Mentionsy Mentionsy
Bez Dyskusji
Bez Dyskusji

135. Donald Duck: Goin' Quackers/Quack Attack (2000, PS2) - Gigant powątpiewa!

04.03.2024 ·20 min 1 s

A jednak. Adam nie poprzestał na jednym wcieleniu Kaczora Donalda i kilka miesięcy po przerobieniu w Encyklopedii Platformerów 3D Goin’ Quackers (lub Quack Attack) w wersji dla PlayStation gada też o wersji dla PlayStation 2. Czy warto było nadrobić grę, która kiedyś wpędzała w kompleksy? A może - niech to kwęknie! - next-gen przegra w starciu z piątą generacją? :OPomóż nam w tworzeniu programu – https://patronite.pl/bezdyskusjiNasz Discord: https://discord.gg/eyCGYBrx9fWpadaj na naszą grupę! - https://www.facebook.com/groups/520144846333243Chcesz nam coś kopsnąć? - https://buymeacoffee.com/bezdyskusji

No, bogatsza, lepsza część świata mogła się już cieszyć Next Genem. Pierwszym w historii Next Genem. W naszej historii oczywiście, bo nie rozumieliśmy za bardzo przejścia generacyjnego pomiędzy 8 bitami a 32 bitami. To było w ogóle, wiecie, przeskoczenie z innego wymiaru do innego wymiaru. Ale oglądanie jak grafika trójwymiarowa ewoluowała wraz z szóstą generacją konsol. Co ta szósta generacja konsol znaczyła dla naszych wizualiów, dla naszych kinoskopowych telewizorów? To było coś bardzo niesamowitego. Przeżywanie tego w wieku lat 10, 11, 12 naprawdę rozpalało wyobraźnię do czerwoności. Jeżeli się miało szczęście, to już gdzieś tam w drugiej połowie listopada 2000 roku otrzymywało się od rodziców po wizycie na targowisku i zajrzeniu za zasłonkę lub gdzieś tam za plecze, otrzymywało się Donald Duck Going Quackers albo Quack Attack na PlayStation 1.

Wracało się do domu i jak powiedziałem kilka odcinków temu, kiedy mieliśmy tę grę tutaj w encyklopedii platformerów 3D, Po 4-5 intensywnych godzinach zabawy miało się tę grę już za sobą. Jakież było zdziwienie każdego z nas, kiedy otwierało się kilka tygodni później jakieś czasopismo growe, czy to będzie PSX Extreme, czy to będzie NEO i widziało się screenshoty z Donald Duck Going Quackers na PlayStation 2. Z tej dużo lepszej wizualnie wersji. To były początki tego uczucia, które miało wracać regularnie, które miało towarzyszyć ogrywaniu Tony'ego Hawka III i IV, które miało towarzyszyć ogrywaniu Raymana II, które miały towarzyszyć ogrywaniu

A wspomnienia tych lat, tego ukropu, który wtedy był, tych przygód wakacyjnych i różnych niesamowitych scenariuszy, które ożywialiśmy wraz ze znajomymi. No wiadomo, no kurczę, ostatnie lata prawdziwego dzieciństwa. Nie sposób tego nie wspominać z rozrzewnieniem. Jednak jak w każdej historyce, jak w każdym żarcie, to tutaj też się kryje jakaś prawda. Rzeczywiście Donald Duck, Goin' Quackers na PS2, screenshoty z tej wersji na PS2 uświadomiły mi, że moja konsola jest już stara, że moja konsola prezentuje już coś, co jest passé, co jest starożytne, archaiczne i że to wszystko będzie zastąpione dużo mocniejszą technologią i jestem już powolutku ofiarą tego przejścia, że gram w teoretycznie słabszą grę. No właśnie, czy słabszą?

Czy Donald Duck Going Quackers wersja PS1 rzeczywiście przy PS2 ma się czego wstydzić? Po to robię drugi odcinek swojego cyklu na temat w zasadzie tego samego tytułu, jak ja to w ogóle nazwę ten odcinek, żeby to jakoś rozróżnić, Chciałbym zweryfikować to i zbadać, jak rzeczywiście Wielka Przepaść dzieliła te tytuły, które by wychodziły na PS1 i na PS2 w 2000 roku, jeżeli to były teoretycznie te same gry. Bo tak jak powiedziałem już w pierwszym odcinku o Kaczorze Donaldzie, za wersję na PS1 odpowiadał zespół Ubisoft Shanghai, za wersję na PS2 z kolei Ubisoft Montreal. A zatem dużo dzisiaj, znaczy z tej perspektywy historycznej, dużo ważniejszy oddział Ubisoftu. Ci i ci pracowali na indie technologii. To są jakieś takie wariacje silnika do Raymana 2.

