"Ranczersi". O miłośnikach serialu "Ranczo"
Jeruzal to miasteczko, w którym powstał serial "Ranczo". Mimo końca produkcji telewizyjnej wciąż jest odwiedzane przez miłośników serialu z każdego zakątka kraju. Nawet organizowane są zloty fanów serialu.
Na przykład ojciec Mateusz to oczywiście Sandomierz, ale też Jabłonna pod Warszawą czy Kazimierz Dolny. Ranczo, choć akcja toczy się w fikcyjnych wilkowyjach, kręcone było w miejscowości Jeruzal. A fani na przykład serialu Wataha chętnie mogą wybrać się w Bieszczady. Ale trzeba się zastanowić, czy Polacy faktycznie podróżują serialowymi szlakami? Jak organizują takie wyjazdy? I co ciekawego można odkryć odwiedzając miejsca znane z małego ekranu? O tym wszystkim, tak jak już mówiłam, porozmawiam już za chwilę z naszą gościnią. Ale najpierw reportaż Urszuli Żółtowskiej pt. Ranczersi, który opowiada o miłośnikach serialu Ranczo.
To tam jest wszystko, tylko po polsku. Dariusz Jaszczuk, burmistrz w Rozu. Serial Ranczo. Historia, która zupełnie spotkała nas przypadkowo. Rozmawiałem z reżyserem Wojciechem Adamczykiem i gdzieś tu podróżując na wschód od Miska Mazowieckiego, od Latowicza, przejeżdżając przez miejscowość Jeruzal i w pewnym momencie zakodował, że tam znajdowały się Mały Ryneczek, kościół. Przy kościele sklep, przystanek. No i tam gdzieś poprosił kierowcę, ażeby zawrócił. Zapadła bardzo szybko decyzja, że to jest to miejsce, którego potrzebują dla tego serialu. Stąd te pytania, które często są zadawane.
W tym roku był już drugi zlot fanów serialu Ranczo. Ranczo jest nazywany serialem wszechczasów. Myślę, że nikt się tego nie spodziewał. Przez lata pisali to wspólnie z Jurkiem Niemczukiem. Pierwszy przynajmniej chyba sześć, o ile dobrze pamiętam, serii, a cztery kolejne pisał już mój mąż sam. To był jego pomysł. To jest właśnie to wielkie, ciężkie biurko. Ja kupiłam to mojemu mężowi. To był prezent. To był prezent, ponieważ zawsze wszędzie wrwały kartki, bo to były jeszcze te czasy, gdzie Andrzej pisał ręcznie. Zresztą mam starannie zachowane te jego egzemplarze. Papiery to sięgały, ja wiem, jakichś 80 centymetrów. Była wersja 1, wersja 2, wersja A, wersja B, wersja C. Siedział na tym fotelu z nogami na biurku i komputerem na kolanach.
I jeszcze jedną rzecz Ci chciałam pokazać. Tu zostało tak, jak było? Nie. Ja nie jestem w stanie nawet obejrzeć Ranczo. Zresztą do końca pisał to Ranczo. A pomysły tak spadały z nieba? On miał fantastyczny taki słuch społeczny. Nigdy nie wychował się na wsi. W ogóle nie miał nigdy nic wspólnego ze wsią. Nigdy. Bo nawet jego babcie mieszkały w Warszawie. Miejski chłopak. Zdecydowanie miejski. I zresztą to widać w niektórych momentach Rancha. Ja się zawsze śmiałam ze swojego męża, bo ja przeciwnie byłam wychowywana na wsi przez mojej babci i uwielbiałam tam być. I ktoś kiedyś mówił, że mało jest takiej wsi wsi.
W tej wsi pokazywanej przez Andrzeja, ale to myślę, że to właśnie stąd się brało, że rzeczywiście on nigdy z tą wsią tak naprawdę nie miał nic wspólnego. On nie opisywał nikogo w sposób złośliwy. No nie, no jesteśmy, jacy jesteśmy. A poza tym przecież to Ranczo bardzo się zmieniało. Ci ludzie też. A to jest, wiesz co to jest? Pierścionek? Tak. To jest pierścionek przywieziony przez mojego męża z odpustu w Jeruzalem. Przywiózł mi właśnie ten pierścionek w prezencie. Nie tyle szokowałam, ile wprowadzałam w taką konsternację. Różne panie, kobiety, potrafią patrzeć na takie drobiazgi.
No a potem właśnie Zaczęły się produkcje telewizyjne. Zaczęło się właśnie to jego jedno wielkie pisanie. Nagle się okazało, że no właśnie jest jakaś grupa fanów Rancha. Zaczęli się organizować. Zaczęli, nie wiem, pisać na ten temat. Zaczęli organizować zjazdy. W niektórych mój mąż uczestniczył. No i tak to się zaczęło, a potem to już było takim stałym elementem tej całej przygody. No w każdym razie bardzo fajne jest to, że wciąż tej widowni przybywa. Ranczo, bo to wiem, zaczynają oglądać ludzie, których jeszcze wtedy prawie na świecie nie było, tak? Albo jak byli, to byli zbyt mali, żeby ten serial oglądać.
Dlaczego, skąd nazwa Wilkowyje? A to było bardzo śmieszne. My mamy działkę w lesie, w Wilze i niedaleko jest taka wieś. Pamiętamy, kiedyś przejeżdżaliśmy właśnie przez tę wieś. Mnie zachwycił tam dziewanny i wysiedliśmy z samochodu, bo chciałam się jeszcze troszkę pozachwycać tymi dziewannami. I nagle się okazało, że to Wilkowyje, więc nazwa była fajna. No i stąd Wilkowyje. Proszę pana, zgubiłam się w drodze do Jeruzala. Ciężko tam trafić. Zależy, z której strony pani jedzie. Jadę nagrywać zlot ranczersów, tych, którzy kochają Ranczo. Bardzo świetnie. Ja ten serial oglądałem dwadzieścia razy, to najmniej.
Ja akurat jestem, który nie oglądał. Ja tylko wyrywkowo. A ja oglądałam, oj bardzo dawno, to jeszcze, oj. To było jak ten serial dopiero wchodził na antenę, tak naprawdę. To byłam dzieckiem jeszcze. Bo rodzina oglądała? Rodzice? Tak, tak, rodzice. Tak, tak, tak. No a potem to już taka tradycja była. Przyjechaliśmy z gminy Czarnocin, dziecięcy zespół Koraliki z Czarnocina. Przyjechaliśmy specjalnie dzisiaj na festiwal na ranczerski i tak na ranczerską nutę. Zlot ogólnopolski, zlot serialu Ranczo. Dzieciaki, przyjechaliśmy specjalnie z piosenką ułożoną na tę okazję. Czyli wszyscy fani serialu? No oczywiście, że tak. Młodzież to zarażamy. Niektórzy odrabiają cały czas lekcje i oglądają z rodzicami. Nawet w piosence żeśmy tutaj Uchwycili ten tekst, że ten scenariusz nadal odtwarza tę rzeczywistość, więc on jest ponadczasowy.
Powstają prace doktorskie na temat tego serialu. Druga nasza zwrotka brzmi, fenomen to taki, im więcej się ogląda, tym bardziej nas wszystkich taki serial wciąga. Warto jeszcze dodać, bo chodzi o ścisłość, że film ten kreuje naszą rzeczywistość. Wy oglądasz Ranczo, dobrze o tym wiecie. To można zapomnieć,
Przez Stolejkowa. Stolejkowa, ty chcesz w gotówce czy na konto osobiste? Panu Bogu dziękować, rozdzielność majątkową mamy. To jest konkurs wiedzy o Ranczo. Proszę pani, na razie eliminacja do ćwierćfinału. Strasznie nam to dużo czasu zajmuje, bo jest mnóstwo chętnych. Pytania są o rozmaitym stopniu trudności. Zaczynamy drugą, drugą tam. Eliminacja. No jak dla mnie to proste te 17 pytań, tylko jednego nie jestem pewna, ale myślałam, że dłużej mi zajdzie niż te 3 minuty. Ale jakiego pytania? O imię prezydenta, z jakim walczył Kozioł podczas debaty. To tylko jego imienie nie jestem pewna.
Jesteśmy w kolejce do quizów. Stoimy już godzinę w kolejce, także jest trochę osób. Wie pan o serialu wszystko? Myślę, że tak. W naszym przypadku jestem tutaj z synem, 23-letnim. Ja miałem jakieś 12 lat, kiedy zacząłem oglądać i te ostatnie trzy serie, ósma, dziewiąta, dziesiąta, już oglądałem na żywo, jak wychodziły. Teraz w domu cały czas, tak jak tata powiedział, na okrągło puszczamy sobie Ranczo. Jest po części filmem dokumentalnym. Ja akurat pracuję w samorządzie i wiele tych zachowań urzędniczych niestety też obserwuję. Jest ich coraz mniej, bo też czasy się bardzo zmieniają od czasu emisji pierwszej serii. To już na pewno inna Polska, inna rzeczywistość. Ja już szkołę skończyłem, ale jeśli chodzi o oświatę, w Ranczu została przedstawiona jeden do jednego.
Podobnie jak wszystkie inne grupy społeczne, naprawdę Robert Brutter i wszyscy inni scenarzyści, którzy pracowali przy Ranczu, musieli być prawdziwymi geniuszami, ponieważ te nasze polskie... geniusz, no geniusz, nasze polskie realia oddane jeden do jednego. A wiecie, kto się kryje za tym pseudonimem? Ja nie wiem. Mikołaj wie. Ja nie wiem. Ja wiedziałem, ale zapomniałem. Andrzej Gębał. Nieżyjący już. Tak, tak. Wielka strata, bo był też scenarzystą między innymi rodziny zastępczej, prawda? Też ta wieś jest trochę wyidealizowana, trochę wystylizowana na taką podlaską, pod laski za ścianek. I to jest właśnie też urok tego filmu, tego serialu. Że pokazuje też miejsca, do których troszkę tęsknimy jako ludzie mieszkający w mieście.
Książki są w pudełku w tym dużym namiocie. Nazywam się Witold Krzysztof Wronka. Jestem muzykiem od bardzo wielu lat. Gram na perkusji, piszę wiersze, piszę teksty piosenek. Działam społecznie. Moja droga ranczerska, że tak powiem, zaczęła się w 2009 roku, kiedy oglądając telewizję zobaczyłem, że jest program telekamery i serial Ranczo zdobył główną telekamerę. Tak mnie wciągnął, że już wtedy oczywiście też grałem jako muzyk w zespole. Napisałem tekst piosenki, koledzy napisali muzykę i wzięliśmy udział w festiwalu piosenki ranczerskiej w Wilkowyjce, które organizował pan Piotr Ręgowski.
Tam dostaliśmy się do tego finału konkursu. Powiem szczerze, że to też już była fajna przygoda, bo tam poznałem tych aktorów na żywo. Pierwsza piosenka to była ławeczka ranczera, czyli Piosenka o ławeczce, ale takie mądrości z tej ławeczki, że one jakby były tym motywem przewodnim. Gdzieś to mam, ale dla mnie właśnie osobiście takim też przełomem dniem było to, że w 2021 roku miasto i gmina Mrozy ogłosiła coś takiego, że stworzy rondo serialu Ranczo właśnie w Jeruzalu. Tam gdzie większość scen takich plenerowych było kręcone.
Chodźmy do mojego ulubionego miejsca. Bo mam takie tutaj. Ponieważ mamy rondo gwiazd, tak, Rancha serialu, gdzie są uhonorowani wszyscy, którzy brali udział w realizacji, aktorzy, scenarzysta, reżyserzy. Stoimy właśnie przed dla mnie najważniejszą Ufundowaną przeze mnie i moją żonę tablicę dla pana Andrzeja Grębowicza, którego jestem fanem, nie ukrywam. Pomysłodawca i scenarzysta Andrzej Grębowicz, Robert Brutter, bo bez niej nie byłoby Ranczo. To jest pomysłodawca, od niego się zaczęło i gdyby nie on, tego Ranczo by nie było. To, że wspaniali aktorzy, wspaniały reżyser, to druga strona medalu, ale najważniejszy jest
No i świetnie zrobiona grafika i rysunek. I takich tablic to jest? Takich tablic jest sporo. Piotrek. Piotrek jest. Patryk Piotrek. Oglądaliśmy to z 15 razy. No ja trochę mniej. Ale dlaczego? No bo jest kultowy. Pan Pągowski daje autografy i selfie sobie robi. Ponieważ moje dzieci nauczą mnie oglądać Ranczo, a mam dużo dzieci jak Solejukowa. I uważam, że to jest bardzo dobry serial, ponieważ jednoczy całą rodzinę. Ja mam dzieci na przestrzeni 17 lat. Między najstarszym a najmłodszym jest różnica wieku aż tyle lat.
Tak jak świetny kucharz nie zawsze zrobi dobrą zupę. Nie każdy przepis na potrawę się udaje, nie każdy przepis na życie się udaje. To jest tak, wie pani, z tym ranczem jak ze związkami między ludźmi. Kto się spodziewał, że oni tak długo będą razem, albo kto się spodziewał, że oni już tak długo nie są. To są takie niespodzianki. To od razu Pani nie wyłączyła mikrofonu. Może Pani powie za co Pani kocha Pietrka. Za wszystko. Za fryzurę. I że ma cierpliwość. Do kogo? Ale podryw w wykonaniu Pana. No dobrze, to się rodziło uczucie po prostu. Dokładnie. Ja to robiłem intuicyjnie. No to wszystko, dziękujemy. Ślicznie dziękujemy.
Parę scen też mam fajnych, ulubionych. Które? Szczególnie jak są, podrywana jest pani ekspedientka w sklepie. Na czym najbardziej ubolewam? Na tym, że po prostu coraz mniej aktorów z tego serialu przyjeżdża. Wykluczamy tych, co już odeszli od nas, świętej pamięci. A z racji, że są nienakręcane kolejne odcinki, więc to się tak powoli, powoli, z mojego punktu widzenia, wykrusza. A kto był? Barciś, Sulejukowa, Żak. Kacper Gładkowski, współorganizator drugiego zlotu ranczerskiego, ja tak to nazywam roboczo, drugiego zlotu fanów Ranczo w Jeruzalu. To tutaj najlepsze miejsce dla wójta było i dla Michałowej na kontemplację.
Tak, przy kościele w Jeruzalus. To tutaj były te słynne dialogi umoralniające. No i na tej ławce, którą akurat pani widzi, a reszta nie, to jest ławeczka, na której rysował kusy. I chciał znaleźć rodzaj nieskończoności w artyzmie, ale nie miał akurat tutaj koncepcji na to. Jesteśmy w sercu serialu, jesteśmy w miejscu, w którym przez 10 lat był tworzony serial Ranczo. Warto chorować na Ranczo, ponieważ to jest rzecz... Przyjemna? Tak to wygląda. A po liczbie osób, po reakcjach, po komentarzach, nie tylko na koszulkę, której Państwo nie widzą, ale można odczytać słynny cytat. Nie pozwólcie, żeby nami rządził Biały Dom.
To jest słynny cytat z kampanii wyborczej, gdzie walczył jeszcze wtedy wójt Kozioł z Lucy Wilską po prostu. I to było odniesienie do jej dworku. Także ja wracam tak mniej więcej jakieś 3-4 razy w roku do serialu Ranczo i przelatuję wszystkie 10 sezonów. Jesteśmy na różnych forach na Facebooku, a rozmawiam na Priwie, na Messengerze, gdzieś tam na Facebooku czy na jakichś innych po prostu komunikatorach. Mam takiego znajomego, który jak kończy serię to zaczyna za chwilę od nowa. Tak się kręci życie Ranczersa. Ostatni odcinek zakończył się tym, że prezydentem Polski zostaje dawny wójt, dawny senator, dawny polityk, senator Paweł Kozioł.
To uwielbienie tego serialu po prostu. Ranczersi. Jestem im bardzo wdzięczna. Wdzięczna jestem, bo dawali bardzo dużo siły mojemu mężowi i to w tych momentach, które były już później bardzo trudne, również cały czas przy nim byli i wierni są do tej pory, chociaż już minęło 5 lat, odkąd mojego męża nie ma. Tu ci mogę pokazać. Jest taki aniołek. Mój mąż nigdy nie był ckliwą, sentymentalną osobą, ale zobacz, Na tym biurku, przy którym właśnie pracował i pisał Ranczo jest zdjęcie mojego męża i jest taki aniołek. Mały aniołek metalowy. I ja nawet byłam zdziwiona, że właśnie stoi na biurku mojego męża.
Okazało się, że właśnie powiedział mi, że bardzo lubi tego aniołka, że dostał go właśnie od Ranczersów. Więc Ranczersi byli zawsze obecni. Pamiętam, że po każdym odcinku Andrzej pędził. Od razu do komputera, internet, co ranczersi myślą, co ranczersi powiedzieli, co napisali. I oni też współtworzyli ten serial, bo Andrzej bardzo serio traktował ich uwagi. Mam na imię Marcin i jestem ranczoholikiem. To chyba najlepiej oddaje w ogóle stan mojego ducha, podejścia do tego serialu. Zaczęło się od niewinnej przygody, a skończyło się, można powiedzieć, uzależnieniem. Wielu lat pracuję w dosyć takich nietypowych warunkach, ponieważ jestem muzykiem, ale pracuję na statku pasażerskim.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.