Dżin z komikiem (podcast Lotka) | Gość: Karol Modzelewski | Odcinek 23
Dzisiaj rozmawiamy z Karolem Modzelewskim, koniecznie oglądajcie do końca!
No przecież nie da się kilkunastu stron wykuć na pamięć, no i to wiesz, w ten sposób. Dla mnie to jest strasznie szalone, że ktoś tak w ogóle myśli, no bo to trochę jest... Tylko, że kurczę, wiesz co, bo my w tym żyjemy, a jeżeli na przykład my mielibyśmy opowiedzieć o tym, jak widzimy sobie pracę, nie wiem, fizyka albo jądrowego, albo kogoś innego, albo nawet, wiesz, no kogoś, kto układa rynny. Ja nie wiem, jak się rynny układa. I może dla nas są rzeczy tak oczywiste, że zobaczymy to i... No co ty to w ten sposób robisz? Ja myślę, że ktoś robi inaczej. Także ja to tam trochę mi odpuszczam. Tak? Ja nie. Ja nie. No kurde, wychodzisz, na przykład masz jakieś nawiązanie do takiego żartu po 15 minutach i masz takie, Jezu, jakby można myśleć, że ktoś wpadł na to w tym momencie. Wiesz co, no można. Przecież teraz Czarek Sikora robi ten swój program tu i teraz i byłem na tym na żywo dwa razy i tam jest dużo callbacków i to, wiesz, bardzo mocno się opiera na callbackach, także to, wiesz, callbacki, nawiązania to jeszcze można, ale rzeczywiście...
Czyli najpierw były drinki europejskie i piliśmy różne rzeczy, potem były europejskie pocałunki. Na przykład były takie akcje, że wymyślałem te kłopoty. Wiadomo, że jest francuski pocałunek, ale wymyślałem na przykład... Gdzie ty byłeś? Gdzieś na Śląsku. Ale chodziłeś po ulicach? Nie, w klubie. Na imprezie w klubie. I teraz uwaga. Na przykład wymyśliłem różne pocałunki. Na przykład pocałunek hiszpański. Podchodziłem do dziewczyny, wsadzałem jej palca w drina, rozsmarowywałem tak, po czym zlizywałem. O Jezu, tam obcym babom tak robiłeś w telewizji. Tak, ale one miały facetów i oni byli niezadowoleni. Nie? Nie. I to wyglądało tak, że producent, który był ze mną, zagadywał tych facetów i dosłownie była akcja taka, że on zagaduje koleśa i on trzyma swojego drina, nie patrzy na niego. I ja bardzo mocno patrzyłem, patrząc w jego drinie, rozsmarowałem po jego dziewczynie i oblizałem jego dziewczynę.
O mój Boże, to nie jest dziwne, że miał większe wysiedlenie niż Dżaka. Na pewno na etapie przyszło, Hanna poprosi nas, żebyśmy już trochę oscygli z tym, co robimy. No, w ogóle trzeba... Pobrałeś sobie teraz taki program? O Boże, ile pozwów. Na Radę TVN przychodzisz? Choć mam pomysł na program. Będę lizał mamy w klubie. A za tobą ośmiu prawników. Oni mają ten sam pomysł. Jezu. No i wiesz, i na przykład by coś takiego pociągnąć dalej. To przecież miałby genialną oglądalność. Mieliśmy, wiesz, w Polsce własny format, ala tam, wiesz, jackassowo kontrowersyjny i tak dalej. A oni stwierdzić, że a, okej, dobra, no i tyle. Teraz by cię skancelowali. Znaleźli stale nagrania i wiesz, by było patrzcie. Ale teraz to wiesz, mogę zrzucić na błędy młodości. Nie, no nie można chyba kancelować kogoś za coś takiego.
Cheeseburgera, przepraszam. Hamburgera bym nie reklamował. Jak nie ma sera, to nie ma rozmowy. Ma być cheeseburger, bo stąd wychodzę. Dobra, Jezu. Tak, bo ja jeszcze w międzyczasie, po tym jak wyszedłem z budynku MTV, po tym jak mnie wyjebali, grałem w reklamach różnych. W sumie były chyba z kilkanaście. A w jakich byłeś jeszcze? Wiesz co, Orlen, Algida... A, Algida coś kojarzę. Algida była przyśmieszna, bo w Algidzie... Czekaj, to było w Algidzie chyba? Chyba tak. Dowiedziałem się, że mam zaproszenie na casting. Normalnie jest tak, że idziesz na casting, stoisz w kolejce, gdzie jest 100, 200, czasami więcej osób. Jak jest jakaś... Za moich czasów jeszcze tam było tak, że robiło się listę na drzwiach, żeby nie było bydła, po czym wszyscy ignorowali listę, jest po prostu bydło.
