Cierpliwość w treningu biegowym - Mikołaj Raczyński
Gościem odcinka jest Mikołaj Raczyński - autor tekstów z zakresu treningu na Bieganie.pl, biegacz amator z powodzeniem trenujący wielu ambitnych zawodników. Nasz rozmówca, znany w biegowym środowisku jako "Biegający Filozof" opowiedział nam miedzy innymi o tym: jak zatracił proporcje między życiem prywatnym, a bieganiem dlaczego w jego filozofii treningu nie funkcjonuje pojęcie "drugi zakres"? z jakiego powodu nie przemawia do niego kultowa szkoła "Skarżyńskiego"? czym skutkuje w bieganiu brak cierpliwości i dlaczego dotyczy tak wielu biegaczy? Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak
Nigdy nie byłem tego typu zawodnikiem, że dostaje plan i robi. Zawsze zadałem kilkadziesiąt pytań dlaczego. A od kiedy sam prowadzisz zawodników? Na początku oczywiście trenowałem tatę. Mimo, że nie miałem zielonego pojęcia o treningu. Królikiem doświadczalnym był, tak? Tak, tak, tak. Gdzieś tam zaczął sobie biegać po pięćdziesiątce i to jest taki pierwszy podopieczny. Potem gdzieś takie chyba pięć, sześć lat temu zacząłem współpracę między innymi z Pawłem Machowskim. Gdzieś tam zaczynaliśmy treningi razem, jako że razem studiowaliśmy, potem razem mieszkaliśmy. To też był taki mój drugi zawodnik. A tak na poważnie pewnie Na pewno poważnie to od kilku miesięcy tak na większą skalę, ale potem takim kamieniem milowym mojej pracy trenerskiej była współpraca, rozpoczęcie współpracy z Piotrkiem Jerewczykiem na pewno. Rozmawialiśmy o tym, że wymaga pewnej odwagi, pewnego bagażu, doświadczeń, to żeby w ogóle wziąć się za trenowanie samego siebie, no ale tu wiadomo, że ryzyko jest oszacowane, dlatego że jeżeli zrobisz sobie w cudzysłowie...
Co u ciebie spowodowało, że już poczułeś się gotowy do tego, żeby trenować innych? Znaczy powiem Ci, że zaczęło się właśnie od sytuacji z Piotrkiem, który jest cały czas bardzo doświadczonym zawodnikiem, no i gdzieś tam był na takim zakręcie swojej przygody z bieganiem, no i zapytał się, czy ja bym go nie potrenował. No ja stwierdziłem, no słuchaj, no to jest bardzo ciężka sprawa, tak, no bo wiesz, no ja mam jakieś tam doświadczenie. Właśnie powiedzmy jeszcze tylko, przybliżmy tym osobom, które może nie znają, Piotrek Mielewczyk to jest taki teraz, można powiedzieć, koń pociągowy mocnej, amatorskiej tutaj grupy biegowej piekielni Warszawa, ale przede wszystkim zawodnik z dużym stażem biegowym, prawda? Bo Piotrek, jeśli się nie mylę, no to już tam, ile, 15 sezonów?
Myślę, że 15, 17, dokładnie nie wiem, ale już będąc dzieckiem, trenował młodzieżowcem, juniorem, także już zaczął bardzo wcześnie. Wodnik biegający na takim poziomie, który ostatnio tam o włos się ominął, tak o podium Mistrzostw Polski. No, dwie sekundy tą medal zabrakło w Mistrzostwach Polskich i biegach przełajowych. Tak, także naprawdę fajny, wysoki poziom. No i właśnie kontynuuj, bo wszedłem Ci słowa. No i Piotrek się mnie zapytał, czy nie chciałbym go trenować. A ja się pytam, a dlaczego ja? No mówi, no Ty w sumie o tym treningu to cały czas gadasz, myślisz, rozmyślasz, czytasz wszystko. No i myślę, że ja nie mam nic do stracenia, możemy spróbować. Potrzebowałem chwili namysłu, bo znałem Piotrka, który jest dosyć upartym człowiekiem, ma ogromne doświadczenie, trenował z wieloma trenerami, przerobił wszystkie bodźce treningowe praktycznie.
