Mentionsy Mentionsy
DŻIN Z KOMIKIEM
DŻIN Z KOMIKIEM

Dżin z komikiem (podcast Lotka) | Gość: Karol Modzelewski | Odcinek 23

09.02.2026 ·1 godz 57 min

Dzisiaj rozmawiamy z Karolem Modzelewskim, koniecznie oglądajcie do końca!

Tak, w Łapach się urodziłem, straszne miasteczko, takie zapomniane przez Boga i przez świat trochę, ale tam się tylko urodziłem, wychowałem się w takiej małej wiosce, przepięknie było, zielono, dookoła same lasy, wychowywałem się z dzikami, wilgi porwały mi przyjaciela, takie klimaty, fajnie było. Rozumiem. No i tam to trwało co? Kilkanaście lat. Potem się przeprowadziłem na studia do Białegostoku. Ale poczekaj, wiem, że tak naprawdę teraz cokolwiek nie chcesz mówić, to możemy wyciąć zawsze i tak dalej, wiesz, ale tak... Pytam trochę o dzieciństwo, czym się rodzice zajmowali i tak dalej. Wiem, że ty nie miałeś zbyt lekkiego dzieciństwa, ale o tym nie za bardzo chcesz rozmawiać pewnie, nie? Zresztą nie ma z tym jakiegoś dużego problemu.

O mój Boże, to nie jest dziwne, że miał większe wysiedlenie niż Dżaka. Na pewno na etapie przyszło, Hanna poprosi nas, żebyśmy już trochę oscygli z tym, co robimy. No, w ogóle trzeba... Pobrałeś sobie teraz taki program? O Boże, ile pozwów. Na Radę TVN przychodzisz? Choć mam pomysł na program. Będę lizał mamy w klubie. A za tobą ośmiu prawników. Oni mają ten sam pomysł. Jezu. No i wiesz, i na przykład by coś takiego pociągnąć dalej. To przecież miałby genialną oglądalność. Mieliśmy, wiesz, w Polsce własny format, ala tam, wiesz, jackassowo kontrowersyjny i tak dalej. A oni stwierdzić, że a, okej, dobra, no i tyle. Teraz by cię skancelowali. Znaleźli stale nagrania i wiesz, by było patrzcie. Ale teraz to wiesz, mogę zrzucić na błędy młodości. Nie, no nie można chyba kancelować kogoś za coś takiego.

I to wiesz, ludzie dosłownie się pchają jak do polskiego busa kiedyś. Ale to casting jest taki, że tam jest jakiś pokoju, a na korytarzu jest wszystko. Tak, jest pokoju, jest korytarz i wiesz, ludzie dosłownie... No jak do polskiego busa, wiesz, że wejdę pierwszy, wejdę pierwszy, zajmę miejsce bliżej kierowcy. I wiesz, to było straszne, takie porzucenie godności. Często tak patrzyłem na nich i myślałem sobie, boże, gdybym miał pieniądze, to by mnie tu nie było. Ale nie miałem hajsu i musiałem wstać w tym wszystkim. I na przykład... I raz zdarzyło się, a mówię o tym w kontekście tego, że raz zdarzyło się, że zadzwoniła do mnie jakaś kobieta z jakiejś tam agencji i mówi, słuchaj, jest casting, reżyser koniecznie prosi o ciebie. Koniecznie o ciebie, jest duża szansa, widział cię w innej reklamie, on chce ciebie do tej reklamy. Mówię, dobra, kiedy mam być? Za 20 minut.

A to jest pół Warszawy do przewalenia. Myślę sobie, kurde, nie zdążę, ale dobra. Jaki biznes w ogóle, masz być za 20 minut i chuj mi obchodzi, jak tam dojedziesz. Tak, i wiesz, trzy przesiadki, metro, autobusy, tramwaje, wszystko. Ostatni kawał to był długi kawał, gdzie naprawdę biegłem sprintem. Dobiegłem tam, jestem spocony, zziajany, ledwo oddycham. Myślę sobie, no jak to, jak teraz mam wejść na casting? I autentycznie, jak Boga kocham, wchodzę, a reżyser do mnie... Przepraszam, to ja sapię. Reżyser był okej. Podążyłem. Mogliśmy się za 15 minut umówić, nie? Zawsze dostajesz krótkie zadanie na takim castingu, coś odegrać, albo coś powiedzieć, albo coś zrobić. Ja wchodzę, a ryszta do mnie. Dobra, twoje zadanie. Siadasz na fotelu i udajesz, że czujesz się zrelaksowany i wypoczęty.

Tak masz zrobić. No to chyba wiem, jak to zagrać. Wpadłem tak... No to chodziło, dziękuję, ma pan tę rolę. Boże, jakie to jest śmieszne. A jak do Maca byłeś, to musiałeś to burgera jeść? Tam w ogóle, ale z Maciem to było jeszcze inne ciekawe, ale też ciekawe historie, bo casting chyba był po prostu taki, że wiesz, zobaczyli twój ryj i okej, ale same zdjęcia. W Polsce jest tak, że... Chyba dalej jest taka mentalność, że klient, czyli marka, przychodzi do ciebie i mówi, no to ja chcę reklamę, tutaj robimy sobie plan zdjęciowy i reżyser i ekipa strasznie się spinają, żeby pokazać, że są profesjonalni, że tu wszystkiego jest dużo, że nasrane, tutaj 15 kamer, wszystko ustawione, wszystko musi być na maksa i po 50 dubli, bo pokazujemy, że nam zależy.

I to było takie irytujące. I wchodzę na reklamę, na plan reklamy McDonalda. Reżyser był z Belgii albo z Holandii. I myślę sobie, boże, gigantyczny plan. Będziemy tutaj dwa dni kręcić, bo pewnie będzie ze 150 dublin, no bo wiadomo, tak? Bo jestem tak przyzwyczajony polską szkołą reklamy. I koleś podchodzi do mnie i mówi, ty, weź tę kanapkę, idziesz w tamtą stronę, tu się zatrzymujesz, bierzesz gryzę i patrzysz w tę stronę. Mówię, dobra, idę, ugryzłem, on do mnie, dobrze, jeszcze raz, tylko spójrz bardziej w tamtą. Dziękuję, koniec zdjęć. I to wszystko. I koniec. I mi to tak rozwaliło banie, że jak ktoś jest profesjonalistą, wie co robić, to nie robi z siebie pajace i z całej ekipy. Bo na przykład byłem na reklamie, na planie reklamy Algidy Stary i tam zadręczyli dziewczynę. Bo było jedno ujęcie, które trwa, to jest akurat w necie, które trwa półtorej sekundy, jak ona bierze tego loda i go ugryzie.

I ona to musiała, nie wiem, z dwie czy trzy godziny robili dublę. Bo nie podobało mu się, nie wiadomo co, no przecież wiesz, no bierzesz, gryziesz, to wszystko, to nie ma co reżyserować. A ten lód był z tłuszczu, ze smalcu. I ona musiała przez trzy godziny gryźć smalec. Jakaś sikorka w zimę. O Boże, ale wiesz, ja wiem dokładnie o czym ty mówisz. Myślę, że takie wiesz, że ojej, ja dostaję pięć koła za to, to nie możesz myśleć, a to w dwie sekundy zrobię przecież, bo się do mnie przyczepią, więc to musi trwać, wiesz, zaangażowanie musi być, musi ten, będę udawał, że wymyślam coś, nie wiadomo co, a nic ci kurma nie dzieje tak naprawdę. No właśnie, wiesz, no pucowanie się przed klientem, jacy to jesteśmy profesjonalni, a profesjonalizm powinien być pokazany właśnie w ten sposób, że potrafisz coś zrobić szybko, sprawnie, a nie, wiesz, iść w przepych, co to nie my.

