardzo mocno z naszym regionem, badający w 1901 roku Prandocin, stwierdził, że właśnie w miejscu, gdzie jest kościół, znalazł bardzo dużo artefaktów archeologicznych, świadczących o grodowym charakterze, czyli że znajdował jakieś elementy takie same, jak się znajduje w miejscu, gdzie były kiedyś grody.

Zostały udekorowane właśnie tymi lizenami, ale przede wszystkim tym fryzem arkadkowym bardzo starannie też skomponowanym z całością budowli. No więc mamy rzeczywiście takie prawdziwe powody do tego, żeby tu godzinami stać i podziwiać te Fragmenty. Od razu powiedzmy, że przecież w naszym kraju naprawdę jest niewiele tych obiektów romańskich. Jeszcze w dodatku z takim bogactwem jak tutaj w Prandocinie, które możemy podziwiać. Ale też trzeba pamiętać, żeby na tym terenie, gdzie jest cmentarz teraz, obejrzeć jeszcze taką kolumienkę, na której znajduje się krucyfiks. W dawnych opisach ja znalazłem informację, że tu jakiś świątek stał. Na tej kolumnie, a to jest kolumna, jak ją sobie oglądamy dokładnie, która pochodzi właśnie z tej Empory, z tej zachodniej Empory.

Czyli Empora, ponieważ jest dwukondygnacyjna, była oparta właśnie na arkadach, a pośrodku była kolumna, która trzymała te arkady. Więc przy okazji różnego rodzaju zmian, prawdopodobnie przy okazji tej gotyckiej zmiany, Pamięto część elementów i widzimy, że wbudowano niektóre fragmenty w ściany, te późniejsze. Widzimy fragmenty właśnie romańskie. No i gdzieś pewno porzucono, albo od razu może postawiono tę kolumnę, która trzymała emporę. Postawiono obok kościoła, więc trzeba się rozglądać nie tylko przy samym kościele w Prandocinie, ale tuż obok też jeszcze te romańskie wątki zobaczymy. Tak jak wspominaliśmy, że losy, historia Prandocina ściśle są związane z kościołem z XII wieku.

No i mówiąc o początkach, też z tym stuleciem byśmy mieli do czynienia. Tak, no bo jakichś starszych informacji o Prandocinie nie mamy, ale jeśli chodzi o samą fundację kościoła, jeśli byśmy już pominęli kwestię tego grodu, drewnianego być może wcześniejszego kościoła, no to przypuszcza się, że on powstał w XII wieku, ale bardziej precyzując w pierwszej połowie tego XII wieku, czyli między rokiem 1125 a 1150, Niektórzy nawet widzą wyraźnie rok 1126 jako datę tej fundacji. Oczywiście w źródłach nie do końca te informacje występują, ale mówimy o Prandocie Starym, o jego życiu, o porównaniach różnego rodzaju dokumentów.

W których rodzina Odrowążów się pojawiła i w związku z tym takie hipotezy zostały wysunięte. Chociaż jeśli chodzi o początki tego kościoła, to w wielu źródłach znajdziemy wykluczające się wiadomości, więc tak do końca wszystkiego nie wiemy, ale to tym bardziej jest fascynujące, bo skłania nas do tego, żeby jednak jakiś wysiłek Natomiast rzeczywiście tak się przyjmuje, że mówimy o fundatorze, którym był Prandota stary, ale potem jest niezwykle ważny motyw, który dotyczy dziejów Prandocina w kontekście cysterskim. Dlatego, że kolejny przedstawiciel rodu Odrowążów, Wisław, który był spokrewniony z Iwo Odrowążem, czyli słynnym biskupem krakowskim,

On postanowił sprowadzić Cystersów właśnie do Prandocina. To nas może o tyle nie powinno dziwić, że Prandocin jednak miał coraz większe znaczenie. Już nawet jeśli byśmy przyjęli tę hipotezę o ogrodzie kasztelańskim, to wyraźnie to wskazuje na rolę tej osady. Ale potem wiemy, że do Prandocina, ponieważ on jest taki rozległy dzisiaj, Zostały włączone właśnie na pewno przed XV wiekiem różne sąsiednie miejscowości, czyli Truszczyny, Pozaków, Holowice, nawet jeszcze w XVI wieku pisano o polach holowickich właśnie. To jest dawna wioska, która została wchłonięta razem z tymi innymi przez Prandocin. W pewnym momencie nawet Prandocin przez kilkadziesiąt lat był siedzibą dekanatu,

No więc widać wyraźnie, że ta rola rzeczywiście była duża i Odrowążowie chcieli zapewne mieć tutaj bardzo silne swoje gniazdo rodowe. I stąd były te starania, żeby Prandocin urastał do wielkiego znaczenia. Dlatego też zapewne około 1218 roku, tak się przyjmuje, ten Wisław Z rodu Odrowążów podjął decyzję, żeby postarać się o sprowadzenie cystersów, ale to nie było takie proste, dlatego że sam proces fundacyjny oczywiście wymagał wielkich nakładów, wielkich pieniędzy i wielkich Prandocin w gminie Słomniki.

