77. Emocje Klubowych Mistrzostw Polski
Start w drużynie z niczym nie może się równać!
Nasz Kacper Janus walczy z Grzegorzem Czelejem na osiemnastym dołku w ostatnim meczu. I Kacperowi wystarczy remis, żeby donieść prowadzenie one up, które miał po siedemnastu dołkach. Dwa piękne otwarcia po dwieście kilkadziesiąt metrów na środek fairwaya. Potem niestety nerwowy duff Kacpra i nagle staczamy się z nieba do piekła. Nerwy do końca utrzymane na wodzy. Chip omówiony i taktycznie zaplanowany z Krzyśkiem Sosnowskim. Piłka przetacza się przez Green na fringe, ale tak musiało być. Tam się piłki nie da zatrzymać. Potem trochę za krótki pad pod górę. Pomyłka Czeleja, bo po dwóch jest na płaskim frindżu, ale dwoma uderzeniami nie daje rady skończyć dołka, a raczej powinien. No i na koniec celny pad Kacpra i zwycięski Bogej.
No i tu również kończy się zwycięskim bogejem i znów mamy ogromną radość. Niewiarygodne jak się można emocjonować wygraną w meczu o jedenaste miejsce w tym akurat przypadku, ale właśnie ten format drużynowy, to że gramy jedni w imieniu drugich gwarantuje te emocje. W ogóle cały koncept Mistrzostw jest ciekawy. Pierwszy dzień to stroke play, podczas którego Każdy z drużyny stara się zagrać jak najlepiej, bo 5 z 6 najlepszych wyników się sumuje i na podstawie tego łącznego wyniku drużyny zajmują określone miejsca w koszykach. No więc każdy musi przynieść jak najlepszy wynik, nie dla siebie, ale dla całej ekipy, która przecież na Ciebie liczy. Jak bardzo to obciąża, miałem okazję w tym roku poczuć w sposób wyjątkowy. Pierwszą dziewiątkę zagrałem wyjątkowo dobrze, 41 uderzeń, a ponieważ na tej rangi imprezach wyniki są raportowane po ukończeniu 9 dołków, no to już na półmetku poszło w eter, że ej, Kopczewskiemu dobrze idzie.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.