Czasami idą na poważnie, czasami są w ogóle bez sensu. Czasami nie wiadomo, co będzie. Ale nie widziałeś tego? Nie, nie widziałem tego. Od tego zaczynamy? Uwaga. Nie wiem, czy mam czytać to, bo czasami patrzę, żeby nie zdradzić imienia na przykład, więc zacznę od treści. Cześć! Przeczytaj adres mailowy. Prośba o zachowanie anonimowości, jest drugie zdanie. Pisze Krzysztof z Wałbrzycha. Pytacie, co może być zabawnego w pracy przewodnika turystycznego? Nikt nie pytał. Nikt o to nigdy nie zapytał. Pewnie nie pytacie, a wszystko wie, zobacz, ale odpowiem. Otóż... No właśnie nic. Z reguły sprowadza się to do odpowiadania na pytania Boże, ale czemu tu jest tak gorąco? Lub jak to możliwe, że tu są takie tłumy?

Co robię? Ona siedzi na kawacie i odpala bomby po kawce całkowitej. Ma boże, jak mnie oczy bolą. Kupiłem sobie gaz pieprzowy i tak mnie od niego oczy bolą, że to nie psika się tym gazem, co z tobą? Bo czekaj, no może znam jakiś sposób, no. Ja mam ogromną traumę do karaduchów prusaków bardziej w Polsce, bo ja miałem dla dzieciaka w bloku w chuj tego. Ale ja miałem wyjątkowo dużo, wiesz, bo nade mną mieszkała śmieciara, taka wiesz, pani, co miała jakieś zaburzenie, że zbierała rzeczy. Chomik, chomik taki. Tak, ale także tam była ze starszą matką mieszkała, jak ta matka zmarła, to słuchaj, trzy ciężarówki przyjechały i wynosili rzeczy z jej mieszkania czterdzieści parę metrów, wiesz, jakieś ławki szkolne stare.

No i pierwsza impreza, gdzie był hajs, to pamiętam, że to były urodziny Stand Up Wrocław i to było wtedy jakoś tak, że chyba było z 200 osób na widowni, czy coś takiego. Aha, pamiętam, nagranie z tego było. Tak, tak, tak. I pamiętam, że po wszystkim, jak Zalew rozdzielił hajs i ja zobaczyłem i tam chyba było z 350 złotych na łeb. Pomyślałem sobie, boże, zaczęło się, fortuna. Nie, ale wtedy albo 500, albo coś. Pamiętam, że zobaczyłem ten hajs, pomyślałem sobie, serio, tyle? I to i tak było tam dużo na widowni, ale na scenie było dużo ludzi. No ja pamiętam jak nas zaprosiła Belarz Kasprę na Leszby Tańską i mieliśmy hotel. Przecież Jezus Maria! To było takie zwariowane dla nas, że po prostu mieliśmy jeden pokój na trzech.

Ale tam wtedy było grubo, ale tam było grubo. Bo przecież to było tak, że jak zwykle powiedzieliśmy po występie, że a no to jak ktoś ma ochotę zostać, to niech zostanie z nami. Zostały dwie takie duże grupy dziewczyn. I nagle nam knajpę zaczęli zamykać. I jedna z nich, a to ja mam własny pub. Ja mówię, to dlaczego my tu siedziby? Pojechać. Ona tam miała huśtawki. Pamiętasz? Ty się bujałeś tam. Pamiętam. W środku huśtawki miałem. Tak, w środku huśtawki. I pamiętam, że się bujałeś, jak się mijałeś, jakaś dziewczyna również czasami. I ja tak patrzyłem, jakie skowronki. No i na pewnym etapie, o Boże, to był jeden z takich grubszych, uznaliśmy, że pora do hotelu jechać i wsiadają taksówki, do hotelu! I tam próbujemy się dobić do tych drzwi, nie da się, nie da się.