W przypadku wersji na PS1 jestem tego pewny, absolutnie. W przypadku wersji na PS2 nie do końca. Bardzo mocno odjeżdża ten Donald Duck od Raymana 2 z Dreamcasta chociażby, czy nawet z PS2. Ale być może to moje niewprawione oko, które nie czuje, że to jest ten sam silnik. Niemniej wiadomo, lepszej jakości oprawa, wyższej rozdzielczości tekstury, płynniejsza animacja i to wszystko co kojarzyliśmy z początkami PS2. To tutaj jest. Co jeszcze tutaj jest? No w zasadzie są te same światy i teoretycznie ta sama gra. Ja cały czas mówię teoretycznie, w cudzysłowie i tak dalej, ponieważ... Rzeczywiście zbudowany jest ten Donald Duck jest na identycznym scenariuszu, jest ten sam przerywnik filmowy na początku i ten sam przerywnik filmowy na zakończenie.

Są te same światy, które zwiedzamy po drodze, a zatem pierwszy świat to jest ta zalesiona góra, pod koniec której walczymy z tym wielkim, tłustym, żółtym ptakiem. Drugi świat to jest kaczogród w zasadzie, gdzie walczymy z braćmi B. Tutaj rzeczywiście z braćmi B, z wszystkimi trzema. Trzeci świat to jest nawiedzone zamczysko, gdzie po skakaniu na głowę jakimś kaczo... kaczym Frankensteinom oczywiście zmierzamy się z magiką The Char. Pamiętam, panie Kmiot. Magica de Char. Pamiętam, że też Diodak nazywał się Przyjacielka Czarna, ale teraz to wszystko jest w mojej głowie dużo świeższe. A czwarty świat to jest oczywiście ten wulkan z lawą i tam jest jakieś starożytne temple, jakaś świątynia starożytna, gdzie urzęduje główny boss tej gry, czyli Czarnoksiężnik. Te światy są identyczne.

To jest bardzo fajne, jasne, jest w tym taki akademicki szał sprawdzenia czegoś innego, ale jednocześnie ma się wrażenie, że jest to wtórne. Ciężko jest to ze sobą urzędzić, jakoś pogodzić te dwa podejścia. Zwłaszcza, że grą czasu spędzamy tak samo. Donald jest bardzo podobny pod względem sterowania. Tak samo się nim chyca lub podwójnie chyca. Jedyną taką prawdziwą różnicą w tej wersji jest możliwość uruchamiania ruchów specjalnych, takich czadowych popisów, jeżeli uda wam się skoczyć na trzech Wielu przeciwników z rzędu, nie dotykając w międzyczasie podłoża. Bardzo często te poziomy są tak ułożone, że widzicie przed sobą czterech przeciwników w niewielkiej odległości od siebie i wtedy właśnie macie trzy razy z głowy na głowę.

Na trzy głowy takie wskoczyć i... Będąc w powietrzu po trzecim przeciwniku można uruchomić sekwencję wpisywania kombinacji klawiszy, więc w zasadzie trochę jak Fatality w Mortal Kombat. Trzeba się nauczyć kombinacji krótkiej klawiszy, wrzucać te kombinacje. Kaczo Donald robi coś śmiesznego na ekranie, rzeczywiście są to takie całkiem kreskówkowe animacje i przez chwilę później ma tam podwójny mnożnik punktów. Więc w zasadzie niepotrzebne, tyle że, żeby skończyć grę na 100%, każdy z tych poziomów musicie powtórzyć i zrobić te magiczne sztuczki kilkukrotnie w poziomie. Po co to robić? Po to, żeby dojść do sekretnego świata, którego nie było w wersji na PS1, a która jest w wersji na PS2. Taki świat przypominający symulację VR. Trochę mi się też kojarzy z Metal Gear Solid wersją Integral.

