Michał Dworczyk broni weta prezydenta. "Rząd chciał wprowadzić cenzurę"
Ta ustawa pozwalała w drodze administracyjnej, a nie sądowej usuwać treści z internetu, czyli teoretycznie wszystkie nieprzychylne rządowi treści mogły być przez urzędnika usuwane z sieci. Prezydent na to się nie zgadza i zapowiada, że w bardzo krótkim czasie przedstawi swój projekt ustawy, która nie będzie ograniczyła wolności słowa - tak ocenił zawetowanie przez prezydenta ustawy o blokowaniu nielegalnych treści w sieci Michał Dworczyk - Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Europoseł PiS podkreślił, że "pod pozorem szczytnych haseł rząd chciał wprowadzić cenzurę przede wszystkim polityczną".
Dzień dobry, Michał Dworczyk, poseł do Parlamentu Europejskiego, były wiceminister obrony narodowej, bliski współpracownik premiera Mateusza Morawieckiego. Dzień dobry panie ministrze. Dzień dobry panu, dzień dobry państwu. Wczorajsze bardzo takie koncyliacyjne oświadczenia po spotkaniu prezydenta i premiera. Jak pan myśli, będzie przełom, będzie współpraca? Mam nadzieję, że współpraca będzie dużo lepsza niż do tej pory. To jest potrzebne Polsce. Jesteśmy dzisiaj w takim momencie, że ponad podziałami partyjnymi o bezpieczeństwie trzeba rozmawiać. Myślę, tak już schodząc na ziemię i odkładając na bok pobożne różne życzenia, no bo trzeba być realistą w polityce, Myślę, że Donald Tusk zrozumiał, że dłużej takiej obstrukcji, którą prowadził od miesięcy, nie jest w stanie prowadzić. O czym mówię? Podejmując różnego rodzaju zobowiązania na poziomie Unii Europejskiej, czy ustalając pewne kwestie dotyczące właśnie spraw pokoju na Ukrainie, czy rozejmu na Ukrainie, czy w ogóle Ukrainy, musi się liczyć, że wprowadzenie w ich życie będzie wiązało się z przyjęciem określonych ustaw.
Nie mają rolę być rzecznikiem rządu, ale myślę, że trzeba docenić choćby za jednak decyzję w sprawie CPK, czy uszczelnienie wschodniej granicy. Ale docenić za to, że nie został ten projekt całkowicie zniszczony, tylko został ograniczony? No tak, bo takie były zapowiedzi, że ma nie być. Aha, czyli za to, że nie został projekt zniszczony, doceniamy za to. Dla tych, którzy są bez wątpienia zwolennikami tego rządu, na pewno takim plusem jest walka z pewnymi nieprawidłowościami w czasach waszych rządów. I według ustaleń Onetu, Onet pisał dosłownie chyba dwa dni temu, Mateusz Morawiecki miał pełną wiedzę na temat tego, co działo się w Rarsie. To jest też taka duża afera, która kładzie się cieniem na waszych rządach. Pan też w takim razie miał taką wiedzę? Proszę Pana, ja oczywiście jako urzędnik, który współnadzorował RARS, miałem wiedzę na temat procesów, które dzieją się w RARS-ie.
Dziękuję za tę część na antenie Radia RMF. Zapraszamy do Radia RMF24.pl i do naszych mediów społecznościowych. Tam dalsza część rozmowy. Panie pośle, a ile prawdy jest z tym? Taka plotka krąży po Warszawie, że Mateusz Morawiecki dostał od rządzących taką propozycję czy obietnicę, że to, o czym myśmy teraz mówili, choćby RARS czy te inne rzeczy, które kładą się cieniem także na nim, zostaną zapomniane, wszystko ujdzie mu płazem, jeśli... Rozłamie PiS, jeśli wyprowadzi swoją grupę pewnych polityków, współpracowników z Prawa i Sprawiedliwości. To są oczywiście bzdury i wie pan, one są rozsiewane przez osoby, które chcą zaszkodzić premierowi Morawieckiemu. Ja mogę tak, odwołując się do logiki, zadać panu pytanie. Widzi pan co się dzieje, jeżeli chodzi o atakowanie opozycji z wykorzystaniem prokuratury i innych służb.
Co chwila minister Żurek robi konferencje albo wpisy na Twitterze, mówi jak to ścigamy bandytów, będziemy wsadzać tego, tamtego, owego. Przypominam, że sądy już kilkakrotnie odrzuciły wnioski prokuratury o areszty, o różnego rodzaju sankcje. W związku z tym mamy festiwal prześladowania politycznego opozycji, przynajmniej jeśli chodzi o część spraw w sposób ewidentny. Czy jeżeli pan myśli, że byłyby jakiekolwiek dowody, że Mateusz Morawiecki Albo jego najbliżsi współpracownicy popełnili przestępstwo. Czy nie byłoby to wykorzystane przez obecną władzę? Przez Donalda Tuska, przez pana Żurka, przez pana Bodnara? No nie, dwa lata minęły. A przypomnę panu najgorętszy okres kampanii prezydenckiej, kiedy wyciągano wszystkie brudy. Uważa pan, że gdyby były jakiekolwiek tzw.
haki na Morawieckiego albo jego współpracowników, nie byłoby to wykorzystane? Oczywiście, żeby było. W związku z tym, to są różnego rodzaju bzdury i takie pomówienia, które są formułowane przez osoby nieprzychylne panu premierowi Mateuszu. A jaki jest stan emocjonalny pana premiera, jeśli chodzi o ten rozłam w partii? Rzeczywiście jest coś na rzeczy? Czy on, czy pewna grupa być może? Czy pan opuści? Po pierwsze, nie ma żadnego rozłamu w partii. Są oczywiście różne środowiska. My jesteśmy partią bardzo dużą, nie wiem czy nawet nie największą w Polsce, w związku z tym w sposób oczywisty mamy skrzydła, które się od siebie nieco różnią, ale cały czas to jest jedna formacja polityczna i jestem przekonany, że to się nie zmieni.
Po drugie, pan premier zawsze skupia się na pracy. To jest człowiek zadaniowy i bardzo merytoryczny. I przede wszystkim na tym się skupia, a nie na różnego rodzaju napięciach, które oczywiście... Wyjdzie czy nie wyjdzie? No nie, ale dlaczego miałby wychodzić z partii, która jest jego partią? W mediach bardzo dużo się o tym ostatnio mówi. I to nie od wczoraj, tylko od paru dobrych tygodni. Ja jestem od 24 lat członkiem PiS. Nie byłem praktycznie w żadnej innej partii. W związku z tym dlaczego miałbym opuszczać moją partię? To, że trwa jakaś dyskusja programowa? Owszem, trwa. Można powiedzieć, że dyskutują dwa środowiska. Jedno, które uważa, że należy licytować się z koleżankami i kolegami z innych prawicowych partii na ostre hasła. Druga, skupiona bardziej wokół premiera Morawieckiego, grupa, która uważa, że powinniśmy myśleć o projektach rozwojowych, o ambitnej, konserwatywnej partii.
I teraz dobrze, że mamy różne spojrzenia, bo z nich wypracujemy, jestem przekonany, ciekawy program dla wyborców. Jest w tej grupie, która uważa, że nie trzeba iść na prawo, mimo że nastroje społeczne są bardziej chyba dzisiaj wychylone w stronę taką konserwatywną, tylko zostać w centrum i dbać o tego, nie wiem, wyborców z dużych miast, tak? Ja uważam, że jako szeroka formacja powinniśmy mieć ofertę skierowaną zarówno dla osób o wyraźniejszych poglądach prawicowych, jak również o osobach, które są w centrum i rzeczywiście te centroprawicowe poglądy są bliższe. To prawda, że jakieś jest stowarzyszenie stworzone wokół premiera Morawieckiego w partii? Nie ma, ja nic nie wiem na temat tego, żeby tego rodzaju działania były prowadzone. Skupiamy się w tej chwili przede wszystkim na pracy programowej, na wypracowaniu wspólnego programu i uspokojeniu emocji, które też dzięki mediom są podgrzewane, ale myślę, że już mamy ten pik za sobą i teraz już będzie łatwiej nam pracować.
