Rób, jak uważasz… czyli dobre rady na własny użytek
Każdy chętnie dzieli się radami, zwłaszcza kiedy nie musi później żyć z ich konsekwencjami. A jednak czasem jedno cudze zdanie potrafi nazwać coś, co od dawna przeczuwaliśmy, albo dodać odwagi do decyzji odkładanej latami. Problem w tym, że nie istnieją rady dobre dla wszystkich. Ta sama wskazówka może jednemu pomóc, a drugiego zaprowadzić w zupełnie niewłaściwą stronę. Dlatego innych warto słuchać uważnie, ale ostatnie słowo zawsze zachować dla siebie.Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z T-Mobile.
Uważałem to za egoizm. Okazuje się, że życie nie jest takie proste i zero-jedynkowe. I jak jesteś dobry, to wszyscy cię gdzieś w końcu skopią. Co nie znaczy, że to była zła rada. Kołotko, następnym razem jak będziesz montowała taką głosówkę, to wytnij ten końcowy fragment. Miałaby zupełnie inny wydźwięk. Ta głosówka była tak śliczna. Do pewnego momentu. Do końca, bo ja wierzę generalnie drogi słuchaczu, że jeżeli jest jedna rada, ale ja nawet nie wiem czy to jest rada, Kurde, no w życiu chodzi o to, żeby być dobrym człowiekiem. Nie ma nic ważniejszego. To prawda. Tak po prostu. U mnie się sprawdza.
Zmieniło mi trochę patrzenie na tego typu imprezy. Dla mnie zawsze organizowanie wesela na sto ileś tam osób, wydawanie kupy kasy było bez sensu. A dzisiaj po tym co ty powiedziałeś, uświadamiam sobie, że oni i dzięki im za to, że oni zadbali o to, żeby ci fantastyczni ludzie się ze sobą spotkali, żeby może przyszła taka obca kołodka i też miała coś z tego i dobrze się bawiła i poznała nowych ludzi, z którymi być może będzie fantastyczny kontakt utrzymywać. I to warto. No okazuje się, że jednak warto. Oczywiście na miarę swoich możliwości, ale to ja naprawdę jestem im turbo wdzięczna, że oni zadbali o to, żeby przygotować wesela. Na pewno ich to bardzo dużo i pieniędzy i czasu i organizacji kosztowało.
A miałeś kiedyś sen, który uznałeś za proroczy? Nie, ale ja mam porąbane sny, więc... Więc nawet nie przyszłoby ci do głowy, żeby go w ten sposób rozważyć. No way, no way, absolutnie nie. Cześć Kołotka, cześć Wojtek. To moja pierwsza głosówka, więc prośba o wyrozumiałość. I temat, który tak naprawdę jest mi bliski, bo zmienił moje życie z dwa, trzy lata temu może. To było normalne spotkanie rodzinne. Gadka, szmatka o niczym i o wszystkim. Wszedł temat kredytów. Kredytów mieszkaniowych, kredytów konsumpcyjnych, jakichkolwiek. No i tam, chcąc zabłysnąć, powiedziałem, że no już tego kredytu hipotecznego nie zostało nam zbyt wiele, bo nadpłacamy, bo wyprówamy sobie żyły i chcemy się od niego uwolnić.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Każdy chętnie dzieli się radami, zwłaszcza kiedy nie musi później żyć z ich konsekwencjami. A jednak czasem jedno cudze zdanie potrafi nazwać coś, co od dawna przeczuwaliśmy, albo dodać odwagi do decyzji odkładanej latami. Problem w tym, że nie istnieją rady dobre dla wszystkich. Ta sama wskazówka może jednemu pomóc, a drugiego zaprowadzić w zupełnie niewłaściwą stronę. Dlatego innych warto słuchać uważnie, ale ostatnie słowo zawsze zachować dla siebie.
Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z T-Mobile.