Mentionsy Mentionsy
Apetyt na życie
Apetyt na życie

Teatr emocji Leny Frankiewicz

15.03.2026 ·24 min 19 s · 7 rozdziałów

Jej spektakle to opowieści o ludziach w momentach przełomu, o stracie, samotności, odrzuceniu, nadziejach. W jej teatrze emocje nie są dodatkiem do historii - są jej sercem. Porozmawiamy więc o tym, jak rodzi się scena, która porusza widza i dlaczego opowieści o ludzkiej wrażliwości wciąż są nam tak bardzo potrzebne. Z Leną Frankiewicz, reżyserką teatralną rozmawiała Małgorzata Żochowska.

8:03 · Próby i reprezentacje 1

Że nie wiemy, czy wolno nam się zaśmiać, tak? Czy to jest ten moment, który ma nas skłonić do śmiechu, czy do jakiejś głębszej refleksji? Ten moment, o którym już pani wspomniała, czyli najpierw się kwestionujemy, wypieramy, nie modlimy się przy stole, a potem do niego siadamy i wszyscy huralnie jednak w jakąś konwencję się wpisujemy. Ale jeszcze jeden fantastyczny moment, w którym nagle się okazało, że po tym, jak prawda wyszła na jaw, Może nie będziemy do końca mówić, żeby zachęcić naszych słuchaczy do pójścia do teatru. To moment, w którym bohaterka, Wiktoria Gorodecka, nagle się okazuje, przekonuje, że została wykluczona. Że po tym, jak powiedziała, co czuje, co myśli i pokazała w końcu światu swoje potrzeby, to została wyeliminowana z tej grupy.

9:16 · Teatr jako mikro wspólnota 1

I wznawialiśmy wczoraj spektakl, była próba wznowieniowa. W roli Zuzy, którą na premierze widziała pani Wiktorię Gorodecką, grała wczoraj Magdalena Kumorek. Też zupełnie inny kolor. Dwa bardzo ciekawe, różne spojrzenia na tę postać. Także bardzo serdecznie zapraszamy, bo to jest takie świeże przedstawienie, do garnizonu. Będzie grane, z tego co wiem, i w kwietniu, i pod koniec marca, i w kwietniu, i w maju, i w lipcu. Tam są jakieś już konkretne daty. Można sobie to sprawdzić na stronie Garnizonu Sztuki. No i bardzo, bardzo jakoś lubimy być w tym szalonym, zielonym świecie.

11:42 · Obserwacja ludzi 4

Czasem jadąc samochodem, stojąc w korku, przyglądam się ludziom, którzy siedzą za kierownicami innych aut i myślę sobie, że każdy z nich to jest jakaś historia. Nie jest tak, że pukam w szybę i pytam, co u ciebie słychać, ale mam pełną świadomość tego, że każdy z nas niesie coś ze sobą. Ja lubię sobie wyobrażać, patrząc na ludzi, co oni ze sobą niosą, jaki rodzaj bagażu. Jaki rodzaj przeszłości? Też bardzo mnie interesują te generacyjne wątki, czyli to, co my przenosimy z pokolenia na pokolenie, jaka jest przeszłość właśnie naszych przodków. A lubi pani patrzeć na relacje osób, które siedzą w samochodzie? Bo ja i na to zwracam uwagę, czy ze sobą rozmawiają, czy się śmieją, czy każdy patrzy w inną stronę.

Jakiś czas temu rozmawiałam z panem Andrzejem Sewerynem o emocjach. Zarówno tych po stronie reżysera, jak i aktora. I pytałam go, jak to jest, na przykład Wiktoria wychodzi po takim spektaklu do domu, nie wiem, i po drodze gdzieś musi zgubić te emocje, żeby po prostu funkcjonować. A pan Andrzej Seweryn mówi, pani redaktor, ale my po prostu udajemy. Można aż tak udawać? Ja myślę, że każdy ma tutaj z aktorów swoje własne metody, ale na pewno jest to nieodzowne i niezbędne, żeby się jakoś po prostu zostawiać za sobą te emocje, rozładowywać ten rodzaj po prostu, może nawet nie napięcia, ale takiego emocjonalnego wysycenia.

No Wiktoria jest też, podobnie jak cała obsada aktorów grających w Facecie z papieru, to są znakomici artyści, doświadczeni aktorzy z jakąś bardzo ogromną paletą środków takich, od takiej wiskomiki, po jakieś takie... Ale ja to wiem, ja to wiem, tylko... Ja wychodzę z ładunkiem... Pewnie ich należałoby o to zapytać, jak to robią. I pewnie utożsamiam także ich z tym, co ja sama przeżywam. Ale to jest chyba najlepsza recenzja. To są prajdy, że oni jakby schodząc, bo ja jestem po każdym spektaklu, schodzę do garderoby, oni się świetnie czują. Oni mówią, ale dzisiaj to było tutaj, a dzisiaj to ci tutaj tak zagrałem, a mi tutaj kapnęło, ukapnął mi wosk ze świeczki na spodnie, ale zobacz co tutaj... Albo wypadła mi słuchawka z ucha, prawda?

Pani Wiktorii. No tak, ale... Pani skupienie na emocjach i na historiach, o których mówiłam, na miłości, stracie pamięci, nadziei, na wykluczeniu, na lęku, to jest próba, nie chcę, żeby to zabrzmiało banalnie, ale w ten sposób Pani próbuje znaleźć jakąś odpowiedź, jakąś receptę, czym może pokazać nam, że to wszystko jest do przyjęcia i każdego może spotkać. Tak, no ja myślę, że każdy w swojej biografii nie uniknie jakiegoś momentu katastrofy, trudnego momentu, momentu straty. No po prostu na tym jest zbudowane nasze człowieczeństwo, że my coś zyskujemy, coś tracimy, musimy się z czymś mierzyć, z jakimiś sytuacjami i tak dalej, więc ten teatr też ma taki dla mnie wymiar terapeutyczny.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.