#284 M. (Walentynki)
To wydanie specjalne K3.Miała być niespodzianka… Napracowałem się, żeby się nie wygadać, jednak tytułzapowiada treść, prawda?Ale postarałem się stworzyć coś innego niż zwykle.Zapraszam Państwa! ____________________Dzięki Tobie ten podcast może grać dalej. Wesprzyj go na: patronite.pl/k3
No właśnie, K3 istnieje, bo tworzymy go razem, więc jeśli jeszcze Państwo chcą dołączyć do tego grona patronów i patronek, no to zapraszam na patronite.pl ukośnik K3 i wybrać taki próg wsparcia, który będzie pasował do Waszych możliwości, no i chęci oczywiście. No właśnie, tak jak powiedziałem, ten odcinek ma premierę w walentynki. I pomyślałem, że trzeba zrobić coś szczególnego jeszcze bardziej. Staram się, żeby każdy odcinek był wyjątkowy, ale żeby on był specjalny. I żeby to była opowieść o Pani M. Pani M. Pięknej, tajemniczej, wspaniałej postaci, która nam towarzyszy. Powiem już tak naprawdę z najwyższego C. I która właściwie sprawia, że to życie ma sens.
No i zrobiłem tak. Ale nie, to się Państwo przekonają już za chwileczkę. Zapraszam. Prowadzę treningi relaksacyjne dla pacjentów i też dla moich współpracowników. I wczoraj się spotkałam z taką panią, która była na jednym z tych treningów i jak weszłam do niej na konsultację, mówię, och jej, to była najwspanialsza rzecz, która mnie spotkała w życiu. Ja się czułam jak w niebie, jak na obłoku i mi było tak przyjemnie tego słuchać.
Zróbmy, żeby dzisiaj tak było. Żeby się Pani tak czuła jak w niebie na obłoku i nasi słuchacze, żeby się tak poczuli. Dobrze. Postaram się. Niech się Pani nie stara, tylko niech Pani tak zrobi. Spróbujmy razem. Dobra. Spróbujemy. Spróbujemy razem opowiedzieć Państwu o pięknej pani M. A ta piękna, tajemnicza pani M. przybiera bardzo różne postacie. W odcinku 243 K3 rozmawiałem z Izą Maliszewską, która napisała książkę o poczuciu własnej wartości. No i ta książka jest opatrzona dedykacją. Właściwie taką Można by się spodziewać, że taka będzie, ale ta dedykacja brzmi moim pacjentom walczącym dzielnie o jakość swojego życia, a także Buni, wiernej towarzyszce tej pisarskiej podróży.
Prawda, to było dla mnie takie głębokie z tego względu, że mogłam zobaczyć, że dzikie stworzenie też może być stworzeniem, które potrzebuje miłości. Na początku się wdzierała, nie pasowało jej to, że człowiek ją dotyka. Traktowała mnie jak zagrożenie, ale z czasem zaczęła rozkwitać w naszej rodzinie, w naszej relacji. Można tak powiedzieć chyba, że poczucie własnej wartości wynika z miłości doświadczonej, prawda? Bezwarunkowej miłości. Bezwarunkowej miłości. No i druga rzecz, że wartość Maryjówka. Maryjówka, zgadzam się. Nie tylko ja. Ale inne stworzenie, bo w ogóle adekwatne poczucie własnej wartości to jest takie, które umieszcza nas pomiędzy innymi. Nie ponad nimi, ani nie pod nimi. Pisamy w kontekście ludzi akurat, bo to nimi najczęściej się otaczamy.
Jest to przekonanie, które umieszcza mnie pomiędzy innymi. Ja się nie czuję lepsza od innych, ja się nie czuję gorsza od innych, nie czuję się bardziej wartościowa, nie czuję się mniej wartościowa. Nie twierdzę, że inni są mniej wartościowi ode mnie i myślę sobie, że jeśli wychodzę z takiego założenia, że moje życie jest wartościowe, życie innych osób jest wartościowe, to zaczynam też widzieć wartość w innych stworzeniach, niekoniecznie ludzkich, że w ogóle istnienie ma wartość, w ogóle życie ma wartość. Choć czasem to, jak to trafnie powiedziane, Jan Gawroński, Skandal i sytuacja na łzy. No jak żyć? Co robić? Dr Wojciech Sołtys, odcinek 265. Róbmy swoje. Przekraczam to, co było wyczyną, włączam siebie i idę dalej.
Nie rozegra się to w żadnym teatrze politycznym, bo teraz mamy polityków, kiedyś to herosi za nas walczyli czy anioły i diabły. Ale to nie oni to załatwią, bo ich tak naprawdę nie ma, to jest teatr. Właśnie jak ja się odnoszę do swojej Wony dzisiaj, do swojego syna nastolatka zamkniętego w pokoju, my codziennie dewaluujemy, nie ja. To się odnosi do kolegwanki w pracy, która mowę mówi głośniej i asertywniej, a ja jako introwertyk będę mówił, że jest głupia i zarazumiała, nie wiedząc, że ona myśli po prostu na zewnątrz i szuka porozumienia i kontestacji. K3.
No a potem świat się nagle zmienia sam. Mi się przypomniało zdanie, nie pamiętam autora, przepraszam autora. Kto będzie pragnął zdobyć ziemię, to straci także i siebie. Ale kto najpierw zdobędzie niebo, to ziemię dostanie w prezencie. Jeżeli my na swoim podwórku wewnętrznym, rodzinnym, bowem, mowy lokalnej społeczności, to już jest wow, ale zawsze od siebie zacząć. Zrobimy powątek, to wygrywamy wojnę z entropią, przesuwamy tę granicę. Zaczynamy od siebie, czyli zaczynamy od nieba i wtedy ziemię dostajemy w prezencie, bo nie ma procesów globalnych, które nie są sumą naszych poszczególnych, pojedynczych decyzji. Jak ja skwyczę tego strówa na bramie, to on skwyczy wonę, a ona kopnie psa.
Jak ja kogoś zdewaluuję, to to nie znika. Energia idzie dalej i zawsze trafia w tego najbiedniejszego. I potem ktoś kogoś z nienawiści zamorduje na ulicy za inny kolor skóry. No z tym już się nie chce utożsamić, prawda? Nawet bez względu, jak prawo by mnie patrzył. Albo... No Boże Święto, a największe terrory tego świata to przecież robili Robespierre i banda pod nazwą Wolność, Równość i Braterstwo. Pod nazywanym oświeceniem. Nie jest ważny wygląd pozorny. Nie jest ważne to, co ja mówię. Jest ważne to, kim jestem i zapraszam, poznajmy się. Nie przypisujmy sobie mord. Nie gadam z nim, bo jest za Konfederacją, a stawiamy na swoim miejscu wzajemnie, na miejscu nie ja, jakieś straszaki i gadamy do tych straszaków. No i słowo komentarza. Właściwie słów jest...
I cytuję za książką Piotra kilka słów, a potem będzie ten wiersz. W nocy przy fajce i piwie wystarczał nam jeden psalm. I oczy nam znów pałały. Umysły się budziły. Krew zaczynała krążyć w żyłach. Ale jaki to był psalm! Nikt nie lepi nas na nowo z ziemi i gliny. Nikt nie zaklina naszego prochu. Nikt. Bądź pochwalony, ty, nikt. Dla ciebie chcemy rozkwitać, ku tobie. Niczym byliśmy, jesteśmy, będziemy, nadal rozkwitając. Niczego, nikogo różą. Ze słupkiem jak dusza jasnym, pręcikiem pustynno-niebnym, z koroną czerwoną od słowa purpurowego, które śpiewaliśmy ponad, o ponad ciernie.
i autor. Ten wiersz Celana mówi sam za siebie. Jest doskonały. Czuję, że niestosownie byłoby go komentować. Więc idźmy dalej. Ten świat nie będzie funkcjonował jak będziemy wszyscy celanami i dajmy im do tego prawo, ale nie tylko żeby uszanować ich decyzje, ale że my też ich potrzebujemy. Ten nasz świat niecelanów, on nie będzie w stanie trwać, jeżeli my nie znajdziemy dla celanów miejsca. K3. K3. K3. K3.
rewolucję. Przeżyła głód jako kilkuletnia dziewczynka. Te roboty złamały te jej plany. Tam poznała dziadka Polaka i wróciła do Polski z nim. To była miłość, ale też na pewno był w tym lęk przed powrotem, bo jakby tam wróciła, to zostałaby jeszcze wywieziona na Syberię za karę, że wbrew swojej woli została uprowadzona. Miała w sobie niezwykle dużo ciepła, jakiegoś niewypowiedzianego bólu, jakiejś traumy, ale wiele światła przede wszystkim i była dla mnie bardzo ważną osobą w moim dzieciństwie, w moim dorastaniu. Nie zdawałem sobie sprawy, jak to było dla mnie fundamentalnie formacyjne, że we mnie jest tak dużo Ukrainy, którą kocham.
No właściwie jedna była babcią, druga była jej siostrą. Mówiliśmy babcia i ciocia. Dziadkowi było Antoni. Napisałem o nich te słowa. Dom. Dziadka nie ma w domu. Wyszedł. W sierpniu? Na pociąg. Postawił na rozstaju dom. Wdowy i panny. Dwie albo trzy okupacje, zależy jak liczyć. W domu stali Ruscy, zachodzili Niemcy. Lepsi czasem od swoich. Gestapo wypuściło ciocię po donosie sąsiadki. Gdy szłyśmy na wygnanie, na piecu został obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej.
Waliły bomby, a żadna szyba nie wypadła. To cud. Chyba nie zaprzeczysz. Ciocia kopała ziemniaki na odrobek i znosiła na opał drewno z piątego kilometra. Babcia gotowała oficerom w WDW. WDW to Wojskowy Dom Wypoczynkowy. Babcia gotowała oficerom w WDW. Dziadka nie było i trzeba było znosić to wszystko. Sąsiad w milicji po pijanemu z pistoletem na czerwonych rękach. Może i lepiej, że dziadka nie było. Dom stał na rozstaju, jak zawali drogę.
Zburzyli go swoi. Rąbię drewno. Wyskakują mi spod rąk szczapy jak zające. Babcia ręce załamuje. Masz delikatne ręce, Dareczku. My mamy spracowane. Od lasu. Od kartofli. Spod ziemi. Babcia daje mi pieniądze. Grosz z wdowej renty. Jesteś biedny student. Jesteś biedna babcia. Ciocia płacze i dokłada swój panieński grosz. Śni mi się ten dom. Okna wychodzą na agrest, na śliwki, na wiśnie i szparagus. Ciocia tak mówiła. Jabłonki sięgają w kosmos.
No, myślę, że tak jest, że ci przodkowie nasi z jakiegoś powodu zachowują się na ziemi tak, a nie inaczej. A ja tam zakładam, że wszyscy są dobrzy. W dużej mierze, w dużej części. A to, co przemawia przez ludzi jakaś złość, agresja, hejt, to jest coś, co jest nieutulone. Ten chłopiec to jest dziecko, które patrzy i czeka, aż ktoś mu powie, widzę cię, kocham cię, jesteś dla mnie ważny. Ale tym dzieckiem jesteś też ty. No i jak nie usłyszała ta osoba w życiu tego, to co? To i tak może to powiedzieć dziecku i może to powiedzieć sobie. Czyli najpierw musi powiedzieć sobie. Pamiętam taki moment.
Tam były zera, a tu wszystko dziewiątki. Zero to nic, a dziewiątka dużo. Janusz Korczak. To jest... I znowu się zatrzymuję, bo ja za każdym razem jestem wzruszona, jak słyszę o Korczaku, o jego historię, bo tam jest ogromny szacunek. Jak idzie z dziećmi na Umschlagplatz i potem dalej, towarzyszy im do samego końca. Tak niesamowita historia bycia przy dziecku w najtrudniejszym, w krańcowym momencie. Historia o niezwykłej miłości. Takiej miłości, która nie zaprzecza. Bycie uważnym na ich radość i na ich serce. Ten świat jest nieprzewidywalny, ale jednak będę się upierać, że są takie niezmienniki, powiedzmy systemy zabezpieczające.
