Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
03.08.2025 07:53

FERAJNA #32 - podcast, kryminał, słuchowisko, antykryminał

'Reanimujcie go. Nie możemy pozwolić mu tutaj zdechnąć. '

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Szejk"

Normalnie psie, jak zwykle w zawoalowany nieco sposób, Pałajew kazał nam pozbawić szejka tego kamienia i po prostu mu go przynieść.

Mieliśmy poczekać, aż ten sultan czy szejk zwał go jak zwał.

On odpłynął, rzekomo razem z nami, by nikt nas o udział w tej kradzieży nie podejrzewał, a my pod osłoną nocy zakradliśmy się na jacht tego szejka, przy czym mówię, to nie był jakiś wielki jacht.

Z tego co później wyjawił nam Pałajew, ów szejk biedował już wtedy nieco, popadł z jakiegoś powodu w finansowe tarapaty i stąd też postanowił się wyzbyć części swojej kolekcji szmaragdów.

My oczywiście, zanim weszliśmy na łajbę tego szejka, odłączyliśmy przewody, którymi oni to robili.

W każdym razie było około 2 w nocy, w porcie stał wyłącznie jacht tego szejka i jeszcze tylko jakaś łódka, taka zwykła, rybacka.

Ale aż dziwne, że ten szejk postanowił tam jachtem wówczas przypłynąć, ja bym na jego miejscu wybrał samolot, natomiast może prosto stamtąd zamierzał popłynąć do ciepłych krajów, kto wie.

Oczywiście oprócz tego Szejka, bo ten, jak się spodziewaliśmy, spał w głównej sypialni na środkowym pokładzie.

Oczywiście na dole były pomieszczenia gospodarcze i kajuty dla załogi, dla gości ewentualnie jakieś pomieszczenia, a Szejk spał o poziom wyżej, na środkowym pokładzie, w takiej sporej i dość bogato urządzonej sypialni, jak się okazało, znajdującej się w centralnej części kadłuba.

Znaczy, spał tam ten szejk.

I zaczęły się nerwowe poszukiwania tego szejka.

A tam nic, zero, nul, ani kamienia, ani szejka.

Więc świecimy latarkami, ja czuję jak coraz goręcej mi się robi, mimo że na pokładzie było sporo zimniej niż pod, w sensie z nerwów robiło mi się gorąco, bo zaczynałem już wtedy podejrzewać, że ten szejk nam spierdolił, komisarzu.

Przycupnąłem, poświeciłem jeszcze raz do środka, ale dokładniej, bo ten własta pokrywa to plastikowa, taka przezroczysta, więc ja świecę tam do środka, a tam męska gęba brodata do tego, bo ten szejk to brodacz był, znaczy starszy to był facet, taki lekko tyły, wysoki, ale przygarbiony, jakby schorowany.

Biały chwycił go, wskazawszy na leżącego na pokładzie szejka, mówi, nigdzie nie skacz, za głęboko tu jest, poza tym będziesz nam potrzebny.

I mnie, tego szejka leżącego na pokładzie, pokazał nasz szef i mówi, na co czekacie, pompujcie go, bo jak zejdzie, to Pałajew nas zza jaja powiesi.

I jakby jeszcze tego było mało, to na dodatek ten szejk postanowił nam się tam przekręcić kurwa.

Złapał się za pikawe, wypuścił przy tym z ręki kamień, ten wpadł do wody, a szejk osunął się na pokład.

I potem reanimowaliśmy tego szejka z Kolą na przemian, do momentu aż usłyszeliśmy sygnał karetki, a gdy zobaczyliśmy jej światła pod bramą, zeszliśmy z jachtu, ja na polecenie Białego oddałem mu gazrurkę, bo akurat ja miałem ją przy sobie, Biały schował ją za pasek, wraz z Kolą i Gedrusem ruszyli oni w kierunku bramy, a ja, podobnie jak oni, na powrót założyłem na głowę kominiarkę i poszedłem wskazać załodze karetki miejsce, w którym leżał ten szejk.

Ławka tam była, na której przysiedliśmy i trochę posiedzieliśmy, a w pewnym momencie patrzymy, a tu nagle pod jacht tego szejka zjeżdżają się jakieś taksówki, wysiedli z nich jacyś ludzie, weszli na pokład i po mniej więcej 10 minutach, może 15, ten jacht odpłynął.

Ale szejka z nimi nie było, westnął Giedrus.

Dzisiaj tam co prawda siedzi inny facet, ale z pewnością będzie wiedział, co z tym szejkiem.

W nocy momentami były dużo większe, między innymi przez to, że ten jacht falował, ten szejk

Aczkolwiek już mało który z nas wierzył, że ten kamień tam jest pod tą wodą, różne teorie nam przychodziły do głowy, między innymi taka, że on wcale nie wypadł temu szejkowi, albo że został gdzieś na pokładzie, a my go po prostu nie zauważyliśmy.

Zanim ktoś skojarzyłby nas z tym szejkiem.