Mentionsy Mentionsy
Enigma
Enigma

George Bidwell

08.11.2025 ·22 min 4 s

Choć nie urodził się Polakiem, udało mu się dołączyć do Związku Literatów Polskich. W naszym kraju jest cenionym pisarzem książek historycznych, ale w Anglii jest on zupełnie nieznany. Przez lata specjalizował się w popularyzacji historii Wysp Brytyjskich w naszym kraju.

Nawet materiał na garnitur jest reglamentowany. Bez talonu nie ma co marzyć o kuponie dobrej tkaniny. A co dopiero o butach? Notabene kartki na buty zostaną zniesione w Anglii jako ostatnie w 1958 roku. Z tych rozważań wyrywa Bidwella panierowany kotlet, ziemniaki i jakieś warzywo w postaci szarobrunatnej ciapy o nieprzyjemnym zapachu. Jeden z kolegów objaśnia mu, że to zasmażana kapusta, lokalny specjał, ponoć smakuje lepiej niż wygląda. Bidwellowi mimo wszystko nie przypada do gustu. Przez pierwsze miesiące George próbuje zorganizować biuro. Co zaskakujące, komunistyczne władze przychylnie podchodzą do jego starań i przydzielają mu lokum w hotelu Bristol. Nie ma tu wygód jak w Polonii, wodę trzeba nosić w wiadrach i często brakuje prądu, ale trzy pokoje wystarczają, by zacząć działać.

Od chwili przybycia do Warszawy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego prowadzi sprawę o kryptonimie Ramzes, nawiązującym do wojennej przeszłości Bidwella. Jest uważany za szpiega Intelligence Service. Aby go zdyskredytować, ubecy rozpuszczają w środowisku dziennikarskim plotki o jego romansie z Anną i o tym, że Bidwell jest żonaty i ma dziecko. Jest to prawda, choć sytuacja wbrew pozorom wygląda zgoła inaczej. Co nie zmienia faktu, że Anna zostaje sprowadzona do roli kochanki. Bidwellowie od wielu lat żyją w separacji. Ona w Anglii, on w Afryce albo na Bliskim Wschodzie. Obojgu to nie przeszkadza, bo jeszcze zanim George wyruszył na wojnę, wspólnie doszli do wniosku, że ich związek umarł. Nie zdecydowali się jednak na rozwód. Teraz George planuje nowe życie z Anną i staje przed koniecznością uporządkowania spraw.

Gniazdko na Mokotowskiej, bo tak o nim mówią Bidwellowie, natychmiast staje się salonem towarzyskim Warszawy. Lista stałych gości jest tak imponująca, że zabrakłoby całego odcinka Enigmy, by wymienić pisarzy, malarzy, aktorów, dziennikarzy, naukowców i wszelkich intelektualistów, którzy u nich bawią. George zaczyna pracę lektora anglojęzycznych serwisów w Polskim Radiu. Zajmuje się korektą tłumaczeń, a wreszcie dzięki znajomości z redaktorem Jerzym Borejszą, szefem spółdzielni wydawniczej, czytelnik wydaje książkę zatytułowaną Wybrałem Polskę. Bidwell opisuje w niej swoje dzieciństwo, młodość i wejście w dorosłość, ukazując stosunki panujące w Anglii. Czytelnik nie ma złudzeń, że nie jest to kraina mlekiem i miodem płynąca, a robotnik to tylko narzędzie wyzyskiwane przez kapitalistów i klasę rządzącą.

W 1944 roku wyjechał w delegację do Waszyngtonu i poprosił o azyl. Dwa lata później opublikował autobiografię. Książka stała się ideowym drogowskazem dla uciekinierów zza żelaznej kurtyny. Autobiografia Bidwella zostaje jednak uznana za odpowiedź nieudolną. Ostatni, dziesiąty rozdział noszący tytuł Nowy lepszy świat jest bardzo naiwny i jasno ukazuje, że autor nie ma pojęcia o funkcjonowaniu komunistycznego państwa. Prawdziwy, praktyczny socjalizm ma się jednak Bidwellowi dopiero ukazać. Wybrałem Polskę przez przypadek staje się wstępem do pisarskiej kariery. Zaraz po wydaniu książki Jarosław Iwaszkiewicz i Leon Kruczkowski wprowadzają Bidwella do Związku Literatów Polskich. W 1953 roku wydaje zbiór Na Fali Pokoju, a rok później Wojenne Wspomnienia .

Jerzy Borejsza podsuwa mu doskonały pomysł opisywania historii Anglii w beletryzowanych powieściach. Taka forma szybko przypada czytelnikom do gustu i wydawnictwa zaczynają zamawiać książki jedną po drugiej. Oficerowie bezpieki uznają w końcu, że dalsze angażowanie sił w inwigilację Bidwella nie ma sensu. Jego zachowanie nie daje powodu do podejrzeń, że może pracować dla obcego wywiadu. Co więcej, jest zaangażowany w budowanie socjalizmu. Składa nawet wniosek o przyjęcie w szeregi PZPR. Sprawa Ramzes Zostaje zamknięta, choć na bieżąco zbierane są informacje z kim i gdzie Bidwell się spotyka, a przede wszystkim o czym rozmawia. Jest dobrym dojściem do środowisk inteligenckich. Jednocześnie władze partyjne chcą, by Bidwellowie nadal czuli, że podjęli dobrą decyzję.

Dlatego traktują ich szczególnie, dostają talon na zakup enerdowskiego Wartburga, skierowania na wczasy, mogą bez przeszkód podróżować za granicę. A George zamawia nawet w Anglii książki i prenumeruje gazety. To sprawia, że żyje w świecie wyobrażeń, w którym socjalistyczni włodarze traktują wszystkich równo. Nie wie lub nie chce wiedzieć, że zwykli obywatele nie mają takich udogodnień jak on. Gdy mieszkańcy Warszawy cisną się po kilka osób w jednym pokoju, Bidwellowie mają pięciopokojowe mieszkanie. Co prawda George podkreśla, że po tym jak przyjął polskie obywatelstwo, władze chciały zapewnić jemu i jego rodzinie warunki nie gorsze niż te, w których żył wcześniej. Z archiwalnych dokumentów wynika jednak, że przydzielenie mieszkania było podstawowym warunkiem, który postawił polskim władzom. Zdaje się nie zauważać też, że zwykły obywatel nie ma gosposi, która robi za niego zakupy i gotuje.

Zwykły obywatel nie organizuje przyjęć czy wystawnych kolacji dla swoich zagranicznych gości. Nie jest zapraszany na routy i spotkania towarzyskie wśród inteligencji. Na co dzień pija co najwyżej kawę zbożową. A jak mawiają bywalcy mieszkania przy Mokotowskiej, u Bidwellów jest najlepsza kawa w Warszawie. Wiele lat później w kolejnej autobiografii Bidwell napisze, że byli z Anną dumni z takich błahostek. Prowadzony na Mokotowskiej salon towarzyski nie sprzyja niestety pracy twórczej. Po jakimś czasie Bidwellowie przenoszą się na MDM, a później do Radiówka. Będąc na wczasach w domu pracy twórczej w Sobieszowie koło Jeleniej Góry, od Jarosława Iwaszkiewicza dowiadują się o urokliwej podgórskiej wsi Przesieka. Kupują dom, byłą rezydencję letnią niemieckiego burmistrza Hirschbergu.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.