Ale po drugie, i to jest powód, dla którego chciałem nagrać w ogóle tak krótki, niepotrzebny odcinek Bez Dyskusji. Ta gra, Donald Duck, Goin' Quackers, ukośnik Quack Attack, na PlayStation 2 jest... Proszę o jakieś werbyle tutaj. Brzydka. Naprawdę? Ale to naprawdę. Co innego oglądać screenshoty z tej gry w czasopiśmie, którego wydruk pozostawił wiele do życzenia. Co innego oglądać to na dzisiejszych wyświetlaczach i móc porównać sobie nawet z tą wersją na PS1. To jest troszeczkę kazus bardzo, ale to bardzo wczesnej szóstej generacji.

Pamiętacie sam początek PlayStation 2? Zanim te gry zrozumiały jaka jest architektura tej platformy, zanim nauczyły się ją wykorzystywać, Ja tak zawsze uważam, być może błędnie historycznie, że to właśnie Naughty Dog z Jack and Dexter wykorzystało te wczesne dziewicze lata szóstej generacji dopiero w 100%. Wcześniejsze tytuły gdzieś tam zagubione były w tej technologii i w nowym świecie, którego nie do końca rozumiały. I Donald Duck jest czymś takim. Ta gra wygląda brzydko. Ta gra ma bardzo brzydkie obiekty. Ta gra ma źle ścięte, źle ciosane poziomy. Kolejny odcinek.

Niemniej, czego jestem pewny, mam naprawdę wystarczająco w swoich żyłach, w swojej krwi teraz krwinek z Kaczora Donalda. To znaczy, Gigant jest już wymęczony. Gigant polecał, a teraz Gigant poleca troszeczkę mniej. Przetylałem się Kaczorem Donaldem i jeżeli zabiorę się kiedyś za trzecią, bo jeszcze jest trzecia... Naprawdę jeszcze jest trzecia inna wersja tej gry. Wersja z PeCeta i z Dreamcasta. Jeżeli zabiorę się za tą wersję, Nintendo 64 chyba jeszcze, to musi trochę czasu minąć. Ale kusi mnie to, bo mimo że znowu będę biegł przez las, przez kaczogród, przez nawiedzony dom i przez wulkan, to będę wtedy słuchał innej muzyki, jest inny kompozytor wersji na PeCeta, więc jest to w pewien sposób teoretycznie troszeczkę kuszące.

No, ale to nie prędko. Nie bójcie się. Najbliższe okienka encyklopedii platformerów 3D zarezerwowane są na inne tytuły, na coś, czego jeszcze do tej pory w podcaście nie było. Jeżeli zaś pojawiacie się tutaj w zasadzie na świeżo, jeszcze nie znacie tego wzorca, tego cyklu, to przypomnę, czy powiem wam, o właśnie, że Donald Duck, Goin' Quackers to jest taki klon Crash Bandicoota, klon całkiem niezły. Udany po prostu. Wersji na PlayStation wystawiałem jakąś szósteczkę na 10. Teraz bym o te pół oczka tę ocenę obniżył za to, że poziomów jest mniej. Są one chyba mniej ciekawe. A do tego grafika, mimo tego, że lepsza, to tak naprawdę gorsza. Czego nie rozumiecie?

Ale w cyklu, w którym jeszcze nie było Crash Bandicoota może warto byłoby po prostu zerknąć do Crash Bandicoota. Kto wie, może w tym roku się to wydarzy. A najciekawsze w tym korowodzie Crashu podobnych tytułów jest fakt, że Catcher Donald jeszcze jedną szansę na coś takiego otrzymał. Być może nie pamiętacie, ale jego superbohaterskie alter ego... Doczekało się własnej gry na PS2. Było coś na podstawie Super Quenca. Ja to doskonale pamiętam. Pamiętam cel shade'owaną oprawę i w zasadzie zacieram rączki. Na jakiś moment, kiedy pojawi się również w encykloperii platformerów 3D. Ale nie będzie to w najbliższym czasie. Tutaj pewne rzeczy trzeba najpierw dociągnąć do końca i trzeba powyciągać z szafy pomysły, jakie pojawiły się jeszcze na koniec zeszłego roku, kiedy musiałem tam grinchować ostro, intensywnie, żebyście mieli na święta odcinek o grinchu.

Za co bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy. To był Adam Piechota, to był Bez Dyskusji, to był Donald Duck Going Quackers, wersja PlayStation 2. Wszystkiego dobrego, papa!

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.