Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Węgry przed wyborami. Czy skończy się reżim Orbana?

01.04.2026 ·19 min 36 s

W „8:10” Michał Olszewski pyta Michała Kokota o sytuację na Węgrzech przed zbliżającymi się wyborami. Czy partia Pétera Magyara ma szansę pokonać reżim Orbána? Jak będą wyglądać Węgry po tym, jak Orbán odda władzę? Przeprowadzenie jakich reform jest niezbędne? Jaka jest sytuacja społeczno-gospodarcza węgierskiej prowincji? Dlaczego Orbán prowadzi antyukraińską kampanię, a nie zajmuje się problemami Węgrów? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

No przecież to by się partie opozycyjne pożarły ze sobą wszystkie. Ale wrócimy za chwilę do krajobrazu społecznego. Zostańmy, jeśli pozwolisz, na moment jeszcze przy tym wątku antyukraińskim. Obawiałaś się kilka tygodni temu, że na skutek bardzo nieszczęśliwej wypowiedzi Wołodymyra Co tu kryć? Po prostu groził, że zna adres Wiktora Orbana i chłopaki z Ukrainy go znajdą. Ta różnica pomiędzy Thysą a Fidessem zostanie zniwelowana. Jak wyglądają w tej chwili sondaże? To nie miało dużego wpływu na wahania w sondażach. Szczerze mówiąc, nawet nie miało żadnego wpływu na wynik w sondażach z tego, co można było obserwować. Po tej wypowiedzi Załęskiego wręcz Fidesz lekko stracił tam, zdaje się, chyba jeden punkt procentowy, a Tisa zyskała około dwóch, trzech punktów.

Natomiast to według mnie jest to właśnie dowodem na to, że po pierwsze Magyar jest teflonowy. Żaden skandal się go nie ima. Wszystkie próby zdyskredytowania go spaliły na panewce. A było ich wiele, dodajmy. Było ich wiele. A po drugie, rzeczywiście jest tak, że uwaga Węgrów jest skoncentrowana na tej sytuacji właśnie wewnątrz kraju, ich stopie życiowej, a nie na rzekomym zagrożeniu zewnętrznym czy grożącą wojną. I próby tutaj ukrainizacji, powiedzmy, tej kampanii wyborczej przez Fidesz, ona nie powiodła się. Mamy teraz do wyborów mniej niż dwa tygodnie. Musiałby się jakiś kataklizm wydarzyć, kompletne jakieś odwrócenie, zapaść strategii TIS-y, żeby ta partia wyraźnie przegrała te wybory. To się wydaje wręcz po prostu teraz nieprawdopodobne. Czy ja dobrze rozumiem, że TISA jest o krok od uzyskania większości konstytucyjnej, która pozwoliłaby na szybkie i fundamentalne dokonanie zmian na Węgrzech?

I to w niektórych przypadkach nawet o ponad 10 punktów procentowych, co do tej pory było nie do pomyślenia. Natomiast to były sondaże robione, zdaje się, w siedmiu okręgach wyborczych, tych takich, które mogą być takimi game changerami, powiedzmy to w jakiejś tam skali. I jeśli taka tendencja będzie również w pozostałej części okręgów, tam gdzie Fidesz tradycyjnie dominował, to wtedy można byłoby mówić o dwóch trzecich większości dla Atisy, ale to będzie bardzo trudne. To będzie bardzo trudne, bo system ekstremalnie nie sprzyja w ogóle opozycji i to na każdej płaszczyźnie. Nie tylko systemu wyborczego, ale też mediów, których praktycznie TISA w ogóle nie posiada. Jest garstka mediów niezależnych, głównie w internecie, które są. One są skierowane raczej do odbiorcy wielkomiejskiego, lepiej wykształconego.

Ale trzeba przyznać, że TISA i jej wolontariusze robią to, czego nie robiła opozycja od lat. To znaczy byli w stanie zbudować struktury organizacyjne, tak zwane wyspy TISY. Czyli wolontariuszy, aktywistów lokalnych, którzy chodzą od domu do domu, wzajemnie się mobilizują, przekazują program partii, mówią o tym innym osobom. I to jest coś, co było słabością opozycji przez ostatnie lata. To znaczy mało kto wyściubiał nosa spoza Budapesztu i dużych miast, gdzie i tak to poparcie dla partii opozycyjnych było zapewnione. W przypadku TIS-y ta strategia była zupełnie inna. Péter Magyár w tamtym roku wykonał dwa duże marsze przez całe Węgry, przekonując i pokazując, że zależy mu również na wyborcy z małych miejscowości. I on dzięki temu zyskał taki właśnie wizerunek Trybunału Ludowego.

A widzisz podobieństwo pomiędzy Węgrami w 2026 roku i Polską w 2023? Czy to za daleko? W pewnym sensie tak, ale to jest również oczywiście jakiś moment przełomowy dla Węgrów. Natomiast sytuacja Węgrów jest dużo trudniejsza niż Polski, bo możemy też zacząć rozmawiać o tym, co będzie, jeśli Tisa wygra wybory. Nie będzie to sytuacja łatwa dla Tisy ani Petera Magyara, bo gospodarka jest... W bardzo złym stanie i żeby postawić kraj na nogi, mówiąc kolokwialnie, potrzebne będą trudne reformy, które nie od razu przyniosą owoce. Pamiętajmy o tym, że Péter Magyár jest jedynym politykiem wyrazistym, będzie miał urząd ekspertów.

Coś na kształt polskich reform, czyli obchodzenia przepisów, TVP w likwidacji i tego typu właśnie historie, które mogą być podobne. Problem z Węgrami, z zabezpieczeniem też interesów Orbana polega na tym, że jeszcze przed tamtymi wyborami, gdy wydawało się 14 lat temu, że opozycja ma szansę na wygraną z Fideszem, Orbán zabezpieczył się przekazując, transferując zasoby Skarby Państwa do prywatnych fundacji uniwersyteckich. W których jego ludzie zagwarantowały sobie dożywotnie kadencję. A więc nawet jeśli TISA te wybory wygra, będzie miała problem z tego, żeby ten majątek mówiąc wprost wrócił do Skarbu Państwa. No i mają bardzo dużo interesów, które opisujesz za granicami Węgier. Tak, i to jest też właśnie pomysł, jak wielu się domyśla, na wyprowadzenie pieniędzy z kraju w przypadku, gdyby przegrali wybory, po to, żeby tam mieli kapitał, którym będą mogli później dalej operować, zarządzać i ewentualnie złapać oddech pod to, żeby rządzić dalej.

Pytanie, czy to będzie w ogóle konieczne, ponieważ istnieje również teoria taka, że nawet jeśli Tisa i Péter Magyár wygra wybory, to sytuacja gospodarcza będzie taka zła, że Viktorowi Orbánowi nie pozostaje nic innego, jak siedzieć tylko z założonymi rękami i patrzeć, jak nowy rząd się wykrwawia. I pogrąża w kłótniach, a on na białym koniu wróci po dwóch latach i powie, widzieliście, trzeba było postawić na pewny wybór, czyli na Fidesz i Viktor Orbán. A jest prawdopodobieństwo, że zaczną się Orbán, Magyár dogadywać. To są dobrze znajomi z tej samej partii. Pojawiają się kolejne nazwiska w gabinecie na razie cieni. Nie tylko Péter Magyár jest człowiekiem, który będzie prawdopodobnie premierem, ale na przykład pojawiło się nazwisko Anity Orbán, niespokrewnionej od razu powiedzmy z Viktorem Orbánem. Która prawdopodobnie będzie ministrą spraw zagranicznych.

Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski póki co pilnie pracują na rzecz tego, żeby Filesz te wybory wygrał. I wypowiadają się gdzie tylko mogą o tym, jak dobry jest Viktor Orbán, który uratuje kraj przed zapaścią, wrogiem zewnętrznym, złą Brukselą, Ukrainą i tak dalej. Wpisują się kompletnie właśnie w tą kampanię, którą ułożył Fidesz z prostego powodu. Oni wiedzą, że będą musieli szukać innego kraju, gdy wygra TISA i gdy Péter Magyár zostanie premierem, co zapowiedział już wcześniej. Skończą się czasy tych azylów politycznych. Zresztą ich nie było, szczerze mówiąc, aż tak wiele. I tutaj trzeba powiedzieć, że Ziobro i Romanowski są pewnymi wyjątkami. Poza nimi tak naprawdę tylko Mikołaj Grujewski wcześniej znalazł, czyli były premier Macedonii Północnej. On w bagażniku przyjechał, dobrze pamiętam? Po prostu w samochodzie z Macedonii Północnej. On zaprzecza temu, ale ponoć istnieją mocne dowody na to, że został przewieziony rzeczywiście w bagażniku przez dyplomata węgierskiego przez granicę z tej Macedonii, gdzie musiał uciekać, gdy postawiono mu zarzuty korupcji.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.