Mentionsy Mentionsy
Gramy w golfa
Gramy w golfa

77. Emocje Klubowych Mistrzostw Polski

12.07.2024 ·7 min 45 s

Start w drużynie z niczym nie może się równać!

Wielkie dzięki i do zobaczenia! No to jesteśmy w dywizji pierwszej. Goniliśmy króliczka, goniliśmy, aż go wreszcie dopadliśmy. Oprócz Śląskiego i Legii A to nasz team Wilanów A wskoczył na trzecie miejsce klubowych Mistrzostw Polski mężczyzn dywizji drugiej na Lisiej Polanie w ostatni weekend i wyszarpaliśmy tym samym awans do ekstraklasy można by powiedzieć, czyli do dywizji pierwszej. Emocjonujące okoliczności w detalach opisałem na naszej stronie, więc nie będę tego powtarzał uderzenie po uderzeniu, chociaż miałbym nawet na to ochotę. Zresztą jak zamykam oczy, to mogę spokojnie odtworzyć to jak film. Jest 2-2 z wierzchowiskami. Mecz o trzecie miejsce drużyny A.

A dookoła Wionuszek Kibiców, nie tylko zresztą z Wilanowa. I taki zespołowy okrzyk radości, który potem poszedł w niebo, to coś wyjątkowego. Przecież w większości indywidualnych turniejów, a niemal wyłącznie takie gramy w ciągu sezonu, nie ma żadnego momentu ani powodu, żeby się tak intensywnie i zespołowo cieszyć. A tu, owszem, i kto był ten wie, jaka to niesamowita euforia. A my dodatkowo, jako Wilanów, cieszyliśmy się w ten sposób dwa razy w ciągu dosłownie, ja wiem, 15 minut. Chwilę później bowiem na tym samym dołku kończyła się dogrywka naszej drużyny B z krakowskim klubem golfowym rok założenia 2002. Paweł Lis i Michał Ligocki zostali oddelegowani do gry w formacie Forsam i po zremisowaniu pierwszego dołka dogrywki poszli na drugi, a ten drugi to była właśnie osiemnastka.

Ale tu tym bardziej odpowiedzialność jest duża i emocje chyba nawet większe niż podczas czwartkowego stroke playa. Wcale nie jest rzadkością, że wcześniejsze cztery mecze nie przynoszą rozstrzygnięcia i żeby cała drużyna wygrała, no to na nas nagle spoczywa ta ostateczna odpowiedzialność w ostatnim meczu. Wyobraźcie sobie, że gracie swój mecz do ostatniego dołka, że wynik jest mniej więcej remisowy, a przy ostatnim greenie już z oddali widzicie koszulki swojej drużyny. Co to znaczy? Że czekają, że jest to jeszcze mecz o coś, że jest tym samym presja, że już tylko ty możesz uratować punkt, że trudny approach musisz wykonać przed nosem kolegów, no i jak o tym mówię nawet, to już mi się ręce pocą. Przy okazji muszę powiedzieć, że tych naszych koszulek na polu akurat tydzień temu na Lisiej Polanie to było sporo.

Ale przyjemności z awansu już nikt nam nie odbierze. A na treningi mamy okrągły rok, więc jest sporo czasu na szlifowanie umiejętności i może coś z tego będzie. I jeszcze jedno. Wszyscy tak narzekają na osiemnasty green na Lisiej Polanie, ale Wilanów chyba powinien go błogosławić, bo okazał się już dla nas zbawienny wielokrotnie.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.