Premiera. Tam jest taki warunek, że musi mieć najwyżej 50 lat. I tak patrzę, że premier Morawiecki chyba już jest poza tą granicą. Ale pan mieści się. Ja skończyłem już 50 lat. Panie redaktorze, w zeszłym roku bardzo dziękuję. Natomiast wie pan, dzisiaj absolutnie to nie jest moment, w którym należałoby rozmawiać o tym, kto będzie jakim ministrem, kto będzie premierem. Mamy dwa lata do wyborów. Mamy sondaże. Ale to była publiczna wypowiedź? No, rzeczywiście był to przeciek, ale rzeczywiście była taka sugestia, że trzeba szukać nowej, młodej twarzy. Taki nawrocki 2.0. Ja akurat tego nie słyszałem, natomiast ja absolutnie zgadzam się z tym, że trzeba szukać polityków, O twarzach interesujących dla wyborców.
Nie mam pojęcia skąd to się bierze, ale... Tylko po to, żeby spalić te osoby? To na pewno jest jedna z takich możliwości, bo w polskiej polityce jak się przez długi czas zapowiada, że ktoś będzie kimś, to zwykle tego stanowiska nie obejmuje chyba najbardziej znany przykład premiera z Krakowa. To nawet w kampanii wyborczej, prawda? Nawet telewizje to pokazywały, rzeczywiście. Wiele lat temu mieliśmy do czynienia, więc w ogóle na tym bym się nie skupiał. To kończąc ten wątek, spytam Mateusz Morawiecki. Ma szansę być znów premierem, jak pan na to patrzy? Ja znając Mateusza Morawieckiego i jego niezwykłą pracowitość i też merytoryczne przygotowanie do pełnienia praktycznie wszystkich funkcji w państwie uważam, że w polskiej polityce będzie przez wiele lat pełnił ważne role.
Będzie premiera w tym takim... Ja tego absolutnie nie wiem, bo przede wszystkim trzeba by zadać pytanie Mateuszowi Morawieckiemu, czy on chce. Natomiast kompetencje na pewno ma, aczkolwiek teraz ja przyznam się, że ja nie słyszałem, a z panem premierem mamy bieżący kontakt, nie słyszałem tego rodzaju rozmów praktycznie żadnych, które właśnie dotyczyłyby tego, kto kim będzie za dwa lata. Nie, jest dyskusja na temat programu, na temat tego, jak sobie poradzić z wyzwaniami, które stoją dzisiaj przed Polską, a to są gigantyczne wyzwania, nie tylko nasze wewnętrzne, o których rozmawiamy, ale również międzynarodowe, z którymi musimy się zmierzyć, bo obecny rząd kompletnie zaniedbuje te sprawy. To odwołam się właśnie do Pana wiedzy tej takiej wojskowej. Włodomir Załęski mówił dosłownie kilka godzin temu, czy kilkanaście, może tak bardziej,
Natomiast proszę zwrócić uwagę, ile krajów przywróciło powszechny obowiązek wojskowy. Wokół nas chyba wszyscy. Cała wschodnia flanka, tam jest obowiązek wojskowy powszechny. Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Szwecja, Norwegia. Ale nawet dzisiaj o tym rozmawiają Niemcy i Francuzi. Austria, Chorwacja już przywróciły taką służbę. Generał Miernik, szef zarządu P7 Sztabu Generalnego powiedział, że tego nie unikniemy. Ja wspieram tego rodzaju... Trzym odważnym politykiem, który powie tak, wracamy do tego. Myślę, że jeszcze trochę poczekamy. Michał Dworczyk, bardzo dziękuję. Poseł do Parlamentu Europejskiego, współpracownik premiera Matusza Morawieckiego i były wiceminister obrony narodowej. Dobrego dnia. Dziękuję panu, dziękuję państwu. Spokojnego i do zobaczenia.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.