Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 40: Wampir z Norymbergi

12.07.2025 ·29 min 26 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Na początku lat 70. cmentarze i kostnice w całych Niemczech stały się celem szczególnie niepokojącego złodzieja grobów, zwanego „Wampirem z Norymbergi”. Nie tylko kradł on osobiste przedmioty zmarłych, ale także ekshumował, okaleczał, molestował i obgryzał zwłoki. W niektórych przypadkach układał zbezczeszczone ciała w rytualne sceny, przerażając tych, którzy je odkrywali.  Przetłumaczone z Case 181: The Vampire of Nuremberghttps://casefilepodcast.com/case-181-the-vampire-of-nurembergProdukcja:Milly Raso - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Uwagę Helmuta przykuł opis podejrzanego. Przypominał mu jego kolegę z pracy, 41-letniego Kuno Hoffmana. Hoffman był niskiego wzrostu, miał czarne włosy, nosił okulary i poruszał się na czerwonym motorowerze. Zaledwie chwilę wcześniej Hoffman wszedł do biura kierownika i niespodziewanie złożył wypowiedzenie. Oświadczył, że nie chce już pracować na rampie przeładunkowej i zamierza wyjechać z Hamburga. Gdy tylko wyszedł, Helmut natknął się w gazecie na jego opis powiązany z ostatnimi morderstwami. Natychmiast zadzwonił na policję. Casefile wróci za chwilę. Dziękujemy za wspieranie nas poprzez wysłuchanie sponsorów tego odcinka.

13:48 · Casefile 19

Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków. Kuno Hoffman zmagał się z poważnymi problemami emocjonalnymi i psychicznymi. Urodzony w 1931 roku, od najmłodszych lat był brutalnie bity przez ojca alkoholika. Gdy miał zaledwie rok, ojciec wsadził go do worka i wyrzucił. Innym razem powiesił go za ramiona na drewnianej futrynie okna i go skatował. Matka Kuno twierdziła, że wskutek przemocy chłopiec stracił słuch i przestał mówić. Jednak lekarz uważał, że jego trwała niepełnosprawność była wynikiem infekcji ucha środkowego.

Ojciec Kuno pojawiał się w jego życiu sporadycznie, większość czasu spędzając w więzieniach. Odsiadywał wyroki między innymi za włamania, znęcanie się nad dziećmi oraz próbę morderstwa kobiety, którą wcześniej zgwałcił. Kiedy przebywał w domu, Kuno unikał z nim kontaktu, by uciec przed jego gniewem. Ostatecznie jego rodzice rozwiedli się w 1940 roku. Kuno uczęszczał do ośmiu różnych szkół dla dzieci głuchych, zanim rozpoczął praktykę szewską. Porzucił ją w przypływie złości, po czym zatrudnił się na gospodarstwie rolnym w Norymberdze. Choć uważano go za sumiennego pracownika, stracił posadę, gdy zażądał podwyżki. Przy ilorazie inteligencji wynoszącym 70 i braku normalnych możliwości komunikacyjnych jego opcje były mocno ograniczone.

Od tego momentu jego życie przeplatało się z dorywczymi pracami i przestępczością. Pierwszy raz został skazany w 1949 roku za kradzież roweru. W latach 50. dopuszczał się włamań i podpaleń. Sąd próbował mu pomóc, umieszczając go w różnych zakładach opiekuńczych i medycznych, ale milczący Hoffman pozostawał zagadką dla lekarzy. Łącznie spędził 9 lat w domach opieki i kolejne 9 w więzieniu. Czasem sam poddawał się leczeniu, innym razem był niechętny. Wykorzystując słabe zabezpieczenia, zdołał uciec z placówek, w których go przetrzymywano aż 12 razy. Kiedy nadszedł rok 1971, jego bilans był zatrważający.

