Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Duży Format: 400 tysięcy dziadków z Wehrmachtu

22.09.2025 ·33 min 28 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Gościnią Aleksandry Zbroi jest Stasia Budzisz, autorka książek "Pokazucha. Na gruzińskich zasadach" oraz "Welewetka. Jak znikają Kaszuby". Pretekstem do rozmowy jest jej reportaż opublikowany w Dużym Formacie, o losie Kaszubów wcielanych do armii niemieckiej podczas II wojny światowej. Stasia opowiada o doświadczeniu jej własnej rodziny pochodzącej z Kaszub oraz odnosi się do głośnej gdańskiej wystawy "Nasi Chłopcy". Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Cześć. Cześć, dzień dobry. Stasia jest reporterką, która zajmuje się Kaukazem, ale też naszymi Kaszubami. Napisała dwie książki reporterskie. Pokazucha na gruzińskich zasadach oraz Welewetka. Jak znikają Kaszuby. Ale dziś będziemy rozmawiać wokół reportażu, który możecie przeczytać na wyborcza.pl. Ukośnik duży format. O losie Polaków, Pomorzan. wcielanych do niemieckiego wojska w trakcie II wojny światowej. I ja tak sobie myślę o tym reportażu jako takim pendant, takim dopełnieniem wystawy, o której było bardzo głośno i na pewno Państwo o niej słyszeli. Chodzi rzecz jasna o wystawę Nasi Chłopcy, którą wciąż można oglądać w Gdańsku, w Galerii Palowej, w Ratuszu Głównego Miasta. Stasiu, miałaś dziadka w Wehrmachtzie? Tak.

Jak prawie każdy, kto pochodzi z Pomorza i ze Śląska. Mówię prawie, bo to rzeczywiście nie dotyczyło wszystkich z różnych przyczyn. Natomiast ja bym tutaj chciała od razu takie małe sprostowanie, ponieważ to jest bardzo ważne, że ta wystawa w Gdańsku i też ten mój tekst, który możecie Państwo przeczytać w dużym formacie. tak naprawdę nie skupia się tylko i wyłącznie na kimś, kogo określamy dzisiaj Polakami, tylko właśnie na Pomorzanach. Tak samo ta wystawa dotyczy Pomorzan, bo ktoś, kto był gdańszczaninem, był zdecydowanie Pomorzaninem, ale nie był obywatelem Polski. Tak samo osoby, które zmuszone zostały do pójścia do Wehrmachtu, niekoniecznie byli Polakami, tylko byli na przykład Kaszubami, a nie każdy Kaszuba... czuł się Polakiem.

Tylko jego wąski skrawek. Ale na przykład takie tereny jak Słupsk, Lemberg, Bytów nie należały do Polski, należały do Niemiec, więc te osoby, które nawet czuły się Polakami, były na przykład Kaszubami, ale czuły się Polakami, działały w Związku Polaków w Niemczech, dostały automatycznie wezwanie do Wehrmachtu, powołanie do wojska, dlatego że byli obywatelami tego kraju, III Rzeszy. No dobra, ale więcej o dziadku teraz jeszcze, bo faktycznie nakreśliłaś ważny przepis, zrobiłaś spojrzenie na przedwojenną szczególności historii Polski, pokazuje jak ta nasza tożsamość polska tak naprawdę rozbija to pojęcie, tak? Pokazuje jak bardzo, jaki tygiel w tym wszystkim jest, jak odróżnić, nie wiem, prawodawstwo od poczucia, od tożsamości.

Na pewno nie mówił w tym języku. Zresztą w tym języku nigdy się nie nauczył mówić. I jego rodzice mówili po kaszubsku właściwie do końca swoich dni i mówili świetnie po niemiecku, ponieważ w tym kraju żyli. On też skończył edukację w języku niemieckim, no bo do takiej szkoły niemieckiej po prostu chodził, bo innej szkoły nie było. Więc kiedy przyszła Polska, on otrzymał obywatelstwo polskie, kiedy był już dorosły, został powołany do marynarki wojennej polskiej. Tam odsłużył taki klasyczny czas w wojsku, jak każdy obywatel młody. Razem ze swoimi zresztą braćmi, Pawłem i Michałem. Po czym zaczęło się życie. Język polski niekoniecznie był na Helu, mówię o całym Półwyspie Helskim, potrzebny tam do mieszkania, dlatego że była to społeczność, która była bardzo mocno zamknięta, właściwie nie wpuszczająca tak zwanych obcych, cedzych, jak to się mówi na Kaszubach.

Tam też został pochowany. Nigdy nie byliśmy na jego grobie. Właśnie, no teraz tak, dwie rzeczy, żeby słuchacze mieli kontekst. Na listę, o której ty, Stasiu, mówiłaś, wpisało się blisko milion osób. Tak, to jest tyle, jakby dzisiaj się wpisało praktycznie całe Trójmiasto. Wydaje mi się, że to jest dosyć istotne, jakby takie nawet niezastrzeżenie, istotny przypis, który warto zrobić, żeby państwo sobie uświadomili skalę zjawiska, o którym mówimy. A teraz wracając do twojego dziadka, ja pamiętam taką rozmowę, którą przeprowadziła z tobą Urszula Jabłońska przy okazji książki o Kaszubach. w której ty powiedziałaś, że ty całe życie myślałaś, wracam teraz do twojego dziadka, że twój dziadek walczył w powstaniu tym warszawskim. Oczywiście, bo ja bardzo chciałam mieć dziadka w armii krajowej i dla mnie, widzisz, bo dziadek, mój dziadek, który żył tylko w legendzie rodzinnej, to znaczy to była postać, która była, o której ktoś wspominał, no więc była babcia, więc musiał być dziadek, to jest oczywiste, prawda?

I moją babcię na oczach mojego ojca zgwałciły ośmiu radzieckich żołnierzy. On miał wtedy 6 lat. Opowiadał mi kiedyś, że radziecki żołnierz wziął go za habety z łóżka, w którym on leżał ze swoją matką i tak rzucił nim o ścianę w kąt pokoju i nie pozwolił mu wyjść z tego pokoju. I kazali mu na to patrzeć. I powiedział, że to są sceny, których on nie zapomni nigdy do końca życia i on nienawidzi ruskich. Dla niego ruski to byli wszyscy, ale absolutnie wszyscy, którzy byli za wschodnią granicą Polski. I jakby to nie miało znaczenia, że on rozumiał istnienie oddzielnych etnosów, krajów i tak dalej. Jakby to było tak silne i w ogóle na Kaszubach jest bardzo silna nienawiść do tego i strach przed Rosją, nie przed Niemcami, przed Rosją.

I to jest strach, który jest wręcz powiedziałabym strachem atawistycznym. Trudny czas dla Kaszubów teraz, prawda? Dość. Dość, dość trudny, zwłaszcza, że jakby ta cała recepcja tej wystawy w Polsce, dla mnie to było szokiem, dlatego że, to znaczy jak usłyszałam nazwę tej wystawy, to wiedziałam, że na pewno będzie jakaś awantura. Znaczy skali tej awantury się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się też tych wszystkich wyzwisk, które padną, bo mi się wydawało, że już minęło 20 lat od tego pierwszego szoku, który Polska doznała od dziadkach w Wehrmachtzie. Natomiast... Ale my wtedy nie opowiedzieliśmy sobie tej historii. Kompletnie. W sensie, że to było takie hasło, za tym hasłem coś szło.

To znaczy są oczywiście źródła historyczne, z których możemy o tym przeczytać, ale jest ich stosunkowo niewiele. Nie ma na przykład opowieści reporterskiej o tym. A jeżeli są, to są naprawdę gdzieś tam niewielkie ilości, nie są w takim ogólnym dostępie, ogólnym obiegu. W związku z tym ciężko mieć do kogoś pretensje, że tego nie wie, no bo to wynika po prostu z edukacji, z systemu edukacji. Natomiast to, co się działo, no to jakby jedno dla mnie z takich najbardziej przerażających rzeczy, która się działa i o której ja nie miałam pojęcia do czasu, kiedy nie zaczęłam pracować nad wylewetką. to było to, że Kaszubi, między innymi Kaszubi oczywiście, ale nie tylko, bo też Warmiacy, Poznaniacy, czyli Wielkopolanie, czy Mazurzy, za karę, kiedy wracali od Andersa na przykład, wszyscy wracali od Andersa, no wiadomo, że to nie był tylko Anders, był jeszcze Maczek i szereg innych jeszcze generałów, ale generalnie ci wszyscy, którzy wracali od tego przysłowiowego Andersa, czyli z Wielkiej Brytanii,

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.