Mentionsy Mentionsy
Ciao!
Ciao!

Włoskie knajpy i ich obyczaje

11.09.2023 ·35 min 28 s

Bary! Knajpy! Restauracje i oberże. Gdzie warto usiąść, a gdzie niekoniecznie. Czy makaron z ziemniakami przejdzie, a pizza z frytkami nie, czy odwrotnie? Czy cerata na stole i boazeria = autentyczna, domowa kuchnia? Czy tłumy to znak, że dobrze karmią? Czy stać w kolejce i czy dawać napiwki? W dzisiejszym odcinku jemy na mieście. Intro: Ania Rusowicz / Nixes Montaż: Mateusz Kredens Czytaj mnie na https://michalzaczynski.com/

Zatem kieliszkiem czegoś wspaniałego, ale także jak najbardziej filiżanką kawy czy herbaty, która wbrew pozorom jest całkiem popularna we Włoszech. Uczcimy zarówno urodziny, jak spotkanie towarzyskie, ale i po prostu zakupy, pójście do fryzjera, czy po prostu miło zakończymy dzień, ponieważ niemalże jakimś obowiązkiem narzuconym administracyjnie, tak to wygląda, na Włochów, zwłaszcza tych południowych, jest obowiązkowe wyjście wieczorem na miasto. Miasta są na tyle ciekawe i różnorodne, mają taką szeroką ofertę i wszystko jest otwarte do późna, że zawsze jest coś ciekawego do roboty, zawsze jest ciekawa witryna do obejrzenia, zawsze są znajomi czy sąsiedzi, których się spotyka, zawsze jest efektowny piesek.

Z innych zasad do pizzy pija się piwo, a do makaronu wino. Dlaczego? Nie wiadomo. Po prostu tak się pija, chociaż logika wskazywałaby, że skoro pizza sama w sobie jest dosyć ciężka, to może lekka biała malwazija będzie przyjemniejszą rzeczą niż ciężki kraft, z których zresztą Włochy słyną. Mój kolega, który się mocno interesuje piwami od strony, że tak powiem, browarniczej, sam mi mówił, Ten kraj, czyli Włochy, są absolutnym liderem w produkcji najlepszych urządzeń i mają tutaj naprawdę wyspecializowanych guru, można powiedzieć, w branży piwowarskiej. Ja myślę, że chodzi po prostu o to, że jak już ludzie bawią się w samodzielne ważenie piwa, to przynajmniej chcieliby, żeby to były jakieś ładne urządzenia i maszynki, a jeśli chodzi o Włochów, to wiadomo, że w kwestiach estetyki i designu można im zaufać.

Dajmy sobie trochę też jakiejś takiej nowoczesności. No i tam jest też ogólne takie wyrafinowanie, że tak na bogato. Zjechawszy Europę, przyjeżdżamy w końcu i odwiedzawszy tamtejsze wyszynki, przyjeżdżamy w końcu do kolebki spaghetti, makaronów do Włoch i nagle się dziwimy, że dlaczego na stole nikt nam nie podaje, tutaj nie czekają już na nas słoiki z parmezanem na przykład, żeby każdy sobie nasypał ile chce. No nie ma, tak właściwie się nigdzie nie dzieje. Jeśli już, to to jest tylko znak, że jest to lokal mocno turystyczny, ponieważ Włosi bardzo wierzą w to, co im przygotuje kucharz. Nie jest też tak, że każdy z makaronów czy dań ugina się pod listowiem świeżej bazylii. Czasem dwie wpadają tylko na cały sos dla czterech osób.

Gdybym miał jakąkolwiek dać poradę, w ogóle jestem od tego daleki, uważam, że każdy powinien się cieszyć na własnych warunkach i zasadach i robić to, co mu się żywnie podoba, ale gdybym naprawdę musiał już podać, dać jedną radę dla ludzi, którzy przyjeżdżają do Włoch po raz pierwszy na przykład, Zwłaszcza na dłużej. I zwłaszcza jeśli mieszkają, wynajmują sobie jakiś apartament czy wakacyjny dom, to absolutnie niech ich ręka boska broni przed szykowaniem sobie wystawnych śniadań. Wygląda to tak, że taka familia wstaje, zanim wszyscy się umyją, zanim wszyscy wypiją tę kawę czy tam wodę z cytryną, w moim przypadku akurat, Zasiądą do stołu, do którego będą przygotowane jakieś tam jajka, frittaty czy jajecznice, owoce, pieczywo, tuńczyk.

I tak się kończy właściwie na niczym. Można przyjechać do tych Włoch i tak naprawdę w ogóle tego jedzenia nie spróbować tutaj. Tylko przez to, że się nie jest w stanie przestawić na inne godziny Włoskie knajpy i ich obyczaje.

Taka będzie przekąska. Będą też makaron graniano, czyli taki To się w ogóle nazywa kaloryfery, bo on właśnie ma taki kształt takiego starego kaloryferka z mulami, fasolką cannellini, z liśćmi smażonego pora, a ta fasolka oczywiście cannellini to jest alcze nero o zapachu cytryny. W przystawkach znajdziemy też czarną fettuccine, czyli taki makaron del duca, bo podaje się wtedy producenta czy pochodzenie, oraz pulpę z jeżowca, Rzepę w proszku i imbir w wstążkach. Albo linguina, to kolejny rodzaj makaronu, ale od innego producenta, z specyficznym masłem, w tym przypadku z północy Włoch, z papryczkami.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.