Mentionsy Mentionsy
DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE
DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE

Anna Przybysz - artystka

15.06.2025 ·42 min 26 s · 8 rozdziałów

Anna Przybysz, malarka i wokalistka. Mama znanych wokalistek – Natalii i Pauliny. Kilka lat temu wyprowadziła się z Warszawy i zamieszkała z mężem Jackiem koło Sandomierza. W Andruszkowicach wspólnie stworzyli „Ogród Inspiracji”, gdzie organizują wydarzenia kulturalne, koncerty Chopinowskie i ćwiczą tai chi. Artystka wspomina, że kiedy była małą dziewczynką wspólnie z mamą obejrzała film „Hello, Dolly” z Barbarą Streisand w kinie „Olsztyn”. To był moment w jej życiu, który ukształtował ją artystycznie. - Usłyszałam jazz, zobaczyłam film, w którym kobiecie kłaniają się mężczyźni, wspólnie śpiewają na głosy. Pomyślałam: to wspaniałe. Gdzie istnieje taki kraj? – mówi. Anna Przybysz jako dziecko mieszkała na warszawskich Włochach. Pod mieszkaniem znajdowała się piekarnia, gdzie jako kilkulatka chodziła do piekarzy, aby lepić z ciasta koniki. Podglądała też pracę stolarza. Jej tata był drukarzem i od niego czerpała inspirację, by zająć się malarstwem. - Tata powtarzał, że pięknie maluję konie i powinnam to rozwijać. Wybrałam więc liceum plastyczne – wspomina Anna Przybysz. Jej mama była pielęgniarką. W swojej pracy była zdecydowana i zasadnicza. - Najwspanialszym wspomnieniem z dzieciństwa jest niedzielny poranek, kiedy mama jest szczęśliwa i czyta na kanapie książkę, a tata miesza makaron w kuchni. To ważne, żeby dzieci widziały szczęśliwych rodziców, żeby sami byli szczęśliwi – podkreśla. W liceum Anna Przybysz poznała swoją wielką życiową miłość - Jacka. Wspólnie założyli rodzinną drukarnię, którą prowadzili 20 lat. Tuż po liceum urodziła Natalię, potem Paulinę. Zapisała córki do szkoły muzycznej, a jednocześnie sama realizowała muzyczne projekty. - Nie zapisuj dziecka na zajęcia, a sam idź do sklepu. Ty idź! I pokaż, że pasja daje radość i wytchnienie. Dziecko czerpie od rodzica, a rodzic ma tylko natchnąć go do działania i wzrostu – mówi Anna Przybysz. - Dzieci muszą widzieć jak rodzice ciężko pracują, ale muszą też widzieć relaks. Najpiękniejszy obraz to kiedy dziecko widzi jak rodzic umie odpoczywać – dodaje. Studia artystyczne w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznym w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz) Anna Przybysz rozpoczęła, gdy jej córki były małe. Uczyła się zaocznie. Muzyką i śpiewem zainteresowała się pod wpływem męża. Doszkoliła się pod względem śpiewu gospel. Swoją wiedzą i śpiewem dzieliła się choćby z podopiecznymi z „Monaru” w ramach projektu „Muzyka uwalnia”. W 2014 roku Anna Przybysz osiedliła się wraz z mężem Jackiem w Andruszkowicach, w rodzinnym domu po pradziadkach. W miejscowości koło Sandomierza spełnia się artystycznie poprzez różne formy ekspresji: maluje, śpiewa, prowadzi zajęcia artystyczne dla mieszkańców okolicznych wsi, organizuje plenery, koncerty i zażywa radości życia. W 2024 roku była nominowana do nagrody Sandomierzanin Roku za działalność prospołeczną. Jest prezesem Fundacji Świętokrzyski Ogród Inspiracji. Występuje ze swoim zespołem Triodeon wykonując piosenki Edith Piaf i Hanki Ordonówny.

9:32 · Wspomnienia o babci 1

Dużo mi zaszczepiła takich historycznych, ciekawych różnych opowieści i zawsze mówiła, że miłość zwycięża. I że nic nie może trwać bardzo złego długo. Także poczekaj, im bardziej ten, to później będzie jeszcze lepiej. To gwałtownie się podniesie. Gdzieś ja w to wierzyłam, opowiadała mi o Hansa Ordonównie. Dziadek puszczał płyty. Sobie. Sobie, nie to ja to słuchałam tak. Ale podobała mi się ta orkiestra. Słuchał orkiestr symfonicznych dziadek Wesołowskiego. A pamięta pani taką konkretną opowieść swojej babci właśnie o miłości? Nie było opowieści takiej prostej, prawda, że to jest o miłości. Nie opowiadał o swoim życiu i o poświęceniu i o takiej odwadze. Była w ciąży, a nosiła na przykład węgiel. Tam między torami Niemcy ją zatrzymywali i chcieli zastrzelić, nie?

14:28 · Śpiew Uwalnia 3

No to ja sobie wymyśliłam wtedy, że co robiła wtedy Shade, nasza cudowna. Ona stała i robiła taki gest ręką, jakby płynęła. I była bardzo zaangażowana w tę muzykę, po prostu była tą muzyką. Ja uważam, że w życiu trzeba czasami, jak coś się takiego dzieje, coś nie bardzo, to można tak odpłynąć, sobie zrobić swoją szadę, wejść w swoje piękno wewnętrzne, jak nie można w zewnętrzne, i być też dalej szczęśliwą. I to chyba to jest to. To wejść w szadę. Pani Anna, opowiadała dzisiaj Pani o tej pięknej sferze muzycznej, o polskim radiu, o pocztówkach dźwiękowych, o jazzie, o Chopinie, ale oczywiście nie możemy zapomnieć o dwóch wspaniałych kobietach, które w Pani sercu od wielu, wielu lat goszczą, czyli o Hance Ordonówce i o Edith Piaf.

Dzisiaj głos tych wspaniałych kobiet także Pani reprezentuje. Proszę nam opowiedzieć o tym wspaniałym muzycznym projektie. Pięknie panują, że reprezentują, może za dużo, ale uwielbiam i dzielę się tym dobrem, na ile mogę, na ile starczy mi głosu. Ordonówna, nasiąkłam tym i też widziałam w tym, pomimo że ona śpiewała takim głosem, jak to mówili krytycy kiedyś, ja opowiadam o tym, że dzieci i kłotów trzeba nie puszczać. I kiedyś sobie mówiłam, że

Nauczę się tych piosenek. Ale jak chodziłam do liceum plastycznego, to był francuski akurat, nie wiem, francuski, niemiecki i umiałam i czytać po francusku i coś tam mówić, ale no mówić no to za dużo, nie miałam okazji. Ale przeczytać i zrozumieć mogłam. No i pomalutku, pomalutku postanowiłam w którymś momencie, że zaśpiewam te piosenki Piaf i nawet te najmocniejsze takie tematy. Ale też ich życie mi się podobało. Obie zmarły mają 48 lat. Także ja w pewnym momencie przeskoczyłam, mówię, a nie, będę żyła. Piosenki Ordonówny, jak wymyśliłam sobie, że będę śpiewać takie koncerty, przeczytałam o niej książki i stwierdziłam, że jest to fantastyczny w ogóle, byłby scenariusz na film, musiałby być to film Spielberga, musiałaby grać Nicole Kidman, a ja jako ta starsza.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.