Wawrzyniec Rymkiewicz vs Jan Maciejewski: NADCHODZI NEOPOGAŃSTWO? | #KulturaPoświęcona
Bóg umarł, niech żyje psychologia! W dzisiejszym odcinku „Kultury poświęconej” zastanawiamy się, czy miejsce tradycyjnej religijności zajęła psychoanalityczna kozetka. Rozmawiamy także o współczesnym powrocie pogaństwa oraz nauce, która dla niektórych ma dziś status równy wyrokom Bożym.*DOŁĄCZ DO NAS*Chciałbyś współtworzyć naszą społeczność? Dyskutować o kulturze, polityce i Kościele na naszym „poświęconym” Discordzie? Otrzymywać co tydzień „newsletter poświęcony” z zestawem kulturowo-społecznych rekomendacji? Zostań naszym darczyńcą w serwisie Patronite! ➡️ https://patronite.pl/kulturaposwiecona*INDEKS DZIEŁ POLECANYCH*👉 Cezary Boryszewski, Wawrzyniec Rymkiewicz, „Wawrzyniec Rymkiewicz: Zacieranie różnic – seksualnych czy narodowych – to psychoza”,https://klubjagiellonski.pl/2024/12/28/wawrzyniec-rymkiewicz-zacieranie-roznic-seksualnych-czy-narodowych-to-psychoza/👉 Cezary Boryszewski, Tomasz Stawiszyński, „Tomasz Stawiszyński: W dzisiejszej kulturze dominuje figura dziecka”, https://klubjagiellonski.pl/2024/12/14/tomasz-stawiszynski-w-dzisiejszej-kulturze-dominuje-figura-dziecka/👉 Piotr Kaszczyszyn, „Fauny i elfy też mogą oddać hołd Jezusowi. Czym jest «zaczarowany katolicyzm»?”, https://klubjagiellonski.pl/2025/11/22/fauny-i-elfy-tez-moga-oddac-hold-jezusowi-czym-jest-zaczarowany-katolicyzm/👉 „Kultura poświęcona”, „Frankenstein (2025) Del Toro: OD POKUSY NIEŚMIERTELNOŚCI DO AI”#WawrzyniecRymkiewiczk #JanMaciejewski #KlubJagielloński
Janku, bo z tego, co pan profesor powiedział, jeden wątek delikatnie odchodzący od obecnego toku naukowego, więc nie wiem, czy już to wrzucać, czy jednak byś najpierw tutaj spróbował pomandrować. Tak, ten wątek z aniołami jest oczywiście fascynujący. Ja sobie czasami, moje guilty pleasure jest takie, że słucham sobie pewnych zwolenników, czy promotorów UFO, nie wiem jak ich nazwać. Tam nawet ich imiona i wyrażenia są takie same, prawda? W szczęście to są synowie boscy. Kosmicy to są synowie boscy. Więc to jest bardzo, to wszystko jest rzeczywiście bardzo blisko i bardzo do siebie przylega. Ten gmach pęka, tylko jest pytanie, co wchodzi przez to pęknięcie? Co tam się wsącza, prawda? I jest taki, wydaje mi się, że reakcją naturalną rozumu europejskiego, być może w ogóle rozumu ludzkiego, na pewien kryzys racjonalny jest nadejście jednej figury, nadchodzącego Boga, Dionizosa.
I to jest zarówno była reakcja w epoce Euripidesa, który właśnie to jest ten jakiś taki noc rozumu, ale nie w tym sensie, że rozum zasnął, tylko że rozum jakby samym sobą zakrył resztę rzeczywistości. I wtedy nadchodzi On. Nadchodzący Bóg, czyli Bóg wyczekiwany, taki, którego wypatrywaliśmy. I proszę zauważyć, że Jezus tak samo wraca w XIX wieku. Na początku XIX wieku to jest pierwsza reakcja na oświecenie, jak i potem w momencie krachu Belepok. Na początku wieku XX. Przecież Gustawowi von Aschenbachowi w Wenecji śni się pochód Wienizosa. On nie nazywa go z imienia, ale to jak on opisuje ten swój koszmar nocny, ten jakby właśnie ten...
w ten sposób symbolizuje te wielkie energie, które z jednej strony rozrywają jego życie, jego biografię i ostatecznie go uśmiercą i za chwilę uśmiercą całą Europę. Więc jest tak, jak istnieje dialektyka oświecenia, czyli pewien ruch, w którym oświecenie się samo obala. Tak też istnieje dialektyka odczarowania świata. Ponieważ nadchodzący Dionizos jest zawsze cieniem nadchodzącego Chrystusa. Zauważmy, że moment, w którym dochodzi do wcielenia jest podobnym kryzysem w historii Europy, w którym pewne energii i pewne moce i pewne pomysły na to, jak dalej funkcjonować się. wyczerpują. To Chesterton bardzo pięknie ujął o tym, że dlaczego Jezusa musiał skazać na śmierć Rzym i Jerozolima, prawda? Czyli najlepsze istniejące państwo i najdoskonalsza w tamtym momencie forma religii.
Po to, żeby właśnie pokazać, że tamten świat się wyczerpał. Tamten świat nie miał już nic więcej nie miał już nic więcej sobą do zaoferowania, bo podobieństwa między Dionizosem a Chrystusem są oczywiste, prawda? I to nie jest na seminary akademickie, żeby mnie tutaj wymieniali, prawda? Ale jakby... temat wina, pokrewieństwo z wina tego, co się tam dzieje. To, że Dionizos również wskrzesił swoją matkę i usadził ją wśród Bogu, tak jak Maryja jest w niebowzięta, czy że Rzosu został rozszarpany i zmartwychwstał. że wydaje mi się, że figura dionizyjska wraca w świecie postchrześcijańskim dlatego, że my wyparliśmy i zapomnieliśmy właśnie to dionizyjskie oblicze Chrystusa. To ekstatyczne i misteryjne jednocześnie oblicze chrześcijaństwa.
Nie w chrystologii, ale właśnie w nauce matcy polskiej. Idealnie się składa, bo generalnie wywołałeś temat, który ja tutaj chciałem podchwycić właśnie i tak naprawdę go wyostrzyłaś, bo pan profesor wcześniej powiedział, że to, z czym teraz Kościół i chrześcijaństwo się mierzy, to są jakieś monstra, herezje z tego chrześcijaństwa wynikające. Może powiedzieć, że głównym tym, co teraz nie tyle wraca, co powstaje i jest przeciwnikiem Kościoła i chrześcijaństwa są herezje rozumiane jako pewne elementy, które się wyrodziły. Natomiast u Janka, tak teraz interpretując, pojawiła się ta figura Dionizosa, czyli że jednak w tej naszej dzisiejszej odczarowanej epoce wraca pewien rodzaj charakterystyczny pogaństwa, który nie ma właśnie twarzy...
ofiarnicze, nie wiem, takie bardzo zierardowskie, o którym ty też, Janek, pisałeś, w nic to, nie? Tylko, że wróci to właśnie bardziej, nazwijmy to, racjonalne pogaństwo, że wróci jakiś, czy pojawia się jakaś nowa forma stoicka, jakaś rodzaj filozofii moralnej, która na miejsce, prawda, tę dziurę po chrześcijaństwie wejdzie. Więc to panu profesorowi chciałbym oddać głos i się zapytać, czy bardziej pan właśnie widzi to tak, że to chrześcijaństwo będzie się mierzyło z jakimiś swoimi nieślubnymi dziećmi, czy że jednak ten Dionizos mniej lub bardziej symboliczny powraca? Ja może o tych nieślubnych dzieciach bym pierwszy powiedział, bo jest jeszcze ta druga nauka, czyli socjologia, też niesłychanie ważna, też nauka, w której jakby myślenie religijne jest jakąś represjoną pchane.
I jak to się wyłoniło. Więc zawsze możliwy jest powrót, że tak powiem, syna mardotrawnego. Chociaż oczywiście ten syn mardotrawny też może stwarzać jakieś kłopoty potem wychowawcze, bo już tam się zbiesił gdzieś po drodze. Natomiast jeśli chodzi o Dionizosa... Od czego zaczął? Od czego zaczął. Niewątpliwie jest taka sytuacja, jeśli chodzi o nasze rozumienie natury, bo jednak Dionizos jest Bogiem natury. To nie jest Jezus Chrystus. Ten ruch od Dionizosa do Chrystusa, który jest najlepiej opisany w filozofii u Schenninga, mówi o tym, że owszem, mamy pewne powtórzenia schematu,
Ale powtórzenie schematów nadnaturalne. Dionizos jest Bogiem, który umiera, bo jest rozszarpany w ramach pewnych rytuałów płodności. To jest Bóg tej ziemi. Natomiast Chrystus jest Bogiem, który rezygnuje z własnej boskości. umierając na krzyżu. Więc Chrystus dla Schellinga był takim transbogiem, że wyżej niż transhumanizm stoi nadnaturalne przekroczenie boskości. Chrystus jest taką figurą wolności absolutnej. To jest Bóg, który rezygnuje z własnej boskości, który przekracza własną naturę.
Więc tak to wygląda. Tak. I to ja może doprecyzuję, bo w żadnym razie nie mówiłem o tym, że to jest jak na poziomie odruchu kolonowego, że powrót Dionizosa jest tym samym, co powrót Chrystusa. Raczej Dionizos jest ostatnią pogańską redakcją tego pragnienia, którego ostatecznym spełnienie mi Chrystus. Tak bym to ujął. Natomiast W Pana wypowiedzi pojawiło się takie bardzo wyraźne cięcie między religiami naturalnymi a chrześcijaństwem, które owszem jest właściwe, ale dla myślenia protestanckiego, a nie dla myślenia katolickiego. I tutaj wchodzi cały temat stosunku do świata, tego jaki jest w ramach chrześcijaństwa, i jednak ortodoksję zachodnią zdefiniował w tym sensie św.
Jaki jest w zasadzie nasz stosunek do pokaństwa? Co mamy z nim zrobić? Czy my się mamy odciąć, czy mamy z niego korzystać? To chyba raczej jednak zwyciężył Klemens Aleksandryjski i św. Augustyn niż ci pierwsi myśliciele chrześcijańscy, którzy chcieli palić, burzyć i zrównać z ziemią. Oczywiście też palili i burzyli, ale jakby to jest tak, że... Proszę zauważyć, że Dionizos miał swoje miejsce w symbolice i w tradycji chrześcijańskiej średniowiecza. Na przykład sobie popatrzymy na te średniowieczne kalendarze. W październiku wita nas Dionizos. Jest też taki piękny obraz w najbardziej dramatycznej części. opowieści z Narnii, czyli w Księciu Caspianie, to jest druga część, w której Narnii przydarzyła się najgorsza możliwa rzecz, czyli zaczęła przypominać nasz świat. Narnia została odczarowana. Przyjechali tam Telmarowie, ludzie i wygnali fauny, driady i zaprowadzili porządek i system podatkowy.
I nadchodzi Aslan, który z powrotem zaczarowuje i w jego pochodzie kroczy Bachus. W jego pochodzie kroczy Dionizos. Jest taki wspaniały dialog między tą dwójką dzieci, że chyba niebezpiecznie byłoby go spotkać bez Aslana, ale on jest pod jego opieką, więc jest potrzebny. I Bachus jest kluczową postacią tego pochodu. Więc dla mnie Dionizos jest symbolem czy heroldem ponownego zaczarowania świata, który będzie... dzikim i być może strasznym i przerażającym procesem, prawda? Ale jest procesem nieuniknionym. Bo w ramach właśnie tej dialektyki czarowania człowiek nie jest w stanie wytrzymać sam ze sobą. Nie jest w stanie wytrzymać jako suwerenny władca stworzenia, bo po prostu nie do tego został stworzony. Natomiast... Dwie ostatnie rzeczy krótko.
To jest zasadnicze pytanie. Odpowiedzią jest właśnie to, że nastąpiła pewna zmiana, zmiana w człowieczeństwie człowieka. A propos, jeszcze powrotu Dionizosa, powrót tematu. Jeżeli nie dostrzega Pan ekstatycznych, euforycznych elementów naszej kultury, tego, że ta kultura jest jakby jej endgame'em, jej celem ostatecznym każdego dzieła jest właśnie wywołanie jakiegoś rodzaju poruszenia, wciągnięcie... uwolnienie człowieka od niego samego, prawda? Porwanie, taki stan jakiegoś dziwnego, fluks, w którym jakby moje ja znika i zostaje porwane.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bóg umarł, niech żyje psychologia! W dzisiejszym odcinku „Kultury poświęconej” zastanawiamy się, czy miejsce tradycyjnej religijności zajęła psychoanalityczna kozetka. Rozmawiamy także o współczesnym powrocie pogaństwa oraz nauce, która dla niektórych ma dziś status równy wyrokom Bożym.*DOŁĄCZ DO NAS*Chciałbyś współtworzyć naszą społeczność? Dyskutować o kulturze, polityce i Kościele na naszym „poświęconym” Discordzie? Otrzymywać co tydzień „newsletter poświęcony” z zestawem kulturowo-społecznych rekomendacji? Zostań naszym darczyńcą w serwisie Patronite! ➡️ https://patronite.pl/kulturaposwiecona*INDEKS DZIEŁ POLECANYCH*👉 Cezary Boryszewski, Wawrzyniec Rymkiewicz, „Wawrzyniec Rymkiewicz: Zacieranie różnic – seksualnych czy narodowych – to psychoza”,https://klubjagiellonski.pl/2024/12/28/wawrzyniec-rymkiewicz-zacieranie-roznic-seksualnych-czy-narodowych-to-psychoza/👉 Cezary Boryszewski, Tomasz Stawiszyński, „Tomasz Stawiszyński: W dzisiejszej kulturze dominuje figura dziecka”, https://klubjagiellonski.pl/2024/12/14/tomasz-stawiszynski-w-dzisiejszej-kulturze-dominuje-figura-dziecka/👉 Piotr Kaszczyszyn, „Fauny i elfy też mogą oddać hołd Jezusowi. Czym jest «zaczarowany katolicyzm»?”, https://klubjagiellonski.pl/2025/11/22/fauny-i-elfy-tez-moga-oddac-hold-jezusowi-czym-jest-zaczarowany-katolicyzm/👉 „Kultura poświęcona”, „Frankenstein (2025) Del Toro: OD POKUSY NIEŚMIERTELNOŚCI DO AI”#WawrzyniecRymkiewiczk #JanMaciejewski #KlubJagielloński