77. Emocje Klubowych Mistrzostw Polski
Start w drużynie z niczym nie może się równać!
A dookoła Wionuszek Kibiców, nie tylko zresztą z Wilanowa. I taki zespołowy okrzyk radości, który potem poszedł w niebo, to coś wyjątkowego. Przecież w większości indywidualnych turniejów, a niemal wyłącznie takie gramy w ciągu sezonu, nie ma żadnego momentu ani powodu, żeby się tak intensywnie i zespołowo cieszyć. A tu, owszem, i kto był ten wie, jaka to niesamowita euforia. A my dodatkowo, jako Wilanów, cieszyliśmy się w ten sposób dwa razy w ciągu dosłownie, ja wiem, 15 minut. Chwilę później bowiem na tym samym dołku kończyła się dogrywka naszej drużyny B z krakowskim klubem golfowym rok założenia 2002. Paweł Lis i Michał Ligocki zostali oddelegowani do gry w formacie Forsam i po zremisowaniu pierwszego dołka dogrywki poszli na drugi, a ten drugi to była właśnie osiemnastka.
Dzięki kapitanowi mogliśmy w tym roku wystawić aż trzy drużyny A, B i C, każda po sześciu zawodników, a jeszcze mieliśmy zmienników, więc aż kilkunastu kibicujących zawodników patrzyło i na Ciebie liczyło. Jedni chcieliby grać w samotności, w takiej sytuacji, bez tej presji, bo wtedy lepiej się koncentrują i mniej denerwują. Ja na pewno też tak, ale inni odwrotnie. Kacper, wspomniany wcześniej, był takim właśnie przykładem. W kluczowych momentach on wręcz oczekiwał, że przyjdą do niego inni, będą iść za nim wzdłuż fairwaya, będą blisko, będą kibicować. I to są ważne niuanse, które trzeba w teamie rozpoznać, bo jednym takie towarzystwo może spętać nogi, a drugich uskrzydli. Wszystko to są emocje, których życzę wszystkim, aby przynajmniej raz przeżyli.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.