Mentionsy Mentionsy
Czechostacja
Czechostacja

Czechosłowacki underground przeciw komunistycznej szarości | opowiada: Piotrek Gawliński (PPSN)

23.12.2025 ·1 godz 2 min

Jeśli ktoś interesuje się czeską kulturą i Czechami generalnie, to pewnie obiły mu się o uszy jakieś strzępki informacji o roli, jaką odegrał underground nad Wełtawą w walce tamtejszej opozycji z komunistycznym reżimem. Może nawet słyszał o Plastic People of the Universe - podziemnym zespole, którego proces właściwie dał początek spójnym działaniom przeciwników władzy. Ale opór ludzi sztuki przeciw próbującej wtłoczyć wszystko w jednolite ramy partii nie zaczął się w Czechosłowacji przecież w latach 70.W 105 odcinku - pierwszym z kilku na ten temat - Piotrek Gawliński, autor świetnego Podcastu pod specjalnym nadzorem sięga dużo głębiej. Wspomina działających jeszcze w latach 50., w cieniu gigantycznego pomnika Stalina Szmidrów i ich absurdalne uliczne happeningi. Opowiada o Eugenie Brikciusie, który za swoje pokazy trafił przed sąd, gdzie jako biegły - specjalista od kontrkultury musiał go bronić Bohumil Hrabal. O Vladimirze Boudniku, zmarłym tragicznie, u szczytu sławy, plastyku - który z plam i pęknięć na murach wyczarowywał dzieła sztuki i za spadkobiercę którego można uznać Banksyego.Tę część opowieści, która będzie miała swój dalszy ciąg za dwa tygodnie (po prostu ze względu na długość rozmowy postanowiliśmy ją podzielić), kończy się w momencie początku muzycznej, kontrkulturowej rewolucji i brutalnej reakcji władzy na nią.Na scenę wkraczają więc Plastic People of the Universe i ich charyzmatyczny menadżer, guru czechosłowackiej kontrkultury i najdłużej więziony czechosłowacki opozycjonista - Ivan "Magor" Jirous. O którym to więcej, chociażby w kontekście przyjaźni z pochodzącym z zupełnie innego świata Havlem - opowiadamy w kolejnej części.We wprowadzeniu do rozmowy odwołuję się do pewnych wydarzeń, których dokładniejszy opis i szerszy kontekst znajdziecie w tym odcinku Podcastu pod pod specjalnym nadzorem Generalnie w podcaście Piotrka wiele jest opowieści o czechosłowackiej kontrkulturze, wiele też o innych, ciekawych zjawiskach z nad Wełtawy. ***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Igor i NataliaBardzo Wam dziękuję <3Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej.Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - bardzo dziękuję. Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji.Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję.No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali.* Na okładce odcinka Plastic People of the UniverseW jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG

To są te takie pierwsze próby happeningów, Ja tutaj tylko na moment wspomnę oczywiście człowieka, który nam się będzie kojarzył bardzo mocno już w najgorszym słowa znaczeniu, establishmentem kulturalnym po 1989 roku, a więc Milana Kniżaka, który... raczej uchodzi za postać bardzo negatywną, szczególnie przez swoją przyjaźń z naszym ulubionym Wacławem Klausem. Natomiast wtedy Kniżak to samo zaczyna robić na praskim Nowym Świecie na Hradczanach, gdzie... w trące tylko tego kniżaka obiecuje, gdzie też od koleżanki wynajmuje mieszkanie i może trochę z nudów, ale staje się takim praskim łazarzem, który gdzieś tam się musi w nocy owijać w płótna malarskie, żeby wytrzymać zimna.

Rano się odwija i zaczyna ingerować w tą uliczkę przepiękną, malowniczą do dzisiaj na Hradczanach. Do tego stopnia, że... Jeden z największych krytyków sztuki, teoretyków sztuki XX wieku, Indrzej Chalupecki, jak tam przyjdzie, to zobaczy te jego pierwsze wyczyny i powie, jak ten koleś, świeżo po wojsku, gdzieś tam po kryzysie kubańskim dopiero, jak ten koleś mógł robić, czy przyjść mu mogły do głowy takie rzeczy, które robi na przykład w Nowym Jorku grupa Fluxus. I Maciunias i inni. Okazało się, że on go w ogóle tak naprawdę połączył i oni mu zaczęli przesyłać materiały, jakieś nawet i filmy z tych akcji nowojorskich, amerykańskich, które Kniżak musiał odbierać oczywiście przy całej kontroli gdzieś tam w urzędzie celnym, przy funkcjonariuszach.

No koledzy... koledzy, so-called koledzy z Ameryki, bo przecież oni wtedy się jeszcze nie spotkali, zrobili mu kiedyś taki dowcip i gdzieś do jakichś filmów z tymi happeningami Fluxusu dołożyli takiego składanego sprężynowego Węża, który wyskoczył na celników, a że było akurat przed Nowym Rokiem, to jeszcze dołożyli kniżakowi do środka tysiące papierków z napisem Happy Flux Year. Więc można sobie wyobrazić... jak na to reaguje jeden celnik z drugim. Myślę, że Milan Kniżak, znając jego ego, to mógł być tylko zadowolony, że wywołał takie wielkie zamieszanie. Więc to są takie postaci, które gdzieś już się pojawiają w centrum Pragi i wracając do Bryktiusa i tych jego tam piwnych celebracji, które zresztą nawiązywały do czegoś, co każdy z piwoszy może dostrzec, że...

Tam jest jeszcze przez niego wymyślona specjalna trasa. Wyobraźmy sobie, co znowu w tym zuniformizowanym społeczeństwie, jak to musi wyglądać, kiedy nagle kilkadziesiąt nawet tylko osób... chodzi sobie po ulicach, czy w tramwajach sobie jedzie z tymi chlebami. Posadził na jednym z łuków tam swoją znajomą, pielęgniarkę, której uczynił boginię, gdzie na tych schodach prowadzących w kierunku tego łuku, tego portalu, oni po prostu w odstępach podchodzą i składają te chleby pod jej stopami. I to w zasadzie jest tyle. I to nas nawet nie szokuje, jeśli ktoś oczekiwał, że tutaj nagle coś wyskoczy, jak z przesyłki dla Milana Kniżaka, to tam się nic wielkiego, z jakichś takich ekscesów, jakbyśmy sobie wyobrażali, nie wydarzyło, a nagle się okazuje, że on jest powinien zamknięty i trzeba mocno się postarać, żeby go w ogóle wyciągnąć z niezłych tarapatów, bo nagle się okazuje, że władza...

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.