Mentionsy Mentionsy
Kultura poświęcona
Kultura poświęcona

Wawrzyniec Rymkiewicz vs Jan Maciejewski: NADCHODZI NEOPOGAŃSTWO? | #KulturaPoświęcona

06.12.2025 ·1 godz 35 min

Bóg umarł, niech żyje psychologia! W dzisiejszym odcinku „Kultury poświęconej” zastanawiamy się, czy miejsce tradycyjnej religijności zajęła psychoanalityczna kozetka. Rozmawiamy także o współczesnym powrocie pogaństwa oraz nauce, która dla niektórych ma dziś status równy wyrokom Bożym.*DOŁĄCZ DO NAS*Chciałbyś współtworzyć naszą społeczność? Dyskutować o kulturze, polityce i Kościele na naszym „poświęconym” Discordzie? Otrzymywać co tydzień „newsletter poświęcony” z zestawem kulturowo-społecznych rekomendacji? Zostań naszym darczyńcą w serwisie Patronite! ➡️ https://patronite.pl/kulturaposwiecona*INDEKS DZIEŁ POLECANYCH*👉 Cezary Boryszewski, Wawrzyniec Rymkiewicz, „Wawrzyniec Rymkiewicz: Zacieranie różnic – seksualnych czy narodowych – to psychoza”,https://klubjagiellonski.pl/2024/12/28/wawrzyniec-rymkiewicz-zacieranie-roznic-seksualnych-czy-narodowych-to-psychoza/👉 Cezary Boryszewski, Tomasz Stawiszyński, „Tomasz Stawiszyński: W dzisiejszej kulturze dominuje figura dziecka”, https://klubjagiellonski.pl/2024/12/14/tomasz-stawiszynski-w-dzisiejszej-kulturze-dominuje-figura-dziecka/👉 Piotr Kaszczyszyn, „Fauny i elfy też mogą oddać hołd Jezusowi. Czym jest «zaczarowany katolicyzm»?”, https://klubjagiellonski.pl/2025/11/22/fauny-i-elfy-tez-moga-oddac-hold-jezusowi-czym-jest-zaczarowany-katolicyzm/👉 „Kultura poświęcona”, „Frankenstein (2025) Del Toro: OD POKUSY NIEŚMIERTELNOŚCI DO AI”#WawrzyniecRymkiewiczk #JanMaciejewski #KlubJagielloński

Bóg umarł, niech żyje psychologia. W dzisiejszym odcinku Kultury Poświęconej zastanawiamy się, czy miejsce tradycyjnej religijności zajęła psychonalityczna kozetka. Rozmawiamy także o współczesnym powrocie pogaństwa oraz nauce, która dla niektórych ma dziś status równy wyrokom bożym. Dzisiejszy odcinek jest odcinkiem wyjątkowym, bo nagranym w trakcie pierwszej edycji Festiwalu Kultury Poświęconej Dialogi Postchrześcijańskiej. Nie udałoby się nam dotrzeć do tego miejsca w rozwoju podcastu, gdyby nie fantastyczna ekipa naszych macenasów i patronów. Za ich stałe i konsekwentne wsparcie, jak zawsze, kłaniamy się w pas. A link do naszego patronajta znajdziecie w opisie filmu. Ja nazywam się Piotr Kaszczyszyn i zapraszam na nowy odcinek Kultury Poświęconej. Audycji Klubu Jagiellońskiego na czasy postchrześcijańskie, które chcą, ale nie potrafią zapomnieć o boku.

Prawda? Przed chrześcijaństwem ten kontekst ustalał rzeczywiście religię naturalną, ustalał poganizm. I to była mądrość świata. Mądrość przyrody, której wewnątrz jakiegoś systemu człowiek musiał się zorientować. Jakie jest jego miejsce, jakie są jego zadania, jakie powinny być jego cele. W momencie wcielenia i hegemonii kulturalnej też chrześcijaństwa, to mądrość świata zastąpiło prawo Boga. Natomiast dzisiaj żyjemy i to prawo Boga i chrześcijaństwo też w pewnym sensie wciągnęło i wessało część tego myślenia naturalnego, pogańskiego. W tym sensie też chrześcijaństwo jest pogańskie. Ma w sobie ten element, ma w sobie ten komponent. Jak każdy zniosło ten system, więc musiało odpowiedzieć na jakieś jego kluczowe obecne w nim pytania.