Jezu, jakie długie. Bo jakiś krótszy wezmę, dobra? No. O, jest krótszy, jest krótszy. Chcesz czytać, czy ja mam przeczytać? Chcesz przeczytać? No dobra, jasne. Tylko nie czytaj maila. Nie każdy chce żyć. Gmail. Witam prowadzącego raz jego gościa. Mam pewien problem i już powoli odchodzę od zmysłów. Jak możecie domyślać się po tytule, tytuł, ja i moje karaluchy. Dobre brzmi, ale to taka fajna opowieść. Jak możecie się domyślać po tytule, w moim mieszkaniu zadomowili się lokatorzy, którzy niestety nie dokładają się do czynszu. W tym roku w pogoni za marzeniami przeprowadziłem się do stolicy.
O Jezu. Nie mogli wejść z noszami w ogóle. I musieli przez okno wchodzić strażacy, żeby ciało w ogóle zabrać. To ona była na drugim piętrze, bo ja byłem na pierwszym. I po prostu kilka tirów wywieźli rzeczy. I zawsze jak było trucie, wiesz, każdy robi z insekcji mieszkania, to ona nie robiła, więc tak te plusaki przychodziły. Masakra. Ja nie znam sposobu. U mnie też miałem takie mieszkanie, gdzie się zagnieździły, one wychodziły ze ścian i to było już mroczne takie. W sensie te ściany, wiesz, miały jakieś tuneliki i jak ci wychodzi ze ściany, to stwierdzasz, to ja chyba się wyprowadzę. Jak zapalasz światło, to uciekały? Dżin z komikiem podcast Lotka Gość.
Dlatego poprosiłem chłopaków, żeby nie chcieli popisać trochę ze mną. I to robią tak, że oni wybierają sobie jakieś konkretne newsy. Ja to potem sprawdzam, redaguję. Oczywiście oprócz tego co sam piszę, bo wychodzi mniej więcej z pół na pół. Redaguję to co oni piszą. Możesz powiedzieć kto to? Oczywiście na końcu są w napisach. Jest mój menadżer Michał Troiński, jest Krzychu DZ. O Jezu, Michała Ptica poznałem też. Jest, tak? Jest Krzysiek DZ, jest Łukasz Wolski, jest Paweł Ścierski i jest Marcin Chmiel i Rafał Sumowski. Fajną może ekipę piszącej.
Może jeszcze regularne posiłki. Tak, może jeszcze ktoś spać. Tak, to jest właśnie to pokolenie nasze, że o nie, bo gdzie, gdzie chcesz żyć to z tobą, zapierdalać, a nie. Ale myślicie, że trochę się hejtuje, wiesz, te zetki i tak dalej, że chcą mieć ten work-life balance, a tak naprawdę, no kurde, przecież to jest logiczne. Ja w ogóle tego już nie hejtuję, kiedyś hejtowałem rzeczywiście, a teraz tak myślę, o Jezu, oni to lepiej zaskminili niż my. Tak, tylko też trzeba, wiesz, jakoś tam wypośrodkować, nie, że przychodzisz i no to w ramach work-life balance to ja bym chciał mieć, wiesz, tyle i tyle. Ostatnio, no tak, ostatnio trochę miałem na tych ludzi, co mieli jakieś takie niedorzeczne, wiesz, wymagania. No ale nie musisz ich, wiesz, zatrudniać, albo z nimi współpracować. To prawda, to prawda, to prawda. Także przy NewSec jest dużo, bardzo, bardzo dużo roboty, ale przez to, że jest tak dużo satysfakcji, to to wszystko jeszcze idzie do przodu.
No i pierwsza impreza, gdzie był hajs, to pamiętam, że to były urodziny Stand Up Wrocław i to było wtedy jakoś tak, że chyba było z 200 osób na widowni, czy coś takiego. Aha, pamiętam, nagranie z tego było. Tak, tak, tak. I pamiętam, że po wszystkim, jak Zalew rozdzielił hajs i ja zobaczyłem i tam chyba było z 350 złotych na łeb. Pomyślałem sobie, boże, zaczęło się, fortuna. Nie, ale wtedy albo 500, albo coś. Pamiętam, że zobaczyłem ten hajs, pomyślałem sobie, serio, tyle? I to i tak było tam dużo na widowni, ale na scenie było dużo ludzi. No ja pamiętam jak nas zaprosiła Belarz Kasprę na Leszby Tańską i mieliśmy hotel. Przecież Jezus Maria! To było takie zwariowane dla nas, że po prostu mieliśmy jeden pokój na trzech.
