Węgry przed wyborami. Czy skończy się reżim Orbana?
W „8:10” Michał Olszewski pyta Michała Kokota o sytuację na Węgrzech przed zbliżającymi się wyborami. Czy partia Pétera Magyara ma szansę pokonać reżim Orbána? Jak będą wyglądać Węgry po tym, jak Orbán odda władzę? Przeprowadzenie jakich reform jest niezbędne? Jaka jest sytuacja społeczno-gospodarcza węgierskiej prowincji? Dlaczego Orbán prowadzi antyukraińską kampanię, a nie zajmuje się problemami Węgrów? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Czy to działa? To działa na żelazny elektorat Fideszu. Wydaje się, że nie działa na tych, którzy są niezdecydowani, ani nie działa na większość Węgrów. Ponieważ Péterowi Magyarowi, czyli jego głównemu oponentowi i przywódcy partii PiS-a udało się zwrócić uwagę na problemy w kraju i odwrócenie uwagi Orbana na to co się dzieje w kraju, na to jak sytuacja gospodarcza się pogorszyła, jak pogorszyła się stopa życiowa, szukając wroga zewnętrznego, nie powiodła się. Widać to i wynika też z sondaży również tych rządowych, że ta przewaga TC jest dosyć duża i prawdopodobnie to ona wygra wybory w nadchodzących w 12 kwietnia. Tu posłużę się taką ulubioną frazą, którą Wacław Radziwinowicz zawsze stosował, pisząc o Rosji.
Ona przebija się i ona wydaje się właśnie zdawać rezultaty. I też nie mieliśmy nigdy takiej wielkiej mobilizacji na Węgrzech wśród ludzi, którzy głosowaliby na opozycję. Ja śledziłem każdą kampanię wyborczą na Węgrzech od 2010 roku, gdy Viktor Orbán doszedł do władzy. I powiem szczerze, jestem zdziwiony tym, jak duża jest mobilizacja i determinacja ludzi, którzy chodzą po prostu od domu do domu i namawiają na to, żeby głosować na TIS-ę. Wydawało się 4 lata temu, że opozycja osiągnęła już absolutne maksimum w tej kwestii, gdy udało jej się wyłonić wspólnego kandydata w wyborach, co naprawdę nie jest proste w demokracji. Wyobraźmy sobie, że W polskich warunkach system polityczny jest tak skomplikowany, że właściwie tylko i wyłącznie wyłonienie innego kandydata na premiera daje szansę opozycji na wygraną.
Natomiast to według mnie jest to właśnie dowodem na to, że po pierwsze Magyar jest teflonowy. Żaden skandal się go nie ima. Wszystkie próby zdyskredytowania go spaliły na panewce. A było ich wiele, dodajmy. Było ich wiele. A po drugie, rzeczywiście jest tak, że uwaga Węgrów jest skoncentrowana na tej sytuacji właśnie wewnątrz kraju, ich stopie życiowej, a nie na rzekomym zagrożeniu zewnętrznym czy grożącą wojną. I próby tutaj ukrainizacji, powiedzmy, tej kampanii wyborczej przez Fidesz, ona nie powiodła się. Mamy teraz do wyborów mniej niż dwa tygodnie. Musiałby się jakiś kataklizm wydarzyć, kompletne jakieś odwrócenie, zapaść strategii TIS-y, żeby ta partia wyraźnie przegrała te wybory. To się wydaje wręcz po prostu teraz nieprawdopodobne. Czy ja dobrze rozumiem, że TISA jest o krok od uzyskania większości konstytucyjnej, która pozwoliłaby na szybkie i fundamentalne dokonanie zmian na Węgrzech?
Tego nie wiemy i to było przez długi czas uznawane za wariant mało prawdopodobny. Ponieważ system wyborczy, który został zmieniony przez Fidesz wielokrotnie po 2010 roku faworyduje tę partię. Gra toczy się o 106 okręgów jednomandatowych na 199, które są. I to tam, jeśli któraś z partii będzie miała większość, ona będzie mogła liczyć na to, że wystawi kandydata na premiera i będzie miała większość w parlamencie węgierskim. Natomiast nie jest to pewne z uwagi na to, że kształt okręgów wyborczych został przez chwilę zdopasowany do elektoratu, który głosuje na tę partię. I wiemy już z sondaży, które zostały zrobione specjalnie właśnie pod te okręgi jednomandatowe, że w tych tradycyjnych bastionach przewaga zaczyna wahać się na korzyść TIS-y.
Ale trzeba przyznać, że TISA i jej wolontariusze robią to, czego nie robiła opozycja od lat. To znaczy byli w stanie zbudować struktury organizacyjne, tak zwane wyspy TISY. Czyli wolontariuszy, aktywistów lokalnych, którzy chodzą od domu do domu, wzajemnie się mobilizują, przekazują program partii, mówią o tym innym osobom. I to jest coś, co było słabością opozycji przez ostatnie lata. To znaczy mało kto wyściubiał nosa spoza Budapesztu i dużych miast, gdzie i tak to poparcie dla partii opozycyjnych było zapewnione. W przypadku TIS-y ta strategia była zupełnie inna. Péter Magyár w tamtym roku wykonał dwa duże marsze przez całe Węgry, przekonując i pokazując, że zależy mu również na wyborcy z małych miejscowości. I on dzięki temu zyskał taki właśnie wizerunek Trybunału Ludowego.
Po to, żeby kraj się rozwijał. Ale to byłby wariant skrajny, ekstremalny, mało prawdopodobny. Te sytuacje, które mamy teraz i w tej kampanii, która się toczy od wielu lat i w tych nastrojach, które są po stronie TIS-y, one są dużo bardziej radykalne niż po stronie najbardziej radykalnych zwolenników w Polsce Koalicji Obywatelskiej. Nie można sobie wyobrazić to, że dojdzie do współpracy między jednym a drugim politykiem. A co stanie się z dwoma legendarnymi Polakami? Marcinem Romanowskim i Zbigniewem Ziobrą, którzy otrzymali azyl. Nawet specjalnie zostało prawo pod nich zmienione. Miało się okazję w ubiegłym roku przeprowadzić dużą rozmowę z Peterem Magyarem, który powiedział, że to będzie jedna z pierwszych decyzji. Decyzja związana właśnie z losami obu naszych rodaków.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.