I to myślenie zdawało sobie sprawę z własnych aporii od samego początku. To dobrze widać w pojęciu kryzysu, który od początku jest obecny. Kryzys jest czymś z natury przezwyciężalnym, natomiast całe myślenie nowoczesne to jest jakby całe pasmo kryzysów, które próbujemy zażegnywać, odpychać od siebie na jakąś chwilę. I ta wielka niewiadoma, w której się dzisiaj znajdujemy, ona wynika z tego, że już chyba wszyscy zają sobie sprawę z tego, że ten projekt się nie uda. Że zaczynamy szukać jakichś sił, jakichś energii, jakichś mocy, które będziemy potrafili umiejscowić w miejscu absolutu. To mój ulubiony cytat z jednego z proroków transhumanizmu, który zapytano o to, czy Bóg istnieje, powiedział jeszcze nie.

Różnią się one zasadniczo w jednym punkcie. Mianowicie rozum osiemnastowieczny, rozum oświeceniowy jest rozumem w dezintegracji, w rozpadzie, wewnętrznym podziale. Jeśli go porównać z greckim pojęciem rozumu, czyli logos. Na czym ten rozpad polega? Więc może zaczynając od Arystotelesa. Arystoteles jest pisarzem spójnym językowo we wszystkich swoich dziełach. To znaczy, Bóg pojawia się u Arystotelesa w fizyce na końcu wykładu fizyki jako konieczny element i konieczne zwieńczenie jego opisu natury.

A zatem nie ma różnicy pomiędzy fizyką i teologią. Teologia dla Arystotelesa stanowi naturalną część fizyki konierzy. Nie ma także zasadniczej różnicy pomiędzy etyką nikomachyjską a fizyką. Etyka nikomachyjska jest napisana w tym samym języku, pojawiają się w niej te same pojęcia, które pojawiają się w fizyce. Najkrócej mówiąc, o co chodzi. Fizyka Arystotelesa jest oparta o przyczynę celową, o teleologię. Tłumacząc zachowanie żywego organizmu, tłumacząc spadanie ciał, Arystoteles odwołuje się do kategorii celu i posługując się pojęciem celu, wprowadza także pojęcie Boga. To jest dowód egzmotu dla wszystkich, którzy coś o tym wiedzą.

Współczesne dyskursy feministyczne, dyskursy mówiące o prawach mniejszości seksualnych, pojęciowe i prawnicze oparcie transseksualizmu odwołują się do właśnie tego abstrakcyjnego prawa, które jest czymś przeciwstawionym naturze i czymś od natury różnym. No ale u Kanta i w oświeceniu jest więcej. Nauka ma być obojętna światopoglądowo i religijnie. Potrzebuje co prawda pojęcia Boga, ale tylko i wyłącznie jako swojego założenia. Tak jest w krytyce czystego rozumu. Etyka jest autonomiczna. Nie potrzebuje religii, nie potrzebuje fizyki.

Tego pojęcia nie ma. Dlaczego nie ma? Niech się Państwo chwilę zastanowią nad sensem łacińskiego słowa conscientia. Otóż conscientia oznacza literalnie współwiedzę. To jest to, co my nazywamy sumieniem. Jeżeli ja kogoś skrzywdziłem, to wiedza o mojej wie nie jest moją prywatną wiedzą, tylko jest wiedzą wspólną. Więc sumienie jest wiedzą wspólną. O tym wie mój ten, kogo skrzywdziłem, ale także o tym wie Bóg. Więc sumienie nie jest, że tak powiem, samopoczuciem prywatnym. Natomiast w filozofii Czarnoloka, już nie będę się w tym szczegółowo w to wdawał, powstaje pojęcie conscious, na co też znaczyło sumienie, jako wiedzy prywatnej, jako wiedzy, do której nikt inny nie ma dostępu, która jest czymś całkowicie intymnym.

Nic nie jest w stanie zastąpić, prawda? Nie jest w stanie zastąpić religia. Nie wyleczymy się z Boga na kozetce, bo na samej tej kozetce Bóg się wcześniej czy później odezwie. Jest takie... Jung w którymś ze swoich pism pisał, że kiedy przychodzi do niego praktykujący katolik na terapię, on mówi, że nie jestem w stanie Panu pomóc, ponieważ Pan ma do dyspozycji dużo więcej, niż ja jestem w stanie Panu zaoferować. Ten obszar wiedzy, ten obszar doświadczeń, ten obszar też terapii jest obecny pierwotnie w reliki i jest niestrącalny. Panie profesorze, zanim pan się odniesie do Janka, to bym chciał dopytać potencjalnie o jedną rzecz, która u Janka na końcu się pojawiła i która nam może znowu potencjalnie pomóc w logice tej pojęciowej.