Wydaje się, że data 1141 jest dla wszystkich oczywista, ale równie dobrze występuje data 1149, bo 8 lat trwał ten proces fundacyjny. On wiązał się z tym, że dokonywano inspekcji tego terenu, który miał być przekazany dla Cystersów. W dodatku jeszcze sprawdzano, jakie są zobowiązania tej rodziny, Czy władcy, który postanowił przekazać jakieś tereny dla klasztoru. No i zwykle to trwało długi czas. Wiemy, że w Prandocinie wizytatorzy, którzy przybyli z Lubiąża na Śląsku oraz z Wąchocka, byli tutaj przez rok. Od września do września następnego roku. Przez ten rok oni sprawdzali, czy to miejsce się nadaje do tego, żeby klasztor powstał.

A wypowiedział się w tej sprawie biskup Iwo Odrowąż, czyli właśnie krewny Wisława. A wiemy, że Odrowąż został biskupem po zrzeczeniu się tego urzędu w 1218 roku przez słynnego naszego błogosławionego Wincentego, zwanego Kadłubkiem. W związku z tym ta data 1218 nie jest jakaś przypadkowa i wymyślona, tylko rzeczywiście oparta o fakty. No a potem jeszcze nastąpiła pewna dziwna zmiana, która wiązała się z tym, że Wisław ustąpił tego splendoru fundatora. I okazało się, że to Iwo Odrowąż stał się głównym sprawcą sprowadzenia Cystersów do Prandocina. Chociaż właściwie chyba nie do Prandocina, bo z tym jest właśnie problem, który wiąże się właśnie z tymi zasadami, o których wspominaliśmy, że to było tak skomplikowane.

Natomiast generalnie później Iwo Odrowąż jest wymieniany jako ten, który sprowadził Cystersów do Prandocina, do Kacic, przerzutka nastąpiła, a następnie do mogiły. I przypomnijmy, że w mogile klasztor Cystersów od momentu właśnie fundacji przez Iwo Odrowąża trwa do dzisiaj. Nie ma przerw. A więc rzeczywiście ta fundacja, czyli to jest ten rok 1225, trwa tak długo. No i tutaj są te problemy, które dotyczą tego, czy rzeczywiście Cystersi byli w Prandocinie i tu możemy coś na ten temat jeszcze spróbować powiedzieć. No właśnie, bo mówimy o klasztorze Cystersów w Kacicach, o klasztorze Cystersów w Mogile, no bo to jak się okazuje Prandocin właśnie do Cystersów należał, był na ich uposażeniu.

Tak, dlatego że niezależnie od tego czy Cystersi tutaj byli czy nie, to wioskę przekazano właśnie na rzecz klasztoru cysterskiego. Rzecz jasna wielka szkoda, że tego klasztoru tu w samym Prandocinie nie było, ale jakieś względy musiały spowodować zmianę decyzji. Od razu też powiedzmy, że te reguły różnego rodzaju były naginane, czyli na przykład położenie w odosobnieniu. W przypadku ani Prandocina, ani Kacic, ani Mogiły tak nie było, że to były gdzieś daleko leżące miejscowości. Możemy powiedzieć, że Kacice, w pobliżu się znajdujące, spełniały lepiej taki wymóg tego odosobnienia w sensie położenia charakterystycznego w bagnistej dolinie.

Kacice są bliżej położone Szreniawy i rzeczywiście tam już o tym bagnistym położeniu możemy mówić, a Cystersi zawsze tak robili, że właśnie pokazywali całej okolicznej ludności, że są w stanie w takim bagnistym terenie wybudować klasztor i potem ta ciemna dolina stawała się jasną doliną, clervo. No więc tu można było rzeczywiście dopatrywać się tego motywu, że mogło to nimi kierować. Wiemy, że na pewno z Lubiąża przybyli zakonnicy razem z Opatem Piotrem. I teraz, czy oni przybyli do samego Prandocina i czy tym Prandocinie powstały te pierwsze budowle, o których mówiliśmy? To dormitorium, czyli sypialnia z pokojem gościnnym, ta furta, ten mur, to pomieszczenie na księgi.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.