Mentionsy

Ziemia zbyt obiecana
Ziemia zbyt obiecana
26.05.2025 12:08

Odcinek 6: Icchak Rabin, Jaser Arafat i Porozumienia z Oslo

W tym odcinku Ziemi Zbyt Obiecanej, Konstanty Gebert cofa nas do przełomowego momentu w historii Bliskiego Wschodu — do czasu, gdy powstawały Porozumienia z Oslo. Jednak nie po to, by analizować ich treść, ale by przyjrzeć się ludziom, którzy stali za ich podpisaniem. To właśnie relacje między Icchakiem Rabinem a Jaserem Arafatem, ich osobowości, kalkulacje, wahania i decyzje, zaważyły na tym, jak kształtował się jeden z najbardziej kontrowersyjnych procesów pokojowych XX wieku. 

Kim byli Icchak Rabin i Jaser Arafat, zanim podali sobie ręce na trawniku Białego Domu? Co ich dzieliło, a co pozwoliło im rozmawiać mimo ogromnego braku zaufania? I czy ich osobiste decyzje miały większe znaczenie niż same ustalenia dokumentu, który podpisali? 

To historia o liderach, którzy musieli wybierać między pragmatyzmem a politycznym przetrwaniem — i o tym, co zostało z ich dziedzictwa. 

Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana

Posłuchaj najnowszego odcinka:
⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh
⭐ YouTube – https://youtube.com/@ZiemiaZbytObiecana

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 85 wyników dla "Izrael"

Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.

Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.

Podcast Ziemia zbyt obiecana powstaje we współpracy z Fundacją ELNET, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.

Jego doświadczenie 1948 roku było takie, że wszystko co Izrael ma wywalczone jest krwią i da się obronić tylko krwią, a wokół są sami wrogowie.

To doświadczenie sprawiło, że zrezygnował z kariery inżynierskiej, pozostał w wojsku, bardzo błyskotliwie dowodził podczas kampanii synajskiej w 1956 roku, a w 1967 roku był szefem sztabu Armii Izraelskiej i to on był

Nie darował także swojemu koledze, podobnie jak on, Rabin, wychowankowi Ben-Guriona, Shimonowi Peresowi, że ten tak bardzo umiał odnaleźć się w skomplikowanych trybach izraelskiej polityki, został najmłodszym ministrem w historii Izraela, a później

Inaczej niż śmierć rabina, która znowu jest znana, zbadana i nie ma tam wielu wątpliwości z wyjątkiem tego, czy jego morderca Igalamir, który jak wiemy działał sam, nie był jednak w jakimś kontakcie z Izraelską Służbą Bezpieczeństwa, tak jak twierdzą jego prawicowi zwolennicy.

Ale z kolei zwolennicy Arafata twierdzą, że otruli go Izraelczycy.

Jest rzecz jasna tylko dowodem na podstępność izraelskich morderców, ale...

Nawet zwolennicy tej teorii spiskowej nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego właściwie Izraelczycy mieliby otruć Arafata po tym, kiedy on sam skutecznie wyeliminował się jako znaczący gracz polityczny na Bliskim Wschodzie, skompromitował się i w oczach swych palestyńskich zwolenników i w oczach Amerykanów.

Między innymi twierdził, że na fasadzie Knesetu wypisany jest werset od Nilu do Eufratu, który ma jakoby określać granice izraelskich ambicji terytorialnych.

A kiedy słyszał odpowiedzi, że niczego takiego nie ma na pasadzie tesetu, bo nie ma, lubiał wyciągać izraelski banknot, na którym przedstawiona była moneta Agora z czasów starożytnych.

Twierdził bowiem, że kształt tej monety przypomina kształt terytorialny owego rzekomego wielkiego Izraela, który Izrael jakoby chce utworzyć.

Oryginalna moneta znajduje się w Muzeum Izraela i każdy może ją zobaczyć.

Organizacja Wyzwolenia Palestyny, którą utworzono z inicjatywy Egiptu po przegranej przez Arabów izraelskiej wojnie o niepodległe 48 roku, miała na celu wyzwolenie spod izraelskiej okupacji

Można by, tak jak się tego domagają palestyńczycy do dziś, utworzyć państwo palestyńskie, ale póki te terytoria były pod okupacją arabską, nie izraelską.

W swojej karcie zniszczenie Izraela jako cel deklarowała Organizacja Wyzwolenia Palestyny od samego początku, ale tak naprawdę ten program nabrał mocy dopiero po kolejnej arabskiej klęsce w wojnie sześciodniowej 1937 roku.

Kiedy to całe terytorium mandatowej Palestyny znalazło się pod izraelską kontrolą i tym samym to, że jeżeli ma się wyzwolić Palestynę, no to przeciwnikami są też państwa arabskie, przestało być problemem.

Napadli na izraelskich sportowców w wiosce olimpijskiej w Monachium, a następnie zarówno sportowcy, jak i terroryści zostali zabici podczas bardzo nieudanej niemieckiej próby odbicia zakładników.

Dwa lata po masakrze w Monachium doszło do kolejnej masakry, tym razem w izraelskim miasteczku Maalot.

Przy granicy z Libanem terroryści z OWP opanowali szkołę w tym miasteczku, a kiedy ich żądania nie zostały przez Izraelczyków spełnione, zastrzelili 24 dzieci w tej szkole i sami zginęli podczas izraelskiego kontrataku.

Jakiegoś politycznego rozwiązania konfliktu, mimo że, co podkreślali wściekli, do politycznego rozwiązania konfliktu potrzeba dwojga, a Izrael nie zamierzał z żadnymi Palestyńczykami rozmawiać.

Izraelscy uważali, że Palestyńczyków w ogóle nie ma, że jest to jakaś fikcja polityczna wymyślona przez arabskich wrogów Izraela.

W oczach Izraelczyków, w oczach Icchaka Rabina był wrogiem numer jeden i był nawet moment, przynajmniej jeden taki, kiedy Izraelczycy mogli go zabić w Bejrucie w 1982 roku.

Kiedy po zdobyciu libańskiej stolicy, Izraelczycy zmusili OWP do ewakuacji z Libanu.

I był taki moment, kiedy Arafat był na celowniku izraelskiego Snipera, ale władze izraelskie słusznie zdecydowały, że nie ma co się pastwić nad pokonanym przeciwnikiem.

Ważne jest to, żeby Palestyńczyków ewakuować z Libanu, żeby nie mogli już stanowić zagrożenia do Izraela.

Wychowani już pod izraelską okupacją i czujący pełną wspólnotę doświadczenia z wszystkimi innymi palestyńczykami.

Spowodowana ona była tym, że wyrosło pierwsze pokolenie, które żyło pod izraelską okupacją.

Zwróćmy uwagę, że przez pierwszych 20 lat izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy nie dochodziło właściwie do konfliktów między władzami izraelskimi a palestyńską ludnością.

Palestyńczycy porównywali swoją sytuację pod okupacją izraelską ze swoją sytuacją wcześniejszą pod okupacją już to jordańską, już to egipską i stwierdzali całkiem zasadnie, że pod Żydami jest lepiej.

Ale wszystkie inne wskaźniki były pod okupacją izraelską lepsze.

Słowem, okupacja izraelska była, jeżeli już ma się żyć pod okupacją, lepsza niż okupacja jordańska i arabska.

Ale ich dzieci, urodzone i wyrosłe już pod okupacją izraelską, nie porównywały się przecież ze swoimi rówieśnikami z Ammanu czy z Kairu, bo nie mieli z nimi żadnego kontaktu, inaczej niż pokolenie ich rodziców, które porównywało się właśnie z Jordanią czy Egiptem.

Młodzi Palestyńczycy porównywali się z młodymi Izraelczykami z Jerozolimy czy z Tel Awiwu i nie rozumieli, dlaczego tamci mają swobodę i wolność polityczną, a oni nie.

Izraelczycy dali się uśpić trochę własnej propagandzie, że palestyńczycy są zadowoleni pod okupacją i nie będą się buntować.

Utworzenie jakiejś formy palestyńskiego samorządu, który może wziąć na siebie bieżące sprawy palestyńskie tak, żeby Palestyńczycy mogli żyć nie musząc wchodzić w stały kontakt z izraelskimi instytucjami.

Palestyńczycy byli nadal społecznością bardzo klanową i to przywódcy rodów decydowali o wielu sprawach, ale kiedy Izraelczycy zaczęli negocjować z palestyńskimi notablami, okazało się, że każde porozumienie

Pamiętamy, w 1982 roku Izraelczycy wygnali ich z Bejrutu.

On odpowiadał za Monachium, za Malot i za dziesiątki innych aktów terroru, w których ginęli Izraelczycy.

Hafez al-Assad tak bardzo nienawidził Arafata, że uważał, że Rabin będzie skłonny zawrzeć porozumienie z Izraelczykami także po to, by zrobić na złość swojemu znienawidzonemu palestyńskiemu wrogowi.

I jedynym frontem do negocjacji z Arabami, a bez nich, to Rabin wiedział, Izrael czeka coraz większa przemoc i w końcu wojna, pozostała możliwość negocjacji z Palestyńczykami.

Zaś Jordania bardzo przytomnie umyła ręce od sprawy palestyńskiej, zrzekła się roszczeń do zachodniego brzegu i oświadczyła, że dopóki nie zostanie jakoś rozwiązana kwestia palestyńska, to Jordańczycy z Izraelem nie będą negocjować.

Rzecz w tym, że OWP wcale nie była taka chętna do tego, żeby negocjować z Izraelem.

Założenie Karty Palestyńskiej, to mianowicie, że Izrael musi zostać zniszczony, a osiągnąć się to da tylko przemocą, było centralne dla ideologii OWP.

I tak jak w innych emigracjach palestyńskich chętnie polowano tam na zdrajców, a zdrajcą był każdy, kto uważał, że walka zbrojna nie ma sensu i należy szukać jakiegoś politycznego porozumienia z Izraelczykami.

Należy, napisał Nusejbe w palestyńskiej gazecie, wyrzec się niepodległości, wyrzec się terroru, rozwiązać OWP i wszyscy wówczas ustawiamy się w karnych kolejkach do izraelskich urzędów, żądając obywatelstwa.

Z palestyńskim terrorem, czy nawet palestyńską intifadą, Izrael mógł przynajmniej przez jakiś czas rozprawiać się zbrojnie, tutaj siła była po jego stronie.

Izrael nie przystałby na sformalizowanie tego, że jesteśmy państwem, które okupuje i kontroluje terytorium innego.

Można sobie wyobrazić, że udałoby im się zmusić Izraelczyków do negocjacji i do zawarcia jakiegoś porozumienia 10 lat wcześniej niż to się stało.

Ale z punktu widzenia izraelskiego na szczęście do niczego takiego nie doszło, bo OWP wysłała Nusejbemu list-pułapkę, który mu się rozerwał w rękach i Salim Nusejbe od tej pory przestał się wypowiadać publicznie na tematy palestyńskie, no aż do epoki po porozumieniach z Oslo.

Decydując się na rozmowy z Izraelczykami,

Związek Sowiecki od samego początku popierał Palestyńczyków, ponieważ uznał Izraela za agresora w wojnie sześciodniowej, mimo że była to wojna obronna i zdecydował się poprzeć arabskich nacjonalistów walczących z Izraelem, żeby w ten sposób poszerzyć bazę poparcia politycznego dla bloku sowieckiego na Bliskim Wschodzie.

Bojownicy OWP byli szkoleni też w Polsce, między innymi na dolnośląskim poligonie w Bolkowie, gdzie w latach czterdziestych szkoleni byli bojownicy izraelskiej Hagany.

I negocjacje z Izraelczykami były nagle czymś w rodzaju koła ratunkowego rzuconego politykowi, który podjął złe wybory i którego historia ominęła.

Wysyłałem dwóch izraelskich akademików na rozmowy z palestyńskimi politykami w Norwegii, a to dzięki temu, że w Norwegii rządziła socjaldemokracja, która jest członkiem zarodówki socjalistycznej, do której należała zarówno Partia Pracy PRS-a, jak i Organizacja Wyzwolenia Palestyny Arafata.

Obie strony, nie mające żadnego mandatu do negocjowania, Peres powiedział zresztą Izraelczykom, że jeżeli sprawa się wyda, my was nie będziemy kryć.

To znaczy, żeby OWP zrezygnowała z celu jakim było zniszczenie Izraela, wyrzekła się terroru i uznała rezolucje ONZ, których nie można uznać, jeżeli się nie uznaje istnienia Izraela.

Izrael zaś uznał Organizację Wyzwolenia Palestyny

I obie strony negocjowały w tę i w tamtą stronę, ale wszystko to zawisło od tego, czy Izrael i OWP uznają się nawzajem.

Dlaczego izraelski przywódca miałby się cieszyć ze świeckiego palestyńskiego nacjonalizmu?

Co więcej, i tutaj także Rabin był bardziej przewidujący niż inni izraelscy politycy swojego czasu.

Natomiast Iran jest niewzruszony swojej determinacji, żeby zniszczyć Izrael.

Słowem, należy się dogadać z Arabami, a nie będzie tego bez dogadania się z Palestyńczykami, zanim Iran będzie mógł uderzyć, po to by Izrael mógł być fundamentalną częścią antyirańskiej bliskowschodniej koalicji i tym samym zostać zaakceptowany na arabskim Bliskim Wschodzie.

Obie tezy o tym, że świecki palestyński nacjonalizm może zostać zastąpiony przez fundamentalizm religijny i to, że Izrael może stać się częścią antyirańskiej koalicji na Bliskim Wschodzie na początku lat 90. brzmiały jak political fiction.

Dla Arafata uznanie OWP przez Izrael było warunkiem fundamentalnym.

Ale uznania OWP przez Izrael nie da się odwrócić.

OWP uznając Izrael przystępuje do tego, co się kiedyś w Polsce nazywało mądrością etapu.

Dokonuje pewnego ustępstwa, z którego będzie można zrezygnować albo zreinterpretować, ale Izrael nie będzie mógł się wycofać z tego, że uznał OWP.

A więc konflikt izraelsko-palestyński nie jest konfliktem państwa żydowskiego z arabskimi terrorystami, tylko konfliktem dwóch narodów o jedno terytorium.

Bo obaj wiedzieli, że tak naprawdę Izrael dokonał większej koncesji na rzecz Palestyńczyków niż Palestyńczycy na rzecz Izraela.

Po stronie izraelskiej sam pomysł negocjowania z arcymordercą kompromitował Rabina.

Porozumienia miały poparcie połowy posłów w Knesecie i połowy społeczeństwa izraelskiego.

To, że Arabowie głosowali za Porozumieniami, było dla izraelskiej prawicy koronnym dowodem zdrady Rabina, tak jak to, że mniejszości narodowe w polskim Sejmie głosowały za Narutowiczem, było dla polskiej prawicy ponad pół wieku wcześniej koronnym dowodem zdrady Narutowicza i obaj za tą zdradę zapłacili cenę najwyższą zamordowani przez nacjonalistycznych morderców.

Hamas zaś zareagował na Porozumienia tym, co umiał robić najlepiej, czyli wysadzając się w powietrze, w izraelskich autobusach, na ulicach, w kawiarniach, przed szkołami, przed dyskotekami, udowadniając Izraelczykom, że to, co obiecywali im ich przywódcy, pokój za ziemię, jest oszustwem.

Rabin wiedział, że bez porozumienia z Izraelczykami Arafat przepadł i być może OWP też przepadło.

Zarazem wiedział, że Izraelczycy bez porozumienia z Palestyńczykami są skazani na nieustannie pogłębiający się konflikt bez żadnych nadziei i perspektyw.

Rabin był po pierwsze bardzo zdegustowany, że nie może ze mną rozmawiać po hebrajsku, moja hebrajszczyzna dzisiaj jest marna, wówczas była nieistniejąca, ale przeszliśmy na angielski i zapewnił mnie, że mogę w każdej chwili zrobić alijem, wyemigrować do Izraela.

No w Izraelu będziesz mógł być takim Żydem, jakim chcesz.

A w przekonaniu temu twierdziła go i II wojna światowa i Izraelska wojna o niepodległość, że Żydzi mogą być bezpieczni tylko w swoim państwie.

Wszędzie indziej grozi im zagłada i śmierć, a im więcej Żydów będzie w Izraelu, tym silniejsze będzie państwo i tym bardziej Żydzi tam będą mogli czuć się bezpieczni.

Żyd, który z własnej nieprzymuszonej woli wybiera nie być obywatelem Izraela,

Izraelczycy po kolejnych zamachach terrorystycznych ze strony palestyńskiej przeprowadzili operację antyterrorystyczną, w ramach której zdobyli Muqatę.

Myślę, że było to możliwe także i dlatego, że obaj pamiętali świat, w którym Izraela nie było i nie było też Palestyny.

Obaj wiedzieli, że świat, w którym Izraela nie ma, jest możliwy.