Mentionsy Mentionsy
Imaginarium RPG - sesje gier fabularnych
Imaginarium RPG - sesje gier fabularnych

DnD: Wendetta - Piach areny, marmur pałacu (odc. 7)

11.09.2025 ·4 godz 7 min

Szept bierze udział w eliminacjach do igrzysk w Neverwinter. Trafia w nich na Slaviana, lokalnego czempiona i ulubieńca tłumu.🧙Kto gra?🧙Zuza z (@ksiazkowisko) jako LysandraNojka jako KukułkaCromstarr z (@corpoteamostryciengry6085)‪ jako WillibaldMaku z ‪Głowa Pełna Przygód jako SzeptQki z (@fandubbing) jako ArnoldSzwagier jako Mistrz PodziemiChcesz nas wesprzeć? Wejdź na www.patronite.pl/imaginariumrpg i zapoznaj się z naszą ofertą dla Patronów!Będziemy wdzięczni za każdą łapkę, subskrypcję i komentarz!Zajrzyj na nasze media społecznościowe!Twitch: https://www.twitch.tv/imaginariumrpgFB: https://www.facebook.com/imaginariumPLInstagram: https://www.instagram.com/imaginariumpl/Discord: https://discord.gg/3HAmecGFF2

Ja również ruszam w jego stronę, ale bardziej niż na niego rozglądam się dookoła tej areny, czy widzę kogoś, coś, cokolwiek mogłoby mnie nakierować w jakiś sposób na Lorda. Jest charakterystyczna loża ponad areną i widzisz tam mężczyznę rozpartego na wygodnym, dużym krześle. Przy pewnej dozie wyrozumiałości można by to krzesło nazwać tronem. Mężczyzna jest rozparty. Zdecydowanie mógłby zrzucić parę kilogramów, bo wypełnia sobą to krzesło i pańskim gestem pokazuje na arenę, mówiąc coś do jednego z dwóch strażników, którzy są przy nim.

Czuję krew, czuję smród śmierci i odór, który bije z piachu. W dodatku wiem, po co tutaj jestem. A jestem tu właśnie po to, żeby zabić Lorda. Dostać się do Lorda i go zabić. zachować resztki spokoju, resztki siły na to, żeby go wykończyć, więc nie mogę, że tak powiem, przejąć się wylechłyskiem przede mną, nie? Mężczyzna zbliża się do ciebie po raz kolejny. Jest coraz bliżej ciebie i widzisz, że Nie znika z jego twarzy uśmiech, a robi gest, który może być w pewien sposób przyczyną twojej wsiekłości.

Szczepcie, widzisz, że ramię, na które on przyjął główny impet tego uderzenia, zwisa mu bezwładnie. I widzisz, że zdecydowanie jest pod dziwnym kątem. Coś mu złamałeś, ewidentnie. Widzisz w jego wesołych oczach, no właśnie wesołości nie widzisz. Widzisz, że zaszkliły się łzami bólu. Ale cały czas walczyć. Cały czas walczyć, okej. Trzeci, ostatni atak. Staram się tak na topór nadziać, przerzucić w stronę tego lorda. Bardziej tutaj.

ważny typek dla Lorda nowego. On się tam nim zajmuje i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Dlatego ja tym atakiem nie chcę w niego trafić, tylko chciałbym, bo mam zapasem jakiś topek, rzucić prosto w jednego z tych sugusów, znaczy sugusów, pod nogi Lorda Valerio. Nie trafiając go po prostu, żeby on tam wylądował gdzieś. Chcesz rzucić mężczyzną, Slawianem? Nie, nie, nie. Slawiana zostawiam. Jeżeli on jest na takim low totalnym, to buła na znieczulenie, żeby poszedł spać i się odwracam i rzucam po prostu toporkiem w tego.

Lord wstaje ociężale, jest nieprawdopodobnie wręcz gruby i bije Ci brawa. Widzisz upierścienione dłonie, które bardzo powoli, ale klaszczą, po czym wyciąga rękę przed siebie i kciuk kieruje w dół. Okej. Wyciągam rękę przed siebie. I pokazujesz środkowy palec. To dodam dla osób, które słuchają, a nie oglądają. Enold, zwijamy. Wobec tego słyszysz, jak drzwi się otwierają na końcach tej areny?

I wchodzą... Słudzy, to nie są wojownicy, ale widzisz jak trzech, czterech sługów zbliża się takim wolnym truchtem do leżącego tam Slawiana, który leży w kałuży rosnącej swojej krwi, ale też porozrzucanych po okolicy zębów. Widzisz, że sprałeś go niesamowicie, ale to był godny przeciwnik. Bardzo, tak. Oni go... Dlatego jeszcze próbuję, jeżeli oni... co z nim zrobić, jeżeli widzę, że oni do niego podchodzą, chcą go zabrać, czy cokolwiek innego, to staram się go trochę podnieść do góry. No nie był moim przeszkodą, to znaczy to nie był... nie miał ginąć, miał mi dać po prostu tylko możliwość dotarcia do Lorda.

Pełne smutku spojrzenie, które ci rzucił. Oni go wyprowadzają, on momentami nie przestawia stóp, momentami je ciągnie za sobą. Zwracam wzrok w stronę Lorda Valeria. On dalej oklaskuje, ale jestem ciekawy jeszcze Arnolda i Kukułki. Jakie są wasze działania? Arnold by chciał prawdopodobnie Kukułkę podprowadzić bliżej do samego Lorda, czyli przedrzeć się po trybunach, tak żeby być cały czas w zasięgu ewentualnego wsparcia dla Szepta. Arnold, ale ja go nie wesprę.

Nie mogę czarować. To zabezpiecz nam ewentualnie ucieczkę. Jak coś się będzie działo, ja go wesprę. Kiwam, chociaż dla mnie to oznaczało moje wsparcie. Ale widząc, że tutaj nie następuje pewna niść porozumienia, trudno. Nauczymy się. Twoje imię młodzieńcze mówi lord tubalnym głosem, który niesie się ponad trybunami. Szeptam. Znaczy dosłownie szeptam. Szept. Tak, żeby mnie nie usłyszał.

W związku z tym wyciąga w twoją stronę dłonie i widzisz, że mówi, cały czas mówi szept, a wokół ciebie masz poczucie, że jest jeszcze bardziej gorąco niż zwykle. Ty przyczeliłeś się już do tego ciepła, które emituje twoje ramię. Ale orientujesz się, że publiczność coś robi, i w tej panice, w której, wiesz, były wrzaski, biegi, nagle nastała cisza. Kukułka i Arnold, wy widzicie, bo centralnie z jasnego nieba pionowo spada wielka kula ognia, która uderza szept w miejsce, w którym stoisz, uprzedzając pytanie, nie, nie zagarnia Lorda.

I widzicie, że znika to rozdarcie w czasoprzestrzeni. Szept. Nagle poczułeś słabość. Spowolniłeś. Na trybunach jest panika. Leży tutaj Lord Neverwinter. Zabity przez obcego parważyńcę. Strażnicy oczywiście dali nogę. Biorę głowę Lorda. Chowam do mojej dużej tupy. Szybko go przeszukuję. Mam radę go jakoś szybko przeszukać? Tak. Dobra. Widzisz jak szept kuca przy zwłokach. Zaraz do ciebie wrócę, bo już powoli musimy też innych odpalać. Arnold i Kukułka, nie?

Szybko, do niego. Raczej on do nas. Robi się panika, zdecydowanie. Widzicie, jak na trybunach strażnicy starają się jakoś ogarnąć, starają się sięgać po kusze, próbują opanować sytuację jakkolwiek. Szept spokojnie kuca przy lordzie i zaczyna grzebać. Wracajmy sobie, biegnij. To było do mnie? Tak. Szept mnie nie usłyszy. Szept w nogi! I zaczynam biec za kukułką w takim wypadku. Szept. Znajdujesz mieszek pełen złota. I mówiąc tutaj mieszek pełen złota, nie mam na myśli jakiegoś gównianego mieszka pełnego złota, tylko 100 sztuk złota.

Tak, staram się w jakikolwiek sposób w tłum się nie wmieszam, ale staram się jak najszybciej uciec. Kiedy umykacie stamtąd, myślę, że świszczą gdzieś wam przy uszach bełty, ale straż po śmierci Lorda zdecydowanie będzie potrzebowała chwilę, żeby opanować swoje emocje. A wy umykacie. Będziecie uciekać do szpitala? Może najpierw żebyśmy się gdzieś przyczaili, nie w szpitalu. I jakkolwiek rudera, gdziekolwiek. To znaczy ja bym uciekał na cmentarz. O, albo tam. Bo tam jest Lord Bakshian.

