Spacer dwudziesty siódmy: Nie szukaj najlepszego, znajdź wystarczające
Ten spacer jest spokojny, prawie wręcz leniwy — snujemy się nad Wisłą, pijemy kakao na Powiślu i rozmawiamy o tym, że czasami odpowiedni człowiek w odpowiednim momencie zadaje ci właściwe pytanie i nagle pojawia się chęć działania, zmiany.O tym, że te różne warsztaty, metody pracy i narzędzia mają znaczenie tylko wtedy, gdy stoi za nimi relacja — bo biznes to zawsze kontakt człowieka z człowiekiem.O szkoleniach, po których mało zostaje w głowie. O tym, że możesz zaaplikować do pracy bez żadnych kwalifikacji i czasem to zadziała, albo możesz mieć wszystko na papierze i wciąż się nie czuć wystarczająco dobry — choć to temat dla innej rozmowy.Pojawia się wątek robotyzacji i kwestia przywłaszczania sobie pracy przez maszyny (tym bardziej, gdy na rynek wchodzą humanoidalne roboty takie jak Neo), co z kolei rodzi fundamentalne pytania o przyszłość pracy, szczególnie tej fizycznej czy niewymagającej wysokich kwalifikacji.The NEO Robot Is A Warning The AI Bubble Will CollapseGdy maszyna może być sterowana zdalnie przez pracownika z tej „tańszej” części świata, co to oznacza dla całej struktury zatrudnienia i dla ludzi szukających pracy na rynku lokalnym? Te pytania przestały być abstrakcyjne — to rzeczywistość, która zaczyna się już teraz.Jest też o tym, jak AI wpływa na nasze umiejętności — jeśli AI zrobi za nas pracę, czy stracimy umiejętność jej wykonywania? Skoro AI jest w stanie wykonywać zadania na stanowisku juniorskim, to gdzie mają znaleźć dla siebie miejsce młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy? Skąd będziemy mieli doświadczonych ekspertów, skoro nie mamy miejsca dla początkujących?Są suche żarciki (wiadomix), są ryby (nie mogło być inaczej), pojawił się też zupełnie nowy wątek, który ma szansę zagościć w kolejnych rozmowach. Jaki? Zapraszamy do słuchania!———Z DZIAŁA OGŁOSZEŃMamy nową okładkę (jeeej!) i dorobiliśmy się strony w internecie!Zapraszamy na alepocopodcast.pl.———Wasze dotychczasowe wpłaty zostały, rozumicie, w CAŁOŚCI PRZEPALONE NA MARKETING — wsparliśmy domowy budżet Marka Cukrogórskiego, niech ma chłop na bułki, a nam się przyda trochę rozgłosu w tych internetach.Mogło się tak wydarzyć tylko dzięki Waszemu wsparciu, za które dziękujemy ogromnie — to dzięki Wam i Waszym ciężko zdobytym środkom płatniczym mogliśmy obcych ludzi wbrew ich woli zapoznać z fragmentem Spaceru dwudziestego szóstego.Zachęcamy do dalszego wspierania poprzez serwis buycoffee.to/alepoco i zapraszamy kolejne osoby do wrzucenia przysłowiowego „piątaka” do naszej skarbonki.———Dziękujemy Ci za odsłuchanie tego Spaceru i chęć towarzyszenia nam we wspólnej podróży przez zakręty codzienności.Bartek i Łukasz
W sensie nie mam wahadełka w jedną albo w drugą stronę. Więc... No to spoko. Więc tak pośrodku skali cały czas od paru, no ładnych parunastu dni. Dobrze, że nie ma dołów. Tak, jest to niewątpliwy plus. I mam wrażenie, że jest po progresji, jeśli chodzi o robienie różnych rzeczy. To znaczy? No wyszedł odcinek, teraz zmontowałeś kolejny odcinek. Nie wiem jak reszta, ale pchasz. Nie no, pcham. Wczoraj opublikowałem wreszcie stronę nową. Swoją w sensie? Swoją, tak. No to co się nie pochwaliłeś, nie wysłałeś? Kurna, ty chamie, no. Tam nic nie ma, żeby się pochwalić. Jakby ja spełniłem swoją potrzebę, zaspokoiłem, żeby ona była w nowym jakimś tam ujęciu. Super, to gratuluję. To jest duże wyzwanie.
