Rafał Szymczyk - dziennikarz Radia Kielce
Gościem audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” był Rafał Szymczyk - dziennikarz Radia kielce. Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
A dzisiaj naszym gościem Rafał Szymczyk, dziennikarz, kierownik redakcji sportowej Polskiego Radia Kielce, odpowiedzialny za malowanie słowem sportowej rywalizacji. Dzień dobry. Dzień dobry, to ja. Za chwilkę pojawi się tutaj twoje zdjęcie. To będzie zdjęcie z dzieciństwa. Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie z tamtym okresem, które wciąż wywołuje twój uśmiech? Ja urodziłem się w Kielcach, natomiast zaraz po urodzeniu, w związku z tym, że rodzice pracowali, bo tata w biurze kreślarskim w Chemarze, a mama w KBM-ie, to był, nie wszyscy pamiętają, kominat budownictwa mieszkaniowego w Kielcach, ona pracowała w księgowości. W związku z tym ja zostałem oddelegowany z Kielc do dziadków na wieś, do rodziców mojej mamy.
Zrostowo to byłem trochę zdziwiony, bo szczerze powiedziawszy w szkole podstawowej byłem najniższy w klasie, a siedziałem z kolegą, który był z kolei najwyższy w klasie. Piotrek nie dostał zaproszenia, ja dostałem, nie wiem co we mnie dostrzegli nauczyciele. Była szansa naprawdę może na jakiś dobry kontrakt po lata. Może i tak, bo jak przypomnę sobie później rozgrywającego Cersani tu na Mikielce, to tam rozgrywającym polskim był Robert Szczerbala. No obok stał Korytek, tak? Dobrze pamiętam? Kordian Korytek, Kordian 2.12. No tutaj to już była różnica rzeczywiście, ale z Kordianem to też taka anegdota. Pojechaliśmy kiedyś wspólnie na mecz do Puszkowa bodaj. Ja spałem razem z drużyną.
Wieczorem spotkałem się tam z trenerem Stanisławem Dudzikiem. Przyszedł fizjoterapeuta. No i wpada Kordian i mówi tak, słuchajcie, bo muszę wyskoczyć na chwilę do Warszawy. Pożyczyłbyś mi samochód? Ja mówię, wiesz co, Kordian, no nie ma problemu, no to stoi tam na parkingu. Dobra, dzięki ci. A utrzymywaliśmy z Kordianem naprawdę takie przyjacielskie, dobre stosunki. No i Kordian wróci, mówi, ty, jak ty możesz tak jeździć? Wiesz, ja o fotel odsunąłem do końca i tak było mało miejsca. Planos, wcale to nie To był taki mały samochód, a Kordian mówi, jakbym wyciągnął przedni fotel, byłoby lepiej. Nie wiem jak wam, ale mi przypomina się ta scena z Akademii Policyjnej, gdzie ten właśnie wysoki adept policyjny wyjmuje przednie siedzenie i siada na tylny. Kordian mógłby tak rzeczywiście kierować. Później spotkaliśmy się jeszcze parę razy, między innymi w Rzeszowie. Pamiętam, pojechałem na mecz reprezentacji Polski.
Kordian spojrzał na mnie jak zwykle z góry i mówi, to w Kielcach jeszcze interesują się koszyków. Ja wiem, niektórzy się interesują. Myślałem, że zapytał Ola Nosy. Tutaj jakiś tuning był. Rafał, zamykając ten korytarz wspomnień twojego dzieciństwa, a wiemy, że jesteś fanem polskich filmów i czasami je cytujesz, to zastanawiamy się, jakbyś miał ten okres w swoim życiu nazwać jakimś tytułem filmu, niekoniecznie polskiego. To co to by było? To były wakacje z duchami? Podróż za jedynuśmi. A, podróż za jedynuśmi. Dlaczego właśnie? Tak mi się zawsze kojarzyły te wczesne moje lata, takiej beztroskiej. Powiecie później, to już każdy ma swoje większe bądź mniejsze problemy. Czy ty miałeś na swoim koncie taką wpadkę, którą ci rodzina przypomina co jakiś czas, może przy okazji świąt albo innych spotkań? A pamiętacie jak, Rafał?
Też bym pojechał, ale pewnie nie będę miał czasu. Pamiętam jak sześć lat temu spotkałam właśnie twoich rodziców podczas Międzynarodowego Dnia Białej Laski w Końskich. Podeszła do mnie twoja mama i tak na ucho mi powiedziała, jak zobaczyła oczywiście mikrofon Radia Kielce, jesteśmy rodzicami Rafała Szymczyka. No i bardzo było słychać taką dumę w jej głosie. Czy ty czujesz tą dumę tak z ich strony? Trudno nie czuć, bo dają takie poczucie właśnie tego, że są bardzo dumni, że robię to, co robię i że robię to z taką pasją. Ja widzę na co dzień to ich zadowolenie. Myślę, że chyba przez to, że słyszą mnie gdzieś tam codziennie.