Wiedźmy takie jak Jaga i jak ja nie mogą leczyć. leczyć, pomagać, uzdrawiać i to znaczy, my możemy to robić, ale to ma zawsze konsekwencje. No i ostatnio, jak próbowałam pomóc temu głupiemu lordowi, to nie skończyło się to za dobrze, więc w sumie dobrze, że ostatnio Arnold zabrał cię do kukułki z tym zwojem, bo nie wiem, co by było, gdybym próbowała cię ożywić. Willibald, czujesz współczucie? Pytasz, czy ja czuję współczucie? Tak. Dla kogo? Dla Les, która właśnie ci się zwierza, że ma te efekty. W twoim mrocznym sercu nie sądzę. Ja zupełnie mam teraz... Czy masz raczej w głowie to, że ona opowiada o sytuacji, która była dla niej niekomfortowa, w momencie, jak ty literalnie nie żyłeś?

A tymczasem Arnold? Liz szept zabił Lorda Valerio. Panika na arenie. Goni nas straż. Uciekamy na cmentarz do Bakshiana. Działajcie z Willim z rozwagą. Bez kropek miałbyś więcej słów. 6 dolarów. Bramka SMS nie może wysłać, bo wykorzystał limit znaków. 25 słów. No dobra. To w momencie, kiedy ja odbieram tą wiadomość, to faktycznie moja twarz się zmienia i odwracam się do Williego i po prostu powtarzam. Od razu powtarzam całość, żeby nie zapomnieć.

Na pewno nie będę gadał o tym ze strażnikami czy z kimś, kto teraz jest przedstawicielem władzy, bo w sumie nie wiem, jaka teraz jest ta władza, tak? Nie wiem, kto przejął schedę tymczasowo po Valerio. Może, kurde, jakiś stragan rzeźnika ominiemy, to, wiesz, rzucę hasło to klientom, którzy stoją w kolejce, nie? Chodzi o to, że chce, żebym mówił tak, Lord Baxian zaraz wróci, wreszcie wróci stara władza, już się pojawił w mieście, jego wojsko już tu idzie, będzie za chwilę z nami, nic się nie przejmujcie, wiesz. Typowy, wiesz, chaos i źródło plotek. Dobrze, rzućmy. Okej. Perfazję chcesz, czy performance?

Ja dopadam do nich, dopadam do Arnolda. Co się dzieje? Nie, co się dzieje? Pomóżcie, pomóżcie! Latanderze, lecz ją! Arnold, lecz! Pa, pa, pa, pa, pa. To jest maksymalny poziom, jaki mogę. Ja w tym czasie chcę rzucić na coś, na jakąś swoją wiedzę wiedźmową, czy coś mogę z tym zrobić. To mam rzucić na co? Na lore. Albo na arkany. Na arkany? Musimy wejść do parowi. Wyleczyłem jej 13 punktów. Nie gadaj teraz. Wyleczyłeś. Widzisz, jak rana się zasklepia.

To zakręcie nie jest do końca na wampiry, ale to zakręcie generalnie polega na tym, że mogę jakąś osobę chronić przed tym, żeby stała się undead. Chyba za późno jest. A z faktu, że ty jesteś w trakcie przemiany może... Nie musisz nic rzucać. Ale jeżeli chcesz uspać ku kółka, a ku kółka nie ma nic przeciwko, to jak najbardziej... Ja myślę, że jestem wykończona. Ja już dawno temu nie miałam sił. Jestem zapewne totalnie głodna, wycieńczona, więc ja pewnie po prostu zasnę. Myślę, że nie będę się szarpać. A ty rzuć na lore, proszę. Albo na Arkana. Albo ty i zresztą Arnold też możesz rzucić, bo ty mogłeś o tym czytać.

Nie mam żadnego lore, mam tylko Orkanę, dobra. Kukułka śpi, to znaczy leży nieprzytomna, tak? No. Czy ja widzę, że ona oddycha? Tak. Okej. Lys, ty też widzisz, że ona oddycha. Wampiry nie żyją. Ona nie jest wampirem. Ona oddycha. Ona żyje. Zaraz. Jeżeli ona oddycha... Co ty mówiłeś o tym latanderze? Może po kolei. Ona oddycha.

Czy to jest jak z narkotykami? Pewnie trochę tak. Tak dokładnie, to jest dokładnie jak z narkotykami szept. Tylko, że teraz nie wiemy jak bardzo mocno te narkotyki na nią działają. Okej, ona nie jest wampirem, tylko jest po prostu uzależniona od jakiejś substancji. Tak. A jeżeli jest na głodzie, to uwierzcie mi, może robić głupie rzeczy. Dobra, bo mamy taki problem, że ma głowę Valeriana w torbie. A, faktycznie. No właśnie, mówię do Baxiana. Połowa twoich problemów się rozwiązała, lordzie. Wyciągam. On patrzy, kiedy widzi tą makabryczną głowę.

Ona nie jest makabryczna, to ona jest w takim idealnym... Kiedy widzi głowę Valerio Grelenorta, bez reszty ciała Valerio Grelenorta, umówmy się, że... Może to być potraktowane jako drastyczny widok dla wielu. Nie mówię, że dla wszystkich, ale dla niego najwyraźniej tak, ponieważ widzicie, jak jego... No, słyszycie zresztą, jak ciurczy mu po nodze po raz kolejny. Co się stało z tobą, Lordzie? Miękki szan. Co się stało? Czyż mieliśmy go zabić? Lud cię oczekuje. Najpierw była demonica, teraz to.

Tak, Lysandro? Głowę lorda oferujemy ci na tacy. Słucham. Myślisz, że ta czaszka to był nasz klucz do barowi? Nie mam zielonego pojęcia. To najprawdopodobniej. Kukułka by wiedział może. Ja nic nie wiem. Ja tego nigdy nie widziałem. Mam klucz! Mam i wyciągam. To może być taki. Wyciągam duży złoty klucz. A to dlaczego? Powiem ci, że ja się domyśliłem. Dlaczego? I teraz muszę się zapytać Lorda Baxiana. Lordzie? Czy ten klucz to jest klucz do tego miasta? On przygląda się i na ten temat nie wiadomo.

Dobra, myślałem, że chodzi o Lorda. Nie. I trzeba zacząć szybko działać. bo mam mało czasu. Trzeba się też zająć kukułką. Przede wszystkim, to jest najważniejsze. Trzeba ją zanieść do szpitala. Chcesz zanieść ją do szpitala pełnego chorych ludzi? No, gdzieś trzeba ją przechować do tego czasu, aż stanie na nogi. Szpital jest pełen krwi, to jest tak jakbyś dawał jej zerowe szanse na przetrwanie. Okej, to jakie inne miejsce jest dobre? Ja nie wiem.

Ja chyba muszę tutaj zostać tak naprawdę. Ponieważ mogę być poszukiwany, bo to ja zabiłem króla, lorda, dowódcę. A jeżeli widziano nas razem uciekających, to ja jestem poszukiwany, Kuka jest poszukiwana. Jesteśmy prawdopodobnie poszukiwani od pierwszego dnia, kiedy wkroczyliśmy do tego miasta. No dobra, czyli możemy iść. To musimy iść do cyrku. I to już też trochę załatwiliśmy. To znaczy w jaki sposób? Rozmawialiśmy z Anną, żeby wysłała tam środki. On się tam zabarykadował. Dosłownie zamknął. No dobra, czyli teraz... Lordzie Bakshian. Proszę wziąć odpowiedni strój, bo będzie pan za chwilę lordem, tak?

Przeważnie ja po prostu wyrzucałam te rzeczy gdzieś na ziemię, ale teraz... Myślę, że zawaham się przez chwilę. Zdrygnie mnie i odrzuca ją dalej. W sensie, jak ten gest się wykonał w połowie, to po prostu strzepnę ją. Baskurne. Gdzie teraz musimy iść? Udało się? To znaczy... Jesteś w stanie jeszcze wysiać mu spodnie? U, fujka To jest nowy lord I Arnold ma brata Dwóch Jeden zaginął, a drugi szuka tego zaginionego Właściwie to trzech Fajnie, byli tu?

No, tak coś właśnie myślałem. Bo jestem głodny. Więc poczekajmy na... poczekajmy na... Willibalda. I zacznijmy działać może. Dobrze. Czy pod głową byłego lorda zebrała się już droga krwi? Zebrało? Zebrało? Przepraszam. Na pewno. To znaczy dużo nie, bo ona już tam ponad godzinę. Nie, na pewno nie. Mało, bo ona zakrzepła. Fuj. Co ty, zupę chciałeś zrobić? Tak, czarną polewkę. Mam wrażenie, że komuś się może przydać.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.