Mentionsy Mentionsy
Kind of Jazz
Kind of Jazz

FreeRun (07.04.2026)

07.04.2026 ·1 godz 0 min · 13 rozdziałów

FreeRun nagrany dla Studenckiego Radia „Żak” Politechniki Łódzkiej.

0:00 · Introdukcja i temat 2

Kolejny odcinek Studenckie Radio, Żak, Politechniki Łódzkiej. Kłania się Mateusz Golami. Audycja Kind of Jazz. Mamy wtorek, mamy godzinę 19. Jest tuż po świętach wielkanocnych i cieszę się na spotkanie z Państwem. Dzisiaj będę prowadził prawdopodobnie audycję sam, ale to nie jest do końca pewne. Może będzie niespodzianka. W drugiej części pojawi się Szymon, mój Współpracownik i rozmówca od dłuższego czasu. Jest na to spora szansa.

Realizuje mnie Grażyna Bąk, tutaj bez zmian. No i tak, dzisiaj pomyślałem, że może porozmawialibyśmy sobie o takich moich peregrynacjach jazzowo-muzycznych w ostatnim czasie, o rzeczach, które mnie interesują. Re-invented W tym utworze i o płycie, która jest myślę bardzo ciekawym projektem, to jest projekt Szymona Miki, który też był gościem Kind of Jazz jakiś czas temu.

10:51 · Stanisław Aleksandrowicz i Relativity Theory 2

Utwór się nazywał Reinvented, co w wolnym tłumaczeniu znaczy wymyśleć coś na nowo i tak sobie myślę, że może ta kompozycja, czy w ogóle ta płyta jest trochę taką próbą odświeżenia tego, co określamy mianem Polish Jazz, czyli jakiegoś brzmienia, które Myślę, że nie tylko w Polsce, ale i na świecie jest kojarzone właśnie z naszym krajem, a tutaj rzeczywiście jest taka płyta, na której może dzięki temu międzynarodowemu składowi rzeczywiście jest jakieś odświeżenie, jakieś nowe spojrzenie. Na ten polski jazz, na taką słowiańską melancholię, ale nie tylko, bo myślę, że tam jest więcej tych emocji i one odsyłają do różnych właśnie krajów. Trochę tutaj jest jazzu skandynawskiego, trochę jazzu z zachodniej Europy, z Niemiec szczególnie.

Tu myślę inspiracja Wolfgangiem Muttspilem, który zresztą był nauczycielem Szymona Miki. Myślę, że ta płyta to jest duże wydarzenie, było duże wydarzenie, bo to już rok niedługo mija od jej premiery. Nie wiem, może ja ją tak też szczególnie cenię, ale myślę, że rzeczywiście sporo uwagi jej poświęcono w swoim czasie. Może nawet kiedyś omówimy ją w całości na łamach Kind of Jazz, ale na razie ten jeden utwór musi Państwu wystarczyć. No i pomyślałem, że może tak w dzisiejszej audycji trochę bym się skupił na tych osobach, które się jakoś zaprzyjaźniły z Kind of Jazz.

14:19 · Mateusz Tranda i In Her Eyes 2

I tam widać jak on dużo pracuje, jak dużo też eksperymentuje z dźwiękiem i zawsze w związku z tym to co on już tak finalnie wypuszcza to jest efekt długich, długich przemyśleń i prób. No i tak pomyślałem sobie, że przejdziemy do kolejnej postaci. Która mi się również bardzo miło kojarzy, czyli Mateusz Tranda. Człowiek, który odważnie napisał do Kind of Jazz z prośbą o przyjrzenie się jego płycie i to było naprawdę sympatyczne i miłe i również Było właśnie przede wszystkim miłe to, że to była dobra płyta po prostu. To nie było coś, z czym trzeba niestety odpisać.

Czasami się tak nam zdarzało, że się odpisywało komuś, że no niestety to nie za bardzo pasuje do audycji jazzowej. Albo na przykład troszeczkę nam się nie podoba. A tutaj wszystko pięknie zagrało. Mateusz Stranda to była płyta z zeszłego roku, ale też Mateusz wydał drugą płytę, która się nazywała Race of Hope. To była płyta z 2022 roku i tam jest taki jeden utwór, który naprawdę zwrócił moją szczególną uwagę. Nazywa się In Her Eyes. Posłuchajcie Państwo.

27:46 · Święta i Giants of Jazz 2

No właśnie... Mateusza Trandy. Mateusza Trandy, ale generalnie to wiesz cała koncepcja audycji powstała właśnie w święta. No proszę. Tej połowy audycji. No, tak też trochę mówiłeś o Mateuszu Trancie i o tym, że kojarzy ci się trochę z polskimi soundtrackami. A właśnie konkretnie ten utwór, bo... Konkretnie ten utwór. A ja wyjdę ci naprzeciw i powiem, że on mi się z kolei kojarzy jednak z taką amerykańską muzyką folkową. Nie wiem, czy też to jest dobre skojarzenie? Czy mnie wesprzesz w tej myśli? Tak, bo ja bym powiedział, że ten utwór jest... Jakby do połowy to jest wariacja na tematy polskie, ja to tak nazywam, czy polskich soundtracków, a od połowy to jest rzeczywiście folk. Tak, to się zgadza. W każdym razie, moje święta też minęły jazzowo, a to dlatego, że byłem w domu rodzinnym i wygrzebałem taką bardzo fajną składankę o nazwie Giants of Jazz.

Jeżeli istniał kiedykolwiek jakiś artysta z jazzem związany, który odniósł większy lub mniejszy sukces, ale przynajmniej w jakikolwiek sposób wpłynął na tę muzykę, on się tutaj znajduje. Jeżeli ktoś... Zgadza się, właśnie jeszcze ci przerwę, bo szkoda, że nasi słuchacze nie widzą, ale to jest bardzo sympatyczna składnika, która ma bardzo sympatyczną okładkę, bo ten pomysł z tymi gigantami jest taki, że każda litera, w tle każdej litery jest któryś z gigantów jazzu. Już nie będę tutaj... Tak, chowają się za literami. Chowają się za literami. Bo nawet nie za literami, ale w literach się chowają. W literach, tak, dokładnie. I taka jest koncepcja oczywiście. W każdym razie jest to trójpłytowa składanka, przepraszam, która trwa aż trzy godziny.

29:28 · Pianisci jazzowi i Periscope 1

Nie mamy czasu, aby zagrać dla Państwa wszystkie utwory, ale myślę, że jak już teraz Mateusz zrobił taką pierwszą połowę z, nazwijmy to, trochę bardziej nowoczesnym jazzem, myślę, że możemy przejść do teraz jazzu takiego klasycznego. Jako pierwszy utwór zagramy kompozycję jednego z moich ulubionych i rozumiem, jak również i jednego z Twoich ulubionych pianistów. Billa Evansa. Periscope. Oryginalnie utwór znalazł się na słynnym albumie Portraits in Jazz. Posłuchajmy.

34:06 · Ritchie Bajrach i Ahmad Jamal 2

Ale właśnie tak, ulubiony pianista jazzowy, Ritchie Bajrach. Ritchie Bajrach, a to jestem zaskoczony, bo jednak spodziewałem się, że powiesz właśnie czy coś w stylu Bill Evans właśnie. Ale właśnie powiem ci, że Ritchie Bajrach bardzo był podpływem Billa Evansa, to była chyba jego największa inspiracja i w tym sensie Bill Evans też jest dla mnie ważnym pianistą, ale bardziej Ritchie Bajrach. Dla mnie to jednak... Ale właśnie dla ciebie? Dla mnie to pewnie jest nasza odpowiedź. Jak myślisz, jak byś miał strzelić? A, no tak, głupie pytanie. Ahmad Jamal. Ahmad Jamal, dokładnie. Te jego zagrywki, to jest po prostu coś niesamowitego. Czasami mam takie wrażenie, że trochę znudził mi się jazz, to właśnie wracam do tego swojego albumu. Live at the Pershing Amada Jamala.

Jestem ponownie zakochany w tej muzyce i ponownie chcę penetrować z zaczątki tej wspaniałej improwizacji. No tak, to jest klasyczna płyta, oczywiście. A propos pianistów jazzowych, to teraz proponuję zagrać kolejny słynny klasyczek, chyba najbardziej znany utwór jazzowy na świecie, czyli Date Five Dave'a Brubecka. Co ciekawe, to jest ten słynny mit, wcale Dave Brubeck tego utworu nie napisał, tylko Paul Desmond, saksofonista. Paul Desmond. W każdym razie... Dawno nie graliśmy tego utworu naszej, Antenia, zresztą to jest audycja jazzowa, to myślę, że też powinniśmy trochę tych klasyczków zagrać, trochę sobie przypomnieć, więc teraz... Wielki powrót do Kind of Jazz Take 5.

36:35 · Take Five i Dave Brubeck 1

Stage 5, Dave Brubeck Quartet. Chyba najsłynniejszy utwór w historii jazzu. Cóż nie, Mateuszu? Na pewno tak, na pewno w czołówce, bo tutaj zdradzimy Państwu, że w kluarach rozmawialiśmy o wielu sprawach, ale między innymi o takim temacie, który mnie bardzo interesuje, czyli wyświetlenia różnych piosenek, utworów na serwisie YouTube. Nie wiem, czy możemy tak swobodnie te nazwy własne wymieniać. Ale właśnie ja na to zwracam uwagę, jakoś tak lubię od jakiegoś czasu na to zwracać uwagę. I właśnie pamiętam, że kiedy, no już nie tak znowu bardzo niedawno, sprawdzałem właśnie ilość wyświetleń Take Five Dave'a Brubecka, no bo też są tam różne wersje tego utworu, różni ludzie też wrzucają, ale właśnie ta, która ma najwięcej wyświetleń, ma 15 milionów wyświetleń.

41:42 · Jarek Wierzbicki i jego fotografie 2

Sporo, chociaż podejrzewam, że Miley Cyrus i ta piosenka o kwiatach ma chyba więcej. A ona ma, nawet nie wiem ile, ale rzeczywiście to na pewno niestety właśnie nie może się równać. Albo stety, bo to też prawda, ile można słuchać tego jazzu. W każdym razie o utworze Take Five przypomniałem sobie, kiedy Marek Konarski zagrał na niedawnym wernisażu wystawy, można tak powiedzieć, przyjaciela. Redakcji Kind of Jazz, czyli Jarka Wierzbickiego. Tak, a właśnie widzisz Szymon, bo wszedłeś trochę później, ale dzisiaj to jest trochę, to jest leitmotiv dzisiejszej audycji, czyli właśnie przyjaciele Kind of Jazz, więc bardzo dobrze, że mówisz. O innym przyjaciele.

Tak jak byś zwrócił uwagę na Chica Corie, na Johna Schofielda, no to są takie pozy wręcz no marvelowskie, albo takie jak w DC Comics. Ja za to cenię bardzo Jarka, bo to jest człowiek, który naprawdę swoją pasję oddał muzyce jazzowej. No i to widać świeżo w zdjęciach. Tak, poza tym on się ciągle rozwija. To jest ciekawe, że on właśnie coraz lepiej robi te fotografie i pomimo tego, że wydaje się, że z reguły już osoby tak dojrzałe już może na inne wartości stawiają niż rozwój, ale myślę właśnie, że Jarek Ostatnio się rozwinął, jeżeli chodzi o tę fotografię. No dobrze, a my się dalej rozwijamy z naszą audycją. Także Mateuszu, propozycja od Ciebie, kolejnego giganta jazzu.

44:43 · Hank Mobley i This I Dig Of You 4

Co nam tutaj chciałbyś pokazać? Tak, kolejnym gigantem będzie Hank Mobley i byłby to utwór This I Dig Of You, też taki standard z roku 60. To trochę podobny w nastroju do Take Five, myślę. No więc posłuchajmy i sobie porównajmy. Zdjęcia i montaż

Hank Mobley, This I Dig Of You, płyta Soul Station, rok 1960. No i tak, druga część naszej audycji, bardziej klasycyzująca i rzeczywiście trochę starsze utwory. No tutaj myślę, że ciekawe brzmienie saksofonu, prawda, takie, jak to, tutaj się nawet zanotowałem, taki krytyk, nie krytyk, to jest muzyk Leonard Feder powiedział, że to jest takie Brzmienie, które jest mniej agresywne niż brzmienie Johna Coltrane'a, ale właśnie bardziej jednak takie pełne wyrazu niż Lestera Younga. Czyli to taki muzyk środka jego zdaniem. Bardzo myślę ciekawy cytat.

Może nie aż tak ważny jak John Coltrane czy Cannonball, Adele Ray lub ktokolwiek inny, ale też się zapisał. Tak, no niewątpliwie ciekawy muzyk. On też wpisuje się w tą galerię, którą ja jakoś tak mimochodem może tworzę na łamach Kind of Jazz, czyli muzyków niedocenionych i myślę, że on się jak najbardziej wpisuje w to bycie trochę może za mało docenionym muzykiem. Tak, no to jest ciekawa postać, ale właśnie taka postać mniej z głównego nurtu, ale nas takie postaci bardzo interesują, bo tam się bardzo ciekawe rzeczy dzieją. Czasami ten główny nurt nie wiadomo dlaczego jest głównym nurtem, prawda? No bo ktoś tak powiedział albo ktoś kupił wystarczającą ilość płyt.

Tak, no właśnie. Niemniej jednak This I Did Of You to też jest znany klasycz, no i wydaje nam się, że państwo słyszeliście go też wielokrotnie w różnych filmach, serialach, bo to jest motyw, który bardzo często powraca i bardzo często jest brany na warsztat przez różnych innych muzyków. No właśnie Mateuszu, chyba nasza audycja powoli zmierza ku końcowi, tak bardzo klasycznie. Bardzo powoli, tak. Ale zanim klasycznie się pożegnamy, może jakieś takie jazzowe słowo do naszych słuchaczy? Jazzowe dobre słowo. No to myślę, że dzisiaj możemy powiedzieć, że nasza audycja tak fajnie się przełamała na pół. To dzięki temu w sumie, dzięki temu, że po prostu się spóźniłeś i efekt jest bardzo korzystny myślę, bo mamy pierwszą część, która była poświęcona naszym przyjaciom, ale też nowszej muzyce, a druga część tej muzyce bardziej klasycznej, ale też się nasz przyjaciel Jarek Wierzbicki pojawił, więc

54:24 · Podsumowanie i koniec audycji 2

Może tych leitmotivów jest więcej niż jeden, ale powiedzmy, że trzymajmy się tego, że krążymy wokół przyjaciół Kind of Jazz. Zgadza się. Ja mam jeszcze jeden taki leitmotiv, w sumie łączący pierwszą część i drugą część naszej audycji, którym będzie ostatni utwór, który dzisiaj zagramy. I będzie to utwór Along Came Betty Arta Blakego and the Jazz Messengers. A dlaczego tak? A dlatego, że Art Blakey jako wybitny perkusista zawsze uwielbiał otaczać się młodymi muzykami. Kiedy już to człowiek tam dorastał, wyrabiał swoje brzmienie, zaczynał grać trochę bardziej, powiedzmy, schematycznie, Art Blake'i wyrzucał to z zespołu i przyjmował zawsze młodych, świeżych ludzi ze świeżymi pomysłami, bo jak on sam to twierdził, właśnie ta młodość napędzała go twórczo.

Więc myślę, że... No to była taka kuźnia talentów w swoim czasie. No tak, tak, dokładnie. Keith Jarrett tam zaczynał, mało kto pamięta. Więc myślę, że... Art Blakey na koniec. To jest idealne podsumowanie dzisiejszego dnia i dzisiejszej audycji Kind of Jazz. Dziękujemy. Dziękujemy. Do usłyszenia za tydzień.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.