Jasne, my jesteśmy z różnych pokoleń i czasami nie do końca rozumiemy emocjonalność dzieci, ale chyba najważniejsze jest to, żebyśmy ich słuchali. Ale jak powiedziałam o niezmiennikach, to myślę, że to, co nas prowadzi, to serca. To, że my jako dorośli powinniśmy kierować się przede wszystkim sercem. Ja już nie nauczę swoich dzieci, jak obsługiwać różne czaty GPT. One uczą teraz już mnie, ale myślę, że to, co jest naszą odpowiedzialnością, to nauczenie dzieci odporności psychicznej, ale też języka serca, podstawowych umiejętności rozumienia siebie, rozumienia innych. Przychodzi mi na myśl jedna moja klientka, która mówi, rodzice nas nie rozumieją. Piętnastolatka, bardzo ciekawy, mądry człowiek mówi, oni nie rozumieją co przeżywamy i jak przeżywamy, bo żyją w świecie, który jest diametralnie inny.
Ale myślę sobie, że nawet jeśli zmienia się świat, to co pozostaje niezmienne, To zapotrzebowanie naszego układu nerwowego na spokój, to zapotrzebowanie naszych mózgów na bycie blisko, na przytulenie, że takie podstawowe potrzeby człowieka, one się nie zmieniają. Albo zapomnieliśmy, że to było dla nas ważne. Bo dzieci mają niezwykłą umiejętność mówienia tego, czego potrzebują i komunikowania. Zobacz, jak małe dziecko płacze, to ono się nie zastanawia. K3. K3.
Historia miała dalszy ciąg. Oni poszli spać. Rano nasz sześciolatek jedzie autem. Już nigdzie nie ma tego śniegu. On mówi tak... Hmm... Na sanki bym poszedł. Może jednak jeszcze trochę tego śniegu spadnie. I zaczyna iść w marzenia, w fantazje. Jak gdybym wystąpiła z roli dorosłego, to mogłabym powiedzieć, co o tym przystaniu, że tego śniegu nie będzie, zobacz, jak czarno. Słuchaj, chodź, pomyślimy, jakby to było, gdybyśmy na te sanki poszli. I zaczęliśmy sobie razem fantazjować o tym, jakby to było fajnie, że my na te sanki idziemy, że my ulepimy bałwana. I w tej fantazji było nam bardzo dobrze. Taka czysta przyjemność i myślę sobie, że to, czym różnią się dzieci, że one potrafią być w takiej czystej przyjemności i czystej radości, jeżeli my im tylko nie przeszkadzamy z takim urealnieniem.
Dr Marta Jusewicz. To jest fragment naszego drugiego spotkania, odcinek 229 K3. I jeszcze raz Joanna Pałasz, a z nią, przypominam, spotkamy się za tydzień. Nie ma lepszych nauczycieli niż dzieci. One uruchamiają naprawdę te przestrzenie, które mamy do pracy i do zrobienia i do zastanowienia się. Ja w ogóle mam taką teorię, że może to nie wiem, ale powiem, że dzieci wierzę w to, że my się od siebie musimy dużo uczyć i że życie nasze polega na tym, żeby być coraz lepszym. I jak sobie myślę o dzieciach, to myślę sobie, że to jest taka wyższa oktawa rodziców. Są najlepszymi nauczycielami, doskonale wiedzą. K3. K3.
I odczuwanie. I dokładnie wiedzą, jak to zrobić, żebyś poczuł to, co jest dla ciebie najtrudniejsze i niewygodne. Poczuć, usłyszeć. To jest, myślę, taki ukryty skarb w tych gęstych zaroślach K3. Odcinek o słuchaniu. Numer 224. Krzysztof Głowacki. Pamiętam historię o starym Indianinie, który przyjechał do Nowego Jorku. Nie znam. Gdzie z wnuczkiem przez Central Park zatrzymuje się i mówi, słyszysz? A wnuczek mówi, ale co? Świerszcza. No i rozchylił gałązki i mówi, zobacz, tu jest. Ale jak tu słyszałeś?
