Mentionsy Mentionsy
Jaja w kuchni
Jaja w kuchni

Kotlety dla wszystkich! BIG SCHABOWSKI

07.07.2025 ·57 min 29 s

Mateusz Wawro, twórca legendarnej KURY, odwiedza Marcina Kuca, by opowiedzieć o nowej restauracji - Big Schabowski, w której smaży różne schabowe dla różnych gości.

Mówisz mi, że jest ci ciężko, co z tego? Nic nie robisz, nie masz nic i nie zmieniasz niczego. Mówisz mi, że palenie zastępuje rzeczywistość. Budzasz litość i czarno widzę twoją przyszłość. Czas pokazać, gdzie ja spis. Wśród światy ciągle narzekasz. Nie masz miejsca w życiu, w dziwne trendy uciekasz. Stary, nie ma co czekać. Po raz kolejny ząb i zamiast wziąć się do pracy Znów nie masz racji, bez tego nie poczujesz kasy Bo darmo nikt ci nie da i zostaną marzenia Zamiast narzekać, zrób coś i zacznij świat swój zmieniać Do zobaczenia, zobaczenia Niki rzecz trudno się pokazać, bezczynność wywala cię i nic się nie starasz Chcesz płytę nagrać, zaraz nic nie przychodzi od razu Nie otworzysz drzwi, dopóki nie otworzysz drzwi

Nie rób to, co sobie założyłeś Wiem, że jest trudno, lecz jeśli nie złamiesz schematów Tylko przez lornetkę zobaczysz drogę do lepszych czasów Nie otworzysz drzwi, dopóki nie otworzysz zawodu Zrozum mnie dobrze, nie ma dróg na skróty Nie ma, nie daj sobie czasu Nie ma dróg na skróty, nie ma Weź sobie czas na poznanie prawdy Zamiast narzekać rób coś i zacznij świat zmieniać Czekasz na swoją szansę, ale nikt ci jej nie da Dopóki nic nie zrobisz i sam sobie będziesz chlebiał Nie dojdziesz do niczego nawet przez siedmiomilowe buty Zrozumie dobrze, nie ma dróg na skróty, nie ma Dosyć pieprzenia o tym co możesz zdobyć Nie robisz nic, ale nadal myślisz co by było

Trutma skróty nie ma, daj sobie czas na poznanie prawdy Zamiast narzekać rób coś i zacznij świat swój zmieniać Kolejny wieczór narzekasz, ale nie masz podstaw Przygrałeś, jeśli na płyt do tej ławki ci przyrosną i nie wstaniesz Jeśli dalej będziesz ślepy, starczy wiek ci zostanie I mentalność ma zepy, niestety Otwierasz oczy tylko na podnięty dziwne Myślisz naiwnie i sam sobie robisz krzywdę Chcesz skrywe? Najpierw kup sobie pierwszą płytę Dokładnie naucz się kleić sample z beatem W mózgu dźwięki w nim wyryte Zobacz chłopak, od razu lepiej czyśnie O tym powiesz spełniłem mego życia, marzenia wszystkie To iść na łatwiznę, warto czasem złapać bliznę od życia By unieść ręce wraz z ostatnim listkiem

I powiedz mi w ogóle, Czy się nie bałeś robienia schabowych? Czy nie chciałeś iść? Nie wiem. No bo macie też odnogę kury, która nazywa się Kurea i jest zajawką na koreańskie jedzenie, więc rzeczy, które kochają młodzi odbiorcy, ci zanurzeni w TikToku tym bardziej, jak widzą, że coś jest koreańskie, to jest w ogóle szaleństwo. A wy poszliście w ogóle... W zupełnie inną, taką można powiedzieć trochę niemodną historię, mimo że polska kuchnia mocno wraca, ale skąd się to wzięło? Ja teraz biorę pierwszego gryza. Znaczy to jest tak, to jest miks tego, że chcieliśmy pozostać w strefie komfortu, a nawet nieźle nam idzie smażenie rzeczy w głębokim oleju i czy to na patelniach, czy to we frytownicach. Natomiast sami wiemy po prostu, co na przykład do biura w miarę często zamawiamy.

Rozmieni banknot na dwie pięćdziesiątki, choć obrobimy bank, bo mam kody dozorcy Schody do wąskich korytarzy rozpisz, uwolnimy hip-hop pozawijany w rolki W imię historii i naszych przodków, obywatelskich obowiązków Leżę w sztosie w kuliny, by hip-hop zaje***ł 1.8 zambony Do wiejskich dyskotek między Coco Jumbo, Rumbą Sambą i Guwami Główno nie nasz ton Ja odzyskam hip-hop, bo na sercu Tabasco My mamy to lekarstwo dla kur... antybiotyk Wydany poprzez miasto, rachunek dla idioty Wyznawany hardcore, gatunek to troty Kac! Odzyskam hip-hop, ziomek Komercyjny chemce w trące do biedronek Kur... to ukradły hip-hop, odnajdę stulry To upadniesz nisko jak artbe To nie Hanna Barber, tu wszystko na poważnie Dla ziomów szacunek, dla frajerów pobiardę Kur... to ukradły hip-hop, odnajdę stulry

Więcej zioła niż na serię nakładu Co robnęliśmy z Bagdadu, prosto od Damasadu Tak jest, dajemy czadu jak dżihadów Fanatycy, nie znający granicy, wytrawni melażownicy Chodź nawiasem, choć bym w tym ląduje, mam mieć basen jak w Foderze Bo ci was, importiera, na mierze, przy pokerze wraz z Vegas W konierzy klawaty bym nie las, luźno jak Itelas Pełen relaks na bani, kręcimy felgami, a za szybami z palmami się ukaże Widok na plac Ale gdzie bym nie był i nie wiadomo co zdobyć Nigdy nie zapominam o tym, co naprawdę mam robić Czasem tylko miejsca, które opuszczam w górę, mylam skroplotę Dawaj, odpalaj furę, ale gdzie bym nie był i nie wiadomo co zdobyć

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.