Że znajomi dzwonią, mówią słyszeliśmy Rafała. Tata często opowiada, że z różnych stron polski znajomi dzwonią, a gdzieś tam na antenie Polskiego Radia Jedynki jestem. Kiedyś zadzwonił jego kolega z Australii i mówił, że też mnie słyszał, więc ja wiem, że ich duma rozpiera, co mnie niezmiernie cieszy, bo może muzykiem nie zostałem, ale jednak jakąś tam satysfakcję z tej mojej pracy czerpią także. No i właśnie przy okazji tego Międzynarodowego Dnia dowiedziałam się, że twój tata, Mirosław Szymczyk, wtedy był wiceprezesem, później był prezesem Świętokrzyskiego Oddziału Polskiego Związku Niewidomych. Wcześnie dość stracił wzrok, ale jednak skończył szkołę, założył rodzinę, jest społecznikiem, pomaga też innym niewidomym.
Taki hotel się mieścił, nie wiem czy on się tam jeszcze mieści. Pracował z półdziennie niewidomych, no ale częściej bywałem ja z nim niż mama. Poza tym tata miał pasję Chodzenia turystyczną. Przez długi, długi czas jeździliśmy wspólnie na wyjazdy organizowane czy przez Polski Związek Niewidomy, czy przez, pamiętam, tutaj też nieżyjący już Bogumił Bujak, prezes Zrzeszenia Sportu i Rehabilitacji Start, organizował takie rajdy świętokrzyskie dla spółdzielców i dla osób niepełnosprawnych i tam, pamiętam, jak tato pracował w Polskim Związku Niewidomych, to nawiązało z Bogumiłem. Mogę powiedzieć Bogumiłem, bo później też byliśmy na tych Kontakty, więc niewidomie uczestniczyli w tych rajdach świętokrzyskich. Więc wiecie, bycie codziennie razem i chodzenie po górach niższych czy wyższych, bo powiedzmy no w Tatrysie nie wybieraliśmy, ale Beskidy, Bieszczady chodziliśmy razem.
To też powoduje to, że opisujesz Coś o sobie, która tego nie widzi, co myślę, że też pomogło mi w tym, że później w pracy opisy radiowe przychodzą trochę łatwiej. To na pewno tak. Do tej pory pozostała ci ta miłość do chodzenia po górach. W ogóle tu akurat idealnie dopasowaliśmy się nie tylko pod tym względem, ale tu też z żoną, bo bardzo lubimy spędzać czas aktywnie. Nie bawi mnie leżenie przy basenie i spędzanie tak kilku dni na wczasach. Jeździmy na rowerze, chodzimy po górach, nawet jak wybieramy się nad polskie morze, które ubóstwiamy również, nie tylko góry, to najczęściej jeździmy z rowerami i to jest takie trochę połączenie.
Dopiero właściwie przejście do Radia Kielce spowodowane tutaj odejściem wówczas Włodka Reznera i Andrzej Kowalczyk, ponieważ znaliśmy się tam z aren sportowych. Były świetny dziennikarz Radia Kielce, nieżyjący już. Zaproponował mi przyjście tutaj do Radia. Pan Andrzej Kopeć, wówczas wiceprezes rozgłośnił, powiedział, że no to podpiszemy umowę o współpracę, ale w redakcji sportowej i tylko sportem będziesz się zajmował. FC Redaktor, była taka różna, piękne czasy. Graliście trochę i ty grałeś na bramce, czy nie? Nie, nie, nie, ja grałem na lewej obronie. Bo na bramce był Paweł Kotwica. Paweł Kotwica, tak. Nieodżałowany Pawcio był na bramce, to tylko on. Z drugim nieodżywanym Markiem Senderem, bo oni we dwóch na bramce. No Marek jak Paweł był w składzie, to wtedy wchodził w pole, bo potrzeba nam było też szybkich, zwrotnych zawodników gdzieś tam z przodu.
Sporo graliśmy, to był naprawdę świetny pomysł, żeby taką drużynę założyć. Czasami faulowaliście się nawet sami, stąd po jednym ze spotk ten pseudonim Mumia, tak? Tak, ale to z kolei troszkę inna historia, bo Mumia powstało na Mistrzostwach Polski w piłce plażowej, rozgłośni Polskiego Radia, na której jeździliśmy. Tam graliśmy mecz. Doznałem drobnej kontuzji, znaczy okazało się, że nawet nie jest taka niegroźna, bo zerwałem paznokcia z dużego palca u prawej nogi. Jak wiecie, gra się boso na piachu, więc tam stała karetka. No, podszedłem do karetki, wypłukano mi palca, stopę. Panowie stwierdzili, bo tu dwóch panów było, że trzeba to zabandażować, więc tego bandażu nałożyli tyle, że Praktycznie miałem takiego buta zrobionego. Stałem z boku, ponieważ byłem kapitanem drużyny, no to tam pokrzykiwałem. Ważny mecz był, bo chodziło chyba o wejście do strefy medalowej.
No i tam już sił brakowało, więc mówię, wejdę. Więc wszedłem na to boisko piaszczyste. W pewnym momencie ten bandaż się odwiązał i ja tam gdzieś biegłem w kierunku bramki, a za mną coraz dłuższa szarfa bandażowa. No i któryś z kolegów z innej rozgłaski mówi, patrz, mumię wzięli do składu. Jan Ciszewski, Bogdan Tomaszewski, to wielkie persony. Tak, to niewątpliwie. Mentorzy Twoi. Pan Bogdan, dżentelmen w każdym calu i mistrz mowy polskiej, naprawdę przepiękny głos, mógłbym go słuchać w nieskończoność. Natomiast bliższy był mi zawsze ze swoją żywiołowością Jan Ciszewski, bo Pan Bogdan nawet swoim głosem stwarzał taką aurę wyższego sportu, natomiast Nie zrozumcie mnie źle, ale ta piłka nożna zawsze była dla plebsu, prawda?
A co chciałbyś, żeby ludzie o tobie zapamiętali? Nie jako o dziennikarzu, ale jako o człowieku. Jeżeli ludzie zapamiętają mnie jako takiego miłego, fajnego, przystępnego gościa, który spowodował, że w jakiś tam sposób cieszyli się razem z nim z tego, co on robił. I nie mają do niego żadnej urazy, nie chowają i mogą się podpisać pod tym, że fajny z niego klawychłop, to czemu nie. A jak reagujesz, kiedy stoisz w kolejce w sklepie, prosisz o jakiś produkt, a tu wszyscy rozpoznają twój głos? Nie chwalę się, ale kilka razy tak było. I dla mnie to jest fenomen, że stoję, coś mówię, a z tyłu słyszę, pan z radia po głosie poznałem.
Jak można poznać po głosie kogoś z radia? No ale rzeczywiście można. Także takie momenty przemiłe skądinąd. Czasami nie wiem, jak się w takich sytuacjach zachować, no bo tu kolejka, tu kupuję, tu ktoś mówi, że pan z radia, no z radia, no praca jak praca, prawda? Ale miłe, łechcące. Jak definiujesz sukces? Czy czujesz, że już go osiągnąłeś? Sukces, wow, pojęcie tak szerokie. Co jest wykładnią sukcesu? Życie składa się z takich małych sukcesów, które ociągasz. Globalny sukces, czym może być globalny sukces? Można go mierzyć nagrodami. Nie otrzymałem chyba żadnej nagrody w życiu podziękowania z Polskiego Radia za pracę, o tak dostałem. Natomiast ty Magdo otrzymywałaś nagrody za swoją pracę dziennikarską. Czy to jest miara sukcesu? Tak, to jest miara sukcesu. Ja takich nie mam, więc teraz musiałbym przyłożyć jakąś inną miarkę, żeby...
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Magdalena Gala-Sklusek i Tomek Dudek witają gościa i opisują format programu.
Magdalena i Tomek przedstawiają Rafała Szymczyka, dziennikarza i kierownika redakcji sportowej Polskiego Radia Kielce.
Rafał opisuje swoje dzieciństwo, w tym pierwsze wspomnienia, ulubione dania i początki zainteresowania muzyką.
Rafał opowiada o swojej próbie kariery muzycznej i zainteresowaniu sportem.
Rafał opisuje swoje doświadczenia w koszykówce, w tym historię z Kordianem Korytkiem.
Rafał opowiada o inspiracjach z filmów i swoich marzeniach jako dziecko.
Rafał opowiada o swoich najważniejszych doświadczeniach z dzieciństwa i relacjach z rodziną.
Rafał opowiada o rozmowach z rodzicami o emocjach i porażkach, oraz o wartościach przekazywanych przez nich.
Rafał opowiada o swojej kariérze zawodowej, w tym o decyzjach dotyczących wykształcenia i pracy.
Rafał opowiada o znalezieniu mentorów i inspiracjach w swojej kariérze.
Rafał opowiada o swojej pierwszej miłości i pierwszych doświadczeniach romantycznych.
Rafał opowiada o swojej karierze w radiu, relacjonowaniu meczów i doświadczeniach z wyjazdami sportowymi.
Rafał Szymczyk opowiada o wypadku, który zdarzył się w pracy, ale Szymczyka nie było na miejscu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.