Tylko 5 lat dorosłego życia poza zakładami karnymi i psychiatrycznymi. Hoffman zamieszkał z siostrą i bratem w Norymberdze i tam podjął pracę. Po raz pierwszy od dawna jego życie zaczęło przypominać coś normalnego. Jednak Hoffman był mało atrakcyjnym mężczyzną, który nie potrafił nawiązać relacji romantycznych. Uzależnił się od pornografii i zaczął odwiedzać domy publiczne w poszukiwaniu bliskości. Miał jednak poczucie, że pracownice seksualne chcą jedynie jak najszybciej wykonać usługę, a ich niechęć i obrzydzenie podczas zbliżeń pogłębiały jego frustrację. Pragnął być kochany, czule i na zawsze. Z czasem samotność go pochłonęła. W pewnym momencie siostra zasugerowała, żeby kupił sobie gumową lalkę, ale Hoffman był zdeterminowany, by znaleźć inny sposób na poprawę swojej sytuacji.

Po zgłoszeniu na policję, sześciu funkcjonariuszy w czterech radiowozach natychmiast udało się do miejsca pracy Kuno Hoffmana. Choć jego wygląd odpowiadał opisowi sprawcy poszukiwanego w związku z morderstwami Adlera i Lissy, jego koledzy z pracy nie wierzyli, że Hoffman mógłby być za to odpowiedzialny. Według nich był po prostu nieszkodliwym gościem. Gdy policja przybyła na miejsce, okazało się, że Hoffman opuścił teren zakładu. Rozpoczęto poszukiwania i zauważono go jak ukrywał się za ciężarówką. Próbował uciec, ale szybko został zatrzymany. Policjanci odkryli, że Kuno Hoffman jest osobą głuchą i niemówiącą, która porozumiewa się za pomocą mimiki i gestów. W związku z tym wezwano tłumacza, który miał ułatwić komunikację między nim a śledczymi z Wydziału Zabójstw.

Przesłuchanie rozpoczęło się o godzinie 18, aby zyskać więcej czasu na zebranie dowodów. Tłumacz przemawiał w imieniu Hoffmana, którego odpowiedzi były rejestrowane. Podczas 50-minutowego przesłuchania Hoffman był kilkukrotnie przyłapywany na kłamstwie, a jego zeznania były pełne sprzeczności. W pewnym momencie policja zagroziła mu łomem, by wymusić przyznanie się do winy, ale Hoffman przyznawał się tylko do tego, do czego sam chciał się przyznać. W międzyczasie trwało przeszukiwanie pokoju Hoffmana w mieszkaniu, które dzielił z siostrą i bratem. Pod podanym adresem znaleziono jego czerwony motorower oraz pierścionek zaręczynowy Ruth Lisi. Wśród jego rzeczy znajdowała się także ludzka czaszka, odcięta z ciała wykopanego na cmentarzu Moline.

Znaleziono również zestaw podrobionych kluczy do kostnicy Westfriedhof oraz inne przedmioty skradzione z krematorium. Jednak narzędzie zbrodni wciąż pozostawało nieodnalezione. Tuż przed godziną 21 jeden z funkcjonariuszy przeszukujący pralkę Hoffmana zaczął rozkręcać ją na części. W środku znalazł ukrytą broń – pistolet kalibru 7,65. Natychmiast skontaktował się z detektywami prowadzącymi przesłuchanie, by poinformować ich o znalezisku. Gdy Hoffman usłyszał o odkryciu, jego twarz drgnęła, a wargi zaczęły się trząść. Następnie zaczął porozumiewać się za pomocą gestów. W ciągu kolejnych 20 minut złożył śledczym szczegółowe zeznania przyznając się do winy.

Hoffman dużo czytał i w 1966 roku zakupił książkę zatytułowaną Czarna Magia, wydaną przez grupę okultystyczną z Hamburga. Lektura ta zapoczątkowała jego wieloletnią fascynację mrocznymi sztukami. Hoffman zaczął zagłębiać się w różne tematy związane z okultyzmem, takie jak satanizm, i wkrótce popadł w obsesję samodoskonalenia się za pomocą tych nauk. Z czasem całkowicie pochłonęły go dwa wyjątkowo mroczne i zakazane obszary – wampiryzm i nekrofilia. Pierwszy opierał się na pragnieniu krwi, drugi na fascynacji ciałami zmarłych w kontekście seksualnym. W latach 1971-1972 Hoffman wielokrotnie włamywał się na cmentarze i do kostnic w całych Niemczech.

