Mentionsy Mentionsy
Amiga Bez Ściemy
Amiga Bez Ściemy

Amiga Bez Ściemy odcinek 37

27.10.2024 ·57 min 19 s · 20 rozdziałów

NrGeek i Amiga - wywiad z czołowym youtuberem.

0:00 · Witamy i przedstawienie gościa 2

Dziękujemy za wsparcie na Patronite. Amiga Bez Ściemy Amiga Bez Ściemy Kochani, witamy już w 37. odcinku Amiga Bez Ściemy i dzisiaj zdecydowanie w poszerzonym gronie gwiazda YouTube'a u nas na kanale. I od tej gwiazdy YouTube'owej zaczniemy. Przedstaw się mój przyjacielu. Cześć, cześć. NrGeek z tej strony. Nie wiem czy gwiazda, raczej taka mała iskierka myślę.

Gwiazdy to już w więzieniu siedzą YouTube'a teraz. No i mój przyjaciel. Rafał Chyła. No i oczywiście szanowny prowadzący. Remig już, remig z klasa. Jedziemy! W ogóle generalnie witamy Cię mega serdecznie na naszym takim teoretycznie niszowym kanale, bo zaczynaliśmy o Amidze, jesteśmy Amigowcami z krwi i kości. Ja jestem Twoim subskrybentem, kolega już też, więc witamy Cię jeszcze raz mega serdecznie i powiedz mi, skąd w ogóle pomysł na Twój kanał?

3:19 · Analiza stylu wideo 1

Oczywiście nie uważam tego, no tak chyba każdy zaczyna i do siebie mam dokładnie tą samą pretensję w tych naszych pierwszych Amigach. Powiedz mi w jakim czasie to u Ciebie poczułeś ten flow, że już nie masz tego problemu? Wiesz o czym mówię chyba. Tak, bo ja na początku sobie rozpisywałem scenariusz tego filmu, ja się uczyłem tego na pamięć partiami, potem po prostu to odtwarzałem. Natomiast moment, w którym przestałem to robić, to trochę wynikało z tego, że nie miałem czasu, żeby się tego wszystkiego uczyć, bo jeszcze pracowałem, więc musiałem znaleźć sposób, żeby nagrywać te filmy szybciej. I to było chyba od pierwszego odcinka Pogadajmy, o ile dobrze pamiętam, gdzie zacząłem, po prostu postawiłem kamerę i zacząłem nagrywać to, co tam mi ślina na język przyniosła.

6:00 · Zapytania o ekipę i sukces 2

Twoją relację z Pixel Heaven. Trzeba mieć talent, żeby zrobić tak nieudanej imprezy jak Pixel Heaven. Całkiem ciekawy film. Gdzieś tam odjechałeś o porno w kosmosie czy coś. To jest naprawdę talent. Jeszcze jedno pytanie zadam, zanim przejdziemy do spraw Amigowych. Też związane z twoim kanałem i już przechodzimy do spraw Amigowych. Więc powiedz mi, czy na ten twój sukces cały czas pracowałeś sam, czy miałeś lub masz nadal jakiegoś współpracownika, który ci pomagał, bo widziałem, że też tam miałeś chyba kamerzystę na tym pikselu. Jak to wygląda? Jesteś samotny wilk, czy masz ekipę? Nie, nie, nie mam ekipy. Działam sam. Akurat na Pixel Heaven był mój kolega Bart z żoną i jego żona filmowała.

Nie korzystam z żadnych dodatkowych osób, które by mi pomagały. Zawsze mam takie stwierdzenie, że nikt nie spieprzy filmu jak ja sam, więc wolę nikomu nie dawać tego. Robię wszystko od początku do końca samodzielnie. No teraz powiedz mi przyjacielu drogi, jak wspominasz w ogóle twój pierwszy kontakt z Amigą? Oj, to była w ogóle ciekawa historia, bo ja nigdy Amigi nie miałem w tamtych czasach, miał ją mój kolega. Ja w zasadzie od razu z Commodore 64 przerzuciłem się na peceta. Ale w międzyczasie, kiedy ja miałem Commodore, moi koledzy, dwaj moi koledzy, Zbyszek i Arek, mieli właśnie Amigi. I pamiętam pierwsze zetknięcie z Amigą, bo Amiga była dla nas niedostępna.

7:08 · Pierwsze zetknięcie z Amigą 3

To były czasy pierwszych... Top Secret. Wszyscy mieli Commodorki, Atari się zdarzało, Spectrum. Amiga była gdzieś tam w jakichś takich sferach marzeń. I mój jeden kolega Zbyszek miał pierwszą Amigę i pamiętam, że przyszliśmy do niego i miał tylko jedną grę. Nie miał, nie miał, ale był tak podniecony tym, że ma Amigę, ale ma tylko jedną grę. I pamiętam, że on odpalił tą grę i to było Lost Patrol. Taka gra, w której przeprowadza się żołnierzy amerykańskich przez wietnamską dżunglę. To nie była dobra gra, ale był jeden element, który na mnie zrobił piorunujące wrażenie. Otóż W trakcie przerzucania tych żołnierzy, w trakcie gry pojawiały się takie króciutkie filmiki, one były czarno-białe, one miały chyba z 3 klatki na sekundę, ale one były digitalizowane i to było coś takiego dla mnie niesamowitego, że nareszcie na ekranie komputera widzę film, bo

Osoby, które wychowały się podobnie jak ja, są w tym podobnym rączniku, wiedzą, że w tamtych czasach my pragnęliśmy zobaczyć film na komputerze. To nie było osiągalne z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że były dyskietki, a na dyskietkach takie filmy zajmowałyby dużo. No a po drugie też nie było całej tej technologii, która by to umożliwiła. Tam potem oczywiście się pojawiła ta Amiga Genlock i tak dalej, ale to był właśnie ten moment taki, że wow, że nareszcie widzę film na Amidze i powiem Ci, powiem Wam, że Wiele lat później sobie odpaliłem na emulatorku Lost Patrol i byłem naprawdę zdziwiony, że na mnie to zrobiło jakiekolwiek wrażenie, że te filmiki, które były, no tak jak mówię, to nie było płynne, to nawet ciężko powiedzieć, że to były filmiki, to wyglądało jak trochę slideshow następujące po sobie klatki animacji w jakimś tam interwale czasu, ale to było po prostu tak złe,

W każdym razie, pamiętam, że kiedy poszliśmy do mojego kolegi Zbyszka, bo byłem z moim kolegą Arkiem właśnie wtedy i on odpalił tą Amigę, to nie dał nam się dotknąć. My żeśmy nie grali na tej Amidze, on tylko grał, nie znał angielskiego, więc totalnie nie wiedział co robi, ale chodziło tylko o to, żeby pokazać te filmiki, żeby wzbudzić w nas zazdrość, że są właśnie te filmiki digitalizowane. Tak jak mówię, to było trochę takie niepisane, Niepisana informacja, niepisana wieść, że wszyscy tego pragnęli i on nareszcie to miał i mógł nam to pokazać. Także to było moje pierwsze zetknięcie z Amigą 500, ona jeszcze wtedy nie miała, on miał gołą, nie miał tego 512 kg pamięci, nie miał tego, to była goła Amiga póki co.

10:21 · Nostalgię i opowieści z tamtych czasów 1

To nie było, słaba gra. Film dobry, ale gra słaba. Tak, ale też, wiesz, chodzi mi o pamięć, że ta nostalgia jednak to... Nasz ostatni odcinek i to demo scenowe, gdzie opowiadałeś, że też widziałeś film interaktywny. Tak, tak, dokładnie. Nie pójdzie dalej niż to, co Amiga 5. Tak, że to już jest perfect, nie? Że to już mamy, już mamy fotorealizm, już koniec, nie? Bo rozumiem, że potem u tego kolegi czy u innych kolegów jednak poznałeś pełne spektrum gier na Amigie. Teraz zrobię Ci taki mały, szybki test. Dam Ci pięć par podobnych gier i po prostu masz wybrać, którą wolisz. Ewentualnie potem możesz rozwinąć, ale najpierw bym Cię prosił o wybranie konkretnego tytułu.

15:39 · Anegdoty z tamtych czasów 6

Źle się w to grało. Nie wiem dlaczego, ale nasze wersje Amigowe były lepsze. Super Frog był grą, której ja strasznie zazdrościłem, bo pecet nie miał takich dobrych platformerów. Z prawdziwego zdarzenia. Super Frog był takim, można powiedzieć, już najwyższym poziomem z tego, co można było stworzyć w tamtym czasie. Oczywiście według mnie w kwestii gier platformowych. No i to intro. Przypadkowo żeśmy ją odnaleźli. Było na piątej dyskietce. I tylko żeśmy ją znaleźli dlatego, że kolega się pomylił i odpalił od piątej dyskietki. I siedzieliśmy i mówimy, co to jest? Co tu się dzieje? W ogóle jakaś... Film animowany. To strasznie nas to wtedy... Rozwaliło na łopatki. I pamiętam, że jak zobaczyłem ten film, chociaż Amiga miała mnóstwo fajnych gier, które miały świetne intro, jak premier, Wolf Child, można wymieniać długo, ale to intro, pamiętam, że Super Froga, tak mi zapadło w pamięć.

I myślę, że po części też przez to, że ten film tam był, tak mi się ta gra podobała. Nigdy żeśmy Super Froga nie przeszli, bo ja też nie miałem możliwości grania tak, żeby grać ciągle u mojego kolegi. Aczkolwiek dużo żeśmy spędzili nad tą platformówką, to na pewno. No ja tylko uściśle, bo pamięć może po latach zawodzić, że oczywiście intro było na trzeciej dysketce, ale to faktycznie było nietypowo, że nie na pierwszej. Ale dobra, kolejne pytanie. Jeszcze tylko coś dodam do tego, że mimo, że jestem Amigowcem z krwi i kości, to ja dopiero intro zobaczyłem na CD32 i nigdy się nie kapnęłem, że było na trzeciej czy piątej dyskietce. No sorry, przyznaję się bez bicia, ale taka jest prawda.

Doznałem tego dopiero na Amidze CD32, a tutaj NrGeek też ma sentyment do CD32, więc do tego dojedziemy. No dobra, kolejne pytanie ode mnie. Jakaś taka super anegdota typowo Amigowa od Twoich kolegów, bo Ty jeszcze Amig nie miałeś. Co tak Ci jakby zapadło w pamięć? Taka petarda. Wiesz co, nie wiem czy to jest anegdotka, ale jak już ja miałem peceta i chłopaki nadal mieli Amigę, to jeszcze był taki pecet, który działał na dyskietki. Nie miałem nawet twardego dysku w nim i nie było jeszcze CD-ROMu, bo CD-ROMy pojawiają się za kilka dobrych lat. Więc wszystkie te gry, które wychodziły, większość tych gier, które wychodziły na Amigę, ja sobie je zdobywałem też na PeCeta.

Pamiętam, że mnie to tak strasznie doprowadzało do szału, że każda gra, każda gra, którą odpalaliśmy na Amidze, bo tam był, można powiedzieć, sprzętowy antaliasing, bo to wszystko rozmowało Nie było widać tych pikseli. One oczywiście tam były, ale nie było widać na telewizorze. I strasznie mnie to irytowało i zawsze właśnie zazdrościłem, że i u nich te gry wyglądają tak dobrze. A potem ja przynosiłem te gry na peceta do siebie. Tutaj też dobrym przykładem jest Street Fighter. Amiga był świetny. Na PC-cie ten klasyczny Street Fighter 2 to był straszny krab. Dopiero potem pojawił się Super Street Fighter 2 Turbo, który tak naprawdę pozamiatał, ale... Pozamiatał, tak. On wtedy pozamiatał Amigę totalnie. To był straszny krab. I to było właśnie takie, wydaje mi się, trochę niewiedza połączona z jakąś taką chęcią

Do kopania sobie kto ma lepszy sprzęt. No bo faktycznie, powiedzmy sobie szczerze, PC bez stacji dysków, bez twardego dysku i bez CD-ROMu to nie miał za dużych możliwości raczej. I faktycznie te gry Amigowe wygrywały. To się szybko zmieniło, bo niedługo wyszedł Wolfenstein, który był takim tytułem, który powodował dużo zazdrości u Amigowców. Potem był jeszcze Doom, ale zanim był Doom był Wolfenstein. Ten temat kiedyś przegadamy w trójkę zdecydowanie. Ja jeszcze zapytam, jak mogę, czy ten twój pecet miał, bo jak mówisz, że nie miał twardego dysku, to czy miał chociaż kartę muzyczną? Nie, nie miał karty dźwięka. Ja przez lata nie miałem karty dźwięka. PC Speaker?

Oni gadali, a ja nawet nie wiedziałem co, nie? Ale miałem podłączoną muzykę, leciał sobie tam Dertobi und das Bo na Vivie i sobie słuchałem. Ja pierwszy raz w życiu, pierwszy raz w życiu usłyszałem taką teorię i wow, chylę czoła. No nie wiem, no kurde, no dla mnie to coś... Szalonego. Wiesz, te goblinsy i tak dalej, to właśnie, o ile grafika jakoś się tam broniła, oczywiście nie było tego sprzętowego motion blur'a jak na telewizorach Amigowych, no ale muzyka, jak usłyszałeś muzykę z PC, to tak jakbyś się cofnął 10 lat wstecz względem Amigi, bo to jednak był To było gorsze niż C64, no powiedzmy sobie szczerze, nie?

22:45 · Zakończenie rozmowy 9

No tak, znaczy ogólnie PC Speaker to raczej nie za wiele tych dźwięków tam z siebie. Były gry, które faktycznie działały i które wykorzystywały, ale to i tak nie było nic takiego, co warto wspominać w tamtym czasie. Nie, nie, to absolutnie nie warto, bo pamiętam jeszcze Wolsztyna, którego pierwszy raz zobaczyłem, mimo że gra po prostu kupiła moje serce, moją duszę, moje wszystko. No to tego PC Speakera to bym ciaknął. Oczywiście mówisz, że głównie jakby z Amigą miałeś kontakt poprzez nasiadówki u kumpli. Ale zastanawiam się, czy może gdzieś tam jeździliście na jakieś zloty, czy na giełdę, czy gdzieś jakieś wyjazdy Amigowe pamiętasz, czy tylko właśnie ten dom?

Znaczy na giełdę to żeśmy jeździli co tydzień, bo w Łodzi była giełda, która się odbywała co tydzień, tak jak w Warszawie na Grzybowskiej. Mało osób wspomina giełdę NrGeek, Amiga. Fafik to była, wydaje mi się, że to była jakaś taka tancbuda. Ciężko powiedzieć, co to było. To była jedna sala, do której się wchodziło. Tam jak się wchodziło do Fafika, to wszystkie okna były szczelnie pozasłaniane grubymi takimi zasłonami, tak że była totalna ciemnica, nie?

Totalna ciemnica, tylko były jaśniające monitory i Amigowcy, którzy... Ale to klimat. Tak, był właśnie taki klimat. Amigowcy, którzy siedzieli dookoła, no i nagrywali gry. Tam nawet nie mieli ci Amigowcy, nie mieli tak jak na giełdach często jakieś kartki z tytułami, rozwieszali. Tam tego nie było, bo było za ciemno i tak, bo tego nikt nie widział. I to była taka giełda stricte właśnie pod Amigowców i ona przetrwała krócej, znaczy szybciej się wykruszyła niż ta klasyczna giełda. Natomiast jeżeli chodzi o spotkania stricte jakieś demosceny, to nie, nie jeździliśmy na żadne demosceny. Bo byliśmy za młodzi jeszcze, ja byłem za młody. Nie wiem, chłopaki chyba też nie za bardzo jeździli, bo to było takie dosyć... My o demoscenie to wiedzieliśmy, że coś takiego jest.

Znaliśmy najlepsze dema, nawet polskie, jak Technological Death, czy tam wiadomo Nine Fingers, takie Last Brain Cell, takie klasyki, klasyki. Ale szczerze mówiąc nie wiem, czy nawet byliśmy wtedy świadomi, że to są jakieś spotkania, gdzie ludzie się spotykają, kopiują sobie te dema. Wydaje mi się, że to Pojawiło się trochę później, jak w czasopismach zaczęły takie informacje docierać do nas, natomiast w tamtym czasie nie jeździliśmy na takie spotkanie niestety. Wydaje mi się, że moi koledzy też nie byli takimi hardkorowymi Amigowcami, to znaczy oni raczej byli graczami, ale powiedzmy szczerze nie byli aż tak oddani temu komputerowi. Wiem, że dzisiaj jest mega społeczność oddana Amidze, jak na przykład ppe.pl i tam cuda robią z Amigą.

Natomiast wydaje mi się, że na tamte czasy nie byli aż tak oddani komputerowi. Lubili, owszem, ale nie mogę powiedzieć, że byli fanatykami. To byli po prostu gracze, którzy grali na platformie, która daje im najlepsze doznania w danej chwili. Okej, to kolejne pytanie ode mnie, chociaż z drugiej strony ono jest takie dziwne, bo Ty sam powiedziałeś, że w latach 90. Amigi osobiście nigdy nie miałeś, ale czy w ogóle na Amidze zdarzyło Ci się zrobić coś poza grą? Czyli jakiś program, jakieś coś, jakaś animacja, etc., etc. Nie, znaczy nie udało mi się, aczkolwiek pamiętam, że któregoś dnia mieliśmy dostęp do programu, który się nazywał Real3D.

To był program do grafiki wektorowej i coś próbowaliśmy w tym zrobić. Dla mnie to było w ogóle szokujące, że w programie można podać dwie klatki kluczowe i pomiędzy nimi zostanie obliczona animacja. Czyli na przykład zrobić prosty morfink. Trójkąt zamienia się w kwadrat i ta animacja była automatycznie tworzona przez komputera Amiga. Także dla mnie to było coś absolutnie niesamowitego. Miałem jeszcze trochę styczność, teraz nie pamiętam czy dobrze powiem ten program, Skala Multimedia. Pracowaliśmy na nim, bo ja pracowałem przez jakiś czas w telewizji i tam faktycznie nadal na midze, na skali multimedia się tamte programy do tej telewizji lokalnej robiło.

I miałem jakoś tam styczność, ale powiedzmy sobie szczerze, ja jakby nie byłem osobą od emisji, tylko ja produkowałem animacje, które oni potem do tej skali wkładali, ale miałem jakby styczność z tym programem. No to już dodatkowe pytanie ode mnie rodził. Właśnie, dodatkowe pytanie już mi od razu. Jakie Amigów chcesz przewidzieć? Cztery tysiączki jakieś wypasione? Wiesz, szczerze mówiąc nie wiem, bo ja tak naprawdę tych Amig nigdy nie widziałem. Ja widziałem, że oni na nich pracują, ale ja tam jakby nie wchodziłem do nich do pokoju i wiem, że tam była skala multimedia, ale podejrzewam, że jeżeli miałyby to być Amigi, które miały być jakikolwiek sens, no to chyba musiałoby to być albo dwa tysiące, albo cztery tysiące. Nie sądzę, żeby to było jakieś tysiąc dwieście, bo

Nie były to zbyt potężne komputery. Ciekawe, ciekawe, ciekawe. No dobra, Mufa, jedziesz dalej? No i powiedz mi teraz, czy po zakończeniu jakby złotej ery Amigi, gdy te lata 90. się kończą, czy nie interesowałeś się jeszcze tematem przyjaciółki? Nie wiem, zaglądałeś na przykład na PPA, jakieś portale Amigowe? Czy miałeś w ogóle świadomość, że Amiga wciąż jeszcze żyje? Znaczy przez lata trochę muszę przyznać, że z Amigą już nie byłem na ty, z tego względu, że już miałem potem peceta coraz lepszego z CD-Romem, także to już jakby... Amiga była dla mnie trochę takim krokiem wstecz, żeby tam dalej w tym grzebać. W którymś momencie odkryłem emulator, Vue Noire, chyba najbardziej znany i faktycznie wtedy wróciłem do tej Amigi, zacząłem sobie odpalać te stare gry i sobie to przypominać, jak to fajnie się grało, jak to fajnie wyglądało, ale muszę przyznać, że

Tak, tak. Znaczy, my generalnie słuchajcie chłopaki, w trójkę jesteśmy prawie podobnymi rocznikami, więc pamiętamy te czasy, nie? To były niesamowite czasy, których dzisiaj brakuje, nie? No, to było świetne, nie? No dobra, a teraz powiedz mi przyjacielu drogi, W którym roku kupiłeś swoją własną Amigę i dlaczego to jest CD32? Amigę kupiłem chyba ze 3 lata temu. To było w ogóle ciekawe, bo ja ogólnie jako kolekcjoner gier jestem takim kolekcjonerem dosyć pragmatycznym. Dla mnie te sprzęty mają działać i gry mają działać. Ja nie kupuję tego, żeby mieć, tylko kupuję po to, żeby to działało i żebym mógł z tego korzystać.

30:38 · Amiga CD32 i jej konfiguracje 1

Amiga CD32 jest dla mnie fajnym sprzętem z kilku powodów. Przede wszystkim jest zwarta, nie jest duża. Jeżeli chcę to mogę sobie ją rozbudować o klawiaturę, mysze i tak dalej. Także te elementy wszystkie są i mogę zrobić z niej Amigę 1200. No i przede wszystkim jest na płyty. Z dyskietkami jest różnie. Wiem, że niektórzy mówią, że te dyskietki jeszcze dzisiaj działają, ale ja mi się nie chce wierzyć, że one wszystkie działają. Natomiast wiem, że płyty, które mam, najstarsze płyty, jakie mam jeszcze np. do Philipsa, każda się czyta i każda jest odtwarzana na oryginalnym sprzęcie. Dlatego Amiga CD32 dla mnie wygrywa tym, że te gry są właśnie na płytach. Może nie ma ich dużo, bo wiadomo, że tam chyba 140 gier wyszło na Amiga CD32, Ale wiesz, teraz są też te kompilacje takie, powiedzmy... Są, ale wiesz co, ja mam ogólnie opory z graniem trochę na Piratach, już czasami używam tego WHD Load, ale dużo kupuję tych gier i jeżeli coś chcę mieć w domu, to chcę, żeby to było faktycznie oryginalnie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.