Są rezerwy! - Kamil Karbowiak
Kamil Karbowiak to świeżo upieczony wicemistrz Polski w maratonie. Spośród wszystkich zawodników, którzy nabiegali minimum olimpijskie to on jest zdecydowanie najmłodszy. Czy czuje się więc "nadzieją polskich biegów długich"? Dlaczego pierwszy żel podczas maratonu przyjął na 35. kilometrze? Po którym starcie tyłem schodził po schodach? Kto ćwiczył w obozowym pokoju, gdy Kamil leżał w łóżku? Z czego wynikała złość po najlepszym maratonie w życiu? Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak
Nie, no tutaj do tego pochodzimy luźno, prawda? Jesteśmy też kolegami. Oczywiście każdy ma tam swoje, swoje okryte plany i ambicje, no ale... No ale tak to tego nie pokazujemy, no. Zagadujemy się. Okej. I mówisz, że najbardziej Ty rywalizujesz z Szymonem Kulką na tych treningach mocniejszych? Znaczy nie, nie, że rywalizujemy, to bardziej... No bo wiesz tak, pytam też nie bez kozery, no bo jakby w tym momencie można powiedzieć, że trochę... zajęłeś właśnie miejsce Szymona jako takiego najbardziej obiecującego zawodnika, powiedzmy młodego pokolenia, bo Szymon jakby bardzo długo było o nim bardzo głośno w świecie biegów długich, właśnie jako takim młodym wilczku, który ma szansę najwięcej namieszać w tym maratonie.
Teraz Twój wynik jakby ostatni sprawił, że to chyba bardziej już na Tobie ten ciężar ciąży, więc pytanie, czy trochę tak to się też przenosiło na taką rywalizację, czy jesteście jednak takimi stricte kumplami? Nie, my się bardzo dobrze dogodujemy. Zresztą Szymon ma bardzo duże możliwości, jeżeli chodzi o wyniki, o treningi, o wszystko. Teraz miał takie problemy zdrowotne, ale jak to wyleczy, to na pewno jeszcze będzie biegał bardzo szybko. Jak w ogóle rozpoczęła się Twoja przygoda z bieganiem? Skąd pochodzisz i jak trafiłeś na bieżnię? Bo czytałem w jednym z wywiadów, który nam udzieliłeś, że Ty jako nastolatek jakoś tam takiego
Czterdziesty, naprawdę, czterdziesty, pięćdziesiąty i to był bieg na maksa. Jakoś tak, nie wiem, nie wiem jak to się stało, ale właśnie później, nie wiem, do tego dojrzałem, czy nie wiem, coś się po prostu... Po prostu coś się zmieniło i nagle zacząłem biegać szybciej. Znaczy potem zacząłem trenować. A kto Cię wyłapał w ogóle i popchnął do tego, żeby zacząć to bieganie trenować? Znaczy u mnie w mieście był taki maletończyk Szymon Drexler i można powiedzieć, że do niego na treningi tak chodziliśmy, bawiliśmy się. Znaczy nawet nie były takie treningi biegowe, tylko bardziej taki ogólnorazwój. No i stąd biegaliśmy, właśnie bawiliśmy się bieganiem. No i później tam się jakoś tam, zacząłem biegać sam coś tam w parku, no i potem sam sobie jeździłem na jakieś tam zawody uliczne.
Bo swego czasu słyszałem też, jak Szymon Kulka właśnie mówił o tym, że jeżeli chodzi o tą motorykę, to on tam, no może nie zaniedbał to, bo było za mocne słowo, ale na pewno odpuścił trochę tej takiej sprawności i tutaj widzi miejsce, gdzie mógłby jeszcze się poprawić i co by mogło dać mu lepsze wyniki. Jak to jest u Ciebie? Czy Ty teraz dużą wagę przykładasz do tego typu treningu, czy to też bazujesz tylko na tym, co było wcześniej wypracowane? Znaczy ja myślę, że akurat my z Szymonem właśnie mamy podobnej dziedzinie, tam można powiedzieć takie rezerwy, że I też to jest tak, że ja podpatruję Szymona, bo od dłuższego czasu widziałem jak nad tym wszystkim pracował.
Można powiedzieć, że na początku jeździłem na obozy, to ja leżałem sobie w łóżku, a on cały dzień albo na wałku, albo coś tam ćwiczył z gumami. Ale w końcu też stwierdziłem, że ja mam, można powiedzieć, jeszcze większe niż on z tym wszystkim problemy. No i trzeba z tym zrobić jednak porządek. Co jeszcze można podpatrzeć u Szymona Kulkic? Jakie jeszcze nauki czerpiesz dla siebie od takiego zawodnika? Właśnie mówiłeś też o przygotowaniu takim mentalnym, że u Ciebie się to zmieniło, że stwierdziłeś w pewnym momencie, że chcesz być najlepszy, to też tacy zawodnicy Cię popychają do tego i inspirują?
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kamil Karbowiak to świeżo upieczony wicemistrz Polski w maratonie. Spośród wszystkich zawodników, którzy nabiegali minimum olimpijskie to on jest zdecydowanie najmłodszy. Czy czuje się więc "nadzieją polskich biegów długich"?
Dlaczego pierwszy żel podczas maratonu przyjął na 35. kilometrze?
Po którym starcie tyłem schodził po schodach?
Kto ćwiczył w obozowym pokoju, gdy Kamil leżał w łóżku?
Z czego wynikała złość po najlepszym maratonie w życiu?
Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak