O Kindze, co 3 lata w zamrażarce czekała
O procesie adopcji, poszukiwaniu Bożej woli i złotym strzale.
Nazywam się, tutaj są imiona prawdziwe, ale na wypadek publikacji proszę nazywać mnie Kinga. Mam 2,5 miesiąca. To jak to już umiesz pisać, kochana? I chciałbym opisać swoją historię, a może oczywiście bardziej historię moich rodziców i tego, jakim cudem ja w ogóle żyję. Moi rodzice poznali się w liceum, szybko się zakochali w sobie, a po kilku latach pobrali się i zamieszkali razem. Oboje pochodzą z katolickich rodzin, więc wzięli ślub kościelny, pragnąc później wspólnie założyć rodzinę. Sądzili, że było to powołanie, które dostali od Pana Boga, powołanie do stawania się jednością, bycia dla siebie nawzajem, do wspólnego kierowania się ku Bogu, a także, co ważne, do bycia razem dla innych ludzi.
Albo od razu blisko Boga, albo obok swoich rodziców adopcyjnych. Pozdrawiam najczulej. Kinia Droga Kingo, ty paskudo ty, co mi to udajesz, że ty umiesz mówić, umiesz pisać i tak dalej. Przypuszczam, że mama pisała, nie? Pewnie mama pisała tą historię w imieniu swojej córeczki. Boże, bardzo wam dziękuję za tą historię. Bardzo wam dziękuję za tą historię. Kochani, mówiłem wam to już tysiące razy, nie? Rodzicami się nie jest przez geny. Rodzicami się jest nie przez zrodzenie nawet. Rodzicami się jest przez miłość. Jest bardzo wielu rodziców, którzy zrodzili swoje dzieci, którzy dali im swoje geny i wcale nie są ich rodzicami, bo ich nie kochają, bo nie są dla nimi tymi, którzy mają im dać bezpieczeństwo, miłość, poczucie sensu, opiekę i tak dalej.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.