Gości zapraszaliśmy zawsze i był Jacek Stramik i chyba pewnie Darek albo ktoś inny, nie pamiętam, przyznam. Albo był pan Jacek Stramik. I w mojej pracy się dowiedzieli, że ja tam występuję i zrobili event, ale oficjalny, pracowy w tym miejscu na górze, ale widać było scenę i słychać było scenę. Ale zrobili celowo, wiedząc, że tam będziesz. Tak, przy okazji jakby, nie? I tak mieli zrobić ten event, tam im pasowało i wiedzieli, że tam będzie ten event i Stramik opowiadał swoje rzeczy tam. No, to było grube. O Jezus, ta moja partnerka ta główna mówiła, no ja, panie Łukaszu, nie rozumiem do końca. Ale widzisz, fajnie przynajmniej, że nie rozumiem, a nie, że od razu hejtuję. A, to prawda, nie, nie było jakiegoś takiego... A pamiętasz typa z gitarą? Typę z gitarą? Tak, na którymś z takich afterków właśnie był typ, który... W Bartoszycach, ja to dokładnie pamiętam.
Tak, to przecież poczęty to poczuł, że tak powiem. Tak, to wiesz co, to komik do mnie przychodzi, to opowiada jakąś historię ze mną. A tak jak powiedziałaś, co nie stresujesz się? Zdaniem Bartek Trosiński był i miał duży występ w Ergo na Seporcie przed Plizem. I właśnie mówię, opowiadam, podszedłeś do mnie i mówisz, stresujesz się? Ja powiedziałem, nie, nie tak bardzo. Aha, czyli ci nie zależy. Dżinacka, teraz już wiem z czego to wynikało powiem szczerze, ale wtedy właśnie jak czasami te historie mi wracają, z jednej strony tak sobie myślę, że nie zaspaczam nad tym jakoś. Teraz po pewnym razie tak nie zrobił, prawda? Ale wiem, że przez to dużo chociaż ciekawych historii jest. Albo hotel w Suwałkach. O Jezu, my do jakiegoś innego hotelu trafiliśmy w Suwałkach. Spodziewałeś pęta, ale tak. To było tak, że... O Jezus Maria.
Tak, wymyślamy ten, ja mówię, skąd weźmiesz dziewczyny, które będą w pończochach i w bieliźnie z tyłu stałe. To jest najmniejszy problem, Lotek. Ja mówię, no wiesz co, to nie jest najmniejszy problem, bo to takie rzeczy są właśnie problematyczne. Lotek, naprawdę to ogarnę. Ja miałem takie, no jak ogarniesz. Następnego dnia ogarnąłem to i u mnie na chacie to robiliśmy. Tak, tak, pamiętam. I jeszcze był Jezus Maryja, to wiadomo. A, no i MasterChef. A jak był MasterChef? Ty miałeś ster, a ja się szyłem. A, tak, że ja mam ster, a ty się szyłeś, no. MasterChef. Ale powiem ci, że to było, no, żeby przełamać się, żeby... Nie no, fajne to było w ogóle, tak fajne, bo takie nasze promocyjne wtedy, bo tak wtedy z każdej strony próbowało się uderzyć. Właśnie, bo już ty zrobiłeś kanał 20 stand-upów, który też był takim kamieniem milowym mocno, prawda?
Nie kojarzę teraz. Byli tacy, którzy powiedzieli, że oni chodzą na wszystkie nasze występy i za każdym razem robią jedno zdjęcie. Kurde, jeżeli to oglądacie, to odezwijcie się, to musi być takie fajne. No koniecznie. W ogóle, słuchajcie, jak ktoś był kiedyś na evencie bankartów stand-upu, napiszcie proszę w komentarzu na jakim albo co tam się działo, bo ja bym chętnie usłyszał jakieś relacje z widowni z tamtego czasu. Tak, no bo my to pamiętamy z innej strony i to, co możemy zapamiętać. Dokładnie, a może coś, czego nie pamiętamy albo coś, co było ciekawego wtedy, bo tam mieliśmy... Mi się wydaje, stary, że my zapomnieliśmy pewnie połowę jakichś ciekawych historii z tamtego czasu po prostu. I foty, jeżeli macie jakieś foty, to koniecznie też. Koniecznie, koniecznie. Niech podrzucą ci na maila. Czasami się przypominają jakieś, wiesz, jakieś miasta. O Jezu, my tam z Karolem byliśmy, coś tam. O Matko, my tam nocowaliśmy w jakimś przedszkolu.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj rozmawiamy z Karolem Modzelewskim, koniecznie oglądajcie do końca!