Czym może nas zaskoczyć operowy Sopot?
Anna S. Dębowska rozmawia z Tomaszem Koniecznym, światowej sławy bas-barytonem, dyrektorem artystycznym Baltic Opera Festival. Opera Leśna w Sopocie znana jest głównie z festiwalu piosenki i mało kto kojarzy to miejsce z festiwalem operowym. Nasz gość opowiada o fascynującej historii Opery Leśnej oraz o rozpoczynającym się w niej 20 lipca operowym wydarzeniu. Więcej podcastów na https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Rzecz dość niezwykła, właściwie bardzo niezwykła, dlatego, że do tej pory Opera Leśna w Sopocie była znana przede wszystkim z festiwalu piosenki. Kiedyś tam się odbywała interwizja, jeszcze w czasach komuny, no ale mało kto wie, wciąż mimo wszystko mało kto wie, że przed wojną działał tam regularny festiwal operowy i że tak naprawdę Opera Leśna, jak zresztą nazwa wskazuje, była przystosowana, ten teatr, pod... gołym niebem, był przystosowany do, po prostu do wykonywania oper i to wręcz dramatów muzycznych Richarda Wagnera. Do tych tradycji właśnie zechciał powrócić Tomasz Konieczny, nasz dzisiejszy gość.
I takim o pewnej duszy. To miejsce posiada tę duszę do dzisiaj. Jest naprawdę niezwykłym, można powiedzieć, teatrum, amfiteatrem, który został bardzo pięknie również przez nas już po II wojnie światowej, ale w ostatnich czasach, 2010-2012 został wyremontowany. przez bodaj miasto Sopot. W tej chwili jest to piękny, naprawdę piękny obiekt, taki oskrzydlony, powiedziałbym, dwoma płatami dachu, żagli, nie wiadomo jak to nazwać, namiotu, w samym centrum lasu, w tych, podśród tych wzgórz sopockich, bodaj 500 metrów od plaży, oddalone miejsce, które posiada niezwykłe, naprawdę wyjątkowe walory akustyczne.
Tam była rzeczywiście taka... Taka konstrukcja stalowa, którą wyściełano co roku świeżymi liśćmi i tworzono z niej kurtynę. Była maszyneria sceniczna, która niestety została ponowno podczas wyzwolenia nas przez Związek Radziecki wówczas rozkradziona. Ta maszyneria została uznana, że można to gdzieś, mówiąc brzydko, opylić, sprzedać. i zyskać coś na tym. Prawdopodobnie nikt na tym nie zyskał, natomiast Opera Leśna rzeczywiście straciła. No i to jak mówię, to co tworzy atmosferę, taką cudowną atmosferę tego miejsca, taką wyjątkową, to jest ten fakt, kiedy ta orkiestra jest posadzona w kanale orkiestrowym i kiedy gra na żywo, czyli nie jest nagłaśniana.
Stałem na tej widowni, na tej trybunie, można powiedzieć, słuchałem tej Uwertury Hollendra i się nawet wzruszyłem, muszę powiedzieć, już podczas pierwszej próby. Tak przypuszczałam, bo też wydaje mi się, że chyba właśnie zaczęło się od tego, że sam śpiewałeś wiele lat temu, bodajże w zmierzchu, nie, nie w zmierzchu bogów, tylko w każdym razie w którejś z części rimu Wagnera, że było takie jednorazowa próba wstrzeszenia tej tradycji. Już nie pamiętam przez który teatr, czy operę bałtycką, czy... Nie, nie, to nie był teatr, to nie był teatr, to była można powiedzieć prywatna inicjatywa. Dyrygent Jan Latam-Kynik razem z Danielem Kotlińskim, z takim naszym polskim barytonem, który też zajmuje się i zajmował się organizacją różnych imprez kulturalnych.
w roku 2009 na stulecie powstania Opery Leśnej wykonać tam Złotorenu. Myśmy to Złotorenu wykonali koncertowo, czyli w wersji takiej no stojącej, staliśmy przed orkiestrą i ta orkiestra niestety wtedy była na scenie i to jest właśnie ten moment, o którym mówię. Jak ta orkiestra jest na scenie, to ona przez te naturalne nagłośnienie tego lasu i tych wzgórz jest bardzo głośna i wtedy rzeczywiście wszystko trzeba nagłaśniać. To jest ten taki moment, No tak, ale rozumiem, że to był taki moment, w którym coś w tobie zaklikało, zakochałeś się, może w tym miejscu chciałeś wrócić, no bo zmierzam do genezy tego, dlaczego w ogóle wykonałeś tak kolosalny wysiłek, będąc bardzo aktywnym śpiewakiem operowym, występującym na największych scenach operowych świata.
Wykonałeś ten wysiłek, no takiego stworzenia od zera festiwalu operowego i nie było to łatwe. To nie było łatwe i to cały czas jest dość trudne, muszę powiedzieć. Natomiast ten występ w 2009 roku, on pokazał mi, jak wspaniała to jest akustyka. I ja nie miałem wtedy żadnych ambicji, żeby cokolwiek organizować. Przeciwnie, moja kariera wtedy nabierała tempa. Ja byłem wówczas już po moim debiucie w Operze Wiedeńskiej w partii Albericia w Nowym Ringu. Jak wtedy powiedział Johan Holländer, ówczesny dyrektor, the star was born. I rzeczywiście potem ta kariera nabrała ogromnego tempa, więc ja kompletnie nie myślałem o tym, żeby zajmować się organizacją jakichś imprez kulturalnych.
no obiekt, który jest perłą, który jest diamentem, perłą, można powiedzieć bursztynoperłą, no bo jesteśmy nad morzem. I ten obiekt rzeczywiście, no zaczęło to się gdzieś tam w mojej głowie kotłować to wszystko i pomyślałem sobie, jak można pomóc mojej grupie zawodowej, czyli wszystkim artystom, freelancerom występującym na scenie. Wiadomo, że... Pod gołym niebem było dużo łatwiej występować w pandemii niż po pandemii, jakby tuż po pandemii niż w zamkniętych przestrzeniach. No i taką naturalnym skojarzeniem była ta opera leśna. Jeżeli da się zrobić festiwal wagnerowski w tak nieodpowiedniej przestrzeni jak amfiteatr betonowy w Mikulowie. to przecież my posiadając tak wspaniały obiekt, tak wspaniały obiekt, proszę Państwa, tam jest 5 tysięcy ludzi może te spektakle oglądać, akustyka jest przebojowa, olbrzymi amfitar, wspaniale wyremontowany, mało tego, to jest takie miejsce, które funkcjonuje w świadomości ludzi,
No ja nie mogę... Bardzo mi miło. Tak, to jest dość duże szaleństwo i ja rzeczywiście bardzo często zastanawiam się nad tym, czy aby na pewno jestem właściwą osobą, która powinna się festiwalem operowym na północy Polski zajmować. Moja misja polegała głównie na tym, żeby pokazać, że to jest możliwe i myśmy to w 2023 roku z takim dużym przytupem pokazali, że to jest możliwe, że jest zainteresowanie świata. Przyjechała prasa z całego świata wówczas, niemieckojęzyczne gazety takie jak Die Welt, Die Presse, Tagesspiegel. Ale też The Times na przykład. Był z nami The Times z Londynu, był z nami bardzo wiele różnych blogów operowych, muzycznych, ważnych.
One nie są tak bardzo popularne w Polsce, natomiast są bardzo ważne w świecie. Powiem taką anegdotę, że rozmawiając we wrześniu... tamtego roku z Christianem Tillemanem, poinformowałem go, mówię Christian, no udało mi się reaktywować Bayreuth Północy, a Christian mówi, wiem, wiem Tomasz, czytałem w gazecie. Czyli to wszystko jest możliwe do zrobienia i to jak mówię, ja cały czas przypominam taki tytuł pewnego artykułu, który ukazał się w tamtym roku po festiwalu. Artykuł, który bardzo dobrze opisuje ideę i całe to wydarzenie Baltic Opera Festival, które się odbyło w tamtym roku, to był artykuł w Gazecie Świętojańskiej i ten tytuł tego artykułu jest takim moim motto.
To jest bardzo ważna inicjatywa, inicjatywa, która ma szansę pokazania tego regionu na arenie międzynarodowej dla bardzo ważnej grupy publiczności, bardzo ważnej grupy również turystów, którzy przyjadą, takich turystów, którzy są wysokobudżetowi. No tak, w zeszłym roku to 8 tysięcy widzów w sumie było na trzech przedstawieniach. To jest bardzo duża liczba. To jest bardzo duża liczba. Teraz będzie więcej przedstawień i będzie też koncert, więc prawdopodobnie będzie jeszcze większa frekwencja. To wszystko dzieje się stopniowo, prawda? Ale i tak uważam, że to jest sukces jak na sam początek. To był ogromny sukces. To był wyjątkowy czas. On nas zaskoczył. Lato. Tak, on nas zaskoczył również ten sukces poniekąd, zaskoczył również dyrekcję BART-u, czyli instytucji zajmującej się operą leśną.
To jest ogromny potencjał. Ja cały czas próbuję przekazać to politykom, przekazać to różnym osobom, od których zależy ten festiwal, bo przecież wiadomo, że kultura i szczególnie kultura wysoka musi być... w naszej części świata jest i musi być wspierana przez państwo. W tej chwili jestem w trakcie przygotowywania takiego listu do naszych włodarzy, i tu mówię o lokalnych władzach, ale również o centralnych, gdzie będę starał się to wszystko przekazać, jeszcze raz pokazać, opowiedzieć o tym, że my nie możemy pracować w trakcie jednego roku budżetowego. My musimy planować na kilka lat do przodu, a to będzie możliwe tylko wtedy, jeżeli to finansowanie będzie dla festiwalu zapewnione. Bardzo się o to staram, aczkolwiek muszę powiedzieć, tak jak powiedziałaś Aniu, ja jestem bardzo zajętym artystą i wszyscy stukają się w głowę, jak opowiadam o tym festiwalu.
Mówią, Tomasz, co ty robisz? Przecież ty robisz wspaniałą karierę, przecież śpiewasz w Metropolitan Opera w Bayreuth. Dopiero co zaśpiewałem właśnie La Fanciulla del West, Dziewczynę z Dzikiego Zachodu, Pucciniego w operze berlińskiej w Staatsoper. To się ciągle dzieje, ja ciągle jestem w tych rozjazdach, co zresztą ma też swoje różne konsekwencje takie czy inne, psychofizyczne i... Tak jak mówię, ja moją misję oceniam jako wykonaną w 100% albo nawet więcej niż 100%. Myśmy pokazali, że tam można grać. Zagramy w tym roku. Ja również spełnię to swoje marzenie. Zagramy w tym roku. No właśnie, to zagramy. Turandot Pucciniego. Mamy stulecie śmierci tego wybitnego włoskiego kompozytora.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.