Mentionsy Mentionsy
Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo

Hrabia Monte Christo. 112. Przeszłość

27.07.2025 ·28 min 5 s

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Patrzę na przeszłość w zły sposób, rzekł. Przecież nie mogłem pomylić się do tego stopnia. Czyżby cel, który sobie wyznaczyłem, miał nie mieć sensu? Przez dziesięć lat miałbym iść fałszywą drogą. Więc wystarczy zaledwie godzina, by udowodnić architektowi, że dzieło, w które włożył całą swą nadzieję, oparte jest na prawdopodobnie niewykonalnym, a na pewno bluźnierczym projekcie? Nie, nie chcę przyzwyczaić się do tej myśli, bo oszaleję. Nie mogę trzeźwo ocenić przeszłości, oglądam ją bowiem z przeciwnej strony horyzontu. Im dalej zostawiamy za sobą przeszłość, tym bardziej ona traci swą wyrazistość, jak pejzaż w oddali. Dzieje się ze mną dziś to, co przytrafia się ludziom, którzy zranieni we śnie, patrzą na ranę i czują ból, lecz nie pamiętają momentu, w którym rana ta została im zadana.

— O, Prawdo! — szepnął hrabia. — Bóg cię stworzył, abyś ulatywała ponad fale i płomienie. Tak więc biedny marynarz żyje jeszcze w pamięciu kilku gawędziarzy. Powtarzają jego straszliwą historię wieczorem przy kominku i dreszcz przejmuje słuchaczy w chwili, gdy nieszczęsny spada w dół i zakrywają go fale. — A nie wiadomo, jak się nazywał? — zapytał głośno. – Ech, skąd byśmy to mieli wiedzieć? – odparł odźwierny. – Znaliśmy go tylko jako numer trzydzieści cztery. – Vilfor, Vilfor – wyszeptał Monte Christo. – Musiałeś to sobie nieraz powtarzać, gdy moje widmo niepokoiło cię w bezsenne noce. – Właśnie pan nie chciałby jeszcze odwiedzić innych lochów?

Mówią, że tak się przyzwyczaił do ciemności, że dojrzałby nawet szpilkę w najciemniejszym kącie lochu. Żeby do tego dojść, trzeba mu było dziesięciu lat, szepnął hrabia. Odźwierny wyszedł, zabierając pochodnie. Hrabia, jak powiedział prawdę, zaledwie po kilku sekundach widział w ciemnościach jak w biały dzień. Rozejrzał się wokół i dopiero wtedy naprawdę rozpoznał swoją celę. Tak, rzekł. To kamień, na którym zwykle siadywałem. To ślady moich pleców, którymi opierałem się o mur. To ślad mojej krwi, która popłynęła mi z czoła tego dnia, gdy chciałem sobie rozbić głowę o ścianę. O, liczby! Pamiętam, wyrysowałem je wtedy, gdy obliczałem wiek ojca, żeby się dowiedzieć, czy zastanę go jeszcze przy życiu.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.