Dlaczego rynek odrzucił Rejection Fee? - Artur Roguski
Katarzyna Sowicka rozmawia z Arturem Roguskim o Rejection Fee, a właściwie... o jego braku.Zapisz się do Rebelskiego Newslettera: https://rebelmarketers.pl/#newsletter
Ja myślę, że na tym powinno polegać prawdziwe dziennikarstwo, wiesz, żeby mówić jak jest. I super, jeżeli w wirtualnych mediach jest na to przestrzeń. A ja czytam newslettery, widzę artykuły, a a propos zresztą naszego dzisiejszego tematu, czyli dwóch takich chyba najbardziej No tak, najbardziej uwierających, bo jak robiliśmy sobie pierwsze spotkanie na Rebel Marketers i robiliśmy sobie taką mini-ankietę, diagnozę, jakie absurdy najbardziej doskwierają, to te, o których dzisiaj chcemy rozmawiać, czyli zrób ofertę, daj pomysł, ale na nic, kochaniutki, nie licz. Czyli niepłacenie Rejection Fee, a na dokładkę jeszcze taka kliencka gra pozorów w znaczeniu złóż ofertę.
Idź podnieś, pozamiataj, zrób mi reklamę. Niektórzy marketerzy są jak dzieci, które w niedzielę o 21.30 mówią, mamo, na jutro potrzebuję cymbałki do szkoły. Tak, albo kasztany. Trzeba zasuwać do jakichś sklepów czy po parkach i szukać tych kasztanów. I niestety też często agencje są spychane do roli takich podmiotów. To raz. I tutaj agencje przede wszystkim muszą trochę wyedukować też klientów. Nie oszukujmy się. Ale uważasz, że to powinien być, Rejection Fee powinno być standardem branżowym? Powinniśmy o to walczyć w jakikolwiek sposób, ustalać, tak jak rozmawia się o tym, zresztą też Beata o tym pisała, o transparentności przetargów.
Czy to jest coś, co, wiesz, dałoby się na poziomie IAB, nie wiem, SCMP i innych organizacji, wiesz, wypracować wspólnie, wiesz, protokół? To jest tak, już ci mówię, to jest tak. Nie wszędzie, nie zawsze ten Rejection Fee moim zdaniem musi być. Bo na przykład Rejection Fee dla Hawasa w ML czy jakichś grup publicistów, im to nie grozi. Nie oszukujmy się. Bo dla nich jakiś Rejection Fee to oni tego nawet nie zauważą, że dostał. Więc tutaj jak sobie startują sieciówki, to możemy sobie zapomnieć o takim czymś, bo oni są przygotowani, to jest zupełnie inna liga, tam się gra na innych zasadach.
Rejection Fee powinno być moim zdaniem bardziej wspierane mniejsze, średnie agencje. Które rzeczywiście walczą o życie. Zwłaszcza teraz, kiedy jest doba AI, kiedy klienci oczekują, że te same zadania będą trzy razy, dziesięć razy szybciej wykonywane, bo jest AI. To jest zupełnie inny temat. Dzisiaj tego proszę nie dotykamy, bo to wiesz, moglibyśmy do siedemnastej posiedzieć, jak to wygląda. Robienie strategii z AI, to jest w ogóle... Paranoja. I to jest totalna głupota. Odłóżmy to. Bo się obaj odpalimy i zaczniemy rozmawiać nie o tym, o czym chcemy. Druga kwestia. Jak popatrzymy nawet w małych i średnich agencjach, stawka godzinowa to jest od specjalisty 100-200 złotych za godzinę. Przygotowanie takiego przetargu, takiej oferty, doskonale wiemy, że to potrafi być i 200 godzin.
Tak na dobrą sprawę. A te Rejection Fee, no to jest, bardzo często z tego co obserwuję, jakie one są w wielkości, no to to jest 5 tysięcy, to nawet jednej trzecie nie pokryje tego. Takie wydatki. Mam wrażenie, że na razie, to wiesz, trochę jak z ideologią woke. Agencje, firmy, marki chcą być fajne, super, ekstra. I robią, nie wiem, jakąś małą rzecz, jakąś popierdółkę i krzyczą, a jesteśmy łoki, jesteśmy tolerancyjni i tym podobne. Mam wrażenie, że trochę jest z tymi Rejection Fees, że niektóre agencje tam, firmy, przepraszam, sypną, macie tu po 2, 3, 5 tysięcy, ale jesteśmy super fani i szanujemy waszą pracę. A prawda jest taka, to też się często nie mówi, w pierwszym etapie jest oferta, czasami przygotowuje 10-15 agencji, a Rejection Fee dostaje finałowa trójka.