Ja siedzę sam w takim pokoju i mam takie... kurwa. Takie... nie chcę tu być. Nie chcę tu być po prostu. Ale rzeczywiście zdarzają się, bo nie wiem jak u ciebie, ale ja bym to podzielił tak, że na dziesięć filmówek osiem jest takich, że dobra już się skończyło. Jedna jest taka, że idziesz pod prysznic, bo czujesz, że jesteś szmatą, a jedna jest taka, że abym jeszcze drugi raz zarobił. Ja nawet miałem później lepszy procent, miałem wiesz, cztery z rzędu super. I to się czasami tak mówi, ej te filmówki takie złe jak pamiętam. I nagle trafiała się taka, że masz, o mój Boże. Tak, że po prostu chcesz wziąć prysznic. Tak, ja czasami miałem autentycznie tak, że uciekałem stamtąd jak najszybciej, siedłem w samochodzie i wiesz, chciałem po prostu przez chwilę pobyć sam za sobą i znalazłem sposób, jak wybrnąć z tego. Wymyślałem sobie, na co wydam te pieniądze, które zarobiłem, ale to muszą być takie głupoty, gdzie normalnie bym na to nie wydał.

I mówię, panowie, to tak nie może wyglądać. Pokażcie światło, jakie macie. I światło jest takie stare, że masz obudowanie, to rurowanie sceny i stamtąd w dół. Czyli ciebie nie widać, bo masz po prostu tutaj ciemną plamę. Mówię, to tak nie może wyglądać. I oni na to, Tilaf tutaj grał i im nie przeszkadzało. O Boże. Temat zamknięty. Bardzo Państwa przepraszam. Nie wiedziałem, że Tilaf tu grał. Tak, i wiesz, ja się wtedy odpalam i wtedy wchodzi Michał i mówi, dobra, to zróbmy to inaczej, a ja idę i się wkurzam. I pamiętam, że pożarłem się bardzo mocno z typem, który to ogarniał technicznie, ale tak porządnie, porządnie, tak, że wiesz, nie chcę typa widzieć na oczy, jestem po prostu nakręcony na maksa czerwony, on wie, że musi zniknąć, zniknął i w przerwie, kiedy ja już jestem 5 minut przed wyjściem na scenę, on wchodzi do gardera, by im, a stresujesz się jeszcze trochę przed występami?

O Boże, jak mi odpaliło to wtedy. Pierwszy raz splunąłem komuś w twarz. A teraz jeździsz z nowym programem? Tak, ale to w ogóle Bimber i Marakasy. Wcześniej miałaś Afrykę, prawda? Afryka, potem była Bańka, teraz jest Bimber i Marakasy, bo ja w ogóle z Afryką jeździłem chyba z 4 lata, tylko to też zahaczyła pandemia, a więc rok wyjęty, ale to Afryka to był akurat ten czas, kiedy newsy wybuchły. I z każdym kolejnym tygodniem, występem, przybywało coraz więcej potencjalnych widzów na żywo. A więc to wiesz, cały czas, cały czas się rozwijało. Bańkę grałem chyba ze dwa lata, może z dwa i pół. No i teraz Bimber i Merekasy myślę, że też będę grał jakoś dwa i pół roku.

O Boże, nocowaliśmy u znajomego na podłodze. Na tej wykładzinie w samochodzie zdałem, tak. Ja jestem pewien, że mieliśmy dwa pokoje i w każdym pokoju było cztery piętrowe łóżka i żadnego gniazdka. Taki mieliśmy jeden nocnek kiedyś. Pamiętam, że w przedszkole pamiętam taką wykładzinę, wiesz, tą, gdzie się samochodzikami jeździło, takie uliczki miasta. I rano ludzie jakieś na basen przychodzili w ogóle. Pamiętam spanie na siłowni oczywiście w Poznaniu pod minogą. To są takie były szalone rzeczy, jak ja sobie czasami przypomnę coś takiego. Ciekaw jestem, ile nie pamiętam. Albo nosowanie w lecznicy mojego brata na podłodze, na dmuchanym materacu, który był nienadmuchany. Tak, bo nam się nie chciało. Nie dało rady. Boże, te eventy w Głuchołazach dla studentów. Przecież co to było? I też jak ten, skończyliśmy imprezę i no dobra, to zwijamy się na chatę.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.