Mentionsy
S06E39: "Amadeusz" (1984) -- CLASSIC
Opowiadam o filmie "Amadeusz" (1984) Miloša Formana.
Szukaj w treści odcinka
Głównym bohaterem Amadeusza nie jest bowiem Wolfgang Amadeusz Mozart, jest nim Antonio Salieri, którego poznajemy na początku filmu w roku 1823,
Pragę lat osiemdziesiątych wieku XX i poznajemy Salieriego w wersji młodszej jako nadwornego kompozytora i jako kogoś, kto już od młodych lat żyje niejako w cieniu, a przynajmniej ze świadomością muzycznego geniusza, jakim jest młody i obwożony po dworach Europy niczym tresowana małpka, powiada Salieri.
Obwozi go jego ojciec Leopold, pokazując ogromne talenty syna, a opowieść w retrospekcjach zaczyna się na dobre w momencie, kiedy dorosły już Salieri po tym, jak nie tylko wymodlił śmierć swojego ojca, który blokował mu drogę do kariery muzycznej, ale także faktycznie owej kariery się dorobił,
Salieri, człowiek cnoty, człowiek czystości, który złożył Bogu obietnicę życia w czystości, aby tylko otrzymać talent i karierę muzyczną, nagle patrząc na rozpasanego, rozpustnego, wulgarnego,
Od tego momentu zaczyna się pojedynek Salieri'ego z głównym antagonistą tego filmu, jakim jest nie, nie Mozart, tylko Bóg.
To Bóg jest głównym adresatem skarg Salieri'ego i cały film jest rodzajem gnostyckiej z ducha przypowieści, a przynajmniej
Salieri wchodzi w dziwną relację z Mozartem.
Śmiertelne rekwiem, jak sugeruje Amadeusz, zamówione przez zamaskowanego Salieri'ego.
Diaboliczny plan Salieri'ego, który na początku tylko trochę pogrywa z karierą Mozarta, nabiera rozpętu w momencie, kiedy Salieri wprost wypowiada marzenie o śmierci Mozarta.
Wściekła żona Mozarta, Konstancja, wyrywa z rąk Salieri'ego, który spisywał kolejne nuty rekwiem dyktowany mu przez Mozarta na łożu śmierci i zamyka je w szklanej szafce.
Plan Salieri'ego spalił na panewce, a on zostaje uwięziony w przeciętności, a przede wszystkim w poczuciu winy.
Kończy się tym samym dziwna spowiedź Salieri'ego, który na końcu, jako starzec, którego poznaliśmy na początku filmu,
Tak mniej więcej przebiega fabuła tego filmu i od razu trzeba powiedzieć, że jest to fabuła, która ma bardzo niewiele wspólnego z życiem prawdziwych Salieri'ego i Mozarta, chociaż opiera się po części na plotkach, które krążyły tuż po śmierci Mozarta o tym, jakoby Salieri go otruł.
Późniejsza faktyczna próba samobójcza Salieri'ego potwierdziła w uszach wielu owe plotki, ale pozostały one tylko
Mozart i Salieri, w której zaprezentował dokładnie tę dychotomię, tę sprzeczność, ten konflikt pomiędzy sztywnym Salierim pozbawionym talentu i Mozartem.
I to on rozpisał jako pierwszy ów metafizyczny, kosmiczny wstręt, jaki Salieri, pryncypialny, cnotliwy,
Wtedy Salierin był Tadeusz Łomnicki, a Amadeuszem Roman Polański, który grał tę samą rolę także w Paryżu i reżyserował to warszawskie przedstawienie.
Otóż takie właśnie kwiatki i jeszcze gorsze, zapewniam, były przyczynkiem dla wyobraźni Petera Schaffera, który pod koniec lat 70. zaczął pracować nad swoją sztuką pod tytułem Salieri, bo tak nazywała się ona początkowo.
Jak była grana, Schaefer przepisywał ją, zmieniał różne elementy motywacji Salieri'ego i długo, długo to była taka sztuka instatu na scenę, mimo że bardzo szybko stała się
Teatralnym hitem, pierwszym Amadeuszem brytyjskim na scenie był Simon Callow, który później u Formana zagra postać Emmanuela Schikanedera, czyli zleceniodawcy odpowiedzialnego za zamówienie czarodziejskiego fletu, a pierwszym Salierim był Paul Scofield, czyli pamiętny Tomasz Morus z Oto jest głowa zdrajcy.
Pierwszym amerykańskim Amadeuszem był Tim Carey, czyli słynny transwestyta wampir z transseksualnej Transylwanii z Rocky Horror Picture Show, a pierwszym amerykańskim Salierim był Ian McKellen.
Powtórzę, ten główny konflikt rozgrywa się między Salierim a Bogiem, który istnieje przede wszystkim w jego głowie, ale nie odbiera mu to ani trochę mocy.
Co mogło się dziać w jego głowie, jak patrzył na Paula Scofielda jako Salieri'ego?
W filmie wprowadzono ramę w postaci tego właśnie wyznania, quasi-spowiedzi Salieri'ego, także już w pełni rozwinięto wątek tego, że to Salieri zleca rekwiem Mozartowi w przebraniu sugerującym skojarzenie ze zmarłym ojcem, Mozarta Leopoldem,
Zarówno w roli Salieri'ego, jak i w roli Mozarta muszą wystąpić aktorzy relatywnie nieznani.
To nie może być tak, że w roli Mozarta wystąpi Wielka Gwiazda, a w roli Salieri'ego nawet wybitny, ale nieznany aktor.
Tutaj Forman wprowadził taką różnicę, mianowicie dwór mówi głównie z brytyjskim akcentem, a nasi bohaterowie głównie mówią z amerykańskim akcentem, czyli są zbliżeni do nas samych i nie ma nawet cienia, na szczęście, zabaw w włoski akcent, a przecież Salieri mógłby mówić tak, jak Adam Driver mówił w domu Gucci'ch Ridleya Scotta.
Salieri, a tym slobem jest Mozart.
A przecież o rolę Salieri'ego już na przykład ubiegali się tacy aktorzy jak Al Pacino, Jack Nicholson i Walter Matthau, więc nie było tak, że do tych drzwi mozartowskich nie pukały gwiazdy klasy A. One pukały.
A zatem Salierim stał się w końcu F. Murray Abraham, aktor o bardzo wyrazistej, tajemniczej urodzie, której wyjaśnieniem jest jego pochodzenie, ponieważ jest on częściowo Syryjczykiem,
A przede wszystkim ten film ma, uważam, swój największy kapitał w postaci Salieri'ego, to znaczy w postaci roli Fajrida Mureya Abrahama.
Pauline Kael w recenzji tego filmu, która była raczej całkowicie negatywna, jej ten film się nie podobał, bardzo chwaliła Salieri'ego i bardzo chwaliła Murray'a Abrahama za niemal taką kreskówkową przesadę w niektórych scenach, właśnie za to, jak cudownie rysuje on tą zazdrość rozegraną w skali prawie
Kale nazwała Salieri'ego najmniej pokornym z chrześcijan, bo chrześcijańskie modlitwy jednocześnie są znakiem pychy.
Mnie Salieri wydaje się przedziwnym połączeniem Fausta i Syzyfa.
Pod tym względem Schaefer i Forman nie robią nic swoją drogą, by zakwestionować obłąkaną wizję Salieri'ego, jaką w swojej duszy karmi.
Spokojnie mogę się obejść bez scen po premierze uprowadzenia z Serraiu, gdzie Salieri wchodzi do garderoby śpiewaczki operowej Katariny Cavalieri i rozmawia z nią jeszcze o tym, co tam u Mozarta i Mozart przychodzi i przedstawia swoją narzeczoną.
To jest ta różnica, że kiedy Konstancja przychodzi do Salieri'ego i wręcza mu w tajemnicy rękopisy Mozarta, oryginały i pokazuje mu te utwory, oczywiście ona zabiega, żeby Mozart dostał pozycję, został zatrudniony jako nadworny muzyk.
To w wersji kinowej, krótszej, Salieri patrzy na te nuty, zdaje sobie sprawę z ich geniuszu, jest poruszony, wychodzi bez słowa i w następnej scenie bluzga Bogu i, że tak powiem, wypowiada mu posłuszeństwo, bo zobaczył właśnie to, że Bóg umieścił ów czysty geniusz w ciele bezbożnika.
Mianowicie Salieri mówi do Konstancji, że jeśli się z nim prześpi, to Mozart zostanie zatrudniony, zostaje złożona konkretna propozycja seksualna,
No i teraz, jeśli spojrzycie na ostatnią scenę, jaką Konstancja ma z Salierim w tym filmie, czyli moment już tuż przed śmiercią Mozarta, kiedy to Konstancja wraca, zastaje w domu Salieriego, zaczyna mu wyrzucać, dlaczego tu jesteś, proszę stąd wyjść, odbiera mu rękopis z rekwiem, zamyka go w szafce.
Więc w wersji reżyserskiej te przeciągłe spojrzenia w scenie w domu Mozarta między Konstancją i Salierim, one mają sens.
Swoją drogą, Mozart i Salieri, o czym powiedział mi patron Spoilermastera, Siergiej Szerszniew, był także adaptowany w rosyjskiej telewizji jako produkcje telewizyjne swego czasu.
To jest za esejem Dariusza Czai pod tytułem Mozart i Salieri opublikowanym w kinie w roku 1990, numer jedenasty łamany przez dwunasty.
Poznajemy Salieriego w chwili, gdy wygłasza swój monolog o bezinteresownej miłości do muzyki, o poświęceniu dla niej życia.
Początkowo Salieri darzy Mozartę jego muzykę podziwem, nie ma wątpliwości, jakie jest jej źródło.
Salieri przygotowuje zemstę.
Skvara pisze o tym, że mamy przecież na ekranie dwóch Salieri, z jednej strony F. Moraya Abrahama, takim jak on w tym momencie wygląda, i postarzonego charakteryzacją Dicka Smitha, który w takich postarzeniach zresztą się specjalizował.
Przez to mamy także właśnie dwóch Salieri na ekranie, starca i człowieka młodego.
Nawiązując do Puszkina i kończąc powoli tę opowieść o niezwykłym i budzącym do dzisiaj emocje filmie Formana, chciałem zacytować jeszcze słowa Nadjeżdy Mandelstam w przekładzie Ryszarda Przybylskiego z takiego tomu Mozart i Salieri oraz inne szkice i teksty.
Nadjeżda Mandelstam komentuje obsesję swojego męża Osipa Mandelstama, jaką miał przez całe życie na temat Salieri'ego i Mozarta, takimi jakimi ukazał ich Puszkin.
Od pewnego momentu Mandelstam był absolutnie po stronie Salieri'ego, to tak a propos tego jak można różnie czytać
Podobnie romantyczną aurę mają słowa Mozarta, kiedy zalicza i siebie i Salieri'ego do lekkomyślnych szczęśliwców, wybrańców, kapłanów piękna.
Kiedy patrzyłem na komentarze pod Amadeuszem, które pojawiały się w trakcie festiwalu Nowe Horyzonty, gdzie ten film był zaprezentowany, widziałem, że bardzo dużo młodych widzów odrzuciło ten film, że denerwował ich Amadeusz, że dla nich ten Mozart był na wiele sposobów nie do przyjęcia i też widziałem kilka komentarzy, które wyraźnie stawały po stronie Salieri'ego i kibicowały mu w tym, żeby w końcu tego nieznośnego Mozarta, dosłownie teraz zacytuję jeden z komentarzy, uciszyć.
Może tacy widzowie obejrzą film Amadeusz i w końcu sięgną po płyty Salieri'ego.
Ostatnie odcinki
-
S08E06: "Reguły gry" (1939) || Gościnnie: Sebas...
14.04.2026 10:03
-
S08E05: "Spragnieni miłości" (2000) || We współ...
11.04.2026 09:52
-
S08E04: "American Beauty" (1999) || We współpr...
07.03.2026 20:14
-
S08E03: Żuławski In Memoriam || Dyskusja w 10. ...
19.02.2026 11:08
-
S08E02: "Ghost Dog: Droga samuraja" (1999) || W...
01.02.2026 03:25
-
S08E01: Top 10 / 2025
01.01.2026 10:57
-
S07E24: Filmowe twarze "Hamleta" || Gościnnie: ...
12.12.2025 07:00
-
S07E23: "Aria dla atlety" (1979) || We współpra...
11.12.2025 13:51
-
S07E22: "Przepraszam, czy tu biją?" (1976) || W...
21.11.2025 16:56
-
S07E21: "Łowca jeleni" (1978) || We współpracy ...
21.11.2025 15:52