I czy ja mogę mu pomóc? On mówi, że i tak nie mamy nic do stracenia, bo ja już gorzej się nie mogę czuć. No to faktycznie był wtedy w takim kryzysie? Był po bardzo dobrym treningowo roku, gdzie te wyniki były nie takie, jak by chciał. Czyli że na treningach wykonywał robotę takiej, której nie robi do dzisiaj, a wyniki były słabsze. Także było takie pewne załamanie pewnie i trochę tam w głowie nie chciało się, już nie wiadomo, no i te wyniki nie były takie, jakie być powinny. No i zaczęliśmy współpracę, no i z różnymi małymi przygodami idzie naprawdę super. To co byś odpowiedział w takim razie w kontekście Piotrka, bo Piotrek to jest zawodnik, który ma wyniki lepsze niż te, które ty reprezentowałeś, będąc jeszcze zawodnikiem.
Ciężko z tym dyskutować, ale żeby nie być jeszcze takim gołosłownym, no to może właśnie przybliżyłbyś nam na przykład swoją koncepcję w przypadku, tak oczywiście z grubsza koncepcję w przypadku Piotrka Mielewczyka. Jaki można mieć pomysł na zawodnika właśnie po tylu sezonach, tak jak powiedziałeś, który ma przerobione wszystkie możliwe bodźce treningowe, to co można jeszcze zmienić, jaki był Twój pomysł, żeby poszukać jeszcze rezerw? Rezerwą w jego przypadku był po prostu trening spokojny, ułożony, bez ciężkich akcentów, bez ciężkiego treningu. Czyli tak naprawdę zresetowaliśmy jego trening w 100%. Czyli przez te 4 lata, jak współpracujemy, nawet nie doszliśmy jeszcze do tak ciężkiego treningu, jak on robił 4 lata temu.
A wyniki? Poprawił się tak naprawdę na wszystkich dystansach oprócz maratonu. Gdzieś tam mieliśmy 2 przygody z maratonem. 2 razy zdrowie nie pozwoliło tam osiągnąć takiego wyniku, ale tak to i dyszka, i piątka. I półmaraton to jest na dużo, dużo wyższym poziomie. Teraz staramy się trochę poprzez biegi średnie też jeszcze ruszyć ten postęp. No dobra, no to jak to jeszcze zrobić bardziej szczegółowo, bo mówisz, że Piotrek trenuje lżej. Masz na myśli tutaj tylko objętość, czy liczbę akcentów, czy jedno i drugie? objętość, liczba akcentów i intensywność. Trenuję mniej, lżej i rzadziej jeśli chodzi o rozłożenie akcentów, no bo nie jest kluczem zostawienie zdrowia na treningu.
Ja uważam, że to jest największy problem i biegaczy trenujących samych siebie, jak i biegaczy trenujących pod okiem trenera, że trenują po prostu zbyt ciężko. Trenują nie na taki wynik, na jaki by chcieli trenować. Podobnie jest z korzystaniem z bodźców treningowych, bo jeżeli ktoś wykorzystuje wiele bodźców treningowych, żeby dojść na poziom X, no to jakie bodźce wykorzysta, żeby przeskoczyć poziom wyżej. Dlatego ja cofnąłem się z Piotrkiem o kilka poziomów i stosujemy bardzo prosty trening stopniowo, co pół roku, czy co cykl przygotowań, dokładając jakiś nowy bodziec. Ale zaczęliśmy od zupełnie od podstaw. Bieg ciągły, zabawa biegowa, długi bieg i to wystarczyło. Bez żadnych ciężkich bodźców wymyślnych.
Po prostu zresetowałem. No i uwierzyłem w niego. Myślę, że ten psychologiczny aspekt sportu jest równie ważny. Mimo, że nie mam żadnego wykształcenia psychologicznego, bardziej tak podchodzę, bazując na takich moich doświadczeniach w relacjach międzyludzkich. Zastanawiam się w kontekście tego, co mówisz, czy taki reset treningu wiąże się z dużym regresem wyników, czy na przykład wymagało to od Piotrka jako zawodnika właśnie dużego kredytu zaufania na samym początku i czy faktycznie ten, nie wiem, powiedzmy, mówi, że współpracujecie 4 lata, czy ten pierwszy... rok współpracy to była dla Was taka mocna próba? Znaczy cały czas to jest próba. Dlatego, że jeżeli wykonujemy trening lżejszy niż Piotrek wykonywał 5 lat temu, to ja mu muszę zawsze tłumaczyć, że... No dobra, ale jak idą za tym wyniki i tak jak powiedziałeś, że poprawił swoje życiówki, no to okej, to pewnie się tylko cieszy.
bo on lubi patrzeć do dzienniczka, zagłębiać, że na przykład 4 lata temu biegał te tysiące 6 sekund szybciej. No i dlaczego teraz nie biega tak? No bo nie ma takiej potrzeby. To jest największy problem, żeby zrozumieć, że nie można się porównywać 1 do 1 do tego, co było rok temu, 2 lata temu czy 3 lata temu. To nie ma, uważam, najmniejszego sensu. No dobra, zmienię trochę temat w takim razie, bo robi nam się podcast o Piotrze Mielewczyku. Ja nie wiem, czy on słucha akurat naszych podcastów. Nigdy go o to nie pytałem. Jeżeli tak, to pozdrawiamy Cię Piotrek, ale żeby nie musieć zatytułować tego podcastu odcinek o Piotrku Mielewczyku. No to trochę już odbijemy w drugą stronę. Powiedziałem we wstępie i podtrzymuję to, że ty jesteś taką osobą, która ma szeroki horyzont, jeżeli chodzi o trening, bo bardzo dużo interesowałeś się tym, interesujesz i patrzysz, co dzieje się treningowo również w innych szkołach treningowych.
To jest taka cierpliwość na tym takim bardziej podstawowym poziomie. A czy ze strony zawodników, których prowadzisz, właśnie dostajesz takie sygnały wskazujące na to, że im tej cierpliwości brak? Czym to się objawia? Na pewno zdarzają się takie przypadki, że jak rozpoczynamy okres przygotowań, który trwa załóżmy w przygotowaniu do jakiegoś docelowego startu, ma 14, 12, 16 tygodni. To jest różny okres. No i na początku tych przygotowań biegamy wolno. No to tutaj faktycznie czasami się pojawiają pytania, dlaczego tak wolno? Czy musi być tak wolno? Czy... czy nie powinno być trochę szybciej. Ja mówię, że to wszystko jest proces. Trzeba uwierzyć w ten proces, dopiero wtedy przyjdą te efekty. Wracamy chociażby do przykładu Piotrka, bo to jest, myślę, że doskonały przypadek. W tym roku przygotowując się właśnie do Mistrzostw Polski i biegów szajowych, Piotrek gdzieś tam startował w poszczególnych biegach.
No i na City Trail w Poznaniu gdzieś tam dobiegł chyba czwarty, czy coś takiego. przegrywając z kilkoma chłopakami, tak, no ale to było jeszcze 8 tygodni, czy 6 tygodni przed startem i Piotrek był załamany, mówi, że w sumie nie ma sensu, no nie startujemy, no nic nie przygotujemy, mówię, no spokojnie, to był tylko mały kroczek do celu, no i też tam 6 czy 8 tygodni później wygrał z tymi zawodnikami, tak, z dwoma chyba, czyli z jednym na pewno zdecydowanie wygrał w tym starcie docelowym, więc... Tutaj jest ta ciepliwość właśnie też w trakcie tych przygotowań, żebyśmy mieli świadomość, że ten start docelowy jest tym momentem, który musi być w tej optymalnej formie, a nie 10 czy 12 tygodni wcześniej. Co może zrobić trener w takiej sytuacji, aby nie wystawiać tak mocno zawodnika na taką próbę cierpliwości?
Czy stosujesz jakieś takie rozwiązania? No bo wyobrażam sobie, że mając zarysowany cel długofalowy, nie każdy jest w stanie tak na słowo uwierzyć temu trenerowi, że będzie tak jak... Tak jak opowiadałeś chociażby na przykładzie Piotrka przed chwilą, że w 12 tygodni jest w stanie tak dużą różnicę potencjału sprzedać na zawodach. Czy Ty stosujesz jakieś, nie wiem, tłumaczysz jakoś ten proces, nie wiem, albo stosujesz jakieś cele pośrednie, które jeżeli są przewidywalne dla zawodnika, to też uświadamiają go w tym jakby długofalowym procesie, w którym miejscu się znajduje? Jedno to jest rozmowa i to, że ja staram się przekazać, że ta forma ma przyjść w odpowiednim momencie, a dwa to jest takie małe oszukiwanie tych zawodników i nie dawanie im możliwości sprawdzania się na treningach.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gościem odcinka jest Mikołaj Raczyński - autor tekstów z zakresu treningu na Bieganie.pl, biegacz amator z powodzeniem trenujący wielu ambitnych zawodników. Nasz rozmówca, znany w biegowym środowisku jako "Biegający Filozof" opowiedział nam miedzy innymi o tym:
jak zatracił proporcje między życiem prywatnym, a bieganiem dlaczego w jego filozofii treningu nie funkcjonuje pojęcie "drugi zakres"? z jakiego powodu nie przemawia do niego kultowa szkoła "Skarżyńskiego"? czym skutkuje w bieganiu brak cierpliwości i dlaczego dotyczy tak wielu biegaczy?Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak