Radio Wieś: Polska sadem Europy
Polska jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej. Zdaniem sadownika Jacka Pruszkowskiego, gościa Patrycji Wanat, ten sektor rolnictwa czekają jednak poważne zmiany spowodowane z jednej strony brakiem wody i postępującą suszą, a z drugiej - regulacjami rynku światowego: konkurencją z Ukrainy i Serbii oraz coraz surowszymi restrykcjami UE dotyczącymi użycia chemicznych środków ochrony roślin. Czy możemy już mówić o schyłku sadownictwa w Polsce? A może produkujemy za dużo jabłek? Które firmy przetrwają i jakie jabłka będziemy jeść w przyszłości?
Słuchacie czwartego odcinka podcastu Radio Wieś, w którym opowiem Wam o największym sadzie Europy, który znajduje się na Mazowszu, w okolicach Grójca. W poszukiwaniu dorodnych jabłek pojechałam do Jacka Pruszkowskiego, który w swoim 15-hektarowym sadzie uprawia jabłka, gruszki i śliwki. Wybrałam tym razem gospodarstwo konwencjonalne, a nie ekologiczne, czyli takie, w którym stosuje się opryski chemicznymi środkami ochrony roślin i nawozy sztuczne. To ogromny sektor rolnictwa w Polsce i byłam ciekawa przed jakimi wyzwaniami stoi takie sadownictwo oraz w którym kierunku zmierza. Zresztą posłuchajcie.
Rozpościerają się już po prostu sady, hektary sadów, drzewka za drzewkami. W zasadzie nie ma tutaj domów, tylko właśnie są plantacje, są uprawy drzewek owocowych. Bardzo mnie interesuje, w jaki sposób właśnie z jednej strony produkuje się jabłonie na dużą skalę, ale też w zasadzie, gdzie te polskie jabłka podróżują, gdzie my je eksportujemy. W jakich ilościach? Nie wiem czy Państwo wiecie, ale rocznie w Polsce zbiera się ponad 3 miliony ton jabłek. Były nawet takie bardzo obfite lata 2021-2022, kiedy tych jabłek zebraliśmy prawie 4 miliony ton.
Wie Pani co? Ja patrzę na to jako sytuację realną. Nauczyłem się po prostu oceniać wszystko realnie. Po prostu mają mniejsze koszty, produkcja przenosi się do nich. Czy ta wojna jest, czy tej wojny nie ma? Oni muszą coś robić, muszą z czegoś żyć. W tej chwili oni te maliny, jak rwą, to nawet bez znanej przez siebie ceny wstawiają ją tam gdzieś. Ta malina pewnie do Polski wędruje, bo gdzie ma wędrować? No i co? No i trzeba się z takimi realiami zderzyć. I może ktoś pomyśleć, a wojna się skończy, to coś tam się zmieni. No nie, nie, bo już ta produkcja się przeniosła, ludzie tam się nauczyli, ja byłem Bodajże, nie wiem, siedem lat temu na Ukrainie pojechaliśmy takie fajne, ładne sady zwiedzać, które zresztą nasi pracownicy częściowo byli, zakładali też.
Wszyscy mówili mróz, nie będzie jabłek, nie będzie. No a ja uparcie wrzucałem do internetu nawet filmiki z tymi, z sporą ilością gruszek. Dlaczego? Jeżeli my uparcie będziemy mówić, Tego nie ma, tamtego nie ma. Są dystrybutorzy, są handlowcy. No oni zawczasu muszą czymś handlować. Oni sprowadzą sobie towar z Mołdawii, z Serbii, z Ukrainy, nie wiem, choćby z Holandii. Gruszki teraz tanie, których Holendrzy nie sprzedali i im zalegają zeszłoroczne w chłodniach bardzo dobrej jakości gruszki. Można je za małe pieniądze kupić, więc handlowcy u nas, polscy, kupują.
Ale gdzieś chciał posadzić, ja rozumiem, że sadów... No tak, ale sad trzeba posadzić, tak samo szklarni pani na bagnie nie postawi, no chyba, że pani to bagno osuszy albo, nie wiem, na żwirze nie wyhoduje pani pszenicy. A sad ma się udać wszędzie. No nie, nie ma tak. A jakby zwrócili się do Pana te jacyś młodzi ludzie, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z sadownictwem, to co by im Pan powiedział? Uciekajcie w ogóle, dajcie spokój, sadownictwo w Polsce się kończy, czy jednakże to jest fajny pomysł? Jeżeli mają pomysł jakiś i mają rynek zbytu, który można by było zagospodarować. Ale fajny pomysł teraz to jest jaki? To jest właśnie jakaś mała, modna, mały, modny sad, który będzie za duże pieniądze sprzedawał do dużych miast, wybranych sklepów swoje produkty?