moment religii jest niesłychanie ważny i miejsce chrześcijaństwa też jest zasadnicze. Więc nie byłoby psychologii bez chrześcijaństwa. W sensie, że chrześcijaństwo jest... Psychologia jest nauką istotnie chrześcijańską. Chrześcijaństwo poczuło, że dusza jest nieśmiertelna, że dusza jest najważniejsza, że człowiek stoi w obliczu Boga. Czyli wyłamuje się z natury. To wyjście z natury zakończyło się europejską nowoczesnością i właśnie tym światem psychologicznych monach, które się oderwało naturę. Więc czy próbują się opewnić od natury?

Ale widzimy ją też u Bacon'a. Jak mówił o eksperymentowaniu, to mówił o przesłuchiwaniu natury. Że trzeba ją poddawać tym samym, wziąć na przesłuchanie, poddać torturą. Eksperymenty są sposobem tortur. I w tym sensie wspólną ambicją całej nowoczesnej nauki, właśnie od Bacona do transhumanizmu powiedzieliśmy, jest to, żeby poprawić dzieło Pana Boga. Żeby zrobić to lepiej od Niego. żeby wymazać grzech pierworodny. I to jest wprost, Bacon pisze wprost o tym, tylko że dla niego jakby znamieniem grzechu pierworodnego, tego, że człowiek jest po upadku, jest to, że jesteśmy słabi. Nasza słabość, brak mocy, jest tym, co jest winą Adama, który jest w nas.

Jeżeli ją posiądziemy, to będziemy w stanie, to już naprawdę będziemy bogami. Do tej obietnicy, kto jest obietnicą, to jest ciekawe, w Piśmie Świętym zrówno szatana, jak i Chrystusa, jeden i drugi mówi, będziecie bogami. Ale za każdym razem to znaczy co innego. To prosząc pana profesora o odniesienie się do tej tezy, którą Janek przedstawił, to jedno zadanie z pana poprzedniej wypowiedzi. Wydaje mi się, to jest ciekawe, że pan powiedział, że w tej klasycznej wersji rozumu, teraz jakby tutaj na potrzeby dyskusji, powiedzmy, łączę rozum, prawda, z tym rozumem naukowym, uświeceniowym. Pan profesor powiedział, że w łażce Teresa nie było różnicy, czy czytamy etykę nikomachajską, czy czytamy fizykę.

to w tej dzisiejszej nauce, albo w jej takiej sparadiowanej, zwulgaryzowanej wersji scjentystycznej, no to to robi różnicę, to znaczy wymiar ten, prawda, boski, duchowy, teologiczny został, moim zdaniem, w dużej mierze, prawda, wygnany. Była taka, przepraszam, anegdotka, nie wiem, czy Państwo jeszcze pamiętają, sprzed kilku lat, bohaterem jej był Marek Migalski, który się śmiał, bo tam był spór o status teologii na wydziale Uniwersytetu Śląskiego i Marek Migalski mówił, no ale to jest oczywiste, że trzeba tę teologię wyrzucić, bo przecież co, będziemy dyskutowali o wymyślonych stworach na Uniwersytecie? Drodzy Państwo, to jest niepoważne. A propos dotyczącego tego wydźwięku, I do czego zmierzam z tym odwołaniem się właśnie do tej etyki i do tej fizyki, bo mam wrażenie właśnie, że to już robi różnicę, a jednocześnie dalej ten potencjał takiego pragnienia całościowej opowieści bez Boga w tej nauce się pojawia, tak jak ją Janek zrekonstruował, bo ja z Jankiem i z tą wizją kierunkowo się zgadzam i jestem ciekaw, jak pan profesor na to spogląda.

Tomasza Zakwinu. Argument jest taki, pomysł jest taki, że... On już dowiódł racjonalnie, za pomocą pięciu dowodów, racjonalnie w sensie arystotelejskim, istnienia Boga. No i teraz sytuacja jest taka, że jest człowiek i jest Bóg. No i pomiędzy człowiekiem a Bogiem jest nieskończoność, a rzeczywistość jest ciągła. Wobec tego... Pojawia się racjonalna potrzeba i racjonalna konieczność myślenia o istotach rozumnych, wyższych od człowieka, a niższych od Boga i to będą anioły. Ale science fiction stworzyło własną persję aniołów. To są kosmici.

Janku, bo z tego, co pan profesor powiedział, jeden wątek delikatnie odchodzący od obecnego toku naukowego, więc nie wiem, czy już to wrzucać, czy jednak byś najpierw tutaj spróbował pomandrować. Tak, ten wątek z aniołami jest oczywiście fascynujący. Ja sobie czasami, moje guilty pleasure jest takie, że słucham sobie pewnych zwolenników, czy promotorów UFO, nie wiem jak ich nazwać. Tam nawet ich imiona i wyrażenia są takie same, prawda? W szczęście to są synowie boscy. Kosmicy to są synowie boscy. Więc to jest bardzo, to wszystko jest rzeczywiście bardzo blisko i bardzo do siebie przylega. Ten gmach pęka, tylko jest pytanie, co wchodzi przez to pęknięcie? Co tam się wsącza, prawda? I jest taki, wydaje mi się, że reakcją naturalną rozumu europejskiego, być może w ogóle rozumu ludzkiego, na pewien kryzys racjonalny jest nadejście jednej figury, nadchodzącego Boga, Dionizosa.

I to jest zarówno była reakcja w epoce Euripidesa, który właśnie to jest ten jakiś taki noc rozumu, ale nie w tym sensie, że rozum zasnął, tylko że rozum jakby samym sobą zakrył resztę rzeczywistości. I wtedy nadchodzi On. Nadchodzący Bóg, czyli Bóg wyczekiwany, taki, którego wypatrywaliśmy. I proszę zauważyć, że Jezus tak samo wraca w XIX wieku. Na początku XIX wieku to jest pierwsza reakcja na oświecenie, jak i potem w momencie krachu Belepok. Na początku wieku XX. Przecież Gustawowi von Aschenbachowi w Wenecji śni się pochód Wienizosa. On nie nazywa go z imienia, ale to jak on opisuje ten swój koszmar nocny, ten jakby właśnie ten...

Po to, żeby właśnie pokazać, że tamten świat się wyczerpał. Tamten świat nie miał już nic więcej nie miał już nic więcej sobą do zaoferowania, bo podobieństwa między Dionizosem a Chrystusem są oczywiste, prawda? I to nie jest na seminary akademickie, żeby mnie tutaj wymieniali, prawda? Ale jakby... temat wina, pokrewieństwo z wina tego, co się tam dzieje. To, że Dionizos również wskrzesił swoją matkę i usadził ją wśród Bogu, tak jak Maryja jest w niebowzięta, czy że Rzosu został rozszarpany i zmartwychwstał. że wydaje mi się, że figura dionizyjska wraca w świecie postchrześcijańskim dlatego, że my wyparliśmy i zapomnieliśmy właśnie to dionizyjskie oblicze Chrystusa. To ekstatyczne i misteryjne jednocześnie oblicze chrześcijaństwa.

I jak to się wyłoniło. Więc zawsze możliwy jest powrót, że tak powiem, syna mardotrawnego. Chociaż oczywiście ten syn mardotrawny też może stwarzać jakieś kłopoty potem wychowawcze, bo już tam się zbiesił gdzieś po drodze. Natomiast jeśli chodzi o Dionizosa... Od czego zaczął? Od czego zaczął. Niewątpliwie jest taka sytuacja, jeśli chodzi o nasze rozumienie natury, bo jednak Dionizos jest Bogiem natury. To nie jest Jezus Chrystus. Ten ruch od Dionizosa do Chrystusa, który jest najlepiej opisany w filozofii u Schenninga, mówi o tym, że owszem, mamy pewne powtórzenia schematu,

Ale powtórzenie schematów nadnaturalne. Dionizos jest Bogiem, który umiera, bo jest rozszarpany w ramach pewnych rytuałów płodności. To jest Bóg tej ziemi. Natomiast Chrystus jest Bogiem, który rezygnuje z własnej boskości. umierając na krzyżu. Więc Chrystus dla Schellinga był takim transbogiem, że wyżej niż transhumanizm stoi nadnaturalne przekroczenie boskości. Chrystus jest taką figurą wolności absolutnej. To jest Bóg, który rezygnuje z własnej boskości, który przekracza własną naturę.

Augustyn, który stwierdził, że świat naturalnie dąży do oddania chwały Bogu, prawda? I on tutaj myślał arystotlejsko, tak jak materia naturalnie dąży do formy, tak? Świat naturalnie dąży do tego, żeby ten świat, który będzie po Paruzji, to będzie ten sam świat, tylko jakby bardziej. To będzie ten sam, ten prawdziwszy świat. Więc w tym sensie to jest... Tak jak to był Chestertona, że najbardziej prawdopodobne jest, że wciąż żyjemy w raju, tylko nasze oczy się zmieniły, prawda? I to jest cecha podstawowa naszego stosunku, w imieniu rzymskich katolików, naszego stosunku do natury, która jest inna od myślenia protestanckiego. I to jest jednocześnie ta różnica i ta wielka praca pierwszych ojców Kościoła i ten wielki spór, który też się toczył.

Jak on je zanotował, Adam nic nie mówił, tylko pykał fajkę, prawda? Adam nic nie mówił, pykał fajkę, bo w tym czasie już pewnie pisał albo już nawet napisał trzecią część dziadów, w których występuje ten chyba jeden z najważniejszych, kluczowych momentów nie tylko dla polskiej literatury, ale dla polskiego ducha, prawda? Ten moment, w którym Konrad nie nazywa jednak Boga carem, ale dokonuje jakby quasi egzorcyzmu i to szatan musi się ujawnić pod wpływem jego furii, jego wściekłości i to on wypowiada to straszne bluźnierstwo. I jest tutaj coś charakterystycznego dla w ogóle naszego przetrawiania tej wielkiej zmiany, która się dokonywała na Zachodzie.

I że to, co widzimy w takiej przyrodzonej Polakom osobności, że każdy Polak jest osobny i samoistny. To, co widzimy w takim myśli o świętości osoby ludzkiej, bardzo mocnej. w katolicyzmie polskim. To, co jest charakterystyczne dla dziejów malarstwa polskiego. Jeśli popatrzymy... Istotą malarstwa wschodniego są ikony i bezosobowe twarze Chrystusa i Boga. Malarstwo psychologiczne Zachodu z kolei pokazuje nam twarze ludzkie tutejsze.

Pan profesor Wawrzyniec Remkiewicz powiedział coś takiego. Wysłanie kogoś do psychiatry jest większą przemocą niż wyrzucenie dziecka z klas. To jest pytanie do pana profesora, dlaczego? Bo uważam, że to jest herezę. Każda nauczycielka dzisiaj, pedagog, to będzie na YouTubie, więc spodziewam się komentarzy. Profesorze, jeszcze będzie nam rol? Uczynimy pana profesora jeszcze bardziej słabnego. Tak, to jest pierwsze pytanie. I drugie pytanie do Jana. Powiedziałeś coś takiego, że może sformułuję to pytanie, będziesz wiedział, jaki jest kontekst. Jeśli od początku nowoczesnej nauki chodziło o to, żeby naprawić dzieło Pana Boga, to czy dzisiaj rolą chrześcijan powinno być odrzucenie nauki?

rozstrzygasz podstawowe kwestie filozoficzne, jak czym jest sens życia człowieka, kim jest człowiek, czy Bóg istnieje, czy jesteśmy w kosmosie, a potem mówisz, że to są dywagacje filozoficzne. Bo to jest to, bo jakby oni bardzo często, naukowcy, zawodowi naukowcy przez duże N, oni występują w roli ludzi, którzy oni po prostu mówią jak jest. Tak jakby pokazywali jakieś półki i tam te rzeczy są poukładane i jakby... Ale one tak się same poukładały. Nie było żadnych nici, żadnych pętli, żadnych opowieści. Nie, ale jest jakby każde fakty są splecione jakąś opowieścią. I oni snują tą opowieść. I ta opowieść wynika z pewnych określonych założeń i do pewnych określonych celów prowadzi. Tylko jak się ich o to zapyta, to my mówimy, jesteśmy naukowcami, tylko mówimy jak jest.

to tam mniej więcej jest taka myśl, że uczucia jakby istnieją same sobie i one jakoś tam na to życie duchowe wpływają lub nie. Natomiast jakby wiara to jest oddzielny kanał łączności z Panem Bogiem, więc jakby eksemplując tą myśl, wydaje mi się, że... religia i psychologia istnieją obok siebie i niekoniecznie jedno drugie. Jest jakiś mocny konflikt między nimi. Dziękuję. Więc ja oczywiście mówiłem o psychologii jako nauce, ale jednak pojawienie się psychologii jako nauki związane jest z procesem, który jest ważniejszy, czyli z psychologizacją człowieka.

Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.