To wchodzi w głowę u mnie przynajmniej i chce mi się znowu działać. No tak to działa. Tak, żeby nie było tak, że wiesz, siedzę kurwa i zgnuśnę i tak o to miałem zrobić, ale nie robię. No dobra, to nie będę robił na razie. Też stwierdziłem, że będę się uczył, bo mam te tak zwane touchpointy z menedżerką i tam kurde sobie chyba w styczniu tego roku jak nie lepiej. Kurwa, że dwa lata temu powrzucałem jakieś... Moje, co ja chcę się rozwijać, nie? Jakiś Power BI, raporty budowanie, wizualizację, praca z danymi, modelowanie danych, taki trochę a la Data Analyst, jakieś Azure'y tam robię, jakieś ćwiczenia, szkolenia. I tego wrzuciłem tyle i to kurna półtora roku nic nie robiłem. Tylko były też pointy i no Łukasz, no Łukasz, a ja Łukasz, ja nic, bo nie mam czasu. Więc w końcu się tak zebrałem ostatnie dwa tygodnie i stwierdziłem, dobra, jadę z tematem.
I sobie trochę przechodziłem przez te szkolenia, chociaż nadal uważam, że to jest bez sensu, bo... Te szkolenia mi mało zostawiają w głowie. Bo to są takie szkolenia, że wchodzisz na Microsofta stronę i tam masz teksty, albo filmy, albo... No więc widzisz, to jest to, co ty mówiłeś, żeby nie iść na... Jaka jest przewaga? Wykup sobie kurs zamiast iść na studia. Tak. No myślę, że tu jest właśnie ta przewaga. Może. Chociaż ja na przykład najbardziej lubię, że mam taki problem i teraz proszę, rozwiąż. I ja to uwielbiam, nie? Bo ja wtedy... No dobra, no to co? Google, Copilot... No bo to masz praktyczne podejście. Nie, dobra, to YouTube, kurwa. No teraz jest tyle możliwości odnalezienia rozwiązania, że jak mam siedzieć i klikać, kurna, w jakieś Power BI-a teksty, to się rzygać mi chce. I tu jest różnica pomiędzy...
I zrobię to, co chcę zrobić. Jeżeli będę miał z tym problem, to wtedy będę myślał, co dalej. No tak. Bo tak się właśnie, wiesz, napalam, a później... Tak jak sobie wykupiłem, chyba, jak byłem UX-em jeszcze, to wykupiłem dostęp do... Teraz, kurde, zawsze nie mogę sobie przypomnieć tego. Pięć dni taki masz ten, jak to się nazywa? Design sprint. Dziękuję. Szkolenie. Master design sprint, coś tam. No no. Kurna, i taki u tego znanego gościa, on z tego jest znany. Spacer dwudziesty siódmy.
On da jakieś trzy case'y. Nie wiem nawet do końca, czy faktycznie tak było, tylko pokażę ładną prezentację, bo opowiadę, jak oni to zrobili. Nie wiem, co to są oni. To był on, czy trzysta osób, czy ile? Kurwa, nic z tego nie wyniosę, bo ja znam design thinkingi. Mam w dupie, kurna, jak oni to zrobili w IBM'ie na przykład. Ja nie mam, ja nie mam. Ja potrzebuję... Mam taki case, słucham, kurwa. Powiedz mi, człowieku, co ja mogę zrobić z design thinking w tym problemie. A nie wyjdzie i się mądrzy, kurwa, jak to wspaniale zrobili. Także mam takie aż rzyga, nie? Czasami, że jak mam coś takiego, mówię, no nie, nie, to nie, dzięki. Ja mam teorię, dlaczego tak jest. No, dawaj. Bo ja mam podobne odczucia. Te wszystkie metody, one działają laboratoryjnie. Albo anegdotycznie, albo że to jest takie pierdolenie, że wszyscy się umówili, że tak ma być i że to fajnie brzmi. Natomiast w moim odczuciu o wiele ważniejsza jest od tych wszystkich metod jest zbudowanie relacji z kimś po drugiej stronie, kto ci kurwa powie, co go boli.
Więc jaka jest wartość takiego certyfikatu? Tylko, że chyba też mało takich osób jest, co takiego farta mają, mam wrażenie, nie? No tak, jakby certyfikacja, sam proces certyfikacji kosztuje. Ale, ciekawy mam case, koniec końców, niezależnie od tego ile zrobisz podyplomowych szkół i certyfikatów, kurwa to mało kiedy gdzieś to możesz pokazać, coś ci to da. Przykładem jest, tak mi się wydaje, moja żona, która ma naprawdę chuj certyfikatów i nie wiem czy coś z tego korzysta, mam wrażenie, że nie. Podyplomowe studia pokończone, jakieś cudawianki. Nie wiem, czy to jak w jakiś sposób się przekłada na to, gdzie teraz jest? Kurde, trudno mi stwierdzić, powiem szczerze. Ale mam wrażenie, że nie. Że bardziej się liczy to, co ty powiedziałeś. Osoba, do której uderzasz, czyli lepiej jest nawiązać zajebiste relacje z kimś, kto szuka, niż kurna pójść i powiedzieć, ja jestem betonem, ale mam dwanaście certyfikatów.
Musimy to rozwiązać, Łukasz, zrób cola tam z jakimś gościem, nie? A ja siadam na mail, odpisuję, nie ma sprawy i piszę do tego gościa, co tam podał w mailu, idę po ciebie. Koniec, nie z uzuśmiechem, nie? I o to mi chodzi, nie? Że tu jest tak ten, o kurna, spiana teraz, kurde. Chociaż miałem kiedyś feedback od mojego sponsora produktu, gdzie on mi powiedział, że czasami on uważa, tylko mówi, że to nie jest, trudno to powiedzieć, czy to jest dobre, czy złe. Spacer dwudziesty siódmy.
To mam jeszcze jeden case. Dajesz. Jak teraz trwają różne rekrutacje w różnych firmach i pojawił się, padło pytanie, bo osoba, która starała się o pracę zrobiła coś według menedżera w AI. No i on się oburzył, że w AI. Aha. No i teraz pytanie. Na co zwracać uwagę podczas rekrutacji? Bo wygląda na to, że umiejętności, to chyba zawsze, tak mam wrażenie, dla mnie było ważne. Że umiejętności są jakby na drugim miejscu. Jest ważne, że umiesz coś, daną rzecz. Tak jak teraz szukamy senior back-end developera, to ważne jest, żeby on umiał kodować i zadać query w SQL-u, czy cokolwiek. Ale ta... charakter. Ten takie, wiesz, nie wiem jak to nazwać, takie... że idziesz na rekrutację i masz od razu, widzisz, że kurna fajnie się z nim gada, że będzie w porządku. Nawet jak mamy jakieś braki, no to to nie jest jakiś, wydaje mi się, duży problem, ale nie wiem, czy to wszędzie w każdej rekrutacji.
Ale będzie mnóstwo ludzi, którzy to zrobią. Tak, no dokładnie. Jakie ciekawe czasy, co? Było pojebane. Ostatnio gdzieś tam coś nie pamiętam robiłem i właśnie mi się odpaliło, że trochę tęsknie za takimi, kurna, czasami bez telefonów. Ale w obecnym społeczeństwie bez telefonu to tak ciężko by było pewnie. Szczególnie na początku. Trochę jak ze słodyczami, nie? Odstawić słodycze, tak samo tutaj telefon. No myślę, że nawet będzie trudniej Ci odstawić telefon niż słodycze. O, ja się nawet ze żoną ostatnio mówiłem, bo córa pojechała teraz na zieloną szkołę na Piędzinie i tak właśnie, wiesz, co wieczór mamy tam chwilę na rozmowie z kamerką i tak mówię, kurde, patrz, kiedyś w tych naszych czasach to dzieciak jechał na dwa tygodnie nad morze i nie wiadomo było, czy wróci, czy nie wróci, co się dzieje i nara.
I faktycznie mi się nie chciało jeść. Jak ja wychodziłem tutaj do nas, to tak naprawdę trochę tak na siłę, mówię dobra, wezmę sobie, zjem chociaż tą zupę, kapuśniak, coś żeby po prostu zjeść. Ale naprawdę czułem się ekstra. Zjadłem jeden posiłek i naprawdę to było w porzu, nie? A jak jadłem te bułki i nie chce mi się, nie jestem taki wiesz, dojebany, że tak siedzę i kurna zaraz usnę, nie? Pomału mi to odchodzi na bok. Więc tutaj się strasznie tym nie zajarałem i stwierdziłem, kurde dobra, to odstawiam te węglowodany. Na ile się da, bo też czuję, że nie zawsze się to uda. Też zgadałem z kolegą z Trójmiasta Michałem, pozdro Michał. On też może nie stosuje do końca tej keto, ale też mało węglowodanów, a jak najwięcej mięsa i białka. Wygląda zajebiście. Nie ma brzucha, jest zadbany, kurna elegancko facet wygląda.
Nie jest jakiś rozjebany, ale też tam tego nie chce, tylko wygląda, ćwiczy, jeździ na rowerze, wygląda jak normalny człowiek, a nie jak święty Mikołaj. Nazwijmy to tak, żeby było grzecznie. Więc się zajarałem i mówię, kurna, idę z tematem. To też jest ciekawe, że ja, kurna, właśnie to jest to. Pogadałem z jedną, dwiema osobami na temat tej keto i odżywiania i, kurwa, w mojej głowie nastąpiło przełączenie, że, kurwa, nie jem pieczywa i chuj, nie jem ty. A jakbym nie pogadał i bym sam z siebie powiedział, nie jem pieczywa, no to bym, kurwa, poszedł i zaraz na drugi dzień chałkę sobie kupił. No i coś złego? No to Rzewek Zobodan kurwa. A ja nie chcę mieć tego pierdolonego wiszącego Bebsona. Bo mnie to wkurwia. Chodzę na tą siłownię prawie rok. I chuj z tego masz? Nie, powiem ci, że czuję się spoko naprawdę i na górze jakby chodzi ręka, klata. Fajnie się czuję.
Że kupisz sobie tęczowo-ledową kurwa lampę, pierdolnisz w rogu pokoju, odpalisz kamerkę i już jesteś streamerem, nie? Biały fotel, białe biurko, coś tam i kurwa, uuu, figofago, nie? A to nie o to chodzi. I nie, tutaj jest ta siła. Fajnista. Gra kurna, gdzie zagrabiasz liście. Tak, świetny, świetny pomysł. I wydaje mi się, że tak nie do końca jednak jestem przekonany co do pomysłu samego, że nie jest taki skrystalizowany, albo taki, nie wiem, może ja po prostu nie do końca dobrze go opisałem. I może to potrzebuję sobie przećwiczyć, znaczy przepracować. Może usiąść do tego, rozpisać to jakoś, zastanowić się, co chce osiągnąć, jaki jest cel. No i właśnie, jakie kroki trzeba podjąć.
Miałem swego rodzaju taką fazę, że tam się wkręcałem, że o, idzie wojna, trzeba się przygotować, najlepiej jakiś plecak, dokumenty, tego typu. Już tam nawet grubo jechałem czasami. I w pewnym momencie po prostu było takie, dobra, kurwa, koniec. Bo wykończę siebie albo, kurwa, nie wiem, zrobię coś głupiego. I po prostu zatrzymałem to w pewnym momencie. Odciąłem to kompletnie, poszedłem i w ogóle... Też jestem ciekaw, jak to się stało, nie? Że przestałem obserwować tam niektóre te grupy, żeby się nie nakręcać. No to pomaj. No. I kurna przyszedłem, dopiero niedawno sobie to uświadomiłem. Mówię, kurde, w sumie dawno nie myślałem o tym, co by było gdyby. No i właśnie, masz taką umiejętność. Są ludzie, którzy nie mają takiej umiejętności. I zostają jakby w tej narracji, nie? Albo coś im przestaje funkcjonować poprawnie i gdzieś się mózg po prostu kurwa zacina i nie przeskakuje, nie wyskakuje z tego rowka, tylko zostaje w nim i cały czas mieli tę narrację, nie?
Właśnie się śmiałem, bo porobiłem, wiesz, tam te płytki poukładaliśmy z kolegą. Zadowoleni. Zdjęcie mi wysłał, tam wiesz, wstawił jakieś takie dwa zbiorniki na to, już w ogóle prawie połowę zasłonił, mówię, no, zajebiście. No kurwa, trzeba było to wcześniej planować. No ale to wtedy bym nie położył płytek. No jak tam i tam będą stały piece, to chuj ci z tych płytek. No tak, ale to co miałem? Zwykłą podłogę zostawić bez niczego? Wyciąć. No nie, ale powiem ci, że dużo się tam... Bo takie miałem kawałki, o jak tu na przykład, płytki i trzy rury, nie? I weź to wytnij, nie? Więc tam wziął od razu Łukasz, oczywiście, kurna, ja nie wytnę. Miałem trochę stresa, że mi płytka pęknie, ale nie, bez problemu. Kupiłem sobie takie, wiesz, specjalne te do wycinania. Kurna, stary. Chodziłem taki dumny, że myślałem, że mi klatę wyrwie.
Kurna, ja płytki zrobiłem. Mega zajebiście. Wyzwanie spore, żeby poukładać, szczególnie jak klej wchodzi w grę. Ale efekt końcowy i satysfakcja zajebiste. Później fuga, pyk, pyk, pyk, elegancko. Teraz jeszcze jak będzie grzanie, to już kurna, stary. Wybijamy tam wszyscy, kurna, ile tam nas jest. Pędzle w rękę malujemy, wiesz, jakieś takie klimaty. I może się uda, bo mam cel na moich liście celów, mam cel, żeby się wprowadzić do domu. No mówiłeś. W grudniu, więc jestem bardzo blisko. A wprowadzić to znaczy, że... Na zasadzie, żebym mógł tam pojechać i przykimać. Na ulicę, tak? Tak. Bo wiadomo, nie będzie jeszcze kuchni, nie będzie... Mogę wziąć sobie tą moją kuchenkę gazową z ryb, co biorę, na przykład, żeby sobie tam coś wody ugotować. Nie ma jeszcze kibla, więc to jeszcze muszę ogarnąć. No kurwa, kibel pod stawę.
Co to znaczy? Takie są momenty załamania. I oczywiście co jaki facet coś innego spierdoli, nie? No to kurwa zawsze. Przychodzi kolejna, a tu co? A to co? No kurwa. Lata temu napisałem o tym artykuł. Kto panu to tak spierdolił? Tak? Konkretnie o budowlance? Między innymi, ale uniwersalna prawda. To jest... deweloperzy mają to samo. W sensie... Że robię swój kawałek i kurna na razie. Nawet nie, ale że... A designerzy są, kurwa, myślę, królami w tym. No, od czego się zaczyna zazwyczaj robota designera, jak wchodzi, kurwa, do nowego projektu? No, od tego, że wytyka błędy. I? Zróbmy to od nowa. A, no tak. Zróbmy to lepiej. Developerzy robią dokładnie, kurwa, to samo. Chujowy koc, to trzeba zaorać.
I wtedy widzisz, no no. Więc tutaj pewnie jest podobnie. Więc muszę... Potrzebuję czasu, żeby się w to wgłębić. A poza tym ja mam też ten, wiesz, ten, ten... Zostało mi ta wizualizacja w głowie, tak? Po tym UX i UI-u. I ja mam kurna tak, że mi się strasznie... Ja chcę zrobić ten Power BI tak, jak ja chcę. I do tego zmierzam, bo moje następne pytanie jest, czy w takim razie to nie jest kwestia... Zdobywanie informacji, metryk, czegokolwiek, to jest kwestia wniosków z tych informacji. Tak, tak. Bo to jest większa wartość. To, że mam 150 milionów endpointów, z których mogę stworzyć te metryki, to jest środek do uzyskania celu. A celem jest informacja. Nawet nie informacja, tylko obserwacja, wniosek.
Sprytna metoda, żeby powiedzieć klientowi do widzenia. Spierdalacz, tak. Już idziemy, już. Do widzenia. Ładnie nas załatwili. No to nas wyprosiły. Ale czytałem informacje, gdzieś mi mignęło, bodajże od 2030 będą obowiązkowe czujki dymu w mieszkaniach. To w sumie dobre, tylko że kurna teraz co, zaraz czujki dymu pójdą 30 razy na górę kurwa, więc może warto kupić teraz. Już teraz, trzeba inwestować. Albo nawet otworzyć taki biznes kurna, kupić tysiąc, poczekać kurna dwa lata. I wyskoczyć, jak się wszyscy zesrają na ostatnią chwilę, bo wszyscy będą spoko, spoko, spoko, spoko.
Ty, może oni jadą? Tak, też o tym pomyślałem, że tam jadą, tak. Czyli jednak przyjechała straż. Ciekawe. A, bo one pewnie nie mogą tego wyłączyć. Tylko chłopaki sprawdzają? Chłopaki muszą przyjechać, żeby sprawdzić. To przejebane zasadniczo. Może wiesz, byliśmy na skraju śmierci. Może tak. I nie jesteśmy świadomi. Tak, ale to tak sobie teraz pomyślałem, jak te wszystkie czujki będą instalować. No teraz straż się zajebie. Będą jeździć kurna co do... Będą w kołko kurwa jeździć, bo komuś się coś zwarło, spierdoliło, kupił chujowe. Przejebane będą jeździć. Chyba, że zmienią jakieś dziwne przepisy, zrobią w stylu wiesz... Chyba, że będą tak. Musisz wyjść z domu, odczekać trzy godziny. W końcu mi się udało. I ósmego grudnia lecimy do Göteborga. Cały zespół. Znaczy cały. Ci, co nie są. Ci, którzy nie są w Szwecji.
Tak, więc trzech chłopaków. Lecimy tam i tam się spotykamy z resztą. Kurwa, chyba pierwszy raz od dwóch lat. Face to face w końcu. Tego Techlida kurna z półtora roku siedzi u nas, jeszcze kurwa na oczy nie widziałem. Tak wiesz, face to face. To jest zajebiście trudno budować zespół w takim ujęciu zdalnym. Tak, jest chuj zajebiście trudno, ale dlatego ci ludzie, którzy tak... Spacer dwudziesty siódmy. Names mentioned, Powiśle district in Warsaw. Spacer dwudziesty siódmy.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Szukamy sponsora na Dietę Keto.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Szukamy sponsora na Dietę Keto."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ten spacer jest spokojny, prawie wręcz leniwy — snujemy się nad Wisłą, pijemy kakao na Powiślu i rozmawiamy o tym, że czasami odpowiedni człowiek w odpowiednim momencie zadaje ci właściwe pytanie i nagle pojawia się chęć działania, zmiany.
O tym, że te różne warsztaty, metody pracy i narzędzia mają znaczenie tylko wtedy, gdy stoi za nimi relacja — bo biznes to zawsze kontakt człowieka z człowiekiem.
O szkoleniach, po których mało zostaje w głowie. O tym, że możesz zaaplikować do pracy bez żadnych kwalifikacji i czasem to zadziała, albo możesz mieć wszystko na papierze i wciąż się nie czuć wystarczająco dobry — choć to temat dla innej rozmowy.
Pojawia się wątek robotyzacji i kwestia przywłaszczania sobie pracy przez maszyny (tym bardziej, gdy na rynek wchodzą humanoidalne roboty takie jak Neo), co z kolei rodzi fundamentalne pytania o przyszłość pracy, szczególnie tej fizycznej czy niewymagającej wysokich kwalifikacji.
The NEO Robot Is A Warning The AI Bubble Will Collapse
Gdy maszyna może być sterowana zdalnie przez pracownika z tej „tańszej” części świata, co to oznacza dla całej struktury zatrudnienia i dla ludzi szukających pracy na rynku lokalnym? Te pytania przestały być abstrakcyjne — to rzeczywistość, która zaczyna się już teraz.
Jest też o tym, jak AI wpływa na nasze umiejętności — jeśli AI zrobi za nas pracę, czy stracimy umiejętność jej wykonywania? Skoro AI jest w stanie wykonywać zadania na stanowisku juniorskim, to gdzie mają znaleźć dla siebie miejsce młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy? Skąd będziemy mieli doświadczonych ekspertów, skoro nie mamy miejsca dla początkujących?
Są suche żarciki (wiadomix), są ryby (nie mogło być inaczej), pojawił się też zupełnie nowy wątek, który ma szansę zagościć w kolejnych rozmowach. Jaki? Zapraszamy do słuchania!
———
Z DZIAŁA OGŁOSZEŃ
Mamy nową okładkę (jeeej!) i dorobiliśmy się strony w internecie!
Zapraszamy na alepocopodcast.pl.
———
Wasze dotychczasowe wpłaty zostały, rozumicie, w CAŁOŚCI PRZEPALONE NA MARKETING — wsparliśmy domowy budżet Marka Cukrogórskiego, niech ma chłop na bułki, a nam się przyda trochę rozgłosu w tych internetach.
Mogło się tak wydarzyć tylko dzięki Waszemu wsparciu, za które dziękujemy ogromnie — to dzięki Wam i Waszym ciężko zdobytym środkom płatniczym mogliśmy obcych ludzi wbrew ich woli zapoznać z fragmentem Spaceru dwudziestego szóstego.
Zachęcamy do dalszego wspierania poprzez serwis buycoffee.to/alepoco i zapraszamy kolejne osoby do wrzucenia przysłowiowego „piątaka” do naszej skarbonki.
———
Dziękujemy Ci za odsłuchanie tego Spaceru i chęć towarzyszenia nam we wspólnej podróży przez zakręty codzienności.
Bartek i Łukasz