Czechosłowacki underground przeciw komunistycznej szarości | opowiada: Piotrek Gawliński (PPSN)
Jeśli ktoś interesuje się czeską kulturą i Czechami generalnie, to pewnie obiły mu się o uszy jakieś strzępki informacji o roli, jaką odegrał underground nad Wełtawą w walce tamtejszej opozycji z komunistycznym reżimem. Może nawet słyszał o Plastic People of the Universe - podziemnym zespole, którego proces właściwie dał początek spójnym działaniom przeciwników władzy. Ale opór ludzi sztuki przeciw próbującej wtłoczyć wszystko w jednolite ramy partii nie zaczął się w Czechosłowacji przecież w latach 70.W 105 odcinku - pierwszym z kilku na ten temat - Piotrek Gawliński, autor świetnego Podcastu pod specjalnym nadzorem sięga dużo głębiej. Wspomina działających jeszcze w latach 50., w cieniu gigantycznego pomnika Stalina Szmidrów i ich absurdalne uliczne happeningi. Opowiada o Eugenie Brikciusie, który za swoje pokazy trafił przed sąd, gdzie jako biegły - specjalista od kontrkultury musiał go bronić Bohumil Hrabal. O Vladimirze Boudniku, zmarłym tragicznie, u szczytu sławy, plastyku - który z plam i pęknięć na murach wyczarowywał dzieła sztuki i za spadkobiercę którego można uznać Banksyego.Tę część opowieści, która będzie miała swój dalszy ciąg za dwa tygodnie (po prostu ze względu na długość rozmowy postanowiliśmy ją podzielić), kończy się w momencie początku muzycznej, kontrkulturowej rewolucji i brutalnej reakcji władzy na nią.Na scenę wkraczają więc Plastic People of the Universe i ich charyzmatyczny menadżer, guru czechosłowackiej kontrkultury i najdłużej więziony czechosłowacki opozycjonista - Ivan "Magor" Jirous. O którym to więcej, chociażby w kontekście przyjaźni z pochodzącym z zupełnie innego świata Havlem - opowiadamy w kolejnej części.We wprowadzeniu do rozmowy odwołuję się do pewnych wydarzeń, których dokładniejszy opis i szerszy kontekst znajdziecie w tym odcinku Podcastu pod pod specjalnym nadzorem Generalnie w podcaście Piotrka wiele jest opowieści o czechosłowackiej kontrkulturze, wiele też o innych, ciekawych zjawiskach z nad Wełtawy. ***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Igor i NataliaBardzo Wam dziękuję <3Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej.Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - bardzo dziękuję. Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji.Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję.No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali.* Na okładce odcinka Plastic People of the UniverseW jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG
W każdym razie pojawiają się zespoły, wiesz, ja potwornie nie lubię tego określenia scena hippisowska, bo ono mówi o wszystkim i o niczym, Ale pojawiają się zespoły, które ewidentnie byśmy mogli zaliczyć do tej samej fali kontrkulturowej rewolucji, która się w tym samym czasie rozgrywa w Stanach Zjednoczonych. Pojawia się DG 307, czy chyba właściwie to najpierw się Primitives pojawiają, potem DG 307. To, co ty mówisz, jeszcze może gdybyśmy słuchaczom powiedzieli, że nazywało się de facto, mówiło się na to wszystko Big Bit, w sumie tak naprawdę. Bo to może być z jednej strony w sumie mylące, Ale faktycznie w Czechosłowacji to były takie big-bitowe zespoły, które na fali odwilży mogą się już pojawiać.
I usłyszało się Strawińskiego. czy innych artystów, czy faktycznie ktoś gdzieś dorwał tych welwetów albo Franka Zappe, to to było jak objawienie, tak? To było jak objawienie, natomiast no ta oferta radiowa wtedy dopiero się pojawią w ramach tego Big Bitu też szeroko pojętego, no to postaci, te już absolutnie popowek, chociaż nikt tego też popem wtedy nie nazywał, jak na przykład, na przykład, trochę obraźliwy wręcz, ale Karel Gott. Karel Gott, to jest ta połowa lat sześćdziesiątych, gdzie w ramach Odwilży, na przykład w praskiej Lucernie się pojawiają pierwsze większe koncerty. I faktycznie to, co ty mówisz, i wymieniłeś grupę Primitives, Primitives Group oni się nazywali, i oni grają w zasadzie covery Franka Zappy.
Gdzie było ustalone, że o 17 wejdzie jakaś grupa na estradę, na scenę. I oni też tam coś przemycali, ale to był po prostu śmiech na sali. To było tak koncesjonowane. Więc ci Primitives to był pierwszy zespół, który zaczyna stosować na przykład pirotechnikę. Piórotechnikę w ten sposób, że oni jakiś rynn rozkładają na scenie, na estradzie podpalają to, leją coś do popielniczek, zakładają maski, tworzą wokół tego swojego coverowania, zapy, no i jeszcze dodatkowo jakieś tam wizualne show. I na jednym z takich koncertów pojawia się człowiek, o którym pewnie chciałbyś dzisiaj porozmawiać, Jakubie. O Iwonie Martinie i Roosie ksywka Magor.
Wiesz co, ty już tutaj trochę zaznaczyłeś. Papież pewnie by się tego papieża obraził, chociaż był osobą wierzącą w późniejszym okresie swojego życia. Papież się raczej źle kojarzy. Ale też był egotykiem. Był egotykiem. Ja myślę, że taki jakbyś powiedział Andy Warhol czechosłowacki, bo to jest bezpośrednia inspiracja. Kiedy on pójdzie na tych Primitives, a oni grali naprawdę prymitywnie i zobaczy cały ten koncert, to idzie tam w ogóle tak jak bardzo często zresztą bywa w życiu, prawda? Idziemy gdzieś na jakąś imprezę, na jakiś koncert i myślimy sobie w ogóle to nie ma sensu. A kończymy pod sceną machając marynarką, prawda, gubiąc klucze, gubiąc dokumenty. I tak było w przypadku Erosa. On bardzo często stosuje buddyjski termin satori, czyli jakieś oświecenie, jakieś te momenty w życiu...
które sprawiają, że my w ogóle zaczynamy patrzeć na pewne zjawiska inaczej. I on nie czeka długo. On już ma przez swoją rodzinę jakąś tam wiedzę na temat tego, co się dzieje w Nowym Jorku, jeśli chodzi o Lurida, Velvet Underground, Nico i wszystkich związanych z Andy Warholem. I on wbija bezpośrednio do tych... zdziwionych, przerażonych primitives gdzieś tam za scenę i mówi, słuchajcie, ja będę waszym menadżerem, ponieważ coś tam wiem, jestem historykiem sztuki, dzień dobry, mam jakiś przegląd sytuacji artystycznej, też zachodniej, międzynarodowej. Moja siostra jest performerką początkującą.
Gdzie były jakieś przeciwpożarowe, wtedy pewnie nikt się tymi zasadami jakoś mocno nie przejmował. Dodatkowo tam jeszcze wszystkich przy wejściu wita, rozebrana, pokryta miodem i pierzem, fanka Primitives, prostiejowa, 20-letnia czy 18-letnia. rybami rzucają żywymi w kierunku publiczności, a na sam koniec na tych takich trochę myślę, że przestraszonych już uczestników tego koncertu jeszcze zrzucą sieć rybacką. Gołębie chyba w czasie tej ptasiej celebracji też wypuścili żywy, szalejący tłum. Więc to są takie pierwsze próby, ale po 68 roku wyemigruje lider Primitives i musi się kimś innym zająć, Heroes, a bardzo chce, bo już mu się to spodobało.
No i ktoś mu mówi, jak chcesz jeszcze bardziej prymitywną grupę usłyszeć, to są tacy chłopacy pochodzący z praskiego Brzewnowa, nie umieją grać, coś tam próbują, ogólnie nic nie wiedzą o życiu ani o kulturze, bo to jednak ze środowisk robotniczych z całym szacunkiem. I weź tam ich dopadnij. No i on dopada tych plastic people of the universe. I to jest przyjaźń na całe życie i zaczyna się wiele lat współpracy, która będzie miała absolutnie bezpośredni wpływ na historię Czechosłowacji ogólnie. Nim przejdziemy do tego, jak to się stało, że undergroundowy... Kurde, Piotrek, nie oszukujmy się. Ja wiem, że może teraz szargam świętości, ale ty sam przed chwilą o tym mówiłeś. z muzycznego punktu widzenia i Primitives Group i Plastic People of the Universe to jest masakra.
No i ten paradoks. Czechy to równocześnie kraj strasznych mieszczan, żywcem wyjętych z wiersza Juliana Tuwima, szarych, przeciętnych i glajszachtujących z ochotą, jak w dzisiejszej opowieści o walce z długimi włosami, wszystko co ponad tę przeciętność chce wyrosnąć. A równocześnie, a może właśnie z oporu wobec tej szarości, może właśnie dzięki niej, kraj ludzi, którzy robili, w tym wypadku w sztuce. rzeczy wyrastające daleko poza jego granice. Oto chociażby Primitives Group i jego koncertowe happeningi. To było coś, czym się ówczesny muzyczny świat, również ten za oceanem, inspirował. Albo wspomniany przez Piotrka Milan Kniziak, przez lata dyrektor artystyczny wschodniej dywizji Flux Group. Tu słowo wyjaśnienia.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 105 odcinku - pierwszym z kilku na ten temat - Piotrek Gawliński, autor świetnego Podcastu pod specjalnym nadzorem sięga dużo głębiej. Wspomina działających jeszcze w latach 50., w cieniu gigantycznego pomnika Stalina Szmidrów i ich absurdalne uliczne happeningi. Opowiada o Eugenie Brikciusie, który za swoje pokazy trafił przed sąd, gdzie jako biegły - specjalista od kontrkultury musiał go bronić Bohumil Hrabal. O Vladimirze Boudniku, zmarłym tragicznie, u szczytu sławy, plastyku - który z plam i pęknięć na murach wyczarowywał dzieła sztuki i za spadkobiercę którego można uznać Banksyego.
Tę część opowieści, która będzie miała swój dalszy ciąg za dwa tygodnie (po prostu ze względu na długość rozmowy postanowiliśmy ją podzielić), kończy się w momencie początku muzycznej, kontrkulturowej rewolucji i brutalnej reakcji władzy na nią.
Na scenę wkraczają więc Plastic People of the Universe i ich charyzmatyczny menadżer, guru czechosłowackiej kontrkultury i najdłużej więziony czechosłowacki opozycjonista - Ivan "Magor" Jirous. O którym to więcej, chociażby w kontekście przyjaźni z pochodzącym z zupełnie innego świata Havlem - opowiadamy w kolejnej części.
We wprowadzeniu do rozmowy odwołuję się do pewnych wydarzeń, których dokładniejszy opis i szerszy kontekst znajdziecie w tym odcinku Podcastu pod pod specjalnym nadzorem
Generalnie w podcaście Piotrka wiele jest opowieści o czechosłowackiej kontrkulturze, wiele też o innych, ciekawych zjawiskach z nad Wełtawy.
***
Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:
Igor i Natalia
Bardzo Wam dziękuję <3
Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej.
Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - bardzo dziękuję.
Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji.
Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję.
No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali.
* Na okładce odcinka Plastic People of the Universe
W jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG