Dżin z komikiem (podcast Lotka) | Gość: Kacper Ruciński | Odcinek 7
Kacper Ruciński wraca do tematów, od których często się ucieka. Rozmawiamy o terapii, wypaleniu, balansie między sceną a prywatnym życiem.
A to też Wiolka chyba była, nie? Była, no ja Wiolkę też poznałem. No i tam w ogóle zaczęliśmy robić improwizacje w Gorącej Wodzie Kompanii, gdzie była właśnie między innymi też Wiolka, nie? A kto był w składzie w Gorącej Wodzie Kompanii? No był Termos, Szymon, Jachimek, była moja żona Karolina... Była żona? Była żona, no. O Jezu... Język polski, co? No i była Bellart właśnie też na początku jeszcze. A to nie jest tak, że w grze Impro po prostu zrobili z was małżeństwo i tak już zostało? Nie możemy z tego wyjść, że nam się załączyła gra. I tam robiłeś impro? I potem właśnie z tego ośrodka całego tego Wybrzeżaka z dwoma kumplami stwierdziliśmy robimy kabaret.
No i właśnie mówię do Abelarda, który był doświadczonym kolegą ze sceny. Mówię, ty, chcę robić stand-up, wiesz? Co ty mi proponujesz? Jak w ogóle zacząć? I on mówi, opisz swój dzień. A Abelard wiedział, co to stand-up? Tak, bo ja mu pokazałem też jakby stand-up'erów. Patrz, patrz, patrz. Patrz, George Carlin. Ja Bellart. A, nie lubię. O religii tak prosto gada. Czyli gdyby nie ty. Gdyby nie ja. Gdyby... To by nie była Abelarda teraz w stand-upie. Abelard powiedział tak, robił ten kabaret, robił kabaret limo, ja zacząłem robić stand-up, bardzo fajnie mi zaczęło iść od samego początku, czyli ja w ogóle opowiedziałem swój dzień, napisałem bit o swoim dniu na siłowni i powiedziałem u Abelarda w domu, on siedział na fotelu, a ja do pałki drewnianej jego. To jest piękna historia.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.