Żyłam w erze Taylor Swift
Taylor Swift to już nie imię i nazwisko, lecz zjawisko. – Biografia Taylor Swift świetnie nadaje się do studiowania zmian w czasach, w których żyjemy. Tego, jakie subtelne kulturowe przesunięcia mają miejsce i jak reinterpretuje się wizerunek kobiet, a w szczególności feminizm – mówi Karolina Sulej, reporterka, aktywistka, antropolożka i zadeklarowana swiftie, która na dwa tygodnie przed aż trzema koncertami piosenkarki w Warszawie wydała książkę „Era Taylor Swift”. Rozmawiamy o dziewczyńskim wizerunku w rozerotyzowanej branży, konsekwencji, ale też obsesyjnej samokontroli. Analizujemy, dlaczego dziś rozmawiamy o cielesności, a nie, jak w latach 90., o looku ikon popkultury. W końcu – jaki wpływ na politykę, kulturę i środowisko ma i będzie mieć w kolejnych latach „człowiek roku” magazynu „Time”.
To nie jest zwykła książka o Taylor Swift tak naprawdę. Jej biografia to tak naprawdę jedna trzecia, powiedziałabym, całości. Potem wpadniecie we wspaniałą, to będzie wspaniała uczta dla wszystkich, którzy po pierwsze kochają poezję, po drugie lubią szukać podwójnych, drugich znaczeń w jakichś takich popkulturowych kodach. No i też jakaś tam wiedza z zakresu języka, to zawsze jest bardzo, bardzo ciekawe. No i potem mamy część taką publicystyczną, powiedziałabym. No i na końcu przegląd polskich Swifties. Tak jest. Tą część najbardziej ominiemy, no bo też nie chodzi o to, żeby ten podcast był od książce. Oczywiście. Książkę trzeba kupić, przeczytać i najlepiej zabrać na koncert, który już niedługo, za dwa tygodnie, 1, 2 i 3 sierpnia Taylor Swift zagra na Stadionie Narodowym trzy dni pod rząd.
Karolina, rozumiem, że ty już masz bilety na wszystkie trzy dni. Oczywiście, od roku. Nie na jeden, nie jestem taką maksymalistką, ale będę się włóczyć, będę flanerką w Warszawie, oglądającą ludzi, którzy na pewno zmienią nie do poznania stolica na te kilka dni. Będę się im przyglądać jako Swiftie, jako kulturoznawczyni i jako reporterka i na to również, przyznam się szczerze, nie mogę się doczekać, ponieważ Częścią tego doświadczania Taylor Swift jest też wizerunek Sweeties i trzeba się przebrać i udekorować i również odpowiednie beauty wykonać na sobie, żeby odpowiednio wyglądać na koncercie, bo inaczej to lekki wstyd. No ale właśnie, co to znaczy, że trzeba? To znaczy, że prawdziwy Swifty nie obcuje z muzyką Taylor Swift na chłodno, tylko rzeczywiście wciela ją w życie.
A to wcielanie mnie bardzo też interesuje, bo popełniłam też taką książkę Ciałaczki, która bardzo pasuje do tego podcastu, ponieważ opowiada o tym właśnie, w jaki sposób my wyrażamy naszą tożsamość, płeć, upodobania tym, co mamy na ciele, nałożone i w co nasze ciało jest ubrane. I rzeczywiście Taylor Swift i te jej ery, czyli różne wizerunki są przejmowane przez Swifties i no cóż, taką jazdą obowiązkową jest właśnie przebranie się za którąś z er, tak żeby to było rozpoznawalne. I to robią mężczyźni i kobiety, na różne sposoby interpretują. Niektórzy, no powiedziałabym, inwestują i pieniądze, i czas, i umiejętności, bo to bywają bardzo takie stroje wyrafinowane, niemalże dragowe. A niektórzy po prostu starają się jakoś symbolicznie zaznaczyć to kim są, co mi się wydaje wspaniałe, ponieważ my zwykle uważamy, że ani makijażem, ani ubraniem już nie przystoi nam się bawić, skoro jesteśmy dorośli i boimy się, że nie wiem, to będzie może zbyt pretensjonalne, albo przesadzimy, ktoś się będzie z nas śmiał.
Tak, to jest nieuchronne. A myślisz, że w tym kontekście przebudzi się z tematami proekologicznymi? Jestem bardzo ciekawa, ponieważ rzeczywiście jest to temat, który ostentacyjnie jest omijany. Adresowany jest przez jej sztab PR-owy, ale też w taki jakiś sposób niespecjalnie czytelny, więc widać, że to jest mijanka. Mam nadzieję, że w tym departamencie również się wyedukuję, tak powiem. Bo mam nadzieję, że jako osoba, która słucha swoich fanów, odniesie się do tego na swoich zasadach prędzej czy później. Nie sądzę, żeby mogła długo jeszcze istnieć w takim publicznym odbiorze, jeśli tego nie zaadresuje. Szczególnie, że nawet osoby, które ją bardzo lubią, nie wiem, jak ja, jako Swiftie i w ogóle Swiftie, są bardzo krytycznie nastawieni do tego aspektu.
Może ci fani nie mają takiego pomyślunku w ogóle w sobie, że okej, jakby to, że ona jest w rozciągniętym swetrze z kotami, to nie znaczy, że ja mogę do niej podejść i ją przytulić. Masz rację, ona rzeczywiście wysyła taki sygnał, że można projektować, że to jest moja przyjaciółka, tak? To mogłaby być moja koleżanka, więc mogę ją zaczepić, bo ona wszystkich przytula. I rzeczywiście tak jest, że jak już jest, nie wiem, jakiś meet and greet, też Swifties opowiadali, Że ona jest bardzo taka dotykowa, tak? Że ona dotykała ich, komplementowała ubrania, komplementowała włosy Sabiny. Sabina pamięta, że ona miała właśnie bardzo pachnące te włosy i w ogóle pięknie pachniały mi jakieś super perfumy. I że miała właśnie te swoje kreski, ale prawie nie miała makijażu. No i że naprawdę jest wysoka właśnie, że taka wysoka.
Jej twórczością, dokładnie. I ciśnie się w ogóle na usta pytanie, dlaczego Taylor Swift nie ma jeszcze swojej własnej marki kosmetycznej. Chociażby marki pomadek. Chociażby marki pomadek. Co ciekawe, nie wiem czy Urban Decay swego czasu zrobił pomadkę w kolorze Bad Blood. Nie komunikując tego w żaden sposób, oczywiście Swifties to wytropili, ja sama w ogóle to wytropiłam, szukając odcienia pomadki, którą używa Taylor Swift. Podobno to jest Pat Muff Graff pomadka. No i właśnie Allure przeprowadził teraz takie mini świlectwo, że właśnie dlaczego nie widzieliśmy jeszcze kosmetyczki, nigdy w życiu nie widzieliśmy kosmetyczki Taylor Swift. A jej przecież najlepsza przyjaciółka Selena Gomez nie tylko non stop pokazuje swoją beauty routine, czy ogólnie jakich kosmetyków używa i mówi o tej urodzie, będąc też świetną ambasadorką jakichś ciał pozytywności.
Tak jest, dokładnie. Reżyseria scenariusz. Wystąpiły moje koleżanki jeszcze w dodatku. Dokładnie. Zatrudniłam je. Także... Tak, ona bardzo dba o swój zespół. To też jest chyba warto podkreślić. I daje premie swoim pracownikom i z nim jest zżyta na lata. Tak, właśnie zastanawiam się, gdzie wygrzewałaś informacje o tych premiach. Premia dla kierowcy, ponieważ uwielbiam jeździć samochodem. Jakoś mnie najbardziej zainteresowała na 100 tysięcy dolarów. Jak przyjedziesz do Polski, mogę cię wozić. Więc ona jest hojna też przy tym wszystkim. Naprawdę jest i warto to podkreślić. A to, że ma obsesyjną kontrolę na punkcie swojego wizerunku, ma też czasem dobre strony, ponieważ dzięki temu, że ona się wkurzyła i Swifties się wkurzyli, to amerykańska administracja, w sensie administracja Bidena, zaostrzyła prawo chroniące gwiazdy przed nadużyciami ze strony AI.
Bo AI... Wygenerowano pornograficzne obrazy Taylor. I zarówno Swifties, jak i sama Taylor z nimi walczyła. No i to było na tyle głośne, że rzeczywiście... No i to jest coś, co może dotknąć w pewnym momencie nas, czy właśnie młodsze pokolenie, nasze dzieci. Zwłaszcza, mam na myśli po prostu jakieś deepfake'owe filmy, w których... Ale no maksa, nawet jeśli my nie będziemy chcieli się seksualizować, jak na przykład Taylor nie chce, no to ktoś będzie chciał. Ktoś będzie nas seksualizował, tak. Już nie mówię o jakimś wykorzystywaniu tego później. No właśnie. W jakichś strasznych celach. Powoli będziemy kończyć, chociaż ta historia, myślę, że my mogłabym mieć jeszcze 100 wątków, ale mam nadzieję, że zostanie jakiś mały niedosyt i potem wszyscy się dosycą, czytając tą książkę, którą strasznie polecam.
I bardzo mi się podobał, świetny był. Tak. Ja bardzo lubię to makijaże Taylora. Ja też często noszę kreskę i kocham pomadki i bardzo lubię czerwone pomadki. To są moje ulubione. Jak ustaliłyśmy przed nagraniem, Karolina wygląda jak Taylor Swift. Nie tylko jakby jest Taylor Swift literatury, tak? Tylko... Ale to naprawdę było wcześniej. I właśnie super, że mówisz, bo dosłownie wczoraj ktoś mnie zapytał, czy... I może ktoś z was słuchających chce też znać odpowiedź na to pytanie. Czy stałaś się Swiftis dlatego, że napisałaś książkę, czy napisałaś książkę dlatego, że byłaś Swiftis? Napisałam książkę dlatego, żebym Swifty oraz moja koleżanka, która pracuje w wydawnictwie WAB, pozdrawiam, wygadała, po prostu wygadała nasz dziewczyński sekret, bo my się z nami lubimy od lat, że ja lubię Taylor Swift i to była moja taka dosyć jednak prywatna
Mam też pytanie zapisane. Wydawało mi się jakieś takie bardzo osobiste, ale już sama się zgłosiłaś na to. Powiedz, co masz? Mam na sobie dwie bransoletki przyjaźni, które mają swoje źródło w piosence You're On Your Own Kid. Bo tam Taylor śpiewa, żebyśmy sobie robili te bransoletki i cieszyli się chwilą. No więc Swiftie to podchwycili i teraz robią te bransoletki w dużej ilości. I chodzi w tym o to, żeby te bransoletki robić i się nimi wymieniać. Za darmo je dawać. W ramach właśnie przyjaźni i te dostałam od mojej koleżanki ze Wysokich Obczasów również Swifty, Katarzyny Sailor, więc bardzo ją pozdrawiam. Jedna to jest Karma z Midnight oczywiście i z tutaj kulami dyskotekowymi Try Try Try, czyli fragment piosenki z pandemicznej płyty, gdzie Taylor śpiewa, że kręci się jak kula dyskotekowa.
Dla mnie ta część z językiem wiadomo, ale to już jakieś moje... No jest to Taylor przez Sulej, no nie da się ukryć. Dokładnie. Na końcu też jak poznacie Swifties, tam są super zdjęcia i to troszeczkę jest właśnie może dla mnie był ten powrót do tych czasów tego pokoju, W którym masz plakaty, że zbierasz te wycinki, że to się już nie dzieje. A to też była jakaś taka część życia może takiego wyśnionego, nawet nie aspiracyjnego, ale takiego bajkowego, magicznego, niedostępnego. Właśnie może ta dostępność, te social media obdarły. Bardzo możliwe. No ale koncerty na pewno przywracają tę potrzebę magii i tego pokoju, który dzielimy co prawda z tysiącami ludzi, ale uczucie jest to samo.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Agneska przedstawia Karolinę Sulej, autorkę książki o Taylor Swift, i omawia tematykę książki.
Agneska omawia strukturę książki i jej tematykę, podkreślając znaczenie biografii w kontekście kultury.
Agneska i Karolina poruszają temat idolki Taylor Swift i jej wpływ na młode pokolenie.
Agneska i Karolina omawiają wizerunek Taylor Swift i jej er, podkreślając jej podejście do ciała i seksualizacji.
Agneska i Karolina poruszają temat Taylor Swift jako oazy w kontekście seksualizacji gwiazd.
Agneska i Karolina omawiają przejście Taylor Swift z muzyki country do popu, podkreślając jej zmiany w stylu życia i wizerunku.
Rozmowa skupia się na Taylor Swift jako biznesowej kobiety, jej beauty routine i marki kosmetycznej. Analiza małżeństwa Swift i Marka Alanna oraz wpływu na jej twórczość i wizerunek.
Kontynuacja tematu Taylor Swift jako kulturowej ikony, jej wpływ na popkulturę, girl power i rola w kształtowaniu wizerunku kobiety. Omówienie konsekwencji jej działań i wpływ na inne artystki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Taylor Swift to już nie imię i nazwisko, lecz zjawisko. – Biografia Taylor Swift świetnie nadaje się do studiowania zmian w czasach, w których żyjemy. Tego, jakie subtelne kulturowe przesunięcia mają miejsce i jak reinterpretuje się wizerunek kobiet, a w szczególności feminizm – mówi Karolina Sulej, reporterka, aktywistka, antropolożka i zadeklarowana swiftie, która na dwa tygodnie przed aż trzema koncertami piosenkarki w Warszawie wydała książkę „Era Taylor Swift”. Rozmawiamy o dziewczyńskim wizerunku w rozerotyzowanej branży, konsekwencji, ale też obsesyjnej samokontroli. Analizujemy, dlaczego dziś rozmawiamy o cielesności, a nie, jak w latach 90., o looku ikon popkultury. W końcu – jaki wpływ na politykę, kulturę i środowisko ma i będzie mieć w kolejnych latach „człowiek roku” magazynu „Time”.