To też jest często drugie dno tego. Myślę, że bardziej problemem też, jeśli mam być szczery, to nie jest czasami Rejection Fee, tylko to jest ilość agencji zapraszanych do przetargów. To prawda. Bo wiesz, jak ktoś zaprasza 10-15 agencji, nawet jak nie wrzuci po 5 tysięcy Rejection Fee na każdą firmę, no to mu się nie opłaca. Kompletnie. Przy takich wysokich kosztach marketingowych obecnie, to ja się nie dziwię. Rejection Fee to jest trochę góra, w którą uderza Titanic. Tam problemów jest jeszcze więcej. Obawiam się, że to może się wydarzyć i to może być taka zagrywka, że te parę tysięcy Rejection Fee to niby będzie taki plasterek na gorącą, zaropiałą ranę w tej branży.
W trakcie tych rozmów a propos tego właśnie konkretnego absolu padły też licytacje wsteczne, różne tego typu propozycje, żeby okej, już wygraliście, jesteście, że tak powiem, stoicie na pudle. Ale może byście troszeczkę zeszli z ceny, bo tutaj będziemy konkurować. Ale dobra, bo inną rzeczą, która się często pojawia w trakcie rozmów na temat Rejection Fee i tego, czy powinno się wynagradzać dostawców za ich pomysły, czy nie, towarzyszy temu inny problem związany w ogóle z przetargami, czyli źle przygotowane briefy. To jest jedna rzecz, o której mówiłeś, że liczba agencji zapraszanych do przetargu w dziwny sposób może świadczyć o podmiocie, który przetarg ogłasza, bo albo jest to bardzo daleko idąca higiena, czyli chcemy mieć bardzo duże portfolio propozycji, bo jesteśmy uważni, bo znamy rynek, bo coś tam sami mniej więcej wiemy, albo absolutnie drugi bieg.
Wybudujemy te fundamenty, to możemy pomyśleć o działaniach, a nie tak w ciemno, bo tak w ciemno, jak nie masz pomysłu co robić i jak, to po prostu sorry, ale ładuj. Dlaczego rynek odrzucił Rejection Fee? Teraz meta i się nie zastanawiaj, nie próbuj być Coca Colą, czy jakąś inną wielką marką i nie myśl, że zrobisz Virala, czy nagle będziesz rozpoznawalnym Love Brandem. Love Brand, każdy myśli, że jego marka to jest Love Brand.
Powinien mieć, zawierać ewentualnie Rejection Fee, które powinno być uzależnione powiedzmy od całkowitego budżetu. Taka teraz propozycja na szybko. Ileś tam procent budżetu to takie powinno być zależnie Rejection Fee. I określone, że do przetargu powinno być określone powiedzmy 3-4 maksymalnie podmioty zapraszania. Czyli to. I to by usadziło wiele... To brzmi rozsądnie, bo... Ale nie zostanie wprowadzone. Nie wiem, kto wprowadzi u nas, która partia uważa, że to wprowadzi. Która by się tym zajęła? Dobra, słowa na P z małej czy z wielkiej litery to są słowa trudne, więc może je omówimy. Wiem, dlatego tutaj kropka stop, tak? Ale no tutaj trzeba polityków, żeby tą branżę jednak posadzili na miejscu i żeby tutaj pewne dobre praktyki były z korzyścią dla wszystkich, bo to będzie z korzyścią dla wszystkich.
Życzę wszystkim dobrego tygodnia. Wysokich Rejection Fee. Dobrze, zostajmy przy tym. Życzymy wszystkim, którzy potrzebują, żeby mieli wysokie Rejection Fee. Dzięki wielkie. Do zobaczenia za dwa tygodnie. Wszystkiego dobrego.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Katarzyna Sowicka rozmawia z Arturem Roguskim o Rejection Fee, a właściwie... o jego braku.
Zapisz się do Rebelskiego Newslettera: https://rebelmarketers.pl/#newsletter