Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Czym może nas zaskoczyć operowy Sopot?

15.07.2024 ·22 min 11 s

Anna S. Dębowska rozmawia z Tomaszem Koniecznym, światowej sławy bas-barytonem, dyrektorem artystycznym Baltic Opera Festival. Opera Leśna w Sopocie znana jest głównie z festiwalu piosenki i mało kto kojarzy to miejsce z festiwalem operowym. Nasz gość opowiada o fascynującej historii Opery Leśnej oraz o rozpoczynającym się w niej 20 lipca operowym wydarzeniu. Więcej podcastów na https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

To jest ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. W dzisiejszym odcinku. Czym może nas zaskoczyć operowy Sopot? Ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. Dzień dobry Państwu, Anna Esdębowska. Moim dzisiejszym gościem jest pan Tomasz Konieczny, bazbaryton wybitny, światowej sławy, śpiewak wagnerowski głównie, ale również dyrektor artystyczny Baltic Opera Festival w Sopocie. Festiwal już niedługo, 20 lipca. pierwszy koncert, a właściwie premiera Turandot Giacomo Puccinego w Operze Leśnej w Sopocie.

Rzecz dość niezwykła, właściwie bardzo niezwykła, dlatego, że do tej pory Opera Leśna w Sopocie była znana przede wszystkim z festiwalu piosenki. Kiedyś tam się odbywała interwizja, jeszcze w czasach komuny, no ale mało kto wie, wciąż mimo wszystko mało kto wie, że przed wojną działał tam regularny festiwal operowy i że tak naprawdę Opera Leśna, jak zresztą nazwa wskazuje, była przystosowana, ten teatr, pod... gołym niebem, był przystosowany do, po prostu do wykonywania oper i to wręcz dramatów muzycznych Richarda Wagnera. Do tych tradycji właśnie zechciał powrócić Tomasz Konieczny, nasz dzisiejszy gość.

Tomaszu, żeby nie przedłużać, opowiedz o festiwalu. Droga Aniu, bardzo mi miło, witam Państwa, witam Ciebie również Aniu. No tak, rzeczywiście tradycja jest rzeczą ważną i ja nawiązuję do tej tradycji przedwojennej, natomiast tam jest tradycja przedwojenna i jeszcze przedwojenna. czyli tradycja sprzed I wojny światowej, mówimy tutaj o roku 1909, kiedy w ogóle ta idea grania w lesie opery stała się rzeczywistością. Ówczesny kapelmajsta Gdańskiej Orkiestry chodził po tych wzgórzach sopockich, po tych lasach razem ze swoimi skrzypkami i rzeczywiście odkrył miejsce, które miało fantastyczną akustykę, było miejscem bardzo atrakcyjnym również wizualnie.

Te walory akustyczne słychać tak naprawdę wtedy, kiedy da się zagrać orkiestrze w miejscu, które zostało dla tej orkiestry stworzone jeszcze przed II wojną światową. Mówię tutaj o kanale orkiestrowym, który tam jest w Operze Leśnej. No właśnie, zachował się, to jest wspaniałe, że się zachował ten kanał orkiestrowy. Opowiedz o tych walorach akustycznych, bo to jest coś naprawdę niezwykłego. Tam się bardzo wiele rzeczy zachowało w tym amfiteatrze. No sama scena, która jest pokryta deskami, o czym mało kto wie, no bo bardzo często zasłania się te deski taką dość ponurą wykładziną koloru szarego. My tę wykładzinę już w tamtym roku zdarliśmy z tych desek, pokazaliśmy te deski, chociaż one nie są nowe, mimo to one też posiadają takiego wyjątkowego teatralnego ducha.

Tam była rzeczywiście taka... Taka konstrukcja stalowa, którą wyściełano co roku świeżymi liśćmi i tworzono z niej kurtynę. Była maszyneria sceniczna, która niestety została ponowno podczas wyzwolenia nas przez Związek Radziecki wówczas rozkradziona. Ta maszyneria została uznana, że można to gdzieś, mówiąc brzydko, opylić, sprzedać. i zyskać coś na tym. Prawdopodobnie nikt na tym nie zyskał, natomiast Opera Leśna rzeczywiście straciła. No i to jak mówię, to co tworzy atmosferę, taką cudowną atmosferę tego miejsca, taką wyjątkową, to jest ten fakt, kiedy ta orkiestra jest posadzona w kanale orkiestrowym i kiedy gra na żywo, czyli nie jest nagłaśniana.

To jest może mało popularne w Sopocie czy w Operze Leśnej. Ja bardzo często musiałem... Mamy wspaniałego akustyka, który obsługuje nasze spektakle i bardzo wiele innych imprez również w Operze Leśnej. Natomiast musiałem go bardzo mocno pilnować, żeby on nie chciał nam dogłaśniać tego spektaklu. Natomiast od orkiestry to rzeczywiście maestro Janowski wówczas rok temu zaraz na pierwszej próbie powiedział, że ściągamy całe omikrofonowanie kanału orkiestrowego, gramy na żywo i rzeczywiście Było to dla mnie, jako człowieka już dość mocno doświadczonego na scenach operowych świata, było to niezwykle wzruszające, móc słyszeć Uwerturę Hollendra sto metrów oddalonym od sceny.

Stałem na tej widowni, na tej trybunie, można powiedzieć, słuchałem tej Uwertury Hollendra i się nawet wzruszyłem, muszę powiedzieć, już podczas pierwszej próby. Tak przypuszczałam, bo też wydaje mi się, że chyba właśnie zaczęło się od tego, że sam śpiewałeś wiele lat temu, bodajże w zmierzchu, nie, nie w zmierzchu bogów, tylko w każdym razie w którejś z części rimu Wagnera, że było takie jednorazowa próba wstrzeszenia tej tradycji. Już nie pamiętam przez który teatr, czy operę bałtycką, czy... Nie, nie, to nie był teatr, to nie był teatr, to była można powiedzieć prywatna inicjatywa. Dyrygent Jan Latam-Kynik razem z Danielem Kotlińskim, z takim naszym polskim barytonem, który też zajmuje się i zajmował się organizacją różnych imprez kulturalnych.

w roku 2009 na stulecie powstania Opery Leśnej wykonać tam Złotorenu. Myśmy to Złotorenu wykonali koncertowo, czyli w wersji takiej no stojącej, staliśmy przed orkiestrą i ta orkiestra niestety wtedy była na scenie i to jest właśnie ten moment, o którym mówię. Jak ta orkiestra jest na scenie, to ona przez te naturalne nagłośnienie tego lasu i tych wzgórz jest bardzo głośna i wtedy rzeczywiście wszystko trzeba nagłaśniać. To jest ten taki moment, No tak, ale rozumiem, że to był taki moment, w którym coś w tobie zaklikało, zakochałeś się, może w tym miejscu chciałeś wrócić, no bo zmierzam do genezy tego, dlaczego w ogóle wykonałeś tak kolosalny wysiłek, będąc bardzo aktywnym śpiewakiem operowym, występującym na największych scenach operowych świata.

Wykonałeś ten wysiłek, no takiego stworzenia od zera festiwalu operowego i nie było to łatwe. To nie było łatwe i to cały czas jest dość trudne, muszę powiedzieć. Natomiast ten występ w 2009 roku, on pokazał mi, jak wspaniała to jest akustyka. I ja nie miałem wtedy żadnych ambicji, żeby cokolwiek organizować. Przeciwnie, moja kariera wtedy nabierała tempa. Ja byłem wówczas już po moim debiucie w Operze Wiedeńskiej w partii Albericia w Nowym Ringu. Jak wtedy powiedział Johan Holländer, ówczesny dyrektor, the star was born. I rzeczywiście potem ta kariera nabrała ogromnego tempa, więc ja kompletnie nie myślałem o tym, żeby zajmować się organizacją jakichś imprez kulturalnych.

Przeciwnie, dawałem się angażować jako śpiewak operowy. Natomiast potem przyszła pandemia i ta pandemia w 2019 roku ona dała nam... Wielu osobom z mojego środowiska bardzo dużo do myślenia. W 2020 roku podczas tego lockdownu, czy może po tym pierwszym lockdownie w czerwcu 2020 roku wziąłem udział w takim festiwalu, można powiedzieć mini festiwalu na granicy austriacko-czeskiej w miejscowości Mikulow, gdzie znajduje się taki betonowy amfiteatr zbudowany po to, żeby tam pokazywać filmy latem. pod gołym niebem i tenor Peter Svensson, niestety nieżyjący już, postanowił właśnie zrealizować swoje marzenie i zrealizować festiwal wagnerowski. Myśmy zagrali wtedy dwa razy Holendra, dwa razy Tristan i Zoldę, Tristana i Zoldę i ja wtedy rzeczywiście śpiewałem tego Holendra i to mi się przypomniało, przypomniało mi się, że mamy w Polsce...

no obiekt, który jest perłą, który jest diamentem, perłą, można powiedzieć bursztynoperłą, no bo jesteśmy nad morzem. I ten obiekt rzeczywiście, no zaczęło to się gdzieś tam w mojej głowie kotłować to wszystko i pomyślałem sobie, jak można pomóc mojej grupie zawodowej, czyli wszystkim artystom, freelancerom występującym na scenie. Wiadomo, że... Pod gołym niebem było dużo łatwiej występować w pandemii niż po pandemii, jakby tuż po pandemii niż w zamkniętych przestrzeniach. No i taką naturalnym skojarzeniem była ta opera leśna. Jeżeli da się zrobić festiwal wagnerowski w tak nieodpowiedniej przestrzeni jak amfiteatr betonowy w Mikulowie. to przecież my posiadając tak wspaniały obiekt, tak wspaniały obiekt, proszę Państwa, tam jest 5 tysięcy ludzi może te spektakle oglądać, akustyka jest przebojowa, olbrzymi amfitar, wspaniale wyremontowany, mało tego, to jest takie miejsce, które funkcjonuje w świadomości ludzi,

One nie są tak bardzo popularne w Polsce, natomiast są bardzo ważne w świecie. Powiem taką anegdotę, że rozmawiając we wrześniu... tamtego roku z Christianem Tillemanem, poinformowałem go, mówię Christian, no udało mi się reaktywować Bayreuth Północy, a Christian mówi, wiem, wiem Tomasz, czytałem w gazecie. Czyli to wszystko jest możliwe do zrobienia i to jak mówię, ja cały czas przypominam taki tytuł pewnego artykułu, który ukazał się w tamtym roku po festiwalu. Artykuł, który bardzo dobrze opisuje ideę i całe to wydarzenie Baltic Opera Festival, które się odbyło w tamtym roku, to był artykuł w Gazecie Świętojańskiej i ten tytuł tego artykułu jest takim moim motto.

Tytuł brzmiał Czy stać nas na sukces? Ja cały czas to powtarzam, powtarzam również różnym dyrektorom instytucji kultury, naszej instytucji kultury, która organizuje festiwal, czyli Operze Bałtyckiej, ale powtarzam również gdzieś tam nie bezpośrednio, ale przez inne osoby, które nam dobrze życzą, Powtarzam prezesowi Orlenu w Polsce, tej historyczną. Orlen jest z nami, to się późno okazało, ale Orlen rzeczywiście zachował nas jako patron, jako mecenas festiwalu, z czego się bardzo, bardzo cieszę. Mam nadzieję, że to jest bardzo dobry sygnał na przyszłość. Powtarzam to również politykom i to politykom mówię tutaj o Pani Ministrze Kultury, ale również Marszałkowi Pomorskiemu, powtarzam to również Panią Prezydentką Trójmiasta.

To jest bardzo ważna inicjatywa, inicjatywa, która ma szansę pokazania tego regionu na arenie międzynarodowej dla bardzo ważnej grupy publiczności, bardzo ważnej grupy również turystów, którzy przyjadą, takich turystów, którzy są wysokobudżetowi. No tak, w zeszłym roku to 8 tysięcy widzów w sumie było na trzech przedstawieniach. To jest bardzo duża liczba. To jest bardzo duża liczba. Teraz będzie więcej przedstawień i będzie też koncert, więc prawdopodobnie będzie jeszcze większa frekwencja. To wszystko dzieje się stopniowo, prawda? Ale i tak uważam, że to jest sukces jak na sam początek. To był ogromny sukces. To był wyjątkowy czas. On nas zaskoczył. Lato. Tak, on nas zaskoczył również ten sukces poniekąd, zaskoczył również dyrekcję BART-u, czyli instytucji zajmującej się operą leśną.

To pokazuje, że opera wcale nie jest elitarna, że opera jest takim sportem, który może się podobać ludziom, nie tylko piłka nożna, nie tylko koncerty muzyki rockowej, czy pop, czy festiwale piosenki, które odbywają się w Sopocie również w Operze Leśnej. ale również festiwal operowy. Tam przyszli ludzie, którzy byli w ciągu dnia prawdopodobnie na plaży, odpoczywali. Przyszli wieczorem troszeczkę się schłodzić, troszeczkę zobaczyć coś innego i byli zachwyceni. Wróżono nam, że to będzie garstka publiczności. Okazało się, że nie, że było właśnie te 8 tysięcy ludzi. że średnia wieku, co podkreślała głównie prasa zachodnia, że średnia wieku u nas była około o 20 lat niższa niż to, co się dzieje w Salzburgu czy w Bayreuth.

To jest ogromny potencjał. Ja cały czas próbuję przekazać to politykom, przekazać to różnym osobom, od których zależy ten festiwal, bo przecież wiadomo, że kultura i szczególnie kultura wysoka musi być... w naszej części świata jest i musi być wspierana przez państwo. W tej chwili jestem w trakcie przygotowywania takiego listu do naszych włodarzy, i tu mówię o lokalnych władzach, ale również o centralnych, gdzie będę starał się to wszystko przekazać, jeszcze raz pokazać, opowiedzieć o tym, że my nie możemy pracować w trakcie jednego roku budżetowego. My musimy planować na kilka lat do przodu, a to będzie możliwe tylko wtedy, jeżeli to finansowanie będzie dla festiwalu zapewnione. Bardzo się o to staram, aczkolwiek muszę powiedzieć, tak jak powiedziałaś Aniu, ja jestem bardzo zajętym artystą i wszyscy stukają się w głowę, jak opowiadam o tym festiwalu.

Mówią, Tomasz, co ty robisz? Przecież ty robisz wspaniałą karierę, przecież śpiewasz w Metropolitan Opera w Bayreuth. Dopiero co zaśpiewałem właśnie La Fanciulla del West, Dziewczynę z Dzikiego Zachodu, Pucciniego w operze berlińskiej w Staatsoper. To się ciągle dzieje, ja ciągle jestem w tych rozjazdach, co zresztą ma też swoje różne konsekwencje takie czy inne, psychofizyczne i... Tak jak mówię, ja moją misję oceniam jako wykonaną w 100% albo nawet więcej niż 100%. Myśmy pokazali, że tam można grać. Zagramy w tym roku. Ja również spełnię to swoje marzenie. Zagramy w tym roku. No właśnie, to zagramy. Turandot Pucciniego. Mamy stulecie śmierci tego wybitnego włoskiego kompozytora.

Zagramy te Turandot dwa razy z bardzo wybitną obsadą, można powiedzieć, śpiewaków międzynarodową, ale również z naszymi polskimi artystami. Ten spektakl będzie zagrany przez wyjątkową orkiestrę Ukrainian Freedom Orchestra. która jest w tym roku naszą orkiestrą festiwalową. Te spektakle Turandot będą się 20 oraz 25 lipca. Natomiast 21 lipca zagramy dwa razy Jasia i Małgosię Humperdinga, ale nie w Operze Leśnej, tylko w Operze Bałtyckiej. To jest taka propozycja, można powiedzieć, familijna dla całych rodzin. Zagramy potem 23 lipca wyjątkowy koncert, który nazywa się Solidarity and Freedom.

Ja jestem pewien, że będzie. Jestem pewien, że będzie. Będzie. Znakomicie. To weźmiemy autograf. Proszę Państwa, na finał festiwalu 24 lipca latający Holender Ryszarda Wagnera będzie to przypomnienie inscenizacji ubiegłorocznej w reżyserii Barbary Wiśniewskiej, ale tym razem partię tytułową wykona nasz gość dzisiejszy Tomasz Konieczny, basbaryton. Bardzo dziękuję. Bardzo się cieszę. Bardzo dziękuję za rozmowę i zapraszam serdecznie do Sopotu od 20 lipca do 24 lipca. Dziękuję i zapraszam serdecznie.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.