Kradł klucze do budynków i dorabiał ich kopie, by móc swobodnie się tam przemieszczać. Pod osłoną nocy rozkopywał świeże groby lub wchodził do krematoriów i bezcześcił zwłoki. Dźgał je nożami i żyletkami, po czym pił ich krew. Czasem odgryzał kawałki ciała, odcinał głowy, wycinał serca albo rozcinał zwłoki, by zbadać ich wnętrzności. Niekiedy manipulował wieloma ciałami naraz, ustawiając je w określonych pozach wokół siebie. Zdarzało mu się również dopuszczać czynności seksualnych wobec ciał kobiet, które uważał za atrakcyjne. Do każdego z miejsc zbrodni docierał swoim czerwonym motorowerem. Do maja 1972 roku Hoffman zdołał zbezcześcić ciała 35 zmarłych.

Nekrologi publikowane w gazetach pomagały mu wybierać ofiary. W pewnym momencie jego brat zaczął coś podejrzewać. Powiedział mu wprost. To co? Oszalałeś, kuno? Czemu czytasz nekrologi w gazetach? Po co chodzisz do kostnicy bez powodu? Chcesz pobawić się ciałami martwych kobiet? Hoffman nie odpowiedział, ale od tego momentu stał się znacznie ostrożniejszy. Wierzył, że odprawiając rytuały czarnej magii i pijąc krew swoich ofiar, stanie się przystojny i silny. Myślał, że odzyska słuch i mowę. Dopiero wtedy według niego miałby władzę nad kobietami. Do tego czasu musiał narzucać swoją wolę innymi metodami. Rozwinął fascynację bronią palną i karabinami, co doprowadziło go do zakupu pistoletu kalibru 7,65 za 500 marek niemieckich.

Hoffman dorobił klucze do kostnicy Westfriedhof i czterokrotnie wchodził do budynku, by kraść kosztowności z ciał przechowywanych tam zmarłych. Zamierzał zrobić to ponownie w nocy 5 maja 1972 roku. Jednak gdy znalazł się w środku, jego plany się zmieniły. Pragnął pięknej dziewczyny, z której mógłby pić krew. Hoffman był w prosektorium, gdy wszedł Georg Warmut. Ponieważ był głuchy, nie usłyszał zbliżającego się stróża. Zaskoczony, rzucił się do wyjścia. Po drodze wyciągnął pistolet i strzelił do Georga, by ułatwić sobie ucieczkę. Po wydostaniu się na zewnątrz przeskoczył przez drewniany płot otaczający cmentarz i wskoczył na swój czerwony motorower, który wcześniej ukrył w pobliskich krzakach.

Pojechał prosto do domu. Następnego ranka o godzinie 9 wsiadł na motorower i udał się do lasu na wschód od Norymbergi, gdzie ukrywał się przez cały dzień. Wieczorem natknął się na Markusa Adlera i Ruth Lisi. Zabił parę i wypił ich krew, tłumacząc później śledczym, że młoda, ładna dziewczyna była dużo lepsza niż kobiety z cmentarzy. Ponieważ jeden ze świadków go widział i zapamiętał jego charakterystyczny pojazd, Hoffman był przekonany, że policja szybko go namierzy. Schował pistolet w pralce i natychmiast zwolnił się z pracy, licząc na to, że zdąży uciec z miasta zanim złapią go władze. Byli pracodawcy Hoffmana, byli zszokowani jego czynami.

W wydanym oświadczeniu opisali go jako miłego człowieka i wyrazili niedowierzenie, że ktoś tak niepozorny mógłby być zdolny do tak potwornych czynów. Ich opinie były niemal jednogłośnie pozytywne. Hoffman skutecznie ukrywał swoją prawdziwą naturę. To wskazywało, że był w stanie prowadzić podwójne życie i miał pełną kontrolę nad swoim zachowaniem. Zdał sobie sprawę, że jego poczytalność będzie miała kluczowe znaczenie przy wymierzaniu kary, więc zmienił taktykę. Zdemolował meble w swojej celi i zaczął pisać dziwaczne listy. W jednym z nich, który skierował do wydziału zabójstw, twierdził, że ma dwukrotnie więcej ofiar niż Martin Rohack, seryjny morderca z końca XVI wieku.

