Mentionsy Mentionsy
KRYMINALNE HISTORIE
KRYMINALNE HISTORIE

Ciało ukryte w reklamówkach

11.07.2025 ·30 min 15 s

Rozchodzący się fetor uświadomił wszystkim, że odkryli szczątki ciała. Potwierdził to lekarz. Rozpoczęto wydobywanie reklamówek w których znajdowały się osobno tors…. osobno ręce….  osobno głowa… Nie wszyscy wytrzymali całą procedurę na miejscu. Widok był makabryczny.To opis wydarzeń jakie miały miejsce 5 września 1986 roku w podkieleckiej Cedzynie. W niewykończonym domu, w bocznej ścianie kanału samochodowego znajdującego się w garażu, odkryto dwanaście reklamówek ze szczątkami ciała. Było to krwawe pokłosie zbrodni do jakiej doszło na jednym z kieleckich osiedli w grudniu rok wcześniej.Zapewne o całej sprawie opinia publiczna dowiedziała by się w innych okolicznościach ale 18 października gazeta Słowo Ludu opublikowała pierwszą wzmiankę o zbrodni. Odtąd rubryka, a przez to cała gazeta biła rekordy popularności. Nie chodziło tylko o sam krwawy opis, ale i o fakt, że nazwiska głównych bohaterów zostały za zgodą prokuratora podane w tekście.Kulisy zbrodni przedstawiamy w podcaście „Kryminalne historie”.

W połowie kwietnia 1986 roku do Komisariatu Milicji Obywatelskiej zgłosiła się pani podająca się za siostrę Edwarda. Po wylegitymowaniu zgłosiła ona zaginięcie swojego brata. Twierdziła, że po powrocie z kontraktu nie zdał paszportu służbowego, że nie ma z nim kontaktu, a jego żona ma kochanka. przeprowadziliśmy rutynowe działania. Rozmowa z żoną, prawie pełnoletnim synem i dziewięcioletnią córką nic nie dały. Żona i syn twierdzili, że nic nie wiedzą, a dziewczynka była za mała, aby zrozumieć pytania. Z suchego urzędowego pisma niewiele się dowiadujemy.

Funkcjonariuszom milicji nie udało się dotrzeć do Edwarda, więc śledztwo w sprawie jego zaginięcia wciąż trwało. Oczekiwano na jakiś nowy trop, aż na posterunek przyszła żona poszukiwanego. Oświadczyła milicjantom, że jeszcze przed wyjazdem męża jego zachowanie bardzo się zmieniło i jej zdaniem był on powiązany z wywiadem jednego z państw zachodnich. To postawiło na nogi wszystkich obecnych milicjantów. Ze znanią kobiety przysłuchiwało się kilku mundurowych. Kobieta opowiadała, że w grudniu jeszcze przed wyjazdem mąż odbierał bardzo dużo dziwnych telefonów. Był też wrogo nastawiony do ustroju socjalistycznego i nie podobało mu się, że jego własny syn spotyka się z córką milicjantki.

Im potrzebny był przełom. Ten nastąpił 3 września. Opowiedzmy jednak wszystko po kolei. Mirek, syn Haliny, pomyślnie zdał egzaminy do szkoły średniej i 1 września rozpoczął naukę w Nowej Budzie, jak to się mówi w slangu młodzieżowym. Pojawiał się tam tylko przez trzy pierwsze dni, po czym zamiast do szkoły poszedł na posterunek milicji obywatelskiej. Mam tu przed sobą fragment zeznań Mirka. Trudna to lektura. O, na przykład takie słowa wypowiedziane przez niego. Jest mi ciężko, ale i leżej zarazem, że to wyszło.

Nie muszę się dłużej ukrywać. Czuję się bardziej wolny niż przed tym, kiedy faktycznie byłem na wolności. 5 września duża ekipa funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej pojechała do miejscowości Cedzyna. Ich celem był nieukończony dom, do którego zaprowadził ich Mirosław, który dobrowolnie zgłosił się na posterunek i złożył wyczerpujące zeznania na temat morderstwa jego ojca i ukrycia jego zwłok. Funkcjonariusze rozkuli boczną ścianę kanału samochodowego znajdującego się w garażu.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.