To potem rodzi się takie westchnięcie i myśl, no dobrze, wylałem z siebie to wszystko, co we mnie się działo, co było we mnie trudne, teraz chcę to odwzajemnić. Z tej wzajemności będzie się rodził taki dialog, który będzie bardziej z serca do serca, a nie tylko z głowy do głowy. Myślę, że my jesteśmy w stanie słuchać tylko i wyłącznie jednego głosu. Tak samo jak jestem w stanie skupić wzrok na jednej rzeczy. Jeśli głos we mnie, ten, który jest głosem moich emocji, głosem tego, co krzyczy we mnie o wysłuchanie, jest bardzo głośny, trudno mi będzie usłyszeć kogoś innego. I te emocje, które we mnie są, jeśli ja pozwolę im wybrzmieć, zauważę, że one są, nie będę skupiał moich wysiłków na tym, żeby je wytrzymać, stłumić, odsunąć na bok, powiem, tak, są.
Szacunek, uważność, postawa ciekawości, niewiedzy, niewiedzy z szacunkiem. Podejścia do człowieka jak do pięknego, ale nieznanego miasta, które chcemy zwiedzić. Miejsca warte odkrycia. Kafejki, w których warto się napić kawy, miejsca, w których są piękne widoki. Jeśli byśmy podchodzili do ludzi w taki sposób, z taką właśnie ciekawością, trochę ciekawością małego dziecka, które chce poznać. To przychodzimy z zupełnie innym poczuciem niż kiedy jesteśmy w naszym własnym mieście i potrzebujemy załatwić sprawy. Tu zrobić zakupy, tutaj odwieźć dziecko na zajęcia. Ale są też brzydkie miasta. Czy są brzydkie miasta, czy piękno i brzydota jest w oczach patrzącego?
Państwo tego nie widzą, ale Krzysztof, zresztą tak jak ja, ma dryg do gestykulacji. Wiele razy to zrobiłeś, że jak mówisz, to tutaj pokazujesz. Pokazujesz na serce. Tak. To jest ten poziom. Słuchanie z serca. Tak. I łączności takiej serca. I znowu to robię faktycznie. No tak, tak. Bardzo często. Docieramy do tego, co w nas jest najgłębsze, najprawdziwsze, najpiękniejsze. I pozwalamy to zobaczyć. Znowu wrócę do tej myśli o zaufaniu, że potrzebujemy najpierw zaufać, że możemy to serce otworzyć, możemy pokazać i możemy czuć się bezpiecznie, że ktoś za chwilę tam nas nie zrani. Nie napluje, nie podepcze czegoś, co dla nas jest niesamowicie ważne. I mi się marzy taki świat, w którym będziemy w stanie powiedzieć, co nas różni.
Po prostu sobie pobyć w takiej naturalności. To jest takie poczucie, które jest nam bardzo potrzebne. Kiedy czujemy wspólne człowieczeństwo, czujemy się dobrze, bo jesteśmy istotami stadnymi i to jest pierwotna, bardzo głęboka i często niezaspokojona potrzeba czuć, że jesteśmy stadem, że jesteśmy przyjaźni dla siebie nawzajem, że sami jako jednostka jesteśmy w porządku, tacy jak jesteśmy. I potrzebujemy być zauważonym, wysłuchanym, przyjętym przez stado. To jest nasza bardzo głęboka i istotna potrzeba, często niezaspokojona, że rozmowy prowadzone na co dzień nie zaspokajają tej potrzeby, bardzo rzadko ją zaspokajają. I bardzo sprzyjająca jest w takich uważnych rozmowach praktyka medytacyjna, bo nie wszyscy sobie uświadamiają, że istnieje coś takiego jak medytacja w parach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To wydanie specjalne K3.
Miała być niespodzianka…
Napracowałem się, żeby się nie wygadać, jednak tytułzapowiada treść, prawda?
Ale postarałem się stworzyć coś innego niż zwykle.
Zapraszam Państwa!
____________________
Dzięki Tobie ten podcast może grać dalej. Wesprzyj go na: patronite.pl/k3