Rohack uchodzi za osobę z największą liczbą ofiar na ziemiach czeskich. Rzekomo zabił ponad 59 osób w ciągu czterech lat. Hoffman również twierdził, że jest niewinny jak Vera Brunner, kobieta znana w całych Niemczech jako ofiara pomyłki sądowej. Utrzymywał też, że jest siostrzeńcem królowej Wielkiej Brytanii, członkiem zachodnioniemieckiej skrajnie lewicowej organizacji terrorystycznej zwanej Frakcja Czerwonej Armii oraz, że napisał list do papieża z prośbą o przyjęcie do najbardziej surowego zakonu w kościele katolickim. Ściany swojej celi zamalował groźbami, w tym jedną, na której napisał – odetnę głowę sędziego i wrzucę ją do psiej miski. Domagał się także zwrotu broni, której użył do zabójstw.

Potrzebował jej, by przywrócić zmarłych do życia. Hoffman po raz pierwszy stanął przed sądem w sierpniu 1974 roku. Sala była wypełniona ciekawskimi, gdy Hoffman, za pomocą języka migowego, próbował wyjaśnić swoje motywy. Opowiedział o swojej skrajnej samotności, alienacji i izolacji oraz o tym, jak wpłynęły one na jego niezdolność do nawiązywania intymnych relacji. To właśnie te emocje, jak twierdził, doprowadziły go do popełnienia okropnych czynów. Obrona argumentowała, że Hoffman jest niepoczytalny, ale prokuratura była innego zdania. To sąd miał zdecydować, czy powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości za morderstwo, czy też uznać go za niezdolnego do udziału w procesie i skierować do zakładu psychiatrycznego.

Na rozprawie pojawiło się dwóch psychiatrów, którzy badali Kuno Hoffmana. Pierwszy z nich uznał, że oskarżony utracił kontakt z rzeczywistością, Prawdziwe Zbrodnie Kiedy wrócił do sądu w lipcu 1976 roku, sprawiał wrażenie osoby w dobrej kondycji, choć jego wspomnienia dotyczące popełnionych zbrodni wciąż były niespójne.

Twierdził, że w obu przypadkach, zarówno w kostnicy Westfriedhof, jak i w lesie pod Norymbergą, działał w obronie własnej. Utrzymywał, że Markus Adler zaskoczył go w trakcie ćwiczeń strzeleckich w lesie i wytrącił mu broń z ręki. Po tych zeznaniach ponownie pojawiły się wątpliwości co do jego zdrowia psychicznego. To, co stało się z Kuno Hoffmanem, różni się w zależności od źródła. Niektóre relacje podają, że nigdy nie miał pełnego procesu sądowego, ponieważ uznano go za niepoczytalnego. Według tej wersji został bezterminowo umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Jednak bardziej wiarygodne źródła twierdzą, że został uznany za poczytalnego i odpowiadał przed sądem przynajmniej za strzelaniny.

Według tych informacji Hoffman, określony przez sędziego jako żałosny człowiek, został skazany na dwa dożywocia za morderstwa Marcusa Adlera i Ruth Lissy oraz dodatkowe 10 lat za usiłowanie zabójstwa Georg'a Warmuta. Oczekując na przeniesienie do federalnego zakładu karnego, kpił z więziennych strażników prosząc o ostatni łyk krwi dziewicy. Pojawiły się też doniesienia, jakoby Hoffman został zwolniony w 2004 roku, z powodów których nie udało się ustalić. Według tej wersji wydarzeń miał wrócić do Norymbergi, by tam zamieszkać. W 2008 roku, mając już 75 lat, rzekomo pracował nad autobiografią, choć jego los i stan pracy nad książką pozostają nieznane.

Jeśli uznać tę wersję za prawdziwe zakończenie historii Kuno Hoffmana, warto zaznaczyć jedno. Dziś nikt nie wie, gdzie on się znajduje.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.