Ile jest szoguna w "Szogunie"? (Gość: dr Jakub Karpoluk)
Rozmawiamy o serialu "Szogun" na Disney+, najnowszej adaptacji powieści Jamesa Clavella oraz o szogunach i ich wiernych wojownikach - samurajach. Radosław Czyż i Andrzej Kulasek z "Wyborczej TV" porównują dwie serialowe ekranizacje "Szoguna" - tę z 1980 roku i tę najnowszą. Z kolei gościem podcastu jest dr Jakub Karpoluk, japonista, filmoznawca, teatrolog i... aktor (występował w Japonii w teatrze no!), który pomoże nam prześwietlić finanse szoguna, opowie, czym się różni tachi od katany i wakizashi oraz dlaczego w Japonii nagle okazało się, że wszyscy są lub byli samurajami. Zapraszamy do słuchania tego i innych odcinków "Sobotniego seansu".
mówiąca o odwadze. I jest taka scena, w której bohaterowie płyną z tej wioski, w której tam Blackthorn był więziony, do Saki, żeby spotkać się z panem Toranagą. Zastaje ich sztorm gdzieś na morzu, ten ich portugalski nawigator wypada za burtę i... Już docierając na ląd, idą go poszukać. I tam m.in. jest pan Jabł, Blackthorn i kilku jeszcze samurajów. No i pan Jabł, schodząc gdzieś po skałach, żeby Rodriguez'a znaleźć, sam też spada i niemal się topi. I któryś z jego samurajów, żeby zwrócić jego uwagę, żeby jakby dać mu szansę, żeby się ocknął, po prostu z okrzykiem, banzaj na ustach, skacze z tej skały na oczywiście pewną śmierć.
Ale tym okrzykiem i pewnie pluskiem wody faktycznie pana jabło odsucił jakoś. I w serialu akurat tej sceny małej nie ma, natomiast już ta akcja ratunkowa jak najbardziej. I co mi się bardzo podoba, to to jak właśnie wchodzimy na chwilę w tej scenie w głowy tego samuraja, w głowę Yabu, w głowę Blackthorna i że nawet w ramach jednej sceny Clavel był w stanie z kilku różnych perspektyw, z kilku różnych punktów widzenia daną sytuację przedstawić. I w starym serialu, tym z lat 80., bardzo mi tego brakowało, że on był tak skupiony tylko na Blackthornie, na tej perspektywie obcego, który przyjeżdża do nieznanej krainy, a w nowym serialu to znowu jest.
I nagle pojawia się znikąd angielski pilot wśród holenderskiej załogi, protestanci, którzy mówią, że no... to są nasi wrogowie, to nie są nasi przyjaciele, nie jesteśmy takimi samymi chrześcijanami jak oni. Tam w serialu Żywcem wzięte książki jest zresztą ta scena na początku, kiedy Blackthorn zrywa zakonnikowi krzyż wiszący przy pasie i zaczyna go wdeptywać w ziemię, no bo chce im pokazać, że nie respektują tych samych symboli, jakby, że nie są tym samym. Jest w serialu świetna scena, kiedy właśnie pan Jabł mówi, dobra, nie mam czasu na te chrześcijańskie brednie, po prostu... przygotujcie mi jakąś egzekucję, to mnie interesuje, a nie tam zabawa z polityką, to nie na moją głowę.
Jabłów, który jest po prostu wielu osób znów, tak jak było w latach 80., tak jak jest teraz, ulubionym bohaterem. Pan Jabłów tutaj w tej roli... Paleno Buasano. Dokładnie tak. Też skądinąd znany na zachodzie, chociaż z mniejszych ról niż Sanadaktor. No tutaj to jest taka rola, w której on może się popisywać po prostu. Może być... wielki, po prostu większy niż życie, porozpychać się na ekranie, porzucać żartami, pokazać się z jednej strony jako ktoś bezwzględny, z drugiej strony ktoś taki bardzo starający się manipulować książkami, ale po prostu nie da się go nie lubić przy tym. To jest taki, no z jednej strony jest to sadysta.
Opisy tego, jakie on miał różne swoje zamiłowania w książkach, no... do dziś cierpnie skóra przy niektórych opisach. Tutaj pokazano tego niewielką część. Jednak czasy się trochę zmieniły. Te wątki seksualne też są przedstawione dużo w czystszy sposób niż to było w książce. Natomiast on znów błyszczy i myślę, że to wynika z tego, że po prostu jest to świetnie napisana postać. No tak, tym bardziej, że ten to dopiero miał trudne zadanie, bo przecież... jego poprzednik, czyli Frankie Sakai, to do dziś żyje w świadomości odbiorców. Myślę, że nie tylko... O Polsce to wiem, bo wszyscy na hasło Szogun mówią Pan Jabł.
Mówisz Szogun, myślisz Pan Jabł. Ja sobie zresztą nawet odświeżyłem... Nie mów, którą scenę. Nie wszyscy muszą pamiętać, co się dzieje potem. Rozumiem, dobrze. Rzeczywiście, w każdym razie jedną z takich bardziej ikonicznych scen dawnego shoguna z udziałem właśnie pana Yabu. No i rzeczywiście, ten człowiek, czyli Franky Sakai, on był zdecydowanie też w ogóle aktorem komediowym, już nieżyjący. Bardzo charakterystyczna fizjonomia. I tak naprawdę Tadanobu Asano... miał bardzo trudne zadanie, żeby tak jakby dodać coś od siebie, ewentualnie jakoś tego pana Jabłu, nie wiem, unowocześnić, jeszcze dodać mu jakiegoś kolorytu, jeszcze dodać mu jakiegoś takiego zawadiactwa.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.