Czy to jest właśnie duża, jak największa plantacja i umowa podpisana z dużą firmą? Każdy powinien sobie indywidualnie na to odpowiedzieć, bo są różne możliwości tego gospodarstwa, które ja posiadam. I są również jakby inne aspekty związane z możliwościami zbytu, bo ja mogę naprawdę coś fajnego wyprodukować, tylko muszę to sprzedać. Ktoś, nie wiem, może na przykład mieć zbyt na soki i produkować te soki i dużo osób dobrze żyje z produkcji soków, a część osób zainwestowało i nie ma gdzie
No niech Pani spojrzy, tutaj siatki wszędzie ma założone praktycznie, kilkadziesiąt hektarów. No i się zdarza, że on te jabłka sypie. Tu ich ratuje tylko to, że sami są bardzo pracowici, mnóstwo rzeczy robią sami i jakoś się ratują, ale wie pani, to też siła do tego jest potrzebna i to jest do czasu. To jest ogromne, jakby jedziemy, jedziemy, to się nie kończy. No nie wiem, oni tylko 100 hektarów mają tego sarnu, bo tu mam taką sporą powierzchnię takiej najstarszej tradycyjnej odmiany idaret, która którą zalecali parę lat temu, żeby wyrywać, okazuje się teraz, że ona staje się niezmiernie przydatna, bo jednak nie da rady jej zastąpić w niektórych przypadkach, gdzieś tam przy transporcie na dalekie rynki, czy przy niektórych wymaganiach.
Już pani zobaczy, jak ta okolica koło mnie będzie zupełnie inaczej wyglądać niż to tu. Wiem, że jest takich nowych domów i rozumiem, że to są po prostu ludzie, którzy gdzieś tam pracują. Wie Pani, większość tych nowych domów to są ludzie, którzy pracują w mieście. Te domy o takie, te w 70-tych latach gdzieś budowane, no to są domy sadowników, takie, no to widać od razu, prawda? A tutaj oto takie fajne domki, to współcześnie budowane. Ludzi, którzy nie mają ziemi, nie żyją z tego, tylko mieszkają. No widzi Pani, tu jest grono, tu młodzi zainwestowali, jakaś nowa chłodnia, ale to są sporadyczne przypadki. A tutaj to wszystko są domy na małych działkach przybyszów.
Słuchaliście podcastu Radio Wieś. Kolejne i poprzednie możecie znaleźć na stronie OKO.press oraz w serwisach podcastowych. Subskrybujcie, polubcie i piszcie do mnie. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do Grójca, gdzie opisano największy sad Europy, zdominowany przez jabłonie, gruszki i śliwki. Przedstawiono warunki atmosferyczne i historyczne tego regionu.
Przebieg wizyty w gospodarstwie konwencjonalnym Jacka Pruszkowskiego, opisane problemy z przetwórstwem jabłek i potrzeba dostosowania produkcji do rynku.
Analiza rynków zbytu jabłek, zaznaczono problemy z dostosowaniem produkcji do wymogów rynku i potrzebę modernizacji gospodarstw.
Analiza zmian w produkcji jabłonianej, zaznaczono konkurencję z Ukrainą i potrzebę dostosowania się do nowych warunków rynkowych.
Opis problemów związanych z dostępem do wody i zbiorem jabłek, zaznaczono konsekwencje zmarznięć sadów i konsekwencje na gospodarstwach.
Analiza perspektyw sadownictwa w Polsce, zaznaczono potrzebę dostosowania się do nowych warunków rynkowych i problemów z zbiorem jabłek.
Rozmowa o zbiornikach jabłek i problemach z dostarczaniem wody do gospodarstwa sadownictwa.
Spoken about the impact of winter cold on the orchard and the location's protection from it.
Rozmowa na temat problemu z dostarczaniem wody do sadownictwa i konieczności racjonalnego zarządzania zasobami.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Polska jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej. Zdaniem sadownika Jacka Pruszkowskiego, gościa Patrycji Wanat, ten sektor rolnictwa czekają jednak poważne zmiany spowodowane z jednej strony brakiem wody i postępującą suszą, a z drugiej - regulacjami rynku światowego: konkurencją z Ukrainy i Serbii oraz coraz surowszymi restrykcjami UE dotyczącymi użycia chemicznych środków ochrony roślin. Czy możemy już mówić o schyłku sadownictwa w Polsce? A może produkujemy za dużo jabłek? Które firmy przetrwają i jakie jabłka będziemy jeść w przyszłości?