BP #342 Bajki dla Leosia cz. 1
Tytuł: Bajki dla LeosiaAutor: Magdalena WachnickaCzyta: Wojciech StrózikOdwiedź też: https://bajkowypodcast.pl/Wesprzyj podcast: https://patronite.pl/RODKPodobała się bajka?Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/rodk 🙂Daj znać w sekcji Q&A na Spotify, co sadzisz o tym odcinku?
Tak szybko jak dziś nigdy nie umył ząbków. Tak szybko nigdy się nie ubrał. I nigdy tak szybko nie pobiegł na swoje wielkie, samotnie rosnące drzewo. Wytężał wzrok, bo wiedział, że gdzieś w oddali pojawi się samochód. Wielki Jeep, którym przyjadą z Polski wielcy turyści. Obierzy światy. Babcia Bena i dziadek Zibek. Dziadkowie najukochańszego wnuka na świecie, Leosia. Kiedy Jeep zbliżał się do zagrody, mama Jamesa wyszła przed ogromną chatę, w której mieszkała z Jamesem i kierowcą Jeepa, tatą Jamesa, Filipem.
– Proszę pani, – powiedział James, – proszę pójść ze mną, uratujemy kapelusz. Kapelusz zatrzymał się na trąbie małego Koko. – O, widzi pani, mój przyjaciel Koko nie pozwoli, aby zniszczył się pani kapelusz. Babcia uradowana przytuliła Jamesa i wrócili do Jeepa, aby rozładować bagaże. Dziadek Zibek był szybszy i wszystkie bagaże były już w chacie Filipa. Kiedy po lekkim posiłku babcia Bena i dziadek Zibek zastanawiali się, co może ich spotkać na tym nowym miejscu, podbiegł do nich James i zapytał, co chcecie państwo robić?
Nie czekając na odpowiedź, wykrzyczał. Dziś zaraz się ściemni, ale jutro, skoro świt, zapraszam państwa na safari z moim przyjacielem, małym słonikiem Koko i jego wielką mamą Kasią. Czy wiecie państwo, co to jest safari? Zapytał James. No, nim dziadek Zibek popisał się wiedzą, James pośpiesznie oznajmił, że safari to polowanie na zwierzęta. Dziadek Zibek zmrużył oczy i z przerażeniem zapytał. Polowanie? My nie przyjechaliśmy zabijać zwierzęta. Nie proszę pana polowanie, ale z aparatem fotograficznym.
Będziemy obserwować zwierzęta i robić im zdjęcia. Takich zwierząt, jakie są koło mojego domku, nie ma nigdzie na świecie. A to mi ulżyło, odpowiedział dziadek Zibek. Na zajutrz po ciężkiej podróży Bena i Zibek o dziwo bardzo wcześnie wstali. Jakież było ich zdziwienie, kiedy wyszli przed chatę i zobaczyli, że James stoi koło wielkiej słonicy Kasi i małego Koko, którzy są gotowi do drogi. Gotowi na safari. Bena chwaląc Jamesa, że tak szybko wstał, zapytała go, co słonica Kasia ma na swoim grzbiecie.
Słonia już poznaliście. Z pomocą słonicy Kasi poznamy dziś najszybsze zwierzę świata, lamparta. Z dumą chwalił się James. Dziadek Zibek i babcia Bena nie mogli się doczekać, kiedy będą mogli porobić zdjęcia Lampartowi. Wiesz, powiedział do babci dziadek Zibek, wielka szkoda, że nie ma z nami naszego wielkiego skarbka, kochanego wnuczka Leosia. Obiecuję ci, babciu, powiedział dziadek Zibek, że jak będziemy następnym razem w Afryce, to zabierzemy naszego Leosia. cika i mamunie, madzie, żeby mogli podziwiać piękną przyrodę Serengeti i zwierzęta Afryki.
Stanął w bezruchu. Dziadek Zibek i babcia Bena pierwszy raz w życiu widzieli z tak bliskiej odległości tak wielkiego, prawdziwego dzikiego kota. Aparat cały czas wykonywał mnóstwo zdjęć, aby po powrocie do domu można było pokazać Leosiowi. James zaczął opowiadać nam, że Lampard to najszybsze zwierzę na świecie. Może biec jednak bardzo krótko. Jego serduszko powiększa się podczas biegu i musi potem długo odpoczywać, aż serce znowu się pomniejszy. Babcia Bena była zachwycona.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Autor: Magdalena Wachnicka
Czyta: Wojciech Strózik
Odwiedź też: https://bajkowypodcast.pl/
Wesprzyj podcast: https://patronite.pl/RODK
Podobała się bajka?
Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/rodk 🙂
Daj znać w sekcji Q&A na Spotify